MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rafał Leszczyński: Oddałbym wszystkie czyste konta za złoty medal | Raków - Śląsk 1:2

Jakub Guder
Jakub Guder
Pawel Relikowski / Polska Press
- Oddałbym wszystkie swoje czyste konta w tym sezonie, za złoty medal na koniec. Myślę, że bardziej bym się cieszył, gdybyśmy wszyscy razem zaczęli ten mecz. Tymczasem my wychodziliśmy na mecz i wiedzieliśmy, że tam jest 3:0. Uważam, że to trochę nie w porządku - powiedział po wygranym 2:1 meczu z Rakowem bramkarz Śląska Rafał Leszczyński.

Gratulacje za wicemistrzostwo i dla Ciebie, bo jesteś najlepszym bramkarzem ekstraklasy.
To się okaże w poniedziałek (na Gali Ekstraklasy). Liczby są za mną, ale wiadomo, że decyzje są różne. Cieszę się, że ten rok rozgrywek udało nam się zakończyć zwycięstwem. Seria czterech wygranych z rzędu na pewno pokazuje, że 63 punkty to nie jest przypadek. Mamy ich tyle samo, co Jagiellonia. Boli, że przegraliśmy bezpośrednim dwumeczem. Takie jest życie. Trzeba im pogratulować. Mają się z czego cieszyć. Złoty medal smakowałby trochę lepiej...

Ta Twoja radość jest stonowana, a 13 czystych kont to trzeci wynik w historii Śląska. To robi wrażenie.
Tak, ale oddałbym wszystkie czyste konta za złoty medal. Jesteśmy przecież drużyną. Ja nic nie zrobię bez nich, oni czasem beze mnie. Najważniejszy jest wynik zespołowy. Mimo wszystko szkoda tego mistrzostwa. Myślę, że bardziej bym się cieszył, gdybyśmy wszyscy razem zaczęli ten mecz. Tymczasem my wychodziliśmy na mecz i wiedzieliśmy, że tam jest 3:0. Uważam, że to trochę nie w porządku. To nie my jednak podejmujemy takie decyzje.

Atmosfera siadła w tym momencie?
Puchar może latał gdzieś między miastami i po to tak to zaplanowano, a tu wychodzisz na murawę w 30 minucie i w Białymstoku jest już 3:0... Są różne myśli. Chwała zespołowi, że mentalnie to dźwignęliśmy, bo niektórzy chyba byli trochę tym rozbici.

W normalnych warunkach boiskowych, bez wody, ta bramka dla Rakowa by padła?
Nie wiem. Nie zastanawiam się. Warunki były takie dla jednych i dla drugich. Polska grała już słynny mecz na wodzie i przegrała, a nam na szczęście udało się wygrać. Musimy szanować to, co jest. Mam nadzieję, że to będą fajne podwaliny pod zdrowsze funkcjonowanie klubu i zespołu i że co roku będziemy dostarczać przynajmniej takich emocji.

Jakoś szczególnie przygotowywaliście się do tego meczu?
Trenowaliśmy normalnie. Wiedzieliśmy, że presja jest bardziej po stronie Jagiellonii. Oni musieli, my - mogliśmy. Aura jednak spłatała figla i trochę dziwnie wychodziło się na boisko.

Grałeś już wcześniej w takich warunkach?
Dwa razy. Raz gdy byłem jeszcze w Dolcanie. To był mecz w Katowicach. Drugi raz na ostatnim obozie z Dinamem Zagrzeb. Okazuje się więc, że ten wyjazd do Chorwacji był słuszny, bo przetestowaliśmy różne warunki atmosferyczne (śmiech).

A co wam powiedział trener Magiera, gdy już wiedział, że Jagiellonia wygrywa?
Powiedział, że przyjechały tu nasze rodziny, kibice, bo wszyscy chcą zobaczyć, jak Śląsk tutaj wygrywa. Żebyśmy to zrobili dla nich, ale przede wszystkim dla siebie, bo to pokazuje siłę sportowca - teoretycznie jesteś przegrany, a walczysz do końca.

Pomijając medal i czyste konta - to był najlepszy sezon w Twojej karierze?
Można tak powiedzieć. Późno zacząłem grać w ekstraklasie, bo tak na 100 proc. to właściwie dopiero w poprzednim sezonie. Piłka jest taka, że trzeba marzyć i się nie poddawać. Na swoim przykładzie widzę, że w krótkim czasie może się wydarzyć wszystko.

Czujesz się trochę liderem tego Śląska?
Na pewno, w pewnych aspektach czuję się liderem - i na boisku, i poza nim. Zresztą pokazuje to też w jaki sposób Jacek Magiera skompletował radę drużyny.

To może być początek drużyny, która rok do roku będzie walczyć już tylko o wysokie cele?
Trzeba jasno powiedzieć, że od kiedy Jacek Magiera po raz drugi objął zespół, to postawił pewne warunki, które musiały zostać spełnione, aby tu funkcjonował. Trzeba mu mocno przyklasnąć. Organizacyjnie - względem poprzedniego sezonu - to jest przepaść.

A będzie w Śląsku życie bez Erika Exposito?
Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że Erik będzie nadal z nami. Nie wiem, co się wydarzy. W tamtym sezonie też mówiono, że bez Johna Yeboaha życia w Śląsku nie będzie, a los pokazał jeszcze lepszy scenariusz. Jeśli ktoś odchodzi, to może kolejny sezon wykreuje innego lidera. Po cichu liczę, że Erik jednak zostanie.

Komu dedykujesz ten medal?
Rodzinie, która codziennie mnie wspiera. rodzicom, żonie, synkowi, bratu. Całemu mojemu najbliższemu otoczeniu. Dzięki nim mam siłe, żeby w trudnych momentach się nie poddawać i walczyć. Także dla nich.

Notował i pytał JG

Kibice Śląska w Częstochowie, także na sektorach Rakowa (ZDJĘCIA)

od 7 lat
Wideo

Ostatni trening Polaków przed meczem z Austrią

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska