Protest przeciwko budowie magazynów w sąsiedztwie osiedla. Sołtys Mirkowa: "Czuję się jakbym był między kowadłem i dwoma młotami"

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Dariusz Bloch/ zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
Budowa magazynów w Mirkowie została oprotestowana zanim złożono wniosek o odrolnienie gruntów. Część mieszkańców nie chce mieszkać w sąsiedztwie inwestycji. Część patrzy na ten pomysł z optymizmem. Ale w sporze jest jeszcze jedna strona – właściciele gruntów, którzy chcą uciekać z Mirkowa. - Na rolników nasyła się policję, bo kogut pieje zbyt głośno – ripostuje sołtys Mariusz Bernat.

Mieszkańcy złożyli 350 podpisów pod protestem przeciwko przekształceniu gruntów rolnych, na działki pod budowę wielkopowierzchniowych magazynów i to zanim inwestor złożył oficjalny wniosek o odrolnienie gruntów. - Chcieliśmy tym samym dać sygnał, że nie podoba nam się sposób, jaki prowadzi się w gminie politykę planowania przestrzennego. Mamy nadzieję, że radni wykażą wolę zmiany dotychczasowego sposobu postępowania i podejmą dialog z mieszkańcami na temat kierunku rozwoju gminy w tym obszarze – mówi pani Iwona, mieszkanka osiedla, które miałoby sąsiadować z magazynami.

To już drugie podejście do budowy hal magazynowych w Mirkowie. Mieszkańcy nie chcą, by w bezpośrednim sąsiedztwie ich domostw powstała olbrzymia zabudowa przytłaczająca widok i generująca duży ruch samochodów ciężarowych. - Z doświadczeń mieszkańców drugiej strony Mirkowa wynika, że takie hale to nie tylko wzmożony ruch samochodów, ale i oświetlenie, które nocą przeszkadza okolicznym mieszkańcom, a także zwierzętom, bo magazyn stoi na skraju obszaru Natura 2000 i lasów - mówi Leszek Kędzior z Gminnych Aktywistów (GA).

- Ta sytuacja być może nie miałaby miejsca, gdyby nie fakt, że rolnicy, którzy chcą sprzedać ziemie inwestorowi nie mogą już w spokoju wykonywać swojej pracy – ocenia sołtys Mirkowa, Mariusz Bernat. - Osoby, które się tu sprowadziły potrafią wezwać policję do piejącego zbyt głośno koguta. Nie wspomnę o osobach, które pracują nocą, co wpisane jest w specyfikę żniw. Mieszkańcom przeszkadzają hałas i światła maszyn rolniczych. Często kończy się mandatami.

- Dziś rolnicy muszą co roku starać się o pozwolenie na dojazd ciężarówkami potrzebnymi do transportu, do ich własnych posesji – dodaje sołtys Mirkowa. - Niektóre z dróg opatrzono zakazem wjazdu pojazdów ponad 3,5-tonowych. Znam tych rolników od dziecka. Wielu z nich deklaruje chęć przeprowadzki, ponieważ u siebie nie mogą już pracować w znanym sobie trybie.

Problemów opisanych przez sołtysa doświadczają także członkowie GA. - Blokowany jest przejazd dla maszyn rolniczych, są pretensje o nocne zbiory, (które są przecież wymuszane specyfiką żniw, a nie złośliwością rolników). Na policję zgłaszane jest nawet... pianie kogutów, co odczuła również na własnej skórze jedna z Gminnych Aktywistek z Mirkowa – czytamy w jednym z postów na facebookowej stronie GA, dotyczących budowy magazynów.

W dyskusji podnosi się więc argument o przekształceniu gruntów pod inwestycję. Działki, które stałyby się wówczas znacznie droższe niż ziemie uprawne, zapewniłyby rolnikom możliwość zakupu gospodarstw z dala od Mirkowa. Ale i tu pojawiają się konflikty.

- Kiedy wprowadzaliśmy się do Mirkowa trzy lata temu, przestudiowaliśmy plany zagospodarowania przestrzennego terenu wokół – wspomina pani Iwona. - Nasz wybór padł na Mirków, gdyż mieliśmy świadomość, że w pobliżu naszego osiedla nie powstanie żadna uciążliwa inwestycja. Po to przecież wyprowadziliśmy się z Wrocławia – dodaje.

Ponieważ magazyn miałby stanąć blisko osiedla, inwestor zaproponował, że część odkupionego od rolników gruntu odda do użytku właśnie mieszkańcom. - W latach 90. gmina wyprzedała ziemie w Mirkowie, co oznacza, że niemal nie mamy gruntów, na których mogłyby stanąć plac zabaw, skatepark, czy wiejska świetlica – mówi Mariusz Bernat. - Dodatkowo firma zapewniła w swoim projekcie mieszkańców, że wybuduje pas zieleni izolacyjnej, który skutecznie odgrodzi ich od potencjalnego hałasu, czy niedogodności związanych z nocnym oświetleniem.

- Czy rodzice będą chcieli wysyłać dzieci na skatepark, przy którym wciąż kursują ciężarówki? Albo na plac zabaw zlokalizowany pod wielką, magazynową ścianą? – pyta Leszek Kędzior. GA na swoim profilu porównują zapewnienie inwestora do „marchewki na kiju”.

- Zapisy studium i planu zagospodarowania zagwarantują, że na nieruchomości będzie mogła powstać wyłącznie inwestycja, która nie będzie zaliczana do inwestycji uciążliwych – czytamy w ulotce inwestora przekazanej na spotkaniu z mieszkańcami osiedla w Mirkowie. - Inwestycja będzie stanowiła barierę od uciążliwości związanych z budowaną Wschodnią Obwodnicą Wrocławia. Na terenie gminy powstaną nowe miejsca pracy. Budżet gminy zostanie zasilony z tytułu podatku od nieruchomości oraz podatku CIT – czytamy dalej w broszurze.

- "W tym roku planowane wpływy do gminy pozyskane z podatków wynoszą odpowiednio około 24 milionów złotych od firm i aż 83 milionów od osób prywatnych – argumentuje Leszek Kędzior. - Uważamy, że gmina powinna dbać głównie i ich interes, a rozwijać się w kierunku rekreacji, turystyki i ekologicznego rolnictwa. Co weekend tysiące mieszkańców Wrocławia szuka inspiracji na spędzenie wolnego czasu. Ten potencjał nadal mamy, bo na terenie gminy znajdują się aż trzy obszary Natura 2000, złoża wód geotermalnych, lasy, stawy, zabytki. To wszystko łatwo możemy jednak stracić dopuszczając do przesadnej industrializacji.

Gmina posiada inne działki, gdzie podobna inwestycja mogłaby zostać zrealizowana. Dlaczego więc firma chce wybudować kolejny magazyn właśnie na tym obszarze?

- Chodzi o logistykę – domyśla się sołtys Mirkowa. - Lokalizacja skraca drogę pojazdom dostawczym, bo magazyn znalazłby się na skrzyżowaniu dwóch strategicznych dróg.

- Taki dokument jak studium kierunków i uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego powinien dawać poczucie stabilizacji – zauważa Leszek Kędzior. - Zgodnie z nim, w naszej ocenie firma nie powinna dostać zgody na wybudowanie się na tych konkretnie gruntach. Takie funkcje zostały zaplanowane na innych terenach, które są nadal niewykorzystane. Nie ma więc uzasadnienia do przekształcania kolejnych.

Powstaje zatem pytanie: czego oczekują po władzach gminy mieszkańcy niezgadzający się na budowę hal?

- Chcielibyśmy, żeby władze gminy przestały argumentować, że po tym inwestorze przyjdą inni, z kolejnymi pomysłami, a nam przyjdzie wybierać mniejsze zło – mówi pani Iwona. - Mamy wiele pomysłów na wykorzystanie tego terenu, ale póki co pozostaje on własnością prywatną i za wcześnie jest, by przedstawiać szczegółowe propozycje. Pewne jest, że w tej części naszej miejscowości brakuje miejsca integracji mieszkańców, a w całej miejscowości terenów rekreacyjnych i sportowych, czy usług społecznych. Marzy nam się podobne miejsce jak na przykład w parku w Szczodrem.

Takie miejsce we wsi już istnieje. Sołtys i mieszkańcy przeznaczyli na jego budowę pieniądze z funduszu sołeckiego. Niestety od jakiegoś czasu wiata, miejsce na ognisko i stoły są regularnie niszczone i rozkradane. Zapytaliśmy więc, czy gmina lub mieszkańcy nie mogliby odkupić działek od rolników, by wspólnie stworzyć miejsce integracji.

- Można w dyskusji z radnymi zastanowić się nad formą prawną partycypacji mieszkańców w kosztach utworzenia i funkcjonowania takiego miejsca – przyznaje pani Iwona. - Taka partycypacja mogłaby zwiększyć współodpowiedzialność mieszkańców i sprzyjać większej dbałości o mienie wspólne. Wszystko jednak zależy od wysokości kosztów i tego, czy faktycznie mieszkańcom przypadnie ten pomysł do gustu. Ale by się tego dowiedzieć, trzeba rozmawiać – zaznacza pani Iwona.

- Czuję się jakbym był między dwoma młotami, a kowadłem – komentuje sołtys Mirkowa. - Z jednej strony są rolnicy, z drugiej przeciwnicy odrolnienia gruntów. Są też zwolennicy budowy, którzy już wyobrażają sobie co mogłoby powstać na terenie ofiarowanym gminie przez inwestora. - Kiedy dwa lata temu zostałem sołtysem, obiecałem sobie, że będę słuchał mieszkańców. Tego mam zamiar się trzymać.

Dalsze losy budowy magazynów bądź jej wstrzymania zależą do decyzji władz gminy Długołęka. Trzeba jednak poczekać, by przekonać się czy projekt w ogóle do urzędu wpłynie.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze 30

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Niestety, ale większość napływowych to bydło. Koszą u siebie i wyrzucają trawę na pole albo na pustą działkę u sąsiada, widziałam nie raz na Azaliowej i Kalinowej. Nikt nie zrezygnuje z paru milionów zysku bo się komuś nie podoba, tam i tak cos powstanie, wcześniej czy później. Z tego co wiem właściciele pójdą do sądu jak będzie trzeba, stać ich.
G
Gość
Podobnie we Wrocku - plan zagospodarowania swoje a urbaniści z developerami swoje - każdy ar ziemi na wagę złota.
G
Gość
17 października, 18:11, Gość:

A co na to Fundacja Greenpeace Polska i Greta Thunberg ?

To nie ten interes do obrony

G
Gość
17 października, 18:24, ReadMore:

Wszędzie, gdzie jest wzmożony napływ nowobogackiej swołoczy z Wrocławia, zaczyna się bajzel. Kogucik zapieje, źle. Pies zaszczeka, źle. Krowa pierdnie, źle. Równocześnie zjeść jajeczko, mleczko, jabłuszko i pomidorka od rolnika każdy chce. Do tego chamstwo, grubiaństwo, buta, jazda 80kmh jakimś debilnym SUV-ikiem po obszarze zabudowanym, darcie mordy w pijackim amoku przy grillu z kumplami, sranie psami gdzie popadnie, dzień dobry nie powie, a peta rzuci na trawnik. Można to bydło jakoś eksmitować do przytulnych blokowisk we Wrocławiu?

Pianie koguta to pikuś, ale TIRy jeżdżące przez 24 godziny to nikt nie wytrzyma hałasu i drżenia szyb w oknach

G
Gość
17 października, 18:24, ReadMore:

Wszędzie, gdzie jest wzmożony napływ nowobogackiej swołoczy z Wrocławia, zaczyna się bajzel. Kogucik zapieje, źle. Pies zaszczeka, źle. Krowa pierdnie, źle. Równocześnie zjeść jajeczko, mleczko, jabłuszko i pomidorka od rolnika każdy chce. Do tego chamstwo, grubiaństwo, buta, jazda 80kmh jakimś debilnym SUV-ikiem po obszarze zabudowanym, darcie mordy w pijackim amoku przy grillu z kumplami, sranie psami gdzie popadnie, dzień dobry nie powie, a peta rzuci na trawnik. Można to bydło jakoś eksmitować do przytulnych blokowisk we Wrocławiu?

Masz takie doświadczenia? Współczuję. Raz złapałem tam gumę próbując ominąc korek przed Długołeką i jechałem przez Mirków. Nawet mnie ktoś podwiózł z tamtąd do wulkanizatora. Chyba noralni ludzie.

G
Gość
Trochę poczytałem na FB na ten temat (zielony Mirków). Rzeczywiście, mieszkańcy mają mały problem. Kto z was chciałby mieć 100 m od domu magazyn spedycyjny wielkości Amazonu? A tam mieszka pareset rodzin. Ja im raczej współczuję. Nie chciałbym mieć czegoś takiego za oknami.
R
ReadMore
Wszędzie, gdzie jest wzmożony napływ nowobogackiej swołoczy z Wrocławia, zaczyna się bajzel. Kogucik zapieje, źle. Pies zaszczeka, źle. Krowa pierdnie, źle. Równocześnie zjeść jajeczko, mleczko, jabłuszko i pomidorka od rolnika każdy chce. Do tego chamstwo, grubiaństwo, buta, jazda 80kmh jakimś debilnym SUV-ikiem po obszarze zabudowanym, darcie mordy w pijackim amoku przy grillu z kumplami, sranie psami gdzie popadnie, dzień dobry nie powie, a peta rzuci na trawnik. Można to bydło jakoś eksmitować do przytulnych blokowisk we Wrocławiu?
G
Gość
A co na to Fundacja Greenpeace Polska i Greta Thunberg ?
G
Gość
https://vod.tvp.pl/video/magazyn-sledczy-anity-gargas,14102021,56099683?fbclid=IwAR2ZnbHwN0GHML4VdOH5ub-Iv1vQrzgt1sxO3Bd41q-77R-NWgCHgIZ5xP0
G
Gość
„Magazyn śledczy Anity Gargas”: Rakotwórczy pierwiastek zagraża ludziom Siechnic i Długołęki

https://www.tvp.info/56376191/magazyn-sledczy-anity-gargas-rakotworczy-pierwiastek-zagraza-ludziom
G
Gość
16 października, 21:47, ....:

Lepiej magazyny niż kolejne osiedle i tysiąc aut.

17 października, 8:32, Gość:

A tiry do magazynów oraz pracownicy (kilku tysięcy dziennie! ) to czym będą dojeżdżać do pracy?? Rowerem? A może metrem?

To wygeneruje jeszcze większy ruch niż osiedle domków!!!

Mieszkańcy mają prawo zakazać jazdy TIRów pod ich domami.

Przedsiębiorcy niech do swoich hal wybudują za swoje pieniądze drogi dojazdowe odporne na TIRy.

Tak to niszczy się naszą strukturę komunikacyjną.

Ale za ten stan winny jest burmistrz i wójt gminy. On ma urbanistę i plan zagospodarowania przestrzennego zatwierdzony przez Radę Gminy.

Jeżeli są odstępstwa to należy "podziękować " obecnym urzędnikom i ukarać

G
Gość
https://gazetawroclawska.pl/toksyczna-halda-w-siechnicach-slynna-na-cala-polske-po-publikacjach-gazety-wroclawskiej/ar/c1-15853159
G
Gość
17 października, 10:51, On z Telavivu:

Pobudowali się kretyni w polach i teraz żądają od gminy budowy drogi i chodnika. W w tym momencie jestem naprawdę za inwestorami hal i etc.

Ci "kretyni" też płacą podatki w gminie, więc mają prawo domagać się dróg i chodników. Poza tym, tym ludziom ziemię sprzedał ten sam rolnik, który teraz narzeka na napływowych mieszkańców.

O
On z Telavivu
Pobudowali się kretyni w polach i teraz żądają od gminy budowy drogi i chodnika. W w tym momencie jestem naprawdę za inwestorami hal i etc.
C
Cezary
Ludziom nigdy nie dogodzisz.Moja ziemia i moja sprawa komu ją sprzedam.
Dodaj ogłoszenie