Nowe laboratorium na Politechnice Wrocławskiej - jedyne takie w Polsce

MAW
Laboratorium "Drobnowidztwa i Drobnodziejstwa" na Politechnice Wrocławskiej.
Laboratorium "Drobnowidztwa i Drobnodziejstwa" na Politechnice Wrocławskiej. Krzysztof Mazur/pryzmat.pwr.wroc.pl
"Laboratorium Drobnowidztwa i Drobnodziejstwa" to jedna z dwóch nazw, jakie nadano nowemu laboratorium na Politechnice Wrocławskiej.

Nowe laboratorium Politechniki Wrocławskiej oficjalnie nazywa się "Laboratorium wytwarzania i badania nanostruktur za pomocą zogniskowanych wiązek jonów i elektronów (FIB/SEM)". Ale tę bardziej przyjazną dla ucha nazwę wymyślili dwaj doktoranci z Zakładu Metrologii Mikro i Nanostruktur na Wydziale Elektroniki Mikrosystemów i Fotoniki: Grzegorz Wielgoszewski i Michał Świątkowski.

- Jakiś czas temu szukaliśmy pomysłu na nazwę dla mikroskopów sił atomowych, które powstają w naszych pracowniach. Grzegorz Wielgoszewski odnalazł w „Słowniku języka polskiego” Samuela B. Lindego hasło drobnowidz, którego definicja brzmiała: narzędzie do widzenia drobnych rzeczy, których samym okiem dojrzeć nie możemy. Hasło to szybko się przyjęło opowiada prof. Teodor Gotszalk, kierownik laboratorium.

Druga część nazwy pojawiła się w momencie, gdy zakład wzbogacił się o nowoczesny mikroskop elektronowy. - Skoro mieliśmy już drobnowidza, to należało wymyślić też odpowiednie określenie na to, że za pomocą nowego urządzenia możemy wytwarzać bardzo małe struktury. Stąd powstało drobnodziejstwo - tłumaczy Michał Świątkowski.

Pracownia jest warta 6,5 mln zł. Jest w niej między innymi mikroskop elektronowy.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antoni

Typowe podejście z poprzedniej epoki, charakterystyczne niestety dla wielu wykładowców. Kupuje się sprzęt wart miliony złotych, a potem rdzewieje on zamknięty na trzy spusty, żeby studenci "nie zniszczyli". Co najwyżej wpadnie tam od czasu do czasu jakiś profesor, żeby zrealizować własną prywatę. A studentom wciska się bajeczki, że uczelnia biedna i nie ma kasy na sprzęt, albo że sprzęt jest tak potrzebny innym, że dla studentów już nie wystarcza. Sam pamiętam takie bzdety opowiadane studentom ze swoich studiów - a i tak wszyscy wiedzieli, że to nieprawda. Bo na uczelniach kwitnie feudalizm - najpierw do laboratorium wchodzi profesor, potem starzy doktorzy, dalej młodsi pracownicy naukowi, a dla studentów już czasu nie wystarcza. Zresztą kto by się przejmował studentami na uczelniach? Dopóki nie zmieni się mentalność na polskich uczelniach, każda złotówka przeznaczona na nie będzie złotówką wyrzuconą w błoto. A do tego potrzebne są jakieś poważniejsze roszady na uczelniach, łącznie z wywaleniem co najmniej połowy pracowników naukowych (tych, którzy od dawna nic nie robią i tylko grzeją stołki do emerytury).

A
Antoni

Mnóstwo regułek wkutych na pamięć, bo tak najłatwiej dla wykładowców - i żeby ułożyć wymagania do zaliczenia, i żeby potem sprawdzić tę "wiedzę". Dużo teorii wtłaczanej do głów przez osoby często nie mające żadnego związku z biznesem, a praktyki zero. Na takiej zasadzie kształci się tabuny studentów na humanistycznych tzw. kierunkach śmieciowych, gdzie wystarczy jeden podręcznik (często wykładowca tylko tym się różni od studenta, że nieco wcześniej przeczytał to, co jest w podręczniku - on przed zajęciami, student po) i krzesełko na sali wykładowej dla studenta (często nawet tego nie wystarcza dla wszystkich). Potem dziwimy się, że polscy absolwenci nic nie umieją. A jak mają umieć, skoro to, co uzyskali na uczelniach, to są tylko pozory wiedzy, a nie prawdziwe przygotowanie do zawodu? Tym najzdolniejszym taka "wiedza" wystarczyłaby co najwyżej do rozwiązywania krzyżówek albo... uczenia innych studentów, gdy dostaną się na studia doktoranckie. I tak to wszystko się kręci.

S
SJ

Skończyłam PWr, mam to szczęście, że pracuję w zawodzie. Jednak jak myślę o studiach (nie tylko o studiach z resztą, liceum i inne rodzaje szkół mają podobny problem), to pamiętam, że kazali wkuwać na pamięć co popadnie, mnóstwo bezużytecznej wiedzy, danych. Ubolewam, że młodych ludzi, nie uczy się myśleć logicznie, czy nawet chociażby skutecznie szukać danych, których nie ma się w pamięci. Nie da się zapamiętać tego wszystkiego na długi czas. Wychodząc z uczelni z dyplomem w ręku nie jest się alfą i omegą, nie wie się prawie nic (wszystkiego po trochu), nie zna się wielu technologi i urządzeń. Ale przy umiejętności logicznego myślenia, bez trudu można się odnaleźć w "Hi-Tech" rynku pracy.

W
WK

Zostań na uczelni, to będziesz odwalał prywatne fuchy na sprzęcie kupionym za pieniądze podatników wartym miliony złotych - to chciałeś powiedzieć? A studenci i doktoranci nic nie umieją, bo nie mogą dopchać się do laboratoriów. Problemem polskiej nauki nie jest za małe finansowanie, tylko kolesiostwo, prywata i układziki na każdym kroku. W takich patologicznych realiach nawet największe pieniądze wpadają w czarną dziurę.

W
WK

Sprzęt wart miliony złotych, będzie na czym odwalać prywatne chałtury. Co na politechnice jest normą. A jak z aferą dotyczącą załatwiania grantów po znajomościach w PWr - czy już prokuratura wsadziła za kratki część naszej elyty intelektualnej, czy tradycyjnie sprawa rozeszła się po kościach (tak jak owe miliony złotych z grantów)?

s
student

a potem na rozmowie kwalifikacyjnej pada pytanie: co pani/pan potrafi? A student musi odpowiedziec: Nic, bo mnie nie dopuscili do sprzetu.

a
ah

Jasne, dopuść do sprzętu wartego milion dolarów jednego z drugim studenta co to nawet nie do końca rozumie czego się uczy i co właściwie może takim sprzętem zdziałać.
Chcesz do labu? Zostań na uczelni. Powodzenia.

e
ehh

Politechnika pelna jest laboratoriow w ktorych sprzety sa warte po 1mln dolarow a wchodzisz tam 2-3 razy w czasie calych studiow. Reszta czasu trzeba spedzac przy tablicy na rozwiazywaniu maczkow.

Dodaj ogłoszenie