Nie opalajcie się na golasa bez maseczek na twarzach

Janusz Michalczyk
archiwum polskapress
Szkoda, że nie wali deszcz, w szyby nie bije grad i że ogólnie nie jest szaro i smutno. Łatwiej byłoby znieść rygory związane z epidemią. Bo teraz słoneczna pogoda i wysoka temperatura wystawiają nas na ciężka próbę. Za chwilę cała przyroda wybuchnie, na zewnątrz zrobi się zielono i radośnie, ptaki będą świergolić jak najęte. To nie do wytrzymania.

Dlatego nie zdziwiły mnie doniesienia z Czech, gdzie nieopodal Pardubic funkcjonariusze policji natrafili podczas patrolu na grupkę osób obojga płci, które opalały się i kąpały w stawie rozebrane do rosołu. Ponieważ nasi południowi sąsiedzi są znani z dużej tolerancji wobec publicznej nagości, nikt nie został za to skarcony, natomiast polecono wszystkim plażowiczom założyć na twarze maseczki antywirusowe i rozłożyć koce w większej odległości jeden od drugiego.
U nas jeszcze nikt na golasa nie chodzi, ale głośne stały się protesty przeciwko zakazowi wejścia do lasów, nawet w ubraniu. Szybko przybywa w internecie podpisów pod petycją domagającą się uchylenia zakazu jako pozbawionego sensu, a w dodatku wprowadzonego bez żadnej podstawy prawnej, bo na ustne polecenie premiera. Faktycznie, biorąc pod uwagę jak dużą powierzchnię zajmują w Polsce lasy, trudno się zgodzić z opinią, że bez wprowadzenia zakazu zapanowałby w nich niebezpieczny tłok. Niektórzy uważają, że dalsze przykręcanie śruby musi doprowadzić do niepokojów społecznych i mnożenia się aktów nieposłuszeństwa. Parę dni temu pojawiła się informacja, że mieszkańcy Neapolu gremialnie ruszyli na targowiska, bo nie wytrzymali psychicznie siedzenia w zamknięciu. Uważam, że to zwykły, ludzki odruch, niezależnie od tego, jak krytycznie można oceniać gorący temperament południowców i ich społeczne niezdyscyplinowanie.
Coraz bardziej kuszący staje się wniosek, że najlepiej radzą sobie z wielkimi epidemiami państwa azjatyckie, w których sfera wolności jednostki uważana jest za wybryk przegniłego myślenia zblazowanego Zachodu, a karność społeczeństwa
i jego posłuszeństwo wobec autorytarnej władzy uchodzi za bezdyskusyjną zaletę. To chyba zbyt pochopny osąd, bo przecież dyktatura w momentach próby zazwyczaj jest nieudolna, o czym najlepiej świadczy obecna sytuacja w Iranie, gdzie wirus kosi w najlepsze. A co do tego, co się naprawdę dzieje w Chinach, opinie są podzielone. Oficjalnie niemal zdusili epidemię, ale mnożą się sygnały, że nie mówią światu całej prawdy.
Nie sądzę, żeby trzymanie ludzi za twarz na dłuższą metę przyniosło dobre efekty. Zgadzam się z niezależnym publicystą Łukaszem Warzechą, który ostatnio napisał, że mnożenie różnych jawnie absurdalnych zakazów świadczy tylko o zagubieniu i nieudolności naszego rządu. Dodam od siebie, że wprowadzenie zakazu oddychania może się w pierwszym momencie wydać wielu obywatelom bardzo praktyczne (wirus zostanie na dobre unieruchomiony), lecz zdrowy rozsądek podpowiada, iż daleko tak nie zajedziemy.
Jeśli apogeum epidemii nastąpi dopiero w czerwcu, to przed nami trzy miesiące totalnej izolacji. Chyba że ktoś mądry zrewiduje bezwzględne zakazy i odwoła się do zdrowego rozsądku.

Kłopoty z pochówkami. Brakuje nam na nie pieniędzy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie