Kultura. Bardzo udana premiera "Toski" Pucciniego - superprodukcji Opery Wrocławskiej (RECENZJA)

Małgorzata Matuszewska
Mariusz Godlewski i Magdalena Barylak w akcie II,  który rozgrywał się w Operze Wrocławskiej
Mariusz Godlewski i Magdalena Barylak w akcie II, który rozgrywał się w Operze Wrocławskiej Marek Grotowski/Opera Wrocławska
Ganiona niegdyś za "wulgarność i melodramatyzm" słynna opera Pucciniego "Tosca" jest znakomitą opowieścią o wielkich, niszczących emocjach, zrozumiałą dla współczesnych widzów. We wrocławskim wydaniu spodoba się i wiernym miłośnikom opery, przychodzącym na Świdnicką przez cały sezon, i zwolennikom świątecznych, plenerowych superprodukcji. Zdecydowanie jednak wolę delektowanie się muzyką i inscenizacją bez długich przerw z wonią kiełbasek na Stadionie Olimpijskim.

"Tosca" przez swojego twórcę została osadzona w konkretnej scenerii rzymskich zabytków. Wystawienie jej w trzech miejscach Wrocławia: w katedrze św. Marii Magdaleny, budynku Opery i na Wzgórzu Partyzantów, nie jest pomysłem nowym, ale strzałem w dziesiątkę, wartym powtarzania.
Pierwszy akt zaczął się przed zapadnięciem zmroku, jednak dzienne światło nie przeszkadzało widzom. Przeciwnie, przecież historia miłosna, której tłem jest bitwa pod Marengo wojsk Napoleona z armią austriacką, zaczyna się rankiem, kiedy to zbiegły z więzienia Cesare Angelotti (Maciej Krzysztyniak), ukrywa się w kaplicy. W kościele naturalnie wyglądała dziękczynna procesja (bardzo dobrze poprowadzono także dzieci) po wygranej bitwie - w pierwszym akcie Zakrystianin (Wiktor Gorelikow) przynosi wiernym dobrą wieść: Napoleon został pokonany, co trzeba godnie uczcić.

Wcześniej jednak Mario Cavaradossi (Nikolay Dorozhkin wyglądał jak prawdziwy artysta malarz) maluje - do czego również potrzebuje dziennego światła - duży obraz przedstawiający Marię Magdalenę, a zazdrosna Tosca (przejmująca, bardzo dobra Magdalena Barylak) w powstającym wizerunku dostrzega podobieństwo do innej kobiety.
Pałac Farnese - siedzibę Scarpii z drugiego aktu - "zagrała" operowa scena, w doskonałej scenografii Ryszarda Kai. To tu dramat nabiera rumieńców, kiedy okrutny w wyjątkowo wyrafinowany sposób Scarpia wyznaje rozpaczającej (jej ukochany został aresztowany i jest torturowany, bo nie chce zdradzić miejsca ukrycia Angelottiego): "twój płacz mnie rozpala". Kiedy Tosca wspomina: "żyłam sztuką, żyłam miłością, nie wyrządziłam nigdy zła", śpiewając arię "Vissi d’arte vissi d’amore", porusza widzów świetnym wykonaniem słynnej arii i naiwnością. Tylko bardzo naiwny i zadufany człowiek uważa, że nie zrobił nigdy nic złego. Ale może dlatego dramat Toski - zabójczyni Scarpii - staje się tym większą tragedią?

Znakomite były kreacje aktorskie. Magdalena Barylak subtelnie odegrała kobietę niepewną uczuć partnera - artysty, więc prawdopodobnie niestałego w miłości, a potem zrozpaczoną, kiedy zabija Scarpię i wreszcie skacze z murów Zamku św. Anioła. Nikolay Dorozhkin wizualnie to wręcz wymarzony malarz. W trzecim akcie wzruszająco zaśpiewał "E lucevan le stelle", żegnając się ze światem. Scarpia Mariusza Godlewskiego pokazuje, jak na pozór uporządkowanego człowieka, który wcale nie wygląda jak zło wcielone, może zniszczyć namiętność.

Nie było tu nijakich bohaterów, będących wyłącznie tłem dla głównych postaci. Dał się dostrzec i Wiktor Gorelikow jako Zakrystianin i Marta Brzezińska jako Pasterz śpiewający przed świtem przy Zamku św. Anioła. Dobrze słyszalna była muzyka, o co nie jest łatwo zwłaszcza na Wzgórzu Partyzantów, a orkiestrę znakomicie poprowadził Tomasz Szreder.
Szkoda, że tylko w drugim akcie w Operze można było przeczytać polskie napisy.
Giaccomo Puccini, "Tosca", reż. Pierre-Jean Valentin, adaptacja spektaklu Adam Frontczak, kierownictwo muzyczne Tomasz Szreder.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Urszula

Swietne przedstawienie, znakomity pomysł przeniesienia opery w plener. Szkoda tylko ,ze władze miasta nie dbają o takie piękne miejsce jakim jest Wzgórze Partyzantów .Mogliby organizować tam koncerty muzyki lekkiej, łatwej i przyjemniej gdyby nie sypał się tynk ze ścian .Zamiast dopłacać ogromne pieniądze do nowego stadionu mogliby zadbać o miejsca, które nie wymagają dużych nakładów a przydałyby się stolicy kultury europejskiej.

N
Niestety

To prawda, bardzo słaba widownia na Wzgórzu - w Kościele rozumiem, bo przecież nie da się zmienić układu ławek. Bardzo doskwierał brak napisów.

Cała reszta - świetnie!

O
Obcokrajowiec

Niestety większość publiczności, w pierwszym i trzecim akcie, nic nie widziała. Chyba dlatego w trzecim akcie niektórzy widzowie opuścili przedstawienie długo przed końcem. Dodatkowo wielu widzów, i w kościele i na Wzgórzu Partyzantów, zachowywało się jak w kinie a nie w operze, rozmawiając głośno i jedząc przekąski.

Ale i tak, bardzo przyjemne doświadczenie!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3