Kobieta zmarła, bo dyspozytorka odwołała karetkę. Kto za to odpowie?

(o)
Zdjęcie archiwalne
Zdjęcie archiwalne Szymon Starnawski
Nad ranem pani Jadwiga poczuła ból w klatce piersiowej i zaczęła mieć trudności z oddychaniem. Jej mąż, pan Tadeusz, wezwał karetkę. Ta przyjechała dopiero po ponad godzinie, po powtórnym wezwaniu. Dlaczego? Dyspozytorka pogotowia pomyliła dzielnice. Pani Jadwiga zmarła.

Pani Jadwiga i pan Tadeusz w październiku mieli świętować Złote Gody. Od kilkudziesięciu lat małżeństwo mieszkało w Wesołej – zamieszkali tam jeszcze zanim miejscowość stała się dzielnicą Warszawy.

23 czerwca br. 80-letnia pani Jadwiga tuż po czwartej nad ranem obudziła swojego męża krzykiem. Bolała ją klatka piersiowa i ciężko oddychała, z trudem łapiąc powietrze. Jej mąż zadzwonił po pogotowie około godz. 4.40, dokładnie opisując wszystkie objawy od żony. Dyspozytorka potwierdziła, że wysyła karetkę – podaje Onet.

Pan Tadeusz wyszedł na podwórko wyczekując karetki.

Miałem wrażenie, że liczyła się każda minuta, więc z niecierpliwością nasłuchiwałem sygnału pogotowia. Ale odpowiadała mi tylko cisza – opowiada Onetowi wdowiec.

Do domu małżeństwa szybciej niż karetka, dotarł z podwarszawskich Marek syn, do którego zadzwonił przerażony pan Tadeusz.

Kiedy dotarłem na miejsce i usłyszałem, że już godzinę czeka na karetkę, nie mogłem uwierzyć. Tym bardziej iż wiem, że bazę mają niedaleko. Chwyciłem telefon i wystukałem 112. Było tuż przed godz. 6 – mówi pan Marek, syn pana Tadeusza i pani Jadwigi. - Próbowano mnie połączyć z pogotowiem ale przez kilkanaście sekund nikt nie odbierał. W końcu odezwał się ten sam operator i stwierdził, że karetka jest w drodze – dodaje.

Karetka pojawiła się po dziewięciu minutach od telefonu pana Marka, ale na pomoc było już za późno. Pani Jadwiga zmarła.

Nic nie zwiastowało, że może dojść do tragedii. Pan Tadeusz twierdzi, że to, co wydarzyło się tamtej nocy, było nagłym atakiem, bo pani Jadwiga specjalnie nie chorowała, nie miała przewlekłych chorób.

Jak mówi w Onecie pan Tadeusz, gdy zapytał ratowników, dlaczego przyjechali tak późno, powiedzieli, że ktoś odwołał karetkę. Dziennikarze Onetu postanowili wyjaśnić sprawę. Nieoficjalnie potwierdzili, że karetkę pogotowia za pierwszym razem odwołała ta sama dyspozytorka, która ją wysyłała. W dokumentach nie ma jednak powodu tej decyzji. Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy, kobieta miała także próbować wpłynąć na załogę pogotowia, by w dokumentach nie umieszczała informacji, że karetka pod ten sam adres była wysyłana dwukrotnie.

Onet potwierdził w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans”, że 23 czerwca br. dyspozytor medyczny dwukrotnie zadysponował zespół ratownictwa medycznego.

Pierwsze zlecenie wyjazdu trafiło do nas o godzinie 4.44. Zespół wyjechał do 79-letniej pacjentki Jadwigi S. minutę później, a więc o godzinie 4.45 – informuje Piotr Owczarski pełniący rolę rzecznika prasowego WSPRiTS „Meditrans”. - Zespół nie dojechał jednak do pacjentki, bo dyspozytor go zawrócił. Odwołał zlecenie i w uwagach odwołania zlecenia napisał: „odwołanie”.

Owczarski potwierdza, że w karcie zlecenie wyjazdu zespołu nie są podane przyczyny odwołania.

Ta sama załoga ambulansu została zadysponowana do pani Jadwigi o godz. 5.43, na miejsce dotarła 9 minut po wyjeździe.

Zgodnie z Ustawą o państwowym ratownictwie medycznych oraz o systemie powiadamiania ratunkowego średni czas dotarcia zespołu ratowniczego od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora nie powinien przekraczać 8 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 15 minut poza miastem tej wielkości. Maksymalny czas nie może być dłuższy niż 15 minut w mieście i 20 minut poza miastem.

Zdaniem Piotra Owczarskiego sprawą, zgodnie z przepisami, powinien zająć się minister zdrowia i wojewoda mazowiecki, a także organy ścigania. Onet skontaktował się z wojewodą mazowieckim Konstantym Radziwiłłem, którego rzeczniczka Ewa Filipowicz przekazała, że sytuacja została spowodowana błędnym zadysponowaniem karetki przez przyjęcie wezwań „na ulicach o tej samej nazwie w dwóch różnych dzielnicach Warszawy”. Zgodnie z informacją rzeczniczki wojewody, dyspozytorka została ukarana i wyciągnięto wobec niej konsekwencje służbowe.

Źródło: Onet

Dopłaty do cen energii

Wideo

Materiał oryginalny: Kobieta zmarła, bo dyspozytorka odwołała karetkę. Kto za to odpowie? - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
nie no nie moge .normalnie cisnienie mi sie pidnioslo fo 170.ku......sko!!!!!!!!!!!![wulgaryzm]i......sko.ZDYCHSJ [wulgaryzm].

BIEFNA STARUSZKA.BOZE CO ZA KU......Y PRACUJA TAM.BLADZ PASTAJENNA
G
Gość
kur....ja pie......to sz....ta je....a ta dyspozytorka.zaj.....c k.....e.niech trsfi w moje rece SUKA!!!!!!!OBYS ZDECHLA!!!!!!!!!!!!!!! SCIERWO
Dodaj ogłoszenie