MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kandydaci w Wałbrzychu mówili o długu, obwodnicy i randze miasta

Sylwia Królikowska
Wszyscy kandydaci na szefa miasta spotkali się w naszej redakcji w Wałbrzychu
Wszyscy kandydaci na szefa miasta spotkali się w naszej redakcji w Wałbrzychu Dariusz Gdesz
Wszyscy kandydaci na prezydenta Wałbrzycha spotkali się w ubiegły piątek w naszej redakcji. Bogusława Czupryn, Henryk Gołębiewski, Piotr Kruczkowski, Mirosław Lubiński, Piotr Sosiński, Patryk Wild i Andrzej Zibrow odpowiadali na pytania zadawane przez dziennikarzy Gazety Wrocławskiej i Radia Wrocław.

1. Dług Wałbrzycha ma w tym roku wzrosnąć do 174 mln zł, co stanowi 53,13 procent prognozowanych dochodów. Jaki macie Państwo pomysł na zmniejszenie tego zadłużenia?

Bogusława Czupryn: Uważam, że należy walczyć z długiem publicznym, bo poza nim jest jeszcze deficyt budżetowy, który wynosi ponad 30 mln zł. Przede wszystkim wprowadziłabym budżet zadaniowy, chociaż opracowywanie budżetu zadaniowego nie jest jeszcze obowiązkiem. Pozwoli to zrównoważyć dochody bieżące z wydatkami. Zakładam również zawarcie partnerstwa publiczno--prywatnego. Podejmę działania, żeby znaleźć inwestorów na nasz rynek lokalny, aby nie wydawać pieniędzy na budowę boisk, placów zabaw.

Henryk Gołębiewski: Przyszły prezydent musi dokonać restrukturyzacji budżetu, bowiem aktualne dane są niepokojące. Posiłkuję się sprawozdaniem za pierwsze półrocze i wymiar zadłużenia sięga około 55 procent. Gmina dokonuje już chyba od ubiegłego roku działań, które określa się mianem rolowania budżetu, czyli podejmuje kredyt po to, żeby spłacić kredyt poprzedni. Ta perspektywa spłaty, na przykład aquaparku i innych, wywołuje bardzo duży niepokój, dlatego restrukturyzacja jest bardzo potrzebna.

Piotr Kruczkowski: Zadłużenie na dziś wynosi 130 mln zł, to około 40 proc. możliwości. Pod koniec roku planujemy rzeczywiście zbliżenie się do około 50 proc. Natomiast ja nie widzę nic złego w zadłużaniu się miasta, jeżeli pieniądze idą na inwestycje. Jeśli środki pozyskane z kredytów wspomagają inwestycje i dzięki nim pozyskujemy środki zewnętrzne, unijne, to jest to ruch w dobrym kierunku. W przyszłym roku faktycznie musimy zrównoważyć budżet. Deficyt wynosi 36 mln, ale łącznie z inwestycjami, natomiast bez inwestycji to jest wartość około 20 mln zł.

Mirosław Lubiński: Z jednej strony musimy wprowadzić racjonalne wydatki, bo na pewno w tym obszarze można znaleźć spore oszczędności. Nie może być inwestycji realizowanych w mieście, które okazują się kompletną klapą, chodzi mi tu np. o boisko na Podzamczu, na które wydano setki tysięcy złotych i okazało się to inwestycją nietrafioną. Nie można remontować mieszkań, które potem są wycofywane ze stałego zasobu gminy Wałbrzych: przykład ul. Pocztowej czy ul. Armii Krajowej, gdzie wydano dziesiątki, jak nie setki tysięcy na remonty lokali, które potem zostały wycofane. Z drugiej strony uważam, że kredyty są rzeczą dobrą, pod warunkiem że nie są na przejadanie, ale na wkład własny do inwestycji, które podejmuje miasto.

Piotr Sosiński: Zadłużanie się jednostek samorządu terytorialnego, jeżeli nie jest nadmierne, nie jest katastrofą. W tej chwili jesteśmy w takim okresie budżetowania, kiedy mamy świadomość, że być może w najbliższych latach nie pojawią się już nigdy tak duże środki unijne. A zatem zadłużanie się po to, żeby posiadać wkład własny na inwestycje współfinansowane ze środków unijnych, jest po prostu konieczne. Problemem jest raczej konieczność restrukturyzacji tego zadłużenia. Rolowanie długów to tak naprawdę procedura, którą realizują wszystkie samorządy. Natomiast musimy raczej myśleć o zwiększeniu dochodów gminy, a nie o cięciu wydatków, bo tak naprawdę cięcie wydatków jest w tej chwili niemożliwe.

Patryk Wild: Samo zadłużanie się budżetu miasta nie jest złe, o ile to idzie rzeczywiście na rozwój, na inwestycje. W przypadku Wałbrzycha jest jednak inaczej. Wałbrzych planuje do końca tej kadencji zrealizować inwestycje za około 126 mln zł, natomiast zadłużenie na koniec roku ma wynosić 174 mln. Tak że widać, iż przynajmniej w części te pieniądze szły na bieżące wydatki, a ktoś, kto się zadłuża na bieżące wydatki, jest bankrutem.

Andrzej Zibrow: Priorytetem na pewno są mieszkańcy. Ważne są inwestycje. Trzeba zmienić charakter miasta górniczego na ośrodek nowoczesnego przemysłu. Dobrze jest zwiększać przychody do budżetu, a nie ograniczać. Oczywiście ograniczać trzeba wydatki, które służą marketingowi politycznemu, a nie mieszkańcom. Jestem za tym, żeby była lepsza ściągalność podatków lokalnych, jak również dywidendy, jakie powinny być wypłacane miastu, żeby były egzekwowane. Miasto posiada duży majątek, w postaci gruntów, te grunty powinny pracować.

2. Obwodnica Wałbrzycha staje się problemem priorytetowym. Jednak o jej budowie słyszy się od wielu lat. Jakie działania zamierzacie podjąć, by inwestycja wreszcie powstała?

Henryk Gołębiewski: Obwodnicę rozpatruję w kategoriach takich, żeby zrobić ten fragment, który najszybciej można wykonać. I chcę podkreślić, że przynajmniej od pięciu lat powinniśmy jeździć tzw. wschodnią częścią obwodnicy, przez estakadę prowadząca nad drogą do Pogorzały. Środki, które w formie dotacji były przekazane panu prezydentowi ponad 6 lat temu i później były kolejne sugestie, nie zostały przyjęte. Pan prezydent prezentował pogląd taki, że uruchomienie tamtego ciągu spowodowałoby zmniejszenie argumentów za wykonaniem obwodnicy śródmiejskiej. Osiem lat ta obwodnica kruszeje i nic się z nią nie dzieje dalej.

Piotr Kruczkowski: Nieprawda, że była przyznana dotacja na budowę obwodnicy wschodniej, i to jest zawarte w dokumentach. Ale trzeba powiedzieć, że inwestycja stanęła w momencie, kiedy Wałbrzych utracił prawa grodzkie, bo przestał być zarządcą dróg krajowych w obrębie miasta i inwestorem. Natomiast dziś jesteśmy na takim etapie, że w przypadku obwodnicy zachodniej jest końcowy etap projektowania. I trzeba zbudować lobby parlamentarne, aby środki na tę inwestycję zostały zapisane w budżecie centralnym. Ja nad tym pracuję i jesteśmy na dobrej drodze. Jeżeli chodzi o obwodnicę wschodnią, w poniedziałek rozstrzygany jest przetarg na wybór firmy budowlanej (nie został rozstrzygnięty - przyp. red.), która wejdzie na plac budowy i już w tym roku rozpocznie się budowa.

Mirosław Lubiński: Obwodnica Wałbrzycha jest sprawą najważniejszą. Oczywiście historia jest taka, że będziemy się spierać z prezydentem, czy można to było zrobić wcześniej, czy też nie. Obwodnica to sprawa, która leży poza gestią władz wałbrzyskich. W tym miejscu warto by było połączyć wszystkie siły, bo trzeba lobbować za obwodnicą poza Wałbrzychem. Odnoszenie się do historii jest ważne, ale ważniejsza jest teraźniejszość.

Piotr Sosiński: Oczywiście wariant zachodni obwodnicy jest priorytetem dla władzy miasta. Natomiast to jest tak naprawdę ogromne zadanie dla naszych parlamentarzystów. Lobbing wałbrzyski w Warszawie jest potrzebny. On niestety nie jest zbyt silny. Prawda jest taka, że tak jak w latach 90. lobbing wałbrzyski w Warszawie był bardzo słaby, tak dzieje się i w chwili obecnej.

Patryk Wild: Nie chciałbym się odnosić do tego odcinka obwodnicy, który ma budować GDDKiA. Ale jeżeli chodzi o wschodni odcinek, to jako członek zarządu wprowadziłem tę inwestycję do planu inwestycji województwa. Z tym, że ona miała być skończona w tym roku i prawdę powiedziawszy, już dwukrotnie przekładaliśmy ten termin, ponieważ w pewnym momencie władze Wałbrzycha stwierdziły, że same tę inwestycję zrealizują i jakoś to nie wychodzi. A problem obwodnicy wschodniej jest taki: trzeba rozstrzygnąć przetarg i ją wybudować.
Andrzej Zibrow: Miasto nie jest w stanie przy budżecie, jaki ma, zrealizować tej inwestycji. Trzeba połączyć siły, nadać temu wymiar ponadlokalny i tutaj rząd polski, parlament, powinien wesprzeć realizację inwestycji.

Bogusława Czupryn: Uważam, że obwodnica powinna być wybudowana osiem lat temu i chyba nie wykorzystano tej szansy dla Wałbrzycha, bo wówczas były przygotowane projekty techniczne. I myślę, że było wtedy doskonałe lobby w parlamencie i przede wszystkim w GDDKiA, aby Wałbrzychowi przyznano środki finansowe na wybudowanie tej obwodnicy. Na tę chwilę na pewno bym lobbowała za zbudowaniem zachodniej obwodnicy i zaplanowaniem środków w budżecie centralnym na jej budowę.

3. Jak Państwo będą zabiegać o przywrócenie Wałbrzychowi praw powiatu grodzkiego?

Piotr Kruczkowski: Doprowadziłem do tego, wspólnie z parlamentarzystami, aby w ustawie kompetencyjnej znalazły się zapisy, umożliwiające Wałbrzychowi powrót. Niestety, stan prawny był wcześniej taki, że można było utracić prawa grodzkie, ale nie można było ich odzyskać. W MSWiA znajduje się wniosek gminy Wałbrzych o to, aby miastu przyznano prawa grodzkie. Problemem jest dług powiatu, kiedy pozbędzie się zadań grodzkich i 100 mln z budżetu i wtedy zadłużenie powiatu będzie katastrofalne.

Mirosław Lubiński: Trzeba dążyć skutecznie. Nie może być tak, że od ponad pięciu lat czy nawet dłużej mówimy o odzyskaniu grodzkości. Sprawa grodzkości, podobnie jak obwodnica, powinna być przez wszystkie opcje polityczne traktowana w sposób taki sam. Teraz musimy robić tak, żeby to było skuteczne, a nie trwało pięć lat i było kolejnym hasłem wyborczym obecnego prezydenta.

Piotr Sosiński: Procedura ustawowa dotycząca zmian granic gmin czy powiatów jest taka, że raz w roku, do końca lipca, Rada Ministrów wydaje rozporządzenie, które określa te zmiany. Wchodzą z dniem pierwszego stycznia kolejnego roku. Tak się nie stało, a zatem rozumiem, że wniosek, który został złożony przez gminę Wałbrzych, nie został pozytywnie rozpatrzony przez Radę Ministrów i w 2011 roku trzeba będzie jeszcze raz wniosek składać. W najbliższych latach nie ma możliwości, aby pozbyć się długu powiatu i w takim razie, aby Wałbrzych odzyskał prawa grodzkie.

Patryk Wild: Bezpartyjny prezydent może skuteczniej żądać od parlamentarzystów zajęcia się tą sprawą i lepiej rozliczać ich niż prezydent należący do rządzącej formacji, która ma już władze na wszystkich szczeblach i tej dosyć prostej sprawy nie jest w stanie załatwić. Natomiast można też krok po kroku przejmować kompetencje, np. zarządzanie drogami. Jako członek zarządu województwa kilku samorządom przekazałem wraz z pieniędzmi zarządzanie drogami. Tę zmianę również można w pewien sposób wymusić na parlamencie, tylko nie może być tak, że na jakiś kuluarowych spotkaniach rządząca partia powie prezydentowi: nie rób awantury, bo wiesz, jak jest.

Andrzej Zibrow: To bardzo ważny temat, który służy mieszkańcom, bo tu chodzi o pewne środki zewnętrzne, pozyskiwanie środków unijnych. Ale jest to też temat i zastępczy, i nie najważniejszy. Mamy dzisiaj wiele obszarów, które wymagają naprawy. A temat grodzkości moim zdaniem został sztucznie wywołany po to, żeby przez wiele lat budować na tym marketing polityczny, PR polityczny.

Bogusława Czupryn: Jestem za przywróceniem Wałbrzychowi praw grodzkości. Źle się stało, że Wałbrzych utracił kilka lat temu tę grodzkość, bo gdybyśmy ją mieli, na pewno pozwoliłoby to nam na zdobywanie zdecydowanie większej ilości środków unijnych. Jeżeli jest taka możliwość prawna, to byłabym za stopniowym przejmowaniem zadań powiatowych.

Henryk Gołębiewski: Dwa lata temu radziłem radnym lewicy, by głosowali za grodzkością, by pan prezydent nie miał trudu argumentowania, że rada nie akceptuje. Ale nie ma na nią szans. Przywołam wypowiedź ministra Siemoniaka: a co z gminami, gdyby Wałbrzych przestał być grodzki? Jest szereg argumentów i możliwości, które dają na dzisiaj rozwiązania w tendencji do symbiozy gmin, poszukiwania tego, co łączy gminy. Piła - świetnie się rozwija, nie chciała być miastem grodzkim, tworzy bowiem aglomerację. Prezydent Dutkiewicz idzie w kierunku metropolii. Łączyć się trzeba, a nie dzielić i to jest zasadnicza kwestia.

Odpowiedzi są skrócone. Ciąg dalszy relacji z debaty - we wtorek w "Panoramie Wałbrzyskiej".

Który z kandydatów zna najlepiej Wałbrzych i ma najlepszy pomysł na rozwój miasta? Komentuj!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska