Intelektualiści mają postulaty w sprawie Romów z koczowiska. Chcą noclegowni, pracy i pomocy w nauce

Redakcja
Koczowisko Romów przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu
Koczowisko Romów przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu
Autorzy "listu intelektualistów" do prezydenta Rafała Dutkiewicza w sprawie Romów przy ul. Kamieńskiego, teraz przedstawiają dziesięć pomysłów na rozwiązanie problemu koczowiska. Ich zdaniem, spełnienie tych postulatów pomoże też innym ubogim mieszkańcom Wrocławia. Monika Spławska – Murmyło i Mirosław Tryczyk domagają się m.in. stworzenia rozbudowanego sytemu budownictwa socjalnego, sfinansowania z budżetu miejskiego prac interwencyjnych dla najuboższych, rozbudowy sieci noclegowni dla rodzin, a także wytypowania jednej lub dwóch placówek oświatowych, w których powołani zostaliby na asystentów edukacyjnych nauczyciele wspierający małych Romów, Czeczenów czy Ukraińców.

Monika Spławska – Murmyło i Mirosław Tryczyk byli autorami "listu intelektualistów" skierowanego w styczniu do Rafała Dutkiewicza. Podpisało go kilkudziesięciu wrocławskich naukowców i publicystów. Domagali się m.in. wycofania pozwu w sprawie eksmisji Romów z koczowiska. - Ani ja, ani podlegli mi urzędnicy przez chwilę nawet nie zapomnieliśmy, że prócz bycia urzędnikami jesteśmy przede wszystkim ludźmi i zapewniam ludźmi nie pozbawionymi wrażliwości na los innego człowieka, bez względu kim jest i skąd pochodzi - odpisał wtedy Rafał Dutkiewicz.
- Rządzone przez pana miasto zamiast w edukację inwestuje publiczne pieniądze w działalność klubu sportowego Śląsk, podczas meczy którego wielokrotnie dochodziło w przeszłości do incydentów rasistowskich i ksenofobicznych. A być może dlatego, że chodzenie na pasku ksenofobicznego elektoratu może się okazać jedyną prowadzącą do zwycięstwa Pana Prezydenta strategią wyborczą? - odbijali piłeczkę Monika Spławska – Murmyło i Mirosław Tryczyk.

Teraz naukowcy przedstawiają swoje propozycje na rozwiązanie kwestii Romów z koczowiska.

Oto cały list, jaki przesłali do redakcji Monika Spławska – Murmyło i Mirosław Tryczyk:

Pomoc najuboższym mieszkańcom Wrocławia, w tym Romom, to przede wszystkim kwestia dobrej woli i powołania odpowiednich ludzi, którzy gotowe pomysły i rozwiązania pomogą wcielić w życie. Przy dobrze rozbudowanym i sprawnie działającym systemie finansowania z budżetu miejskiego, państwowego oraz przy wykorzystaniu dotacji pochodzących z Unii Europejskiej problemy z biedą oraz z włączeniem się imigrantów do wspólnoty Wrocławian powinny w długiej perspektywie czasowej ulec stopniowemu rozwiązaniu. Oto dziesięć pomysłów, swoista „mapa drogowa” z propozycjami, jak skutecznie pomóc najuboższym oraz imigrantom we Wrocławiu. Poddajemy je do publicznej dyskusji.
Przede wszystkim przeciwni jesteśmy tworzeniu jakichkolwiek nadzwyczajnych rozwiązań, których beneficjentami mieliby zostać wyłącznie imigranci. Uważamy, że żadna z grup etnicznych mieszkających w naszym mieście nie powinna być faworyzowana i wszyscy powinni mieć równe szanse w możliwości osiągnięcia sukcesu życiowego. Wszyscy jesteśmy ludźmi i tak samo boimy się głodu, nie chcemy być ofiarami przemocy oraz mamy taką samą potrzebę godności, która przejawia się między innymi w tym, że na równi z innymi jesteśmy skorzy do śmiechu i kochamy nasze dzieci.
Dlatego uważamy, że Wrocław potrzebuje zintegrowanej i kompleksowej polityki społecznej obejmującej swoim zasięgiem wszystkie grupy wykluczonych i biednych, w tym imigrantów, ponieważ w naszym przekonaniu to właśnie bieda, zarówno ta wynikająca z drogi życia, jak też bieda strukturalna, a zwłaszcza bieda dziedziczona nie pozwala wszystkim obywatelom naszej wspólnoty na posiadanie równych szans w wolności oraz w drodze do sukcesu życiowego, czy chociażby w godnym życiu.
Postulaty
1. Z tego powodu opowiadamy się za stworzeniem we Wrocławiu rozbudowanego sytemu budownictwa socjalnego tak, by każda rodzina, która osiedliła się we Wrocławiu, a znalazła się w trudnej sytuacji materialnej miała, po spełnieniu określonych warunków, zapewniony dostęp do tanich mieszkań socjalnych w ramach wynajmu i to niezależnie od tego, do jakiej kultury czy grupy etnicznej należy.
2. Zależy nam na tym, by z budżetu miejskiego sfinansować prace interwencyjne dla najuboższych, np. polegające na odśnieżaniu ulic czy konserwowaniu miejskiej zieleni. Koszt ich nie jest wielki, a pomoc byłaby ogromna, zwłaszcza dla osób bezrobotnych pozostających bez prawa do zasiłku, niezależnie od ich pochodzenia etnicznego lub kulturowego.
3. Postulujemy też, by we Wrocławiu ruszył program rozbudowy sieci noclegowni dla rodzin tak, by nie trzeba było w sposób niezgodny z wszelkimi standardami praw człowieka i Unii Europejskiej rozdzielać rodzin, gdy te otrzymują wyroki eksmisyjne.
4. Zależy nam również na tym, by Wrocław posiadał zintegrowaną miejską politykę zdrowotną skierowaną do najuboższych i pozbawionych ubezpieczeń społecznych. W naszym przekonaniu nic tak nie wyklucza z godnego życia i, w dalszej kolejności, możliwości osiągnięcia sukcesu życiowego, jak choroba czy brak podstawowej opieki zdrowotnej. Proponujemy wydzierżawić w kilku przychodniach położonych w różnych częściach miasta gabinety lekarzy pierwszego kontaktu, lekarzy internistów, ginekologów itp., którzy przyjmowaliby potrzebujących chorych pozbawionych ubezpieczenia zdrowotnego. Co stoi na przeszkodzie, by z budżetu miejskiego lub środków europejskich na pomoc społeczną finansowane były takie podstawowe badania dla osób najbiedniejszych i pozbawionych ubezpieczenia, w tym imigrantów? Miasto z tych samych środków mogłoby dofinansowywać zakup leków osobom najuboższym tak, by żaden mieszkaniec Wrocławia, zwłaszcza znajdujący się w trudnej sytuacji materialnej, nie musiał rezygnować z zakupu najpotrzebniejszych leków z tego powodu, że go na nie nie stać.
6. W naszym przekonaniu imigrantów trzeba wspierać jedynie w tym, by jak najlepiej mogli odnaleźć się w naszej wspólnocie, oraz w tym, by dać im możliwość nabycia kwalifikacji zawodowych potrzebnych na lokalnym rynku pracy. W stosunku do obywateli RP zadanie to realizuje Urząd Pracy. Zatem tylko w tym obszarze widzimy potrzebę celowego wsparcia imigrantów. Postulujemy stworzenie systemu szkoleń dających możliwość zdobycia przez imigrantów zawodu, na jaki jest zapotrzebowanie na lokalnym rynku pracy. Szkoleń finansowanych z budżetu miejskiego, krajowego lub europejskiego lub z funduszy prywatnych darczyńców. W czasie takich szkoleń imigranci otrzymywaliby drobne dotacje finansowe, ale tylko ci znajdujący się w szczególnie trudnej sytuacji materialnej.
7. Postulujemy również stworzenie systemu szkoleń dających imigrantom podstawowe kompetencje i wiadomości na temat kultury i języka polskiego pozwalające im włączyć się do wspólnoty wrocławskiej.
8. Dla imigrantów pragniemy wytypowania jednej lub dwóch placówek oświatowych we Wrocławiu, w których powołani zostaliby na asystentów edukacyjnych nauczyciele wspierający małych Romów, Czeczenów czy Ukraińców w stawianiu pierwszych kroków w systemie polskiej edukacji powszechnej. Takie posunięcie to raptem koszt kilku etatów nauczycielskich, które można sfinansować z subwencji oświatowej z budżetu europejskiego.
9. Pragniemy również dla imigrantów powołania kilku asystentów społecznych wspierających ich w załatwianiu spraw w urzędach i instytucjach publicznych.
10. Konieczne jest kontynuowanie skierowanych do wrocławian kampanii społecznych oraz wdrożenie we wrocławskich szkołach programów edukacyjnych, których treścią byłoby uwrażliwienie mieszkańców naszego miasta na ludzką biedę i cierpienie, uczenie tolerancji dla wszystkich grup wykluczonych, a głównym celem – zmiana mentalności zwłaszcza młodego pokolenia.
Pamiętajmy, że samodzielnie wyjść z biedy jest bardzo trudno. Uważamy, że naszym obowiązkiem jako wspólnoty mieszkańców Wrocławia jest pomoc niesiona najbiedniejszym. Takie działanie może się każdemu z nas osobiście opłacać, bo sami również możemy kiedyś popaść w biedę lub zostać emigrantami. Myślimy również, że w sytuacji osób skrajnie biednych sama wędka nie wystarczy i że potrzeba im jeszcze wsparcia, by mogli samodzielnie zacząć łowić. Jesteśmy przekonani, że obawy o zalewaniu lokalnego rynku pracy przez imigrantów są bezpodstawne. Ten mechanizm jest zgoła inny, niż przedstawia to u siebie premier Wielkiej Brytanii Cameron, jakoby imigranci - głównie z Polski - przyjeżdżali na Wyspy, by zabierać Brytyjczykom pracę. Imigranci płacą tam podatki i generują większe dochody do budżetu brytyjskiego, niż pobierają z niego w postaci zasiłków i subwencji. Tak samo byłoby we Wrocławiu. I nie zapominajmy o najważniejszym: wielokulturowe społeczeństwo miasta jest najlepszą gwarancją innowacyjności biznesu i jego dostatniego rozwoju w przyszłości.
Dr Monika Spławska – Murmyło
Dr Mirosław Tryczyk

Wideo

Dodaj ogłoszenie