Dziś we Wrocławiu poznamy żużlowego mistrza Polski! Sparta zmierza po 5. tytuł w historii

Dawid Foltyniewicz
Paweł Relikowski
Dziś o godz. 19.15 na Stadionie Olimpijskim rozpocznie się drugi finał PGE Ekstraligi, w którym Betard Sparta Wrocław podejmie Motor Lublin. W pierwszym meczu padł remis 45:45.

Z meczu, w którym Dominik Kubera startujący aż siedem razy ocierał się o perfekcję, Daniel Bewley jechał (dosłownie!) po bandzie, a gospodarze rzutem na taśmę doprowadzili do remisu, trudno wybrać jedno kluczowe zdarzenie. Poziom pierwszej odsłony batalii o drużynowe mistrzostwo Polski mógł zadowolić nawet najbardziej wybrednych sympatyków czarnego sportu.

Z powodu nasilających się opadów deszczu sędzia Michał Sasień postanowił jak najszybciej doprowadzić zawody. Rezygnując z przerw na kosmetykę toru, spotkanie zamknęło się w zaledwie 85 minutach. Zero taśm, defektów, wykluczeń, upadków, za to duża liczba wyprzedzeń, walki na dystansie, zwrotów akcji - tak w skrócie można opisać to, co działo się na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich.

- Gdybyśmy przed spotkaniem usłyszeli, że wywozimy stąd 45 punktów, bralibyśmy taki wynik w ciemno - mówił po zakończeniu potyczki w Lublinie Dariusz Śledź, trener Betardu Sparty. Jego podopieczni w kwietniu przegrali tu 38:52 i mieli spore problemy z dopasowaniem ustawień do toru. W czwartek ze wspomnianymi kłopotami zmagał się Artiom Łaguta. 5+1 to dorobek bardzo daleki od oczekiwań i potencjału aktualnego lidera klasyfikacji przejściowej cyklu Grand Prix.

Na szczęście dla WTS-u na wysokości zadania stanęli przedstawiciele drugiej linii - Gleb Czugunow i Daniel Bewley. Obaj zapisali przy swoich nazwiskach 10+1. Patrząc na popisy zwłaszcza tego drugiego, można było łapać się za głowę. W 14. biegu 22-latek, wyprzedzając Jarosława Hampela i goniąc Kuberę, praktycznie muskał dmuchaną bandę.

- Byłem w tym meczu eksploatowany aż siedem razy i nie narzekam. Gdy przychodzą te bardzo ważne momenty, stres jest tak duży, że jadąc bardzo mocno ściskam kierownicę i nie ukrywam, że trochę się pompuję. To były bardzo ważne zawody i mocno chciałem w nich dobrze pojechać, przez co stres się kumulował - mówi Kubera, który dzięki swojej fenomenalnej postawie utrzymuje Motor w grze o tytuł.

Najważniejszy mecz od lat

„Koziołki” przerwały serię 13 wygranych Betardu Sparty. W niedzielę na Stadionie Olimpijskim wszelkie statystyki zejdą jednak na drugi plan. Rewanżowy finał we Wrocławiu wyłoni nowego mistrza. Faworytem będą gospodarze, którzy w sezonie 2021 zanotowali u siebie komplet ośmiu wygranych.

- Naprawdę ciężko pracowaliśmy przez ostatnie miesiące, by dojść do tego miejsca. W ostatnich latach czegoś nam zawsze na finiszu rozgrywek ligowych brakowało. W tym roku nasz zespół został przebudowany. Każdy z naszych zawodników jest ważny. Wiemy dokładnie, że nasi kibice zasługują na to złoto. Wielokrotnie to powtarzałem, że czujemy ich wsparcie, że są z nami bez względu na sytuację i miejsce. To naprawdę budujące, gdy są na wyjazdach, a na Stadionie Olimpijskim jest po prostu fantastycznie - mówi trener Śledź, który w latach 1993-1995 jako żużlowiec Sparty trzykrotnie cieszył się z tytułu. 52-letniemu szkoleniowcowi pozostaje zatem życzyć, aby napisał nowy rozdział złotej ery WTS-u.

Wrocławski klub po raz ostatni zdobywał mistrzostwo w 2006 roku. Spartanie, zmierzajcie po kolejne złoto!

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie