Drużyna Wojska Polskiego silniejsza od plejady gwiazd Gortata. Na parkiecie m.in. Zieliński i Fajdek

RH
Chciałoby się powiedzieć, że takiego widowiska jeszcze nie było, jednak to już ósmy charytatywny mecz Marcina Gortata w Łodzi. Obie drużyny mają na koncie po cztery zwycięstwa - stan remisowy.

Na skład „Gortat Team” złożyły się same wielkie nazwiska, nie tylko ze świata koszykówki. Także gwiazdy sportu i estrady zagrały u boku ostatniego Polaka w NBA. Poza Gortatem, na parkiecie wystąpili jeszcze czterej koszykarze: legendy Śląska Wrocław Maciej Zieliński i Dominik Tomczyk, a także Andrzej Pluta i Mariusz Bacik.

Swoje rzuty (tym razem nie młotem) zaprezentował Paweł Fajdek, a Agnieszka Radwańska udowodniła, że radzi sobie także z większymi piłkami, niż te od tenisa. To właśnie jej Gortat poświęcił swoją mowę, dziękując za lata gry na korcie. - Dziękuję za to wyróżnienie, które jest dla mnie wielką niespodzianką - mówiła Radwańska. - Teraz została mi tylko gra w koszykówkę i mam nadzieje, że dziś mi dobrze pójdzie. Ale nie obiecuję dużo punktów - śmiała się była tenisistka.

Oprócz nich w szeregach drużyny Gortata zagrali m.in. Bartosz Kurek, Mariusz Wlazły, Michał Koterski, Maciej Musiał, Agnieszka Włodarczyk, Joanna Koroniewska, Szymon Majewski i Maciej Dowbor.

Gortat nie krył także wielkiego uznania dla swoich przeciwników, przedstawicieli Wojska Polskiego. - To oni są tak naprawdę siłą naszego kraju i do każdego kataklizmu to oni wyjeżdżają nas ratować i nam pomagać. Dlatego wielkie brawa dla was za to, co robicie - mówił.

To żołnierze w koszykarskich strojach zwyciężyli w tym spotkaniu (79:78). - Nienawidzę przegrywać meczów jednym punktem. Wolę dostać -20 i wiedzieć, że byliśmy słabsi - żalił się na portalu społecznościowym Twitter Gortat.

- Dokładnie tak! - wtórował mu Zieliński. - Nic nie daje takiej radości, jak granie z przyjaciółmi - dodał były zawodnik WKS-u. Już kilka dni przed meczem Zieliński trenował w „Kosynierce”, by pokazać się w Atlas Arenie z jak najlepszej strony. Udało mu się. Kibice poderwali się z krzesełek, kiedy „Zielony” w swój firmowy sposób wjechał na kosz.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie