Dobro jest nieciekawe. Jeśli wiesz coś na pewno, prawdopodobnie się mylisz

Agata Grzelińska
Udostępnij:
Pewnik nr 1: Jeśli ktoś jest murowanym faworytem do medalu mistrzostw Europy w piłce ręcznej, to tylko Polacy albo Francuzi. I cóż? Ani Polacy, ani Francuzi.

Mistrzami zostali Niemcy, którzy na początku turnieju sami nie daliby za siebie złamanego grosza. Albo inny sportowy przykład. Konia z rzędem temu, kto wierzył, że Angelique Kerber pokona niezwyciężoną Serenę Williams? A jednak tym razem zdecydowana faworytka została pokonana w pięknym stylu.

Pewnik nr 2: Nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych będzie Hillary Clinton albo Donald Trump. I co? I niewykluczone, że w starciu o Biały Dom demokratów będzie reprezentować nie sekretarz stanu Hillary Clinton, ale senator Bernie Sanders, a ze strony republikanów o fotel prezydenta zawalczy nie miliarder Donald Trump, ale któryś z senatorów o latynoskich korzeniach, czyli senator Ted Cruz albo senator Marco Rubio. Czas pokaże. Pewniaki jednak przestają być pewne. Podobnych przykładów politycznych pewniaków, którzy zawiedli, mamy też na własnym podwórku. Bronisław Komorowski miał drugą kadencję w kieszeni. To było tak pewne, że ho, ho - jak mawiał. Pewne było też, że ludzie tak się boją PiS-u, że na tę partię mało kto odda głos. I co? I mamy prezydenta, który nie poluje i rząd w stu procentach PiS-owski.

Pewnik nr 3 (z dziennikarskiego podwórka): W mediach najlepiej sprzedają się: krew, seks i pieniądze, najlepiej kradzione. Słowem - liczy się przede wszystkim sensacja, bo nic tak nie ożywia gazety jak świeży trup. A dobro? A dobro jest najzwyczajniej w świecie nudne. Pozytywne informacje są albo znacznie mniej ciekawe, albo zupełnie nieciekawe i kompletnie nieatrakcyjne. Ale czy na pewno?

Z tak zwanego „mylnego błędu” autorkę tego tekstu wyprowadzili ostatnio dwa razy Państwo - Czytelnicy. Nie spodziewała się, jaką burzę wywoła, pisząc, że nie musimy, my Polacy, w Europie przyjmować postawy na klęczkach, bo powodów do dumy, tak jak i wad, mamy nie mniej niż inne europejskie narody. Niby nic, ale kilka pozytywnych słów o Polakach wielu z Państwa zachęciło do tego, by zadzwonić do redakcji i powiedzieć, że myślą podobnie, że na takie słowa czekali.

Nie skończyło się na luźnym felietonie. Pozytywne reakcje z Państwa strony wywołał jeszcze jeden tekst - rozmowa z niezwykłym lekarzem, chirurgiem ręki, dr. Adamem Domanasiewiczem. - Jak ja się cieszę, że jest gdzieś lekarz, który zagląda do pacjentów w nocy albo w święta, żeby sprawdzić, czy wszystko jest z nimi dobrze. Albo że można tak po prostu do niego zadzwonić i że on odbiera każdy telefon. To ewenement. Trzeba do ministra zdrowia o nagrodę dla niego wystąpić - mówi Ireneusz Tokarz, jeden z czytelników „Gazety Wrocławskiej”.

Za każdy telefon z Państwa opinią bardzo dziękuję. Poza tym, że miło słyszeć, że komuś podoba się nasza praca, jest coś znacznie ważniejszego. A mianowicie jasny komunikat dla nas dziennikarzy, że Czytelnicy chcą nie tylko krwi, seksu, wielkiej kasy, skandalu i sensacji, choć pewnie tego też, ale także zwykłego dobra. Pozornie może nie nadzwyczajnego, jak historia o lekarzu, który troszczy się o pacjentów, bo to przecież powinno być oczywiste. Powinno, ale nie jest, jak się okazuje, skoro budzi takie emocje i zachwyt.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie