Decyzja zapadła: Na Świdnickiej zamontują progi zwalniające

Marcin Kruk
Marcin Kruk
Przed przystankiem "Arkady (Capitol)" miasto wybuduje progi zwalniające
Przed przystankiem "Arkady (Capitol)" miasto wybuduje progi zwalniające mk
To kolejny pomysł na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym na ul. Świdnickiej. Najlepszym rozwiązaniem miały być przystanki wiedeńskie, których budowa jednak odwleka się, ograniczeniem prędkości kierowcy nie przejmują się, więc miasto wybuduje progi zwalniające.

Progi zwalniające powstaną na ul. Świdnickiej. Decyzja zapadła na dzisiejszym (8 lipca) posiedzeniu miejskiej komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pozytywną opinię dotyczącą tego rozwiązania wydała m.in. policja i straż miejska.

- Progi zostaną wybudowane jesienią tego roku, na razie tylko na jezdni w stronę ul. Powstańców Śląskich przed przystankiem “Arkady (Capitol)” - informuje Patryk Załęczny z biura prasowego ratusza.

Progi zwalniające będą wyspowe, czyli podobne do tych, które miasto zamontowało w październiku 2020 r. na ul. Ślężnej i Borowskiej. Budową zajmie się Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta.

Czytaj także:Mieszkaniec walczy o poprawę bezpieczeństwa na ul. Świdnickiej

Miasto od kilku lat obiecuje dla poprawy bezpieczeństwa i wygody pasażerów budowę przystanków wiedeńskich na wysokości Arkad na ul. Świdnickiej. Budowa jednak odwleka się, a w sierpniu 2020 r. wprowadzono na tej ulicy pomiędzy ul. Podwale i Piłsudskiego ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze 66

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pozdrowionka :)

https://www.brd24.pl/spoleczenstwo/rzad-ujawnia-projekt-mandaty-za-predkosc-do-5-tys-zl/
G
Gość
11 lipca, 08:14, Gość:

Po wprowadzeniu systemu ITS sposób przejazdu przez skrzyżowania zmienił się dla niektórych kierowców. Od momentu startu spod świateł do następnych przyspieszają mając nadzieję, że przejadą i następne na zielonym świetle. Dlatego pretensje w dużej mierze powinny być kierowane do administratorów ITS, którzy wprowadzili bajzel na wielu skrzyżowaniach w mieście. Ale władza nigdy nie przyzna się, że ładuje setki milionów w coś co nie działa. Woli dokonywać pozornych ruchów w postaci progów, ograniczeń prędkości, czy projektowania ścieżek rowerowych pomiędzy pasami ruchu.

11 lipca, 08:45, Gość:

To po co przyśpieszają? Tylko w tym jest problem. Przez to właśnie korkują się skrzyżowania, m.in. wjeżdżają na skrzyżowania, kiedy już wiadomo że po drugiej stronie nie ma miejsca by móc zjechać, ale liczą, że zdążą. To wg mnie tylko wina kierowców ;) tak jak większość narzeka na brak zielonej fali. Mam kumpla z firmy transportowej, który twierdzi, że jak przejeżdża po niektórych arteriach miasta jadąc 55-60 bez problemy łapie się na zielone lub ewentualnie chwilę czeka. Generalnie kierowcy którzy pędzą ile fabryka dała po prostu korkują te skrzyżowania, nie jadą normalną prędkością, więc szybciej dojeżdżają do świateł i tworzą zator. Później kiedy reszta dojeżdża zastaje korek, a gdy światło zmieni się na zielone, zanim te buraki ruszą, to tak szybko się to nie rozładuje. To zwykła logika... ITS nie jest zły, to kierowcy sami sobie fundują takie akcje. Uważam, że jak najszybciej CANARD powinien w końcu zostać wdrożony do końca (również w uregulowaniach prawnych).

11 lipca, 9:03, Gość:

Jak dla mnie większość kierowców we Wrocławiu po prostu nie potrafi normalnie jeździć. Na ulice wyjeżdża kilku głąbów, którzy nie potrafią dostosować prędkości lub po prostu lubią zapitalać, a że Policja tego nie kontroluja - robią to dalej. Pozostali kierowcy dostosowują się do ruchu, który wymuszają ci pierwsi. Inni kierowcy, widząc, ze Policja nie reaguje - zaczynają traktować to jako normę. I tak rodzi sie nam na drodze patologia, która trwa już od wielu lat. Co z tego, że OC rośnie, mamy wypadki i kolizje, potrącenia, itd. Kierowcy we Wro uważają że ich to nie dotyczy, a ten kto jeździ wg przepisów to frajer. A jak ma się czuć taki kierowca, który wjeżdża do Wro, jedzie przepisowo, a wszyscy naokoło olewają przepisy, jeżdżą agresywnie... heh to zwykła patola. Wrocław pod względem ruchu drogowego jest bardzo niebezpieczny. Dziwi mnie to, że włodarze i służby nic sobie z tego nie robią.

11 lipca, 13:41, Gość:

Więc zdjąć wszystkie zakazy, światła, niech będzie jak w Bangladeszu

Wtedy przynajmniej szybciej się pato-kierowcy wyeliminują... Takie wrocławskie "The Purge" wprowadzić na jeden tydzień wyłączając sygnalizację, kontrole i umożliwiając kierowcom oraz mieszkańcom samosądy na uczestnikach ruchu drogowego i mamy spokój na kolejne kilka miesięcy :)

G
Gość
11 lipca, 9:19, Gość:

Te 30 km/h to tylko na oznaczeniach. Przecież nikt tyle nie jeździ w tych okolicach. Wystarczy stanąć na 5 min przy Renomie żeby się o tym przekonać ;)

11 lipca, 13:46, Gość:

Norweska policja karze mandatami za przekroczenie prędkości już o 1 km/h. Dolne pułapy kary to prawie pięciokrotność najwyższego mandatu w Polsce (500 zł). Nad Wisłą kierowca traci prawo jazdy dopiero, gdy pojedzie co najmniej 100 km/h w mieście, zaś w Norwegii sprawa zostaje skierowana do sądu po przekroczeniu prędkości o 35 km/h i to nie tylko w obszarze zabudowanym.

Jak ostrzega kierowców polski MSZ – w standardowej sytuacji zatrzymania kierowcy łamiącego przepisy drogowe norweska policja jest uprawniona do zaproponowania mandatu lub alternatywnej kary w postaci aresztu.

Jednym z największych zaskoczeń dla polskich kierowców może być pozycja pieszych na drogach. Prawna ochrona pieszego w Norwegii zaczyna się już w momencie, gdy zbliża się on do jezdni. Kierowcy muszą więc zatrzymać się, gdy pieszy nie jest jeszcze na przejściu. Nikt nie ma problemu z tym przepisem – rozsądna interpretacja oznacza, że kierowca zwalnia i zatrzymuje się, gdy widzi, że pieszy jest dość blisko przejścia.

Marzy mi się by takie prawo funkcjonowało w Polsce, ale... to tylko marzenia. patologia drogowa jest w Polsce już tak zakorzeniona, że nawet przepisy jej nie zmieniają, gdyż nie ma komu tego egzekwować. A we Wrocławiu faktycznie w centrum kierowcy jeżdżą jak im się podoba...

G
Gość
11 lipca, 9:19, Gość:

Te 30 km/h to tylko na oznaczeniach. Przecież nikt tyle nie jeździ w tych okolicach. Wystarczy stanąć na 5 min przy Renomie żeby się o tym przekonać ;)

Norweska policja karze mandatami za przekroczenie prędkości już o 1 km/h. Dolne pułapy kary to prawie pięciokrotność najwyższego mandatu w Polsce (500 zł). Nad Wisłą kierowca traci prawo jazdy dopiero, gdy pojedzie co najmniej 100 km/h w mieście, zaś w Norwegii sprawa zostaje skierowana do sądu po przekroczeniu prędkości o 35 km/h i to nie tylko w obszarze zabudowanym.

Jak ostrzega kierowców polski MSZ – w standardowej sytuacji zatrzymania kierowcy łamiącego przepisy drogowe norweska policja jest uprawniona do zaproponowania mandatu lub alternatywnej kary w postaci aresztu.

Jednym z największych zaskoczeń dla polskich kierowców może być pozycja pieszych na drogach. Prawna ochrona pieszego w Norwegii zaczyna się już w momencie, gdy zbliża się on do jezdni. Kierowcy muszą więc zatrzymać się, gdy pieszy nie jest jeszcze na przejściu. Nikt nie ma problemu z tym przepisem – rozsądna interpretacja oznacza, że kierowca zwalnia i zatrzymuje się, gdy widzi, że pieszy jest dość blisko przejścia.

G
Gość
11 lipca, 0:34, Gość:

Bardzo dobrze! A w ogóle, przykładowo takie wyspowe progi są np na Szybowcowej i tam tez kierowcy się nie przejmują, ba nawet jak przechodzę tamtędy, to co chwilę słychać jak harczą ocierając swoimi bolidami o podłoże, bo nawet nie zwalniają xD jakim trzeba być debilem, żeby na wlasne życzenie tak zacierać :P

Jechał pan za szybko i proponujemy areszt. Witaj w Norwegii…

Gdy polska policja często jeszcze bywa pobłażliwa na drogach, norweska ma inną, „standardową” procedurę

http://www.brd24.pl/spoleczenstwo/jechal-pan-szybko-proponujemy-areszt-witaj-norwegii/

G
Gość
11 lipca, 08:14, Gość:

Po wprowadzeniu systemu ITS sposób przejazdu przez skrzyżowania zmienił się dla niektórych kierowców. Od momentu startu spod świateł do następnych przyspieszają mając nadzieję, że przejadą i następne na zielonym świetle. Dlatego pretensje w dużej mierze powinny być kierowane do administratorów ITS, którzy wprowadzili bajzel na wielu skrzyżowaniach w mieście. Ale władza nigdy nie przyzna się, że ładuje setki milionów w coś co nie działa. Woli dokonywać pozornych ruchów w postaci progów, ograniczeń prędkości, czy projektowania ścieżek rowerowych pomiędzy pasami ruchu.

11 lipca, 08:45, Gość:

To po co przyśpieszają? Tylko w tym jest problem. Przez to właśnie korkują się skrzyżowania, m.in. wjeżdżają na skrzyżowania, kiedy już wiadomo że po drugiej stronie nie ma miejsca by móc zjechać, ale liczą, że zdążą. To wg mnie tylko wina kierowców ;) tak jak większość narzeka na brak zielonej fali. Mam kumpla z firmy transportowej, który twierdzi, że jak przejeżdża po niektórych arteriach miasta jadąc 55-60 bez problemy łapie się na zielone lub ewentualnie chwilę czeka. Generalnie kierowcy którzy pędzą ile fabryka dała po prostu korkują te skrzyżowania, nie jadą normalną prędkością, więc szybciej dojeżdżają do świateł i tworzą zator. Później kiedy reszta dojeżdża zastaje korek, a gdy światło zmieni się na zielone, zanim te buraki ruszą, to tak szybko się to nie rozładuje. To zwykła logika... ITS nie jest zły, to kierowcy sami sobie fundują takie akcje. Uważam, że jak najszybciej CANARD powinien w końcu zostać wdrożony do końca (również w uregulowaniach prawnych).

11 lipca, 9:03, Gość:

Jak dla mnie większość kierowców we Wrocławiu po prostu nie potrafi normalnie jeździć. Na ulice wyjeżdża kilku głąbów, którzy nie potrafią dostosować prędkości lub po prostu lubią zapitalać, a że Policja tego nie kontroluja - robią to dalej. Pozostali kierowcy dostosowują się do ruchu, który wymuszają ci pierwsi. Inni kierowcy, widząc, ze Policja nie reaguje - zaczynają traktować to jako normę. I tak rodzi sie nam na drodze patologia, która trwa już od wielu lat. Co z tego, że OC rośnie, mamy wypadki i kolizje, potrącenia, itd. Kierowcy we Wro uważają że ich to nie dotyczy, a ten kto jeździ wg przepisów to frajer. A jak ma się czuć taki kierowca, który wjeżdża do Wro, jedzie przepisowo, a wszyscy naokoło olewają przepisy, jeżdżą agresywnie... heh to zwykła patola. Wrocław pod względem ruchu drogowego jest bardzo niebezpieczny. Dziwi mnie to, że włodarze i służby nic sobie z tego nie robią.

Więc zdjąć wszystkie zakazy, światła, niech będzie jak w Bangladeszu

G
Gość
https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,27257555,wschodnia-obwodnica-wroclawia-wladze-regionu-mozemy-stracic.html
G
Gość
11 lipca, 8:14, Gość:

Po wprowadzeniu systemu ITS sposób przejazdu przez skrzyżowania zmienił się dla niektórych kierowców. Od momentu startu spod świateł do następnych przyspieszają mając nadzieję, że przejadą i następne na zielonym świetle. Dlatego pretensje w dużej mierze powinny być kierowane do administratorów ITS, którzy wprowadzili bajzel na wielu skrzyżowaniach w mieście. Ale władza nigdy nie przyzna się, że ładuje setki milionów w coś co nie działa. Woli dokonywać pozornych ruchów w postaci progów, ograniczeń prędkości, czy projektowania ścieżek rowerowych pomiędzy pasami ruchu.

Bajzel to masz w swoim małym mózgu.

G
Gość
Pozdrawiam was z.j.e.b.y.!!!!!!!
G
Gość
11 lipca, 9:06, Gość:

A ja mam w nosie wasze progi ;) pewnie za jakiś czas usuną je ponieważ kierowcy mają więcej do powiedzenia w tym mieście. Jak nie czujecie się bezpiecznie to wypad na wioskę.

P.i.e.r.do.l się członku.

G
Gość
11 lipca, 9:06, Gość:

A ja mam w nosie wasze progi ;) pewnie za jakiś czas usuną je ponieważ kierowcy mają więcej do powiedzenia w tym mieście. Jak nie czujecie się bezpiecznie to wypad na wioskę.

Tiaaa....mają. I.d.i.o.t.a.

G
Gość
9 lipca, 21:20, ***** Sutryka:

Ja pierd 🤬ole

Ten Sutryk jest rasowym iditą.

Wszędzie progi jak by nie było policji

Niech kretki podskakują 😀

10 lipca, 08:48, Gość:

A najciekawsze że tam nie można przekroczyć prędkości. Nie widziałem tam kogoś kto jedzie szybciej niż 50km/h a z reguły wszyscy jadą około 40

10 lipca, 9:35, Marco:

Na drodze znak ograniczenia do 30km/h.

Kierowcy: No przecież wszyscy jeżdżą przepisowe zazwyczaj poniżej 50km/h.

Miasto: Stawia progi bo kierowcy przekraczają dozwoloną prędkość

Kierowcy: Ale przecież jeszcze nikogo nie zabiliśmy w tym roku w tym miejscu!

Info: Pragnę poinformować, że ograniczenie do 30km/h oznacza ograniczenie do 30km/h, a nie do 50km/h. I czysto informacyjnie 30 to jest mniej niż 40km/h lub 50km/h

Aha i znaki drogowe obowiązują zawsze a nie zazwyczaj.

Dopóki jednak podstawowe prawa umykają kierowcom to niestety będziemy zmuszeni stawiać progi i inne konstrukcje wymuszające zwalnianie. A naprawdę wystarczyłoby by kierowcy nie łamali prawa.

10 lipca, 10:07, Gość:

Napisz o lobby rowerowym w tym mieście tak ogółem w Polsce....

Jeżeli chcesz postawić na transport rowerowy to współczuję biedronkom, hiper marketom :)

A policja, pogotowie, straż pożarna na rowerach, tego już nie umiem sobie wyobrazic. Już obecnie jest problem na Poniatowskiego i Jedności gdy spotkają się tramwaje które jadą na przeciw siebie i jedzie karetka, straż czy dźwig MPK. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było to tragiczne....

Tak samo jest ze wszystkimi progami zwalniającymi...

Ch.u.j. mnie to obchodzi członku.

G
Gość
Te 30 km/h to tylko na oznaczeniach. Przecież nikt tyle nie jeździ w tych okolicach. Wystarczy stanąć na 5 min przy Renomie żeby się o tym przekonać ;)
G
Gość
A ja mam w nosie wasze progi ;) pewnie za jakiś czas usuną je ponieważ kierowcy mają więcej do powiedzenia w tym mieście. Jak nie czujecie się bezpiecznie to wypad na wioskę.
G
Gość
11 lipca, 08:14, Gość:

Po wprowadzeniu systemu ITS sposób przejazdu przez skrzyżowania zmienił się dla niektórych kierowców. Od momentu startu spod świateł do następnych przyspieszają mając nadzieję, że przejadą i następne na zielonym świetle. Dlatego pretensje w dużej mierze powinny być kierowane do administratorów ITS, którzy wprowadzili bajzel na wielu skrzyżowaniach w mieście. Ale władza nigdy nie przyzna się, że ładuje setki milionów w coś co nie działa. Woli dokonywać pozornych ruchów w postaci progów, ograniczeń prędkości, czy projektowania ścieżek rowerowych pomiędzy pasami ruchu.

11 lipca, 08:45, Gość:

To po co przyśpieszają? Tylko w tym jest problem. Przez to właśnie korkują się skrzyżowania, m.in. wjeżdżają na skrzyżowania, kiedy już wiadomo że po drugiej stronie nie ma miejsca by móc zjechać, ale liczą, że zdążą. To wg mnie tylko wina kierowców ;) tak jak większość narzeka na brak zielonej fali. Mam kumpla z firmy transportowej, który twierdzi, że jak przejeżdża po niektórych arteriach miasta jadąc 55-60 bez problemy łapie się na zielone lub ewentualnie chwilę czeka. Generalnie kierowcy którzy pędzą ile fabryka dała po prostu korkują te skrzyżowania, nie jadą normalną prędkością, więc szybciej dojeżdżają do świateł i tworzą zator. Później kiedy reszta dojeżdża zastaje korek, a gdy światło zmieni się na zielone, zanim te buraki ruszą, to tak szybko się to nie rozładuje. To zwykła logika... ITS nie jest zły, to kierowcy sami sobie fundują takie akcje. Uważam, że jak najszybciej CANARD powinien w końcu zostać wdrożony do końca (również w uregulowaniach prawnych).

Jak dla mnie większość kierowców we Wrocławiu po prostu nie potrafi normalnie jeździć. Na ulice wyjeżdża kilku głąbów, którzy nie potrafią dostosować prędkości lub po prostu lubią zapitalać, a że Policja tego nie kontroluja - robią to dalej. Pozostali kierowcy dostosowują się do ruchu, który wymuszają ci pierwsi. Inni kierowcy, widząc, ze Policja nie reaguje - zaczynają traktować to jako normę. I tak rodzi sie nam na drodze patologia, która trwa już od wielu lat. Co z tego, że OC rośnie, mamy wypadki i kolizje, potrącenia, itd. Kierowcy we Wro uważają że ich to nie dotyczy, a ten kto jeździ wg przepisów to frajer. A jak ma się czuć taki kierowca, który wjeżdża do Wro, jedzie przepisowo, a wszyscy naokoło olewają przepisy, jeżdżą agresywnie... heh to zwykła patola. Wrocław pod względem ruchu drogowego jest bardzo niebezpieczny. Dziwi mnie to, że włodarze i służby nic sobie z tego nie robią.

Dodaj ogłoszenie