Co dalej z koronawirusem? Profesor z Koszarowej: są dwa scenariusze

Marcin Rybak
Profesor Krzysztof Simon
Profesor Krzysztof Simon
Są dwa scenariusze rozwoju epidemii - twierdzi profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu przy ul. Koszarowej we Wrocławiu. To tu leczone są osoby zakażone koronawirusem. - Optymistyczny wariant jest bardzie prawdopodobny: wirus zmutuje i stanie się mniej agresywny. Ale jest też wariant pesymistyczny: wirus zmutuje i będzie jeszcze groźniejszy niż dziś - mówi lekarz.

Co dalej z epidemią? - Na szczęście robi się coraz cieplej, trochę wilgotniej. To jest szansa, że wirus będzie się szerzył trochę mniej. Mamy też ogromną nadzieję, że koronawirus, tak jak wszystkie pokrewne te wirusy, może zmienić swoją agresywność i charakter - mówi profesor Krzysztof Simon.

Tłumaczy, że tak się stało z SARS-em, bardzo pokrewnym wirusem. - Nagle zniknął, przestał być patogenny, jako taki. I na to liczymy - podkreśla profesor. Ordynator ze szpitala przy Koszarowej wyjaśnia, że gdy danym kraju przechoruje określona liczba osób, wirus przestanie tak szybko się rozprzestrzeniać. - To jest tragiczne i smutne, ale umarli ci, którzy mieli umrzeć, przeżyli ci którzy mieli przeżyć. I zaczyna się pojawiać populacyjna odporność - mówi lekarz. I podaje przykład: we Włoszech jest 100 tysięcy ujawnionych przypadków zakażeń. - To znaczy, że zakaziło się prawie milion osób. Pozostali przeszli bezobjawowo i już nie transmitują wirusa. Czyli ta szansa przenoszenia się jest zdecydowanie mniejsza. I myślę, że to idzie w tym kierunku. Miesiąc, dwa i fala zachorowań zdecydowanie się zmniejszy - prognozuje Krzysztof Simon.

Jest też drugi, bardziej pesymistyczny wariant. - Taki, że wirus, wbrew naszym nadziejom, nie ulegnie tym drobnym mutacjom i dalej będzie agresywny. Albo co gorsza, zmutuje na formę jeszcze bardziej agresywną i będzie dotykał na przykład ludzi młodych - mówi profesor. - Ale to mało prawdopodobne. Pasożytując przez kolejne populacje, zwykle zmniejsza swoją agresywność - uspokaja.

Zakaz wstępu do lasu to szaleństwo!

Zakaz wstępu do lasu to szaleństwo - mówi profesor Krzysztof Simon. - Zachęcałem do wprowadzenia restrykcji. Słusznie, że dotyczyły kawiarni, restauracji, hoteli, barów, miejsc gromadzenia się ludzi, kin, teatrów, zabrań. To jest poza dyskusją. Galerie też powinny być zamknięte z uwagi na bliski kontakt ludzi - zaznacza profesor. - Nie bardzo wiem jednak, dlaczego nie można wejść do lasu, gdzie spotyka się jedną osobę na dziesięć kilometrów. To chyba są nadmierne restrykcje. To jest szaleństwo. To nie jest prawidłowe podejście. Trzeba tutaj poluzować - dodaje Simon.

To ważne, zobacz

Nie przegap tych informacji

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
7 kwietnia, 08:19, Gość:

Koło Warszawy są dwa lub trzy laski w których w każdą niedzielę są tłumy. Na Ślężę od Tąpadły jest zawsze deptak jak na Świdnickiej. I o te lasy chodziło rządowi wydając takie obostrzenia.

7 kwietnia, 10:12, Gość:

Ci co dali takie obostrzenia sami mają ciężkie tyłki i po lasach nie chodzą a gromadzą się na parkingach dokąd jeżdżą swymi autami.

Co to znaczy deptak z Tąpadeł na Ślężę?

Szedłeś tam kiedyś?

Kilkadziesiąt samochodów zwykle 20-30 a pogodne dni gdy nie ma żadnej imprezy góra 50. Te auta parkuja tam wiele godzin bo trzeba przejść kilka km w jedną stronę j w drugą.Nie wszyscy idą na szczyt a rozchodzą się po wielu szlakach. Obejście Ślęży to ponad 20 km.

Załóżmy ze jest na szlakach 50 rodzin rozrzuconych na 50 km i idących w dwie strony.Daje to rozrzut co 2 km co oznacza odstępy ponad 30 minut między idącymi w tę samą stronę.Czy tak wg ciebie wygląda frekwencja na deptaku?

Po co siejesz panikę i bredzisz?

Pewnie nigdy po lasach nie chodziłeś .Zakaz będzie niebawem zniesiony.Z wirusem będziemy żyć kilka lat a może kilkanaście do czasu opracowania szczepionki.Ciężko chorować będą ludzie nie mający kontaktu z przyrodą, którzy nie nabrali odporności. Zabetonować świat, dać jeść żywność konserwowaną chemią, pozbawić ruchu i czekać aż patogeny wybiją nas jak dinozaury.

Zginiemy dużo szybciej niż dinozaury.Głupi mikrob ma większą zdolność adaptacyjną do warunków.

Kup se łuk i ucz się szukać "korzonków" bo każdy scenariusz jest możliwy. Przeżyją tylko ci co myślą i i wiedzą co służy ich zdrowiu fizycznemu i psychicznemu.

Nikt ci podrzuci jedzenie nie przyniesie.

Jeśli nie ten wiru przerzedzi ludzkość to będą następne skuteczniejsze.

Tak trudno zastosować zasadę aby nie stać blizej niż 2 metry od innych szczególnie gdy kaszlą i do tego nie dotykać powierzchni z wirusem i nie wcierać go w oczy,nos i usta?

Szczególną głupotą było otaśmowanie dróg rowerowych wzdłuż fosy i zablokowanie rowerów miejskich aby zmusić ludzi do jeżdżenia taksówkami lub autobusami.

7 kwietnia, 10:40, Strażnik Leśny:

Na Tąpadle w weekendy parking był tak zawalony, że auta wzdłuż drogi do Wir stały. Motłoch szedł żółtym głównym szlakiem w spędzie jak bydło. Bardzo dobrze. Na dupach w domu siedzieć! Trochę się te tereny zregenerują bez swołoczy i motłochu.

Ale z ciebie swołocz.

Kiedyś na Śleży było ludzi jak w Rynku.Czekamy na pociąg.

Mammy tysiace szlaków w dolnośląskich lasach.Dróg leśnym mamy 50 razy więcej

We Wrocławiu 500.000 aut się mieście na niewielkiej ilości dróg.

Zamknęli parki i nawet wędkarzom nie wolno moczyć kija w Odrze.

Debile to wymyślili zatem ludzie muszą uciec do lasu jak najdalej od debili

G
Gość
7 kwietnia, 08:19, Gość:

Koło Warszawy są dwa lub trzy laski w których w każdą niedzielę są tłumy. Na Ślężę od Tąpadły jest zawsze deptak jak na Świdnickiej. I o te lasy chodziło rządowi wydając takie obostrzenia.

7 kwietnia, 10:12, Gość:

Ci co dali takie obostrzenia sami mają ciężkie tyłki i po lasach nie chodzą a gromadzą się na parkingach dokąd jeżdżą swymi autami.

Co to znaczy deptak z Tąpadeł na Ślężę?

Szedłeś tam kiedyś?

Kilkadziesiąt samochodów zwykle 20-30 a pogodne dni gdy nie ma żadnej imprezy góra 50. Te auta parkuja tam wiele godzin bo trzeba przejść kilka km w jedną stronę j w drugą.Nie wszyscy idą na szczyt a rozchodzą się po wielu szlakach. Obejście Ślęży to ponad 20 km.

Załóżmy ze jest na szlakach 50 rodzin rozrzuconych na 50 km i idących w dwie strony.Daje to rozrzut co 2 km co oznacza odstępy ponad 30 minut między idącymi w tę samą stronę.Czy tak wg ciebie wygląda frekwencja na deptaku?

Po co siejesz panikę i bredzisz?

Pewnie nigdy po lasach nie chodziłeś .Zakaz będzie niebawem zniesiony.Z wirusem będziemy żyć kilka lat a może kilkanaście do czasu opracowania szczepionki.Ciężko chorować będą ludzie nie mający kontaktu z przyrodą, którzy nie nabrali odporności. Zabetonować świat, dać jeść żywność konserwowaną chemią, pozbawić ruchu i czekać aż patogeny wybiją nas jak dinozaury.

Zginiemy dużo szybciej niż dinozaury.Głupi mikrob ma większą zdolność adaptacyjną do warunków.

Kup se łuk i ucz się szukać "korzonków" bo każdy scenariusz jest możliwy. Przeżyją tylko ci co myślą i i wiedzą co służy ich zdrowiu fizycznemu i psychicznemu.

Nikt ci podrzuci jedzenie nie przyniesie.

Jeśli nie ten wiru przerzedzi ludzkość to będą następne skuteczniejsze.

Tak trudno zastosować zasadę aby nie stać blizej niż 2 metry od innych szczególnie gdy kaszlą i do tego nie dotykać powierzchni z wirusem i nie wcierać go w oczy,nos i usta?

Szczególną głupotą było otaśmowanie dróg rowerowych wzdłuż fosy i zablokowanie rowerów miejskich aby zmusić ludzi do jeżdżenia taksówkami lub autobusami.

7 kwietnia, 10:40, Strażnik Leśny:

Na Tąpadle w weekendy parking był tak zawalony, że auta wzdłuż drogi do Wir stały. Motłoch szedł żółtym głównym szlakiem w spędzie jak bydło. Bardzo dobrze. Na dupach w domu siedzieć! Trochę się te tereny zregenerują bez swołoczy i motłochu.

Zawalone to są parkingi we Wrocławiu

Tu nawet auta na trawnikach i chodnikach parkują

Przecież jak zaparkują na przełęczy to się koło aut nie kręcą.

Ktoś ci każe iść za nimi bliżej niż 2 metry

Na parkingu przed sklepem na 50 m gromadzi się kilkadziesiąt osób.

Na Śleży na wielu km dróg idzie 200 osób z czego większość to rodziny.Idą co 100-500 metrów od siebie.

Po wycieczce podjada do sklepu gdzie na 3-4 alejkach miedzy regalami kreci się 20 osób.Każdy obmacuje towary a rękawiczkami rozmazują po nich wirusa.Potem rozmazuje gona raczkach wóżkow, swoim telefonie i po terminalach płatniczych. Potem rozmazuje go ma klamkach auta, pasach bezpieczeństwa, kierownicy. Gdy w domu umyją ręce tymi rękoma bez rękawiczek dotykają opakowań towarów jakie kupili.

A w lesie co, dotykają tych samych szyszek?

Gatunek ludzki musi zginąć bo zgłupiał do reszty

G
Gość
6 kwietnia, 20:35, Gość:

Czy zagrożenie epidemią uzasadnia takie drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich i doprowadzenie do głębokiego kryzysu gospodarczego?

Miesięcznie umiera w Polsce ponad 30 tys. osób (dane GUS). Jak do tego ma się ilość ofiar koronawirusa (a właściwie zgony osób u których wykryto zakażenie tym wirusem)?

Ile osób zmarło w Polsce w marcu 2019 roku, a ile w marcu 2020?

6 kwietnia, 20:52, Gość:

Nie, nie uzasadnia, nie uzasadnia takich ograniczeń, zakazów i wprowadzania Polski w kryzys gospodarczy. Ci co uważają, że uzasadnia, będą płakać najpewniej po powrocie do nowej normalności

6 kwietnia, 21:10, popcorn:

W obliczu zjawiska nagłego, nieprzewidywalnego w skutkach każda instytucja odpowiedzialna za obszar na którym pojawia się ów zjawisko jest zobowiązana do wszczęcia działań zapobiegawczych. Nie ważne czy chodzi o wybuch pandemii w skali całego kraju, czy też pojawienie się w mieście seryjnego mordercy. Kolejno w takich przypadkach rząd i policja rozpoczynają działania. To tego są właśnie powołani i z tego są przez nas rozliczani. Niestety śmierć chorych na nowotwory, w wypadkach drogowych czy w wyniku przestępstw jeśli nie wykracza poza stałe szacunki jest normą, z którą walczy się środkami ustandaryzowanymi. Wszystko inne wymaga działań specjalnych takich własnie jakie mamy dziś w Polsce. kto tego nie rozumie jest po prostu ignorantem.

Jesteś ignorantem.

Urzędnicy chcieliby brać pieniądze i nic nie robić.

Jest zakaz gromadzenia się w dużych skupiskach a nie zakaz wychodzenai z domu.

CI co taki zakaz zrobili to sami nie wychodza z domu.

Nie ma lepszego lekarstwa niż ruch.

Dzięki przebywaniu na świeżym powietrzy zmieniają się właściwości limfy i nabieramy odporności na zakażenia.

Tylko ignorant po 3 tygodniach epidemii nie rozumie ze nie obronimy się przed wirusem.Możemy tylko opóźnić z nim kontakt aby ten czas wykorzystać na to aby służby nadrobiły zaległości a my abyśmy się nauczyli wirusa usuwać.

Każdy widzi że mało kto chdozi w maseczkach,goglach i rękawiczkach.

Każdy wie że tego nie można kupić.

każdy widzi że nikt nie używa żeli

Każdy widzi że ludziom szczególnie z opasłymi tyłkami nie chce się ruszać.

Kto mądry wyjechał na daczę ale tych ludzie mają niewiele bo nauczono ich mieszkać w betonach .

Z to po śmierci wybierają piękne zielone miejsca na cmentarzu.

Przecież wszystkie raporty pokazują ze umierają prawie zawsze ludzie z chorobami spolonizowanymi czyli z osłabioną odpornością.

Rzuć palenie i nie truj.

Ja z rodzina całe weekendy przebywaliśmy w lesie intensywnie się ruszając .

Prawdopodobnie dzięki temu cała nasza rodzina przeszłą łagodnie wirusa już 2 -3 miesiace temu.

Próbowałem się wtedy przebadać bo widziałem pewne nietypowe objawy.

Zona pracuje w służbie zdrowia a ja mam kontakty z tysiącami osób.Ja przez 30 lat nie chorowałam bo się ruszam.Żona też nigdy nie chorował i taką odporność też miało dziecko bo nigdy nie chorowało aż do pójścia do szkoły.

Coś się zmieniło w ostatnich tygodniach i coś nas wszystkich dopadło.

Ale przebieg łagodny.

Przebadam się potem na wirusa i na 90% jestem pewny, że dzięki naszej odporności przechodzimy go łagodnie.

Ale to samo nie przyszło.

Ruch to zdrowie.

Przechodząć czy przejeżdżając rowerem kilkadziesiąt km po lasach i górach zwykle przez kilka godzin nie spotyka się jednej osoby.

Jak ten gatunek ma przetrwać?

Jeden mały mikrob daje radę.

Ludzie są pyszni i coraz głupsi.Zarazy są po to aby takich nieprzystosowanych eliminować .

To wojna gatunków

Człowiek to tylko kontener do przemieszczania się dla tych co ewoluują.Globalizacja zniszczy gatunek ludzki bo roznosi te formy na cały świat aby sobie znalazły ekosystemy gdzie będą szybciej ewoluować.Nauka będzie przegrywać z tempem zmian w przyrodzie.

Wybijajmy zwierzęta i zamykajmy lasy.Tyle potrafimy

S
Strażnik Leśny
7 kwietnia, 08:19, Gość:

Koło Warszawy są dwa lub trzy laski w których w każdą niedzielę są tłumy. Na Ślężę od Tąpadły jest zawsze deptak jak na Świdnickiej. I o te lasy chodziło rządowi wydając takie obostrzenia.

7 kwietnia, 10:12, Gość:

Ci co dali takie obostrzenia sami mają ciężkie tyłki i po lasach nie chodzą a gromadzą się na parkingach dokąd jeżdżą swymi autami.

Co to znaczy deptak z Tąpadeł na Ślężę?

Szedłeś tam kiedyś?

Kilkadziesiąt samochodów zwykle 20-30 a pogodne dni gdy nie ma żadnej imprezy góra 50. Te auta parkuja tam wiele godzin bo trzeba przejść kilka km w jedną stronę j w drugą.Nie wszyscy idą na szczyt a rozchodzą się po wielu szlakach. Obejście Ślęży to ponad 20 km.

Załóżmy ze jest na szlakach 50 rodzin rozrzuconych na 50 km i idących w dwie strony.Daje to rozrzut co 2 km co oznacza odstępy ponad 30 minut między idącymi w tę samą stronę.Czy tak wg ciebie wygląda frekwencja na deptaku?

Po co siejesz panikę i bredzisz?

Pewnie nigdy po lasach nie chodziłeś .Zakaz będzie niebawem zniesiony.Z wirusem będziemy żyć kilka lat a może kilkanaście do czasu opracowania szczepionki.Ciężko chorować będą ludzie nie mający kontaktu z przyrodą, którzy nie nabrali odporności. Zabetonować świat, dać jeść żywność konserwowaną chemią, pozbawić ruchu i czekać aż patogeny wybiją nas jak dinozaury.

Zginiemy dużo szybciej niż dinozaury.Głupi mikrob ma większą zdolność adaptacyjną do warunków.

Kup se łuk i ucz się szukać "korzonków" bo każdy scenariusz jest możliwy. Przeżyją tylko ci co myślą i i wiedzą co służy ich zdrowiu fizycznemu i psychicznemu.

Nikt ci podrzuci jedzenie nie przyniesie.

Jeśli nie ten wiru przerzedzi ludzkość to będą następne skuteczniejsze.

Tak trudno zastosować zasadę aby nie stać blizej niż 2 metry od innych szczególnie gdy kaszlą i do tego nie dotykać powierzchni z wirusem i nie wcierać go w oczy,nos i usta?

Szczególną głupotą było otaśmowanie dróg rowerowych wzdłuż fosy i zablokowanie rowerów miejskich aby zmusić ludzi do jeżdżenia taksówkami lub autobusami.

Na Tąpadle w weekendy parking był tak zawalony, że auta wzdłuż drogi do Wir stały. Motłoch szedł żółtym głównym szlakiem w spędzie jak bydło. Bardzo dobrze. Na dupach w domu siedzieć! Trochę się te tereny zregenerują bez swołoczy i motłochu.

L
Leśnik

Zobaczcie sobie na YT filmik patusów co urządzili sobie w weekend libacje w lesie i rozpalili w nim ognisko. Tak pijani, że jeden sam w nie wpada rozpraszając żar na trawy. Robi się sucho i trzeba przed bydłem i motłochem chornić lasy

G
Gość
7 kwietnia, 08:19, Gość:

Koło Warszawy są dwa lub trzy laski w których w każdą niedzielę są tłumy. Na Ślężę od Tąpadły jest zawsze deptak jak na Świdnickiej. I o te lasy chodziło rządowi wydając takie obostrzenia.

Ci co dali takie obostrzenia sami mają ciężkie tyłki i po lasach nie chodzą a gromadzą się na parkingach dokąd jeżdżą swymi autami.

Co to znaczy deptak z Tąpadeł na Ślężę?

Szedłeś tam kiedyś?

Kilkadziesiąt samochodów zwykle 20-30 a pogodne dni gdy nie ma żadnej imprezy góra 50. Te auta parkuja tam wiele godzin bo trzeba przejść kilka km w jedną stronę j w drugą.Nie wszyscy idą na szczyt a rozchodzą się po wielu szlakach. Obejście Ślęży to ponad 20 km.

Załóżmy ze jest na szlakach 50 rodzin rozrzuconych na 50 km i idących w dwie strony.Daje to rozrzut co 2 km co oznacza odstępy ponad 30 minut między idącymi w tę samą stronę.Czy tak wg ciebie wygląda frekwencja na deptaku?

Po co siejesz panikę i bredzisz?

Pewnie nigdy po lasach nie chodziłeś .Zakaz będzie niebawem zniesiony.Z wirusem będziemy żyć kilka lat a może kilkanaście do czasu opracowania szczepionki.Ciężko chorować będą ludzie nie mający kontaktu z przyrodą, którzy nie nabrali odporności. Zabetonować świat, dać jeść żywność konserwowaną chemią, pozbawić ruchu i czekać aż patogeny wybiją nas jak dinozaury.

Zginiemy dużo szybciej niż dinozaury.Głupi mikrob ma większą zdolność adaptacyjną do warunków.

Kup se łuk i ucz się szukać "korzonków" bo każdy scenariusz jest możliwy. Przeżyją tylko ci co myślą i i wiedzą co służy ich zdrowiu fizycznemu i psychicznemu.

Nikt ci podrzuci jedzenie nie przyniesie.

Jeśli nie ten wiru przerzedzi ludzkość to będą następne skuteczniejsze.

Tak trudno zastosować zasadę aby nie stać blizej niż 2 metry od innych szczególnie gdy kaszlą i do tego nie dotykać powierzchni z wirusem i nie wcierać go w oczy,nos i usta?

Szczególną głupotą było otaśmowanie dróg rowerowych wzdłuż fosy i zablokowanie rowerów miejskich aby zmusić ludzi do jeżdżenia taksówkami lub autobusami.

G
Gość

Koło Warszawy są dwa lub trzy laski w których w każdą niedzielę są tłumy. Na Ślężę od Tąpadły jest zawsze deptak jak na Świdnickiej. I o te lasy chodziło rządowi wydając takie obostrzenia.

G
Gość

Gość przypomina mi Kwicoła z Janosika.

Jak się wypowie to ani przypioł ani przyłapał.

p
popcorn
6 kwietnia, 20:35, Gość:

Czy zagrożenie epidemią uzasadnia takie drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich i doprowadzenie do głębokiego kryzysu gospodarczego?

Miesięcznie umiera w Polsce ponad 30 tys. osób (dane GUS). Jak do tego ma się ilość ofiar koronawirusa (a właściwie zgony osób u których wykryto zakażenie tym wirusem)?

Ile osób zmarło w Polsce w marcu 2019 roku, a ile w marcu 2020?

6 kwietnia, 20:52, Gość:

Nie, nie uzasadnia, nie uzasadnia takich ograniczeń, zakazów i wprowadzania Polski w kryzys gospodarczy. Ci co uważają, że uzasadnia, będą płakać najpewniej po powrocie do nowej normalności

6 kwietnia, 21:10, popcorn:

W obliczu zjawiska nagłego, nieprzewidywalnego w skutkach każda instytucja odpowiedzialna za obszar na którym pojawia się ów zjawisko jest zobowiązana do wszczęcia działań zapobiegawczych. Nie ważne czy chodzi o wybuch pandemii w skali całego kraju, czy też pojawienie się w mieście seryjnego mordercy. Kolejno w takich przypadkach rząd i policja rozpoczynają działania. To tego są właśnie powołani i z tego są przez nas rozliczani. Niestety śmierć chorych na nowotwory, w wypadkach drogowych czy w wyniku przestępstw jeśli nie wykracza poza stałe szacunki jest normą, z którą walczy się środkami ustandaryzowanymi. Wszystko inne wymaga działań specjalnych takich własnie jakie mamy dziś w Polsce. kto tego nie rozumie jest po prostu ignorantem.

6 kwietnia, 21:59, Gość:

A kto nie rozumie, że działania są niezgodne z konstytucją, pozwala na łamanie prawa i pozwala takiej władzy na robienie co chce. Nie ma stanu wyjątkowego, nie można ograniczać poruszania się jako takiego, w stanie jakim teraz mamy można zakazać danego sposobu poruszania się. Zresztą proszę sobie poczytać opinie Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie wspominam o tym, że wystawianie za to mandatów jest również nieprawne, a także to rada ministrów powinna to wprowadzać w formie ustawy a nie jako ogłoszenie konferencyjne. Jeśli w tej chwili władza łamie prawo to co ja powstrzyma przed łamaniem kolejnych praw?

Stan epidemiczny - odsyłam do poczytania stosownych ustaw i obowiązującego prawa. Dalsza dyskusja na poziomie rozumienia leminga. Te czasy się skończyły mam nadzieje bezpowrotnie.

G
Gość
6 kwietnia, 20:35, Gość:

Czy zagrożenie epidemią uzasadnia takie drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich i doprowadzenie do głębokiego kryzysu gospodarczego?

Miesięcznie umiera w Polsce ponad 30 tys. osób (dane GUS). Jak do tego ma się ilość ofiar koronawirusa (a właściwie zgony osób u których wykryto zakażenie tym wirusem)?

Ile osób zmarło w Polsce w marcu 2019 roku, a ile w marcu 2020?

6 kwietnia, 20:52, Gość:

Nie, nie uzasadnia, nie uzasadnia takich ograniczeń, zakazów i wprowadzania Polski w kryzys gospodarczy. Ci co uważają, że uzasadnia, będą płakać najpewniej po powrocie do nowej normalności

6 kwietnia, 21:10, popcorn:

W obliczu zjawiska nagłego, nieprzewidywalnego w skutkach każda instytucja odpowiedzialna za obszar na którym pojawia się ów zjawisko jest zobowiązana do wszczęcia działań zapobiegawczych. Nie ważne czy chodzi o wybuch pandemii w skali całego kraju, czy też pojawienie się w mieście seryjnego mordercy. Kolejno w takich przypadkach rząd i policja rozpoczynają działania. To tego są właśnie powołani i z tego są przez nas rozliczani. Niestety śmierć chorych na nowotwory, w wypadkach drogowych czy w wyniku przestępstw jeśli nie wykracza poza stałe szacunki jest normą, z którą walczy się środkami ustandaryzowanymi. Wszystko inne wymaga działań specjalnych takich własnie jakie mamy dziś w Polsce. kto tego nie rozumie jest po prostu ignorantem.

A kto nie rozumie, że działania są niezgodne z konstytucją, pozwala na łamanie prawa i pozwala takiej władzy na robienie co chce. Nie ma stanu wyjątkowego, nie można ograniczać poruszania się jako takiego, w stanie jakim teraz mamy można zakazać danego sposobu poruszania się. Zresztą proszę sobie poczytać opinie Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie wspominam o tym, że wystawianie za to mandatów jest również nieprawne, a także to rada ministrów powinna to wprowadzać w formie ustawy a nie jako ogłoszenie konferencyjne. Jeśli w tej chwili władza łamie prawo to co ja powstrzyma przed łamaniem kolejnych praw?

p
popcorn
6 kwietnia, 20:35, Gość:

Czy zagrożenie epidemią uzasadnia takie drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich i doprowadzenie do głębokiego kryzysu gospodarczego?

Miesięcznie umiera w Polsce ponad 30 tys. osób (dane GUS). Jak do tego ma się ilość ofiar koronawirusa (a właściwie zgony osób u których wykryto zakażenie tym wirusem)?

Ile osób zmarło w Polsce w marcu 2019 roku, a ile w marcu 2020?

6 kwietnia, 20:52, Gość:

Nie, nie uzasadnia, nie uzasadnia takich ograniczeń, zakazów i wprowadzania Polski w kryzys gospodarczy. Ci co uważają, że uzasadnia, będą płakać najpewniej po powrocie do nowej normalności

W obliczu zjawiska nagłego, nieprzewidywalnego w skutkach każda instytucja odpowiedzialna za obszar na którym pojawia się ów zjawisko jest zobowiązana do wszczęcia działań zapobiegawczych. Nie ważne czy chodzi o wybuch pandemii w skali całego kraju, czy też pojawienie się w mieście seryjnego mordercy. Kolejno w takich przypadkach rząd i policja rozpoczynają działania. To tego są właśnie powołani i z tego są przez nas rozliczani. Niestety śmierć chorych na nowotwory, w wypadkach drogowych czy w wyniku przestępstw jeśli nie wykracza poza stałe szacunki jest normą, z którą walczy się środkami ustandaryzowanymi. Wszystko inne wymaga działań specjalnych takich własnie jakie mamy dziś w Polsce. kto tego nie rozumie jest po prostu ignorantem.

d
dojczeredaktrek WON

Odpowiedź na miarę rybaka i jego szmatławca.Albo będzie dobrze albo będzie źle.Ten niby profesorek to chce zaistnieć jak grodzki.

Gazeta Wrocławska- jest częścią Verlagsgruppe Passau, niemieckiej grupy medialnej obecnej w Niemczech i Polsce.

G
Gość
6 kwietnia, 20:35, Gość:

Czy zagrożenie epidemią uzasadnia takie drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich i doprowadzenie do głębokiego kryzysu gospodarczego?

Miesięcznie umiera w Polsce ponad 30 tys. osób (dane GUS). Jak do tego ma się ilość ofiar koronawirusa (a właściwie zgony osób u których wykryto zakażenie tym wirusem)?

Ile osób zmarło w Polsce w marcu 2019 roku, a ile w marcu 2020?

Nie, nie uzasadnia, nie uzasadnia takich ograniczeń, zakazów i wprowadzania Polski w kryzys gospodarczy. Ci co uważają, że uzasadnia, będą płakać najpewniej po powrocie do nowej normalności

p
popcorn

Specjalista z kategorii "góral" - jaka będzie pogoda? ano albo bedzi padać albo bedzi słonecko świcić" mądrości "profesorskich" ciąg dalszy. Spytajcie mnie, powiem wam to samo a może dodam coś bardziej sensownego, na przykład to że nieprzewidywalność kolejnych tygodni jest tak duża jak nie była nigdy dotąd w powojennym świecie.

G
Gość
6 kwietnia, 19:59, Gość:

Panie profesorze, zakaz wchodzenia do lasów i parków ma zapobiec zarażeniu W DRODZE do powyższych. Rodziny masowo opuszczały w weekendy blokowiska - dotykając poręczy, klamek, podróżując windami, otwierając drzwi do podziemnych garaży... dzieci siedzące cały tydzień w domu buszowały po klatce dotykając wszystkiego... tak trudno zrozumieć po co ten zakaz?

6 kwietnia, 20:16, Precz z komuną:

Tak, trudno zrozumieć -,-

Wyrzucając śmieci (prawie codziennie), chodząc na zakupy też dotykam poręczy i klamek - ty chyba wolisz żyć w pokoju bez klamek. Urodziłem się w wolnej Polsce i wolnym kraju chcę żyć. Powinno być co najwyżej wprowadzone zalecenie nie wchodzenia do lasu a nie jakieś zakazy w demokratycznym socjalistycznym pisolandzie

Widziałeś te dzieci co tak masowo dotykają? Bo jak obserwowałam swoje to nie dotykały masowo (nic nie dotykały, bo im powiedziałam, że teraz nic nie można dotykać bo jest koronawirus), więc jeśli nawet widziałeś to wydałeś wyrok na wszystkich przez jedną rodzinę... Może przydałoby się poinformować dana rodzinę albo te dzieci, może rodzice im nie powiedzieli to skąd mogą wiedzieć

Dodaj ogłoszenie