Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

"Ci, którzy wywalczą awans, będą grać dalej" - w WKK liczy się złoto albo nic

Rafał Hydzik
fot. Ryszard Jędrzejewski
Trzeba zacząć mówić o tym wprost: WKK Wrocław wysuwa się na przód peletonu pierwszoligowców zmierzających do Energa Basket Ligi. Jak zapewnia prezes klubu, Przemysław Koelner, klub jest gotowy na awans.

Dzięki dziewięciu zwycięstwom w ostatnich dziesięciu meczach podopieczni Tomasza Niedbalskiego zajmują pierwsze miejsce w tabeli i jedynie Górnik Trans.eu Wałbrzych, mający dwa nierozegrane mecze mógłby ich przeskoczyć. Będąc już za półmetkiem rundy zasadniczej 1 Ligi Mężczyzn, przy ulicy Czajczej zaczynają się więc pojawiać pierwsze głosy spekulujące o awansie.

- Jesteśmy przygotowani na grę w Basket Lidze w każdym aspekcie - z pełnym przekonaniem mówi Koelner. - Przede wszystkim mamy własną koncepcję występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie mamy najmniejszego zamiaru „topienia” olbrzymich pieniędzy zarówno na awans jak i samą grę w PLK. Jako jedyny klub w Polsce mamy własną halę, odnowę biologiczną, rehabilitację oraz zaplecze organizacyjne i hotelowe - dodaje. W chwili obecnej hala mieści 640 kibiców, ale powierzchnia pozwala na rozszerzenie trybun do liczby 1200 krzesełek, zgodnie z przepisami licencyjnymi. Obiekt WKK Center jest bezapelacyjnie największym asem w rękawie wrocławskiego zespołu. Pełne zabezpieczenie infrastrukturalne ma pozwolić władzom klubu utrzymać pełne skupienie na tym co najistotniejsze - budowaniu, a raczej utrzymaniu zespołu i zapewnieniu mu finansowego bytu na poziomie PLK.

Tu WKK chce udowodnić, że hasła „rośniemy w siłę” i „chłopcy stąd dla ludzi stąd” nie są tylko frazesami, lecz wiarygodnym podłożem do rozwoju. - Szanujemy wrocławskich kibiców i z tego względu chcemy zapewnić im pewną stabilność, utrzymując zespół chłopaków czujących „ducha WKK” - opowiada prezes. - Jeszcze w ubiegłym tygodniu z trenerem Niedbalskim rozmawialiśmy o tym, że w uzupełnieniu do naszych wychowanków szukamy „sfrustrowanych Polaków”, którzy brylują na treningach ekstraklasy, a potem w czasie meczu oglądają go z ławki rezerwowych i nie grają ze względu na zapisy kontraktowe innych graczy. Mogę jednak zadeklarować, że ci, którzy awansują, łącznie z trenerem, grają dalej. Wszyscy, bez wyjątku - twardo zaznaczył, jednocześnie stawiając kolejny warunek: - Wykluczam opcję sprowadzenia do drużyny jakiegokolwiek obcokrajowca. Od tej reguły mogę zrobić jedyny wyjątek: usilne prośby całego zespołu i trenera włącznie - dodał.

Wystarczy spojrzeć na dwóch ostatnich beniaminków PLK, by pojąć jak odważną ścieżką chce podążyć WKK. Enea Astoria Bydgoszcz pożegnała siedmiu zawodników z awansującej kadry, a WKS Śląsk Wrocław o dwóch więcej. Wydaje się jednak, że jakość stoi po stronie zespołu Niedbalskiego. Jakub Patoka, Tomasz Prostak, Jakub Koelner czy przede wszystkim absolutny ligowy dominator, Piotr Niedźwiedzki to nazwiska, które już od dawna pukają do ekstraklasy. Uzupełnieni kwiatem młodego pokolenia, m.in. dwoma Michałami - Jędrzejewskim i Kroczakiem tworzą zespół, który powoli zaczyna przerastać parkiety 1LM.

Niezbyt szaloną jest teza, że Niedźwiedzki, mimo występów na zapleczu wielkiego polskiego basketu, znajduje się w czołówce zawodników środkowych w naszym kraju. Średnio 20,6 pkt, 11,9 zb i prawie 3 bloki - liczby mówią same za siebie. - Piotrek i jego agentka przyszli do mnie, by mnie zawiadomić, ze X klubów z Basket Ligi pyta o jego kartę. On odżył w tym sezonie, zostawił za sobą wszelkie problemy i żyje samą koszykówką. Co kilka dni czyta o sobie w mediach, jest w piątce każdej kolejki. Rozmawiałem z nim i wiem, że nie chce tego zamienić na granie po kilka minut jako rezerwowy w ekstraklasie. I nie mówię tu o jego jakości, tylko o kontraktach - opowiada Koelner, świadom faktu, że utrzymanie wałbrzyszanina w drużynie jest warunkiem, by myśleć o sukcesie.

Cel? Przed sezonem Tomasz Niedbalski mówił, że zależy mu na poprawieniu piątej lokaty z ubiegłych rozgrywek. Przemysław Koelner natomiast zapowiada, że poprzeczka wisi wyżej. - WKK nigdy nie stawia sobie celu innego niż pierwsze miejsce. Dla mnie nie istnieje podium, albo się wygrywa, albo się przegrywa. Powiedziałem już drużynie, że jeżeli awansują, to ja się postaram znaleźć pieniądze. Drugi raz nie popełnię fundamentalnego błędu - nie wejdę do ekstraklasy bez sponsorów i pewnego źródła pieniędzy - dodał, nie rozgrzebując wspomnień z początku dekady.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska