Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Chcesz wypłynąć na powodzi - zrób sobie piękne zdjęcie!

Anna Szejda
Tak marszałek Marek Łapiński lansował się podczas powodzi
Tak marszałek Marek Łapiński lansował się podczas powodzi Fot. Urząd Marszałkowski
Starannie umalowana i uczesana, w eleganckim, brązowym płaszczu oraz krótkich, modnych kaloszach - tak wygląda prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz na zdjęciach do najnowszego magazynu Viva. Sesja wzbudziła spore kontrowersje. Powód? Pani prezydent pozuje na wałach przeciwpowodziowych w towarzystwie strażaków oraz worków z piaskiem. O tej sesji mówi dziś cała Polska. Ale Gronkiewicz-Waltz nie była pierwsza. Prekursorami powodziowych zdjęć są dolnośląscy włodarze.

Nakręcony podczas majowej powodzi film z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, który - ubrany na biało - spaceruje po terenach zagrożonych powodzią, pozuje z mieszkańcami do zdjęć, udziela wywiadów oraz ogląda zabezpieczone workami, nasiąknięte jak gąbka wały, w internecie zrobił furorę. Widzowie byli zbulwersowani, a na gospodarza Wrocławia posypały się gromy. Urzędnicy magistratu tłumaczyli potem, że film znalazł się w sieci przez przypadek.

- Lansowanie się na wałach w momencie, gdy innym woda zabiera dobytek życia, zawsze będzie oceniane negatywnie, ponieważ jest niestosowne - komentuje Piotr Tymochowicz, fachowiec od wizerunku politycznego. A dr Sergiusz Trzeciak, specjalista ds. marketingu politycznego, wykładowca w Collegium Civitas, dodaje: - Strój prezydenta nie pasował do sytuacji, lepsza byłaby ciemna kurtka.

Poza tym, sprawia wrażenie, że jest jedynie obserwatorem, a nie uczestnikiem tragicznych zdarzeń.
Do zdjęć podczas powodzi pozował też Marek Łapiński, marszałek Dolnego Śląska. Na stronie internetowej urzędu znaleźć można fotografie, na których "monitoruje stan rzeki Odry" oraz "odwiedza osiedla odcięte przez powódź od pozostałej części miasta". Dzięki fotografowi, którego ze sobą zabrał, widzimy jak Łapiński płynie motorówką WOPR-u w pomarańczowym kapoku, a nad głową ma błękitne niebo. Na kolejnym ujęciu polityk pozuje z wodowskazem.

- To jest tak zwana symulacja rzeczywista, rodem z tabloidów. Polega na tym, że inscenizuje się wydarzenie, w którym uczestniczył główny bohater - ocenia Piotr Tymochowicz i śmieje się, że przypomina to działania detektywa Rutkowskiego: - On, zanim wyjedzie na akcję, zwykle wcześniej informuje o tym fotoreporterów i telewizję, czyli robi tak zwaną "ustawkę".

Od wielu tygodni trwa nieustająca kampania - najpierw były wybory prezydenckie, teraz zbliżają się samorządowe. To, że w takim momencie politycy chcą być pokazywani jak najczęściej, nie dziwi. Dziwić za to może sposób, w jaki się promują, narażając czasem na ośmieszenie wśród potencjalnych wyborców.
__

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska