Brodacze Live Act w Starym Klasztorze - WYGRAJ BILETY!

Natalia Niedzielska-Burdzy
Natalia Niedzielska-Burdzy
Udostępnij:
City Sounds zaprasza na Letnią Scenę Starego Klasztoru na koncert formacji BRODACZE! Brodacze Live Act to elektroniczno-instrumentalna eklektyka.

Przed nami półmetek wakacji w Starym Klasztorze na którym zagracie jako Brodacze Live Act 31 lipca. Dawno Was nie było we Wrocławiu. Czym zaskoczycie fanów tym razem?
Faktycznie, zbyt dawno! Zagramy nowego seta i na pewno nie zabraknie w nim niegranych jeszcze pozycji z drugiej płyty.

Nowa płyta. To świetna wiadomość. Czy jej stylistyka będzie podobna? Powiedzcie coś więcej. Kiedy się pojawi?
Cieszymy się z Twej radości na tę okoliczność. Planowaliśmy jej premierę na najbliższą jesień, jednakże sytuacja epidemiczna nam te plany trochę zweryfikowała i z bólem, ale przesuwamy ją w czasie o rok. Na drugiej płycie na pewno padnie trochę więcej słów. Muzycznie będzie niediametralnie inna.

Beard electro. Oryginalny styl tak jak i wy oraz wasze utwory. Klipy które można obejrzeć w sieci również się wyróżniają. Lekka szydera, groteska, nie rzadko wyszukane stroje. To dopełnienie beard electro czy sposób na przykucie uwagi i rozbawienie fanów?
Lubimy groteskę ale też nie jest tak, że tylko to nam w duszy gra. Lubimy bawić ludzi, sami jesteśmy dość ludyczni, ale życie nie polega tylko na rozrywce. Teledyski to często świat alternatywny, lubimy niekiedy przekornie stworzyć obraz, do którego można nie dotrzeć po samym odsłuchu.

W tym roku niestety większość festiwali i koncertów się nie odbędzie. Wasza muzyka świetnie się na nich sprawdza i buja publicznością. Zagraliście wiele koncertów z zespołami Łąki Łan i Lao Che na dużych scenach. Z kim teraz chcieli byście pojechać w trasę?
Bardzo miło gra się u boku tak znakomitych zespołów jak Łąki czy Lao. Bardzo miło czuć ten dobry vibe od ludzi, którzy przychodzą na ich koncerty. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że tych ludzi jest zawsze co najmniej sporo i była to dla nas duża lekcja emocjonalna. Chyba nie mamy szczególnego typu. Ważne, żeby była chemia.

To jest ciężki czas dla kultury, muzyki granej na żywo. Kontakt z publicznością jest teraz inny, ograniczony. Brakuje Wam tych relacji? Co czas pandemii zmienił w Waszej twórczości, jak na nią wpłynął? Da się to odczuć w nowych utworach?
Poza faktycznym ograniczeniem kontaktu był to czas chyba najbardziej na refleksję i uświadomienie sobie, w jakiej gonitwie tkwimy na co dzień. Na pewno w jakimś stopniu brakuje nam normalności, ale jesteśmy raczej z kategorii ludzi, którzy szukają plusów niezależnych stanów rzeczy. Był to też czas, który mogliśmy poświęcić choćby przyszłej płycie, przemyśleniom, czy nabyciem nowych umiejętności, na które wiecznie brakowało czasu.

Gdzieś kiedyś padło, że jeden z utworów tworzy klimat sekretnej domówki. Czy nie jest trochę tak, że każdy zagrany koncert w obecnej sytuacji jest nieco zakazany i smakuje inaczej niż kiedyś?
Całkiem miła analogia. Nasze życie jest teraz faktycznie w takim potrzasku sekretności. Tym bardziej miło patrzy się na żywiołowe reakcje publiki. Wtedy czujesz, że coś pęka i żadne obostrzenie nie jest Ci w stanie tego odebrać.

Sporo osób wciąż boi się uczestniczyć w koncertach, oczywiście mowa o tych granych live nie w sieci. Ograniczenia cały czas w tej dziedzinie są chyba najbardziej surowe i ich dynamika różni się znacznie od restrykcji np. dotyczących galerii handlowych itp. Czy ten strach ma w takim razie sens? Przecież można iść na zakupy do sklepów pełnych ludzi. Może tutaj też powinno się postawić na odpowiedzialność zbiorową i po prostu uświadamiać ludzi że zachowanie dystansu społecznego oraz przestrzeganie higieny to klucz do normalności?
To wszystko co się obecnie dzieje to temat wybitnie spekulacyjny. Z jednej strony jesteśmy straszeni Panem Covidem, z drugiej w statystykach to zjawisko na kolana nie rzuca względem choćby zachorowań na sezonową grypę, z trzeciej mamy polityków, których żadne zasady nie obowiązują. Na ich spotkaniach i wiecach mogą być tysiące osób, a my na koncertach musimy mierzyć centymetry od stolików bo na stojąco koncert to w ogóle teraz jest zło. Monty Python. Nie wiem, co jest kluczem do normalności w tej sytuacji, ale wydaje mi się, że mogłaby w tym pomóc elementarna sprawiedliwość.

Tworzycie zgrany zespół. Podczas koncertów wyraźnie czuje się, że muzyka to to co Was łączy i nie chodzi o fejm czy kasę. Ta sieć dopada także publiczność. Hipnotyzuje. Nie zdradzajcie swojego sekretu, żeby nie zapeszyć i nie przerywać wciąż rosnącego zainteresowania Wasza muzyka. Jakimi więc słowami chcielibyście zachęcić wrocław do spotkania z Wami w piątkowy wieczór w Starym Klasztorze?
Nawet nie wiedzielibyśmy, co uznać za ten sekret. Lubimy jak się rzeczy dzieją po prostu, naturalnie i niezależnie.
Nie trzeba wszystkiego definiować. Lubimy ze sobą tworzyć i lubimy się temu oddać. Bardzo cenimy sobie wolność i nie przepadamy za usilną agitacją. Ktoś nas sprawdzi, ktoś nie sprawdzi. Wszystko zależy od tego, jak bardzo ten ktoś lubi odkrywać nowe. A czasy niosą taki komfort, że wystarczy w Youtube wpisać 'Brodacze Live Act' i za chwilę będziesz wiedział, czy przyjdziesz na koncert 31-go lipca.

Brodacze Live Act posłuchasz tu: https://www.youtube.com/watch?v=fk0b4vLXwTU
Więcej o wydarzeniu:https://www.facebook.com/events/915507938912945/

Z Wojciechem Kucharskim rozmawiała Paula Szewczyk

KONKURS!

Do wygrania 2 podwójne zaproszenia na koncert w Starym Klasztorze! Odpowiedz na pytanie kogo zabrałbyś ze sobą na koncert i dlaczego?
Odpowiedzi można wysyłać do 30.07.2020 do 10:00 na [email protected] O wygranej będziemy informować drogą emailową.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Cannes – festiwal filmu i kreacji

Wideo

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska