18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Bójki, porwania, pożary - dom w centrum Wrocławia jak z horroru

Agata Wojciechowska, Jacek Antczak
Udostępnij:
Nie ma dnia bez awantury czy bijatyki. Straż pożarna przyjeżdża raz w tygodniu, a karawan - raz na kwartał. Ochroniarz interweniuje tam niemal codziennie i nie rozpoczyna pracy bez gazu pieprzowego. To hotel socjalny przy ulicy Więckowskiego, w samym centrum wrocławskiego "Trójkąta". To miejsce budzi grozę u postronnych osób.

Mieszka tu 69 osób. Zostały zakwaterowane przez magistrat. W hotelu socjalnym powinny spędzić krótki czas w oczekiwaniu na przydział innego mieszkania lub dokończenie remontu własnego. To teoria. Niektórym oczekiwanie mocno się dłuży, więc - jak żartują współlokatorzy - przeprowadzają się na ulicę Kleczkowską (mieści się tam więzienie). Rekordzista mieszka w tym hotelu socjalnym... 30 lat. Mógłby napisać książkę o tym, co się tam działo: bójki, pożary, wyważanie drzwi, wylatujące przez okna śmieci i... lokatorzy.

Straszy sam budynek. Okopcone ściany, dykta w oknach, śmieci na korytarzach, zdewastowane wspólne toalety - znacznie gorsze niż te z serialu "Świat według Kiepskich".

Urzędnicy zapewniają, że nie zapomnieli o hotelu. - W październiku 2013 roku zakończył się remont dwóch lokali - wyjaśnia Rafał Bernasiński ze spółki Wrocławskie Mieszkania, która zarządza budynkiem. Kolejne remonty poprawiają sytuację, ale tylko na chwilę. Ostatnio trzeba było upomnieć lokatorów, by nie składowali śmieci na korytarzach.

CZYTAJ DALEJ: "Gumiśka" ganiała po piętrach z nożem, "Łapek" znosił reklamówki ze śmieciami
4 stycznia 2014 roku - pożar. 5 stycznia - awantura w jednym z mieszkań, lokatorzy grozili, że mogą załatwić "na amen" interweniującego. 12 stycznia - nocny powrót rozrywkowego towarzystwa, groźby użycia przemocy. 4 lutego - pożar, strażacy wzywają policję o godz. 3.27 w nocy, żeby wyważyć drzwi, bo mieszkaniec jest pijany, garnki na kuchence się palą. 7 lutego - awantura, zastraszane są starsze osoby. To kilka wybranych sytuacji w tym roku.

Spis interwencji w kamienicy przy Więckowskiego przypomina księgę grozy. Właściwie nie ma dnia bez pijackiej burdy, wybitej szyby, wyłamania zawiasów w drzwiach czy choćby małego pożaru. Choć niektórzy z lokatorów porównują życie w hotelu socjalnym do perypetii bohaterów "Świata według Kiepskich", to rzeczywistość nie przypomina komedii.

Ochroniarz z gazem
Kaloryfery zniknęły z korytarza, bo jeden z lokatorów odkręcił je i wyniósł na skup. Powybijane szyby w oknach na klatce schodowej są zastępowane dyktą. Wylatują kilka razy w tygodniu, więc po co wstawiać nowe? Na każdym piętrze widać ślady pożarów - najczęściej lokatorzy podpalają śmieci pozostawione przez innych. W trakcie nocnych imprez co najmniej raz w tygodniu dochodzi do bójek. Wtedy interweniuje ochroniarz budynku, który ma do dyspozycji gaz pieprzowy. Ma bogate doświadczenie w radzeniu sobie z kłopotliwymi osobnikami.

Ponad rok temu głośno było o sprawie przetrzymywania w jednym z mieszkań dwóch dziewcząt. Podobno przyszły na imprezę z własnej woli, ale wyjść im nie pozwolono. Spędziły tam dwa dni. Potem jedna z nich uciekła. "Porywacz" już tu nie mieszka. Ale jego koledzy od kieliszka zostali.

- Mieszka tu może pięć normalnych rodzin, reszta to pijaki i patologia - mówi nam jeden z lokatorów, który trafił tu kilka lat temu z innej części Wrocławia.

Gumiśka i skok Łapki
Sąsiedzi wspominają bardzo nerwową "Gumiśkę", która ganiała po piętrach z nożem dziewczynę i chłopaka. O co poszło? Podobno tylko rozmawiali siedząc na schodach. Przy Więckowskiego mieszkał także "Łapek", słynny "zbieracz". Znosił do swojego lokalu reklamówki ze śmieciami. Kiedy w mieszkaniu nie było już nawet skrawka wolnego miejsca, nocował na klatce schodowej. Jeden z jego sąsiadów nie wytrzymał i podpalił stertę śmieci. Po tym pożarze Wrocławskie Mieszkania zrobiły na czwartym piętrze remont, a "Łapek" dostał podobno lokal komunalny, gdzieś przy ul. Komuny Paryskiej.

Inny z lokatorów wyskoczył kiedyś po pijaku z trzeciego piętra, pomimo obecności negocjatora policyjnego. Mieszkańcy wspominają, że strażakom się zacięła poduszka i że zamiast od ul. Brzeskiej ustawili ją od ul. Więckowskiego. Wersje są rozbieżne. Pewne jest tylko, że "skoczek", mimo iż spadł na chodnik, przeżył.

Innym razem o mało pół kamienicy nie wyleciało w powietrze, bo pożar wybuchł tuż przy butlach gazowych.
- Jestem tu półtora roku i w tym czasie policja była wzywana do czterech zgonów. Mówili, że wszystkie były z przyczyn naturalnych - opowiada pan Wiesław. - Ale jak się pije F16, to nic dziwnego - dodaje. Tak mówią na podpałkę do grilla lub rozpuszczalnik.

CZYTAJ DALEJ: Żeby przeżyć, nie można się przejmować
Żeby przeżyć, nie można się przejmować
- Mieszkam tutaj pięć lat. Po roku miasto obiecywało mi mieszkanie komunalne, ale jak widać, zostałem dłużej - mówi 70-letni pan Gienek. - Warunki mieszkaniowe są spartańskie. Łazienek nie mamy, więc wodę do mycia grzeję na kuchence elektrycznej , a kąpię się w wanience.

Gaz w kamienicy jest, ale tylko do wysokości trzeciego piętra. Na czwartym nie ma nawet rur, które zlikwidowano po ostatnim remoncie. Podobno ze względu na zagrożenie pożarowe, które stwarzał wspomniany "Łapek". - Tu się coś dzieje codziennie, ale nie przejmuję się niczym i mam spokój - dodaje pan Gienek, emeryt. - Choć obawiam się, że pewnego dnia cała kamienica zawali się jak domek z kart.

Spośród 69 lokatorów pracuje niewielu, może dziesięciu. Trafiają tu mieszkańcy lokali komunalnych, którzy na skutek pożaru czy innych zdarzeń nie mogą w nich dalej przebywać. Hotel socjalny to dla nich dach nad głową do momentu, aż gotowe będą mieszkania docelowe. Kiedy się wyprowadzają, do kamienicy trafiają nowi lokatorzy.

Hotele socjalne we Wrocławiu
Hotele socjalne we Wrocławiu znajdują się przy ul. Więckowskiego (Przedmieście Oławskie) i przy ul. Koreańskiej (Brochów).
Lokatorzy płacą miesięcznie około 5 zł za metr kwadratowy. Jak przyznaje administrator, Wrocławskie Mieszkania, zdarzają się skargi na lokatorów, dotyczące głównie nieprzestrzegania regulaminu porządku domowego. A co w nim zapisano? M.in., że po godz. 22 na terenie hotelu nie mogą przebywać osoby postronne.

Do 2009 roku istniał jeszcze budynek socjalny na Stabłowicach, ale został zamknięty. Nadzór budowlany zdecydował, że nie nadaje się do zamieszkania i poszedł do rozbiórki.

Wideo

Komentarze 75

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Traugutta,Prądzyńskiego to inny świat niż Chudoby/Brzeska/Więckowskiego .Na Więckowskiego wynajmowałam mieszkanie kilka dni i uciekłam ,po prostu bałam się wracać wieczorem z pracy do domu.Sasiedztwo totalna patologia,za toalete służyła klatka schodowa ,pokradzione żarówki ,śpiące w bramie pijaki,durne i chamskie zaczepki ,jedna toaleta na kilku mieszkańców,na strychu dzicy lokatorzy,codzienne awantury ,bijatyki ,napady.coś strasznego
G
Gość
j.w
K
Kasia
Mieszkałam na Więckowskiego,najgorsze miejsce na ziemi !!! pijaków,zboczeńców,ćpuny ,sama patologia,syf ,obsrane ściany ,drzwi w klatkach powyrywane,napady ,kradzieże ,morderstwa na porządku dziennym jeden kibel na 2 piętra MASAKRA
e
eurosocjalista
Piesku, won na Wykop, pogadać z kolegami korwinistami.
M
Medalik
O cholera, ja tu mieszkam!
G
Gość
nie jest tak źle jak jest opisane, ale to prawda co drugi mieszkaniec tego hotelu to pijak, ćpun. Mieszka tam prawie sama patologia. Ludzie są zrzucani w jedno miejsce jak na skupisko śmieci. Wszyscy potrafią tylko pisać i mówić o tym ale nikt nie jest w stanie coś z tym zrobić.
M
Marol
Kiedy urzędasom wreszcie wyrosną jaja żeby to zrobić ?
r
rychu
Coś jak akademik ale dla ludzi, którzy skończyli studia.
D
Don't t(h)read on me!
To jest właśnie efekt tzw. socjalu, czyli prób wdrażania w Polsce państwa opiekuńczego.

W normalnym kraju ludzie harują w pocie czoła na kawałek chleba i dach nad głową dla swoich dzieci. Wiedzą oni, że każda moneta jest owocem ich ciężkiej pracy, który nie spada z nieba (czytaj z MOPSu).

Niestety w Polsce rządzonej przez kolejne opcje socjalistów (SLD- socjaldemokraci, PiS- patriotyczni socjaliści, PO- eurosocjaliści) przywyczaja się ludzi do nieudolności. Nasz system w którym łatwiej jest otrzymać zasiłek, niż założyć własną firmę, skutecznie zachęca ludzi do wegetowania w lokalach socjalnych przy flaszce i śmieciowej żywności z dyskontów spożywczych.

Wina leży głównie po stronie władz centralnych. Całe pokolenia w czasach komunizmu przyzwyczajało się do zasady "czy się stoi, czy się leży, 1000 złotych się należy". Niestety, po transformacji ustrojowej, nie tak wiele się zmieniło. Czynnikami zabijającymi przedsiębiorczość Polaków są przede wszystkim wysokie koszty ubezpieczenia społecznego, które jest wyłudzane w sposób złodziejski- tzw. ZUS, biurokracja towarzysząca zakładaniu działalności gospodarczej (KRS, GUS, ZUS) oraz chory system podatków od prowadzenia działalności gospodarczej.

Oczywiście największym (za przeproszeniem) ku*estwem jakie wyrządzają nam rządzący jest podatek dochodowy. Powiedzcie, co jest lepsze- nie pracować, mieszkać w kamienicy socjalnej i pić codziennie flaszkę z kolegami za pieniądze podatników, czy pracować przy swoim własnym biznesie, płacąc każdego miesiąca haracz państwu?

Na koniec cytat Miltona Friedmana, jednego z najwybitniejszych ekonomistów, przedstawiciela szkoły austriackiej: "Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie."
G
Gość
co to sie dzieje w tym Wrocławiu ? Patologia sie zrobiła
A
Anna
w hotelu robotniczym na Mieleckiej, ale takiego syfu to nie było !
a
a
Jest klimacik.. :)
S
Siwy...
Janek po wyjściu ma chatę...
M
Marcin z "Trójkąta"
I jeszcze jedno. Patologia jest tylko w tych kamienicach, które są w pełni czynszowe albo jest niewielki udział Wspólnot Mieszkaniowych. W mojej kamienicy przy Traugutta jest prawie 80% wspólnoty a niewielka reszta czynszówek i naprawdę dobrze się mieszka.Budynek jest zadbany, ostatnio remontowano nawet balkony. Nie ma u nas sztajmesów, pijaków czy innego łajdactwa. Niech ludziska z innych dzielnic nie myślą że tu mieszka sama patologia.
M
Marcin z "Trójkąta'
To że tam tak jest jak jest jest winą urzędników. Oni sami stworzyli takie slamsowisko w tej kamienicy. Jak ktoś nie płaci czynszu, demoluje swoje miejsce zamieszkania i obok, pije, wchodzi w konflikt z prawem powinien być wyprowadzanydo baraków daleko za miasto z dala od innych normalnych mieszkańców by im nie szkodzić. Ci ludzie raczej nie dają się zmienić.
W mojej dzielnicy są dwie skrajności-buduje się piękne, nowe domy typu STARA PAPIERNIA czy ANGEL WINGS i niestety toleruje się takie slamsowiska jak to na końcu Więckowskiego.
Dodaj ogłoszenie