Ararat Erywań - Śląsk Wrocław. Śląsk dotarł do Armenii w okrojonym składzie

Piotr Janas
Piotr Janas
FOT. Paweł Relikowski
Ararat Erewań - Śląsk Wrocław. Piłkarze Śląska Wrocław we wtorek wylądowali w Armenii, gdzie w czwartek zmierzą się z Araratem Erywań w meczu II rundy eliminacji Ligi Konferencji UEFA. W kadrze WKS-u zabrakło kilku piłkarzy, w tym mającym problemy z dostaniem wizy Lubambo Musondy.

Ararat Erywań - Śląsk Wrocław

Śląsk Wrocław po wyeliminowaniu wicemistrza Estonii Paide Linnameeskond w I rundzie eliminacji natrafił na ormiański zespół Ararat Erywań. Wydawało się, że w przypadku wyeliminowania Estończyków rywalem WKS-u będzie węgierski Fehérvár, w barwach którego gra m.in. były król strzelców polskiej ekstraklasy Nemanja Nikolić, ale Ormianie sprawili sporą niespodziankę i poradzili sobie z faworyzowanymi Węgrami. Czy podobnie będzie ze Śląskiem?

Na papierze zdecydowanym faworytem jest WKS. Kadra drużyny dowodzonej przez trenera Jacka Magierę wyceniana jest przez branżowy portal transfermarkt.de na 12,25 mln euro, podczas gdy skład Araratu wart jest jedynie 3,9 mln euro. Próżno szukać gwiazd w ekipie zdobywcy pucharu Armenii w ubiegłym sezonie. Najciekawszym zawodnikiem jest 26-letni napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej Mory Kone, który na ormiańskiej ziemi strzelił 36 bramek w 58 występach (liga + puchar).

Kone nie był jednak najważniejszą postacią Araratu w poprzednim sezonie. Za taką należy uznać Serba Uroša Nenadovicia, który na początku lipca odszedł do kazachskiego FK Taraz. Zastąpić ma go inny piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej Serges Deblé, który po bardzo dobrym okresie w Armenii (lata 2013-2014) trafił do duńskiego Viborga, a potem występował w Chinach. Jego powrót do klubu z Erywania był sporym zaskoczeniem, ale dalej nie jest to piłkarz, którego defensywa Śląska powinna się bać. Na starcie obecnych rozgrywek dobre wrażenie robi 27-letni Serb Dimitrije Pobulić, autor dwóch goli z Fehérvárem. Co ciekawe, w poprzednim sezonie był głównie rezerwowym.

Ararat w starciach z mocniejszymi rywalami lubi się cofnąć i bazować na kontratakach, które oparte są na szybkich skrzydłowych i napastnikach. W ten sposób Ormianie wyeliminowali Fehérvár i z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że tak właśnie zagrają ze Śląskiem.

Czwartkowy mecz nie zostanie rozegrany w stolicy, gdzie na co dzień gra Ararat, lecz w oddalonym o około 120 km mieście Giumri. Z Węgrami Ararat także grał właśnie tam, ze względu na to, iż dzieli stadion w stolicy z kilkoma innymi klubami, w tym także tymi, które grają w europejskich pucharach.

Teraz teoretycznie dałoby się zagrać ze Śląskiem na Stadionie Republikańskim, lecz jak mówi portalowi SLASKnet.com dyrektor departamentu prasowego i PR Araratu Davit Galatsyan, mogący pomieścić około 4 tys. osób obiekt w Giumri przyniósł szczęście drużynie i nie było parcia, by koniecznie wrócić do stolicy na II rundę eliminacji Ligi Konferencji.

Galatsyan wspomina też, że części kibiców ta decyzja się nie podoba, ale zważywszy na fakt, że na mecze ligowe przychodzi średnio między 200 a 500 widzów, wielkiego problemu nie ma. Zresztą klub organizuje dla swoich fanów darmowy przejazd do Giumri. Piłkarze Araratu już od poniedziałku są w tym mieście, by dobrze zaadoptować się do panujących tam warunków. Giumri leży około 1500 metrów nad poziomem morza. Zawodnikom może dokuczać temperatura, bo spotkanie zostanie rozegrane o godz. 15 czasu polskiego. Wszystko przez brak sztucznego oświetlenia.

Musonda został we Wrocławiu

Śląsk Wrocław, by uniknąć problemów z aklimatyzacją, już we wtorek wyleciał do Armenii. Samolot z piłkarzami WKS-u dotarł na miejsce około godz. 13 czasu polskiego.

Wprawdzie dopiero w środę ma zostać podana oficjalna lista piłkarzy zgłoszonych do II rundy eliminacji, ale wiemy już, że zgłoszeni zostali kontuzjowani do niedawna Petr Schwarz i Konrad Poprawa. Uraz wciąż nie pozwala grać Łukaszowi Bejgerowi, wypadł też Kacper Radkowski, a pozyskany po pierwszym meczu z Paide Hiszpan Caye Quintana nie jest jeszcze optymalnie przygotowany.

W samolocie lecącym do Armenii zabrakło dobrze znającego tamtejszy futbol Lubambo Musondy. Zambijczyk, który do Śląska trafił z ormiańskiego Gandzasaru Kapan, został we Wrocławiu. W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia, że czarnoskóry skrzydłowy nie otrzymał wizy. Udało nam się potwierdzić tę informację w klubie, ale trudno mówić o dużej stracie. Musonda i tak przegrywał rywalizację na prawym wahadle z Patrykiem Janasikiem.

Mecz Śląska z Araratem w Giumri pokaże stacja Polsat Sport oraz platforma Ipla TV.

Tokio Flesz 1

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie