Ależ akcja strażaków. Pies wpadł do studzienki

Adrianna Szurman
Udostępnij:
Strażacy z Boguszowa - Gorc pod Wałbrzychem uratowali psa - wilczura, który wpadł do bardzo wąskiej i bardzo głębokiej studzienki. Akcja była trudna i skomplikowana, bo pies zaklinował się w studzience na głębokości 1,5 metra!

Tylko dzięki determinacji strażaków z Boguszowa Drago wrócił do swojej pani. Jego dramat rozegrał się, kiedy właścicielka wzięła go na spacer. W pewnym momencie pies zniknął jej z oczu, okazało się że wpadł do wąskiej studzienki drenażowej przy ulicy Szkolnej.

- Pies był naprawdę duży, podobny do owczarka niemieckiego, a studzienka bardzo wąska, o średnicy około 30 cm. Pies utknął na głębokości 1,5 metra i zaklinował się - mówi Emil Stroisz, szef Ochotniczej Straży Pożąrnej w Boguszowie, a na co dzień strażak w wałbrzyskiej jednostce.

- Pierwsze próby wydobycia psa ręcznie nie powiodły się, ze względu na brak miejsca, a każda próba założenia psu przyrządów do ewakuacji kończyła się pogryzieniem ratowników... Pies był bardzo zestresowany, wezwaliśmy na pomoc panią Joannę Sobinę, która w Boguszowie prowadzi fundację pomagającą bezdomnym psom i ma doświadczenie w obchodzeniu się z nimi. zakasała rękawy i pomagała przez całą akcję - podkreśla naczelnik Emil Stroisz.

Zapadła decyzja, by odkopać studzienkę. Najpierw strażacy kopali ręcznie, a później szef zarządzania kryzysowego UM w Boguszowie, Grzegorz Zając ściągnął na miejsce koparkę.

- Niestety ze względu na przebiegająca w pobliżu instalację, udało się zrobić tylko częściowy wykop. Dalsze prace wykonywane były ręcznie. Przy pomocy piły szablastej odcięliśmy fragment plastikowej studni. Z bandaża zrobiliśmy prowizoryczny kaganiec i uwolniliśmy Drago - cieszy się strażak.

Akcja trwała trzy godziny, a każda minuta była na wagę złota. - Co dużo mówić, pies zaczął odpływać - przyznaje ratownik. Na szczęście wrócił do swojej pani.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I to jest dobra wiadomość na początek roku

G
Gość
1 stycznia, 13:25, malwinka budzik:

czemu studzienka nie byla zabezpieczona?a jakby wpadlo tam dziecko?

Niestety to nie dziecior tylko pies:(

G
Gość
1 stycznia, 17:50, Gość:

Dlaczego pies nie był na smyczy?

A co cie to interesuje? Ból d.u.p.y masz?

G
Gość

Skoro studzienka była "bardzo wąska i bardzo głęboka" a pies "naprawdę duży", to jakim cudem wpadł?

G
Gość
1 stycznia, 13:25, malwinka budzik:

czemu studzienka nie byla zabezpieczona?a jakby wpadlo tam dziecko?

Skoro wpadł pies wielkości owczarka niemieckiego to nie tylko dziecko, ale i dorosły mógłby wpaść do studzienki. Niestety nieszczęście może zdarzyć się wszędzie.

G
Gość

Dlaczego pies nie był na smyczy?

G
Gość

Rozumiem, że łachudra odpowiedzialny za niezabezpieczoną studzienkę poniesie konsekwencje.

m
malwinka budzik

czemu studzienka nie byla zabezpieczona?a jakby wpadlo tam dziecko?

k
kk

Dlatego kochamy strażaków....

G
Gość

Kto teraz zapłaci za naprawę studzienki?

Dodaj ogłoszenie