„Żyjemy w społeczeństwie pełnym przemocy, choć nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy”. Rozmowa z Łukaszem Łaskawcem

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Przemoc może dotknąć każdego i to na wiele sposobów. Nie chcemy takiego życia, a Wrocław bez przemocy to tak naprawdę cel. Nazwanie rzeczy po imieniu otwiera oczy.
Przemoc może dotknąć każdego i to na wiele sposobów. Nie chcemy takiego życia, a Wrocław bez przemocy to tak naprawdę cel. Nazwanie rzeczy po imieniu otwiera oczy. Paweł Relikowski
Udostępnij:
„Wrocław bez przemocy” to kampania poświęcona wielu kwestiom tego zagadnienia. Jej współinicjator Łukasz Łaskawiec z Wydziału Promocji Miasta i Turystyki UMW opowiada o detalach 16-dniowej akcji.

Akcja ze słynnymi plakatami „bo zupa była za słona”, niestety przeszła do historii jako niesmaczny mem. Spot nowej kampanii wydaje się o wiele bardziej „dojrzały”. Jak ewoluowała narracja nawiązująca do przemocy przez te wszystkie lata?

Statystyki i badania pokazują, że skala otaczającej nas przemocy jest ogromna. I tu nie ma nic śmiesznego, bo na przykład taki problem zgłasza aż 70 procent dzieci. Mam tu na myśli przemoc w szkołach. Jest wiele zachowań, których nie chcemy akceptować, a jednak jesteśmy w nie „wtłoczeni”. Faktycznie stwierdziliśmy w tym roku, że chcielibyśmy inaczej potraktować nasz przekaz. Jego motywem przewodnim są oczy, które nawet jeśli się "śmieją” mogą skrywać bolesną tajemnicę. Chodzi też o to, abyśmy nie odwracali wzroku gdy widzimy, że komuś dzieje się krzywda.

Ta znieczulica wydaje się chyba największym problemem?

Często odwracamy wzrok od kolegi w szkole, przechodnia, sąsiada. Zamiast od razu wzywać policję do awantury za ścianą, czego zazwyczaj nie robimy, bo się wstydzimy lub boimy konsekwencji, powinniśmy pójść do tego mieszkania i zapytać, czy wszystko gra? Znam dziewczynkę, która skarży się, że mama jej nie przytula. Ktoś musi temu dziecku dać sygnał, że jest kochane. Czasem takie drobne gesty znaczą więcej niż specjalistyczna pomoc.

Przemoc wśród szkolnej młodzieży to jakby nowość w takich kampaniach. Szczególnie, że gdy mówimy „przemoc” myślimy „kobiety”. Ale ta kampania mówi chyba o wszystkich?

Przemoc może dotknąć każdego i to na wiele sposobów. Nie chcemy takiego życia, a Wrocław bez przemocy to tak naprawdę cel. Czasami nawet nie wiemy, że to jest przemoc, nie nazywamy pewnych zjawisk przemocą. A ona przybiera na przykład formę finansową. Nazwanie rzeczy po imieniu otwiera oczy.

Kto zatem uczestniczy kampanii, poza instytucjami, które włączyły się w jej przygotowanie?

W kampanii posługujemy się 18. historiami, które opowiadają nie tylko ofiary przemocy, ale także osoby, które nie zdawały sobie sprawy z tego, że same ją stosują. Ich spojrzenie na tę kwestię jest wyjątkowe, bo gdy dociera do nich, że mechanizmy, także te, które stosowali wobec nich inni, a teraz są powielane to mechanizmy przemocy, chcą zmian.

Gdzie przeczytamy te historie?

Będą prezentowane na różnych nośnikach w mieście, aż skończą na wspólnej wystawie. W akcję włączyło się kino Helios, które emitować będzie spot. Do udziału w kampanii może włączyć się każdy, choćby przez wpięcie w ubranie białej wstązki, na znak solidarności z ofiarami przemocy. Na przykład liceum nr XIV zamówiło od nas takie wstążki dla wszystkich chętnych uczniów. Do akcji przystąpił także Śląsk Wrocław, którego zawodnicy w najbliższym meczu zagrają także z wstążkami wpiętymi w koszulki. Na plakatach czy w tramwajach znajdziemy też informacje gdzie udać się po pomoc. Kampania zakończy się 16 grudnia.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
27 listopada, 18:35, Marcin Kowalczyk:

Bzdury, tak samo jak "wtłaczany" nam do głowy przez takich ludzi jak autor przedsięwzięcia antysemityzm, czy homofobia.

Zwykła krytyka, to nie przemoc, nie szanowanie kogoś, ponieważ na to zwyczajnie nie zasługuje, to nie przemoc.

Zwykła kłótnia i podniesione głosy za ścianą, to zwykła kłótnia, do której każdy ma prawo. Co innego, gdy słyszymy ewidentnie i bezsprzecznie odgłosy bitwy za ścianą, tłukących się talerzy i wzywanie pomocy, a co innego, gdy słychać obustronne inwektywy.

Przesądzone to wszystko i to wyraźnie.

Tekst był dla ciebie zbyt skomplikowany. Nic nie zrozumiałeś. Ale dobrze ze piszesz, wszyscy się dowiedzą że jestes głupi.

M
Marcin Kowalczyk
Bzdury, tak samo jak "wtłaczany" nam do głowy przez takich ludzi jak autor przedsięwzięcia antysemityzm, czy homofobia.

Zwykła krytyka, to nie przemoc, nie szanowanie kogoś, ponieważ na to zwyczajnie nie zasługuje, to nie przemoc.

Zwykła kłótnia i podniesione głosy za ścianą, to zwykła kłótnia, do której każdy ma prawo. Co innego, gdy słyszymy ewidentnie i bezsprzecznie odgłosy bitwy za ścianą, tłukących się talerzy i wzywanie pomocy, a co innego, gdy słychać obustronne inwektywy.

Przesądzone to wszystko i to wyraźnie.
G
Gość
Agresywne zachowanie młodzieży wynika z tzw. bezstresowego wychowania. Dzieci i młodzież biorą przykład z rodziców i każdy powinien mieć wytyczona granice po przekroczeniu której poniesie się konsekwencje swojego zachowania . Tej granicy nie ma.
Dodaj ogłoszenie