Zwycięstwo PGE Turowa Zgorzelec nad Asseco Prokom Gdynia (RELACJA NA ŻYWO)

WoK
Fot. Grzegorz Bereziuk
Udostępnij:
Koszykarze PGE Turowa Zgorzelec dokonali rzeczy wielkiej i pokonali na wyjeździe Asseco Prokom Gdynię w drugim meczu finałowym play off Tauron Basket Ligi. W pierwszym spotkaniu górą była ekipa z Trójmiasta, gra się do czterech zwycięstw.

Pierwsze spotkanie zgorzelczanie przegrali w Gdyni 79:88 i w rywalizacji do czterech zwycięstw było 0-1. Według wielu obserwatorów duża w tym zasługa arbitrów, którzy skutecznie wybijali gości z uderzenia, odgwizdując wiele kontrowersyjnych przewinień na graczach z Gdyni. Przed drugim meczem nikt w obozie gości już o tym nie chciał jednak mówić.

Bez względu na wynik czarno-zieloni, awansując do finału, zrealizowali swój cel. Tego jednak nie chciał do końca potwierdzić drugi trener PGE Turowa Marcin Grygowicz. - Awans do finału jest ogromnym sukcesem. Każdy trener, który jednak awansuje do najważniejszej serii sezonu, nie traktuje tego jako czegoś wyjątkowego. Wówczas myśli i marzy o jednym, aby na jego szyi zawisł złoty medal.

Podobnie jak w pierwszym meczu trenerzy PGE Turowa nie mogli liczyć na usługi Marko Brkicia. Serb podkręcił kostkę w czasie półfinałowej rywalizacji z Treflem Sopot i wciąż nie jest gotowy do gry.

Od początku zgorzelczanie twardo bronili i zbierali piłki zarówno na bronionej, jak i atakowanej tablicy (22:13 do przerwy). To musiało przynieść efekt na tablicy wyników.

Pierwszą kwartę PGE Turów wygrał tylko 18:16 (po 6 oczek zdobyli Torey Thomas i Konrad Wysocki). Duża w tym zasługa skutecznego Daniela Ewinga, który zdobył osiem oczek. Pozostali gracze z Gdyni prezentowali się bardzo przeciętnie zarówno w pierwszej, jak i drugiej kwarcie.

W drugich 10 minutach grał tak naprawdę jeden zespół - PGE Turów. Tę część bitwy zgorzelczanie wygrali aż 21:8 i do przerwy wynik brzmiał 39:24! Świetnie radził sobie Torey Thomas, który miał na swoim koncie 15 pkt i 4 asysty. 10 oczek dorzucił rozgrywający dobry mecz Michael Kuebler. Na ciepłe słowa, szczególnie gdy wziąć pod uwagę poprzedni mecz, zasługiwali też sędziowie z Januszem Calikiem na czele. Arbitrzy widzieli tylko to, co działo się na parkiecie.

Pierwsze minuty mogłyby wskazywać, że gdynianie rzucą się na PGE Turów. Z dystansu dwa razy trafił Robert Witka i gospodarze przegrywali tylko 35:44. Sytuację uspokoił Daniel Kickert i cały czas szalejący Thomas (24 pkt, 7 asyst po 3 kwartach). Zgorzelczanie nie tylko bronili wypracowanej przewagi, ale także ją powiększali. Po 31 min czarno-zieloni gromili siedmiokrotnego mistrza Polski aż 69:42 i zanosiło się na klęskę. Tego ostatecznie nie było, bo zgorzelczanie rozluźnili w ostatniej kwarcie szyki obronne. Mimo to Asseco Prokom nie potrafił zbliżyć się do przeciwnika na dystans mniejszy niż 13 pkt. Ostatecznie zgorzelczanie wygrali 81:66 i w serii toczonej do czterech zwycięstw remisują 1-1.

- Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. Udowodniliśmy, że potrafimy walczyć z obrońcą tytułu jak równy z równym i wygrywać także w jego hali. Teraz z pozytywnym nastawieniem wracamy do domu - cieszył się po meczu środkowy PGE Turowa Robert Tomaszek. - Powtórzę to, co powiedziałem po półfinałowych meczach z Treflem. Naszym celem nie jest awans do finału. Naszym celem jest go wygrać - dodał bohater meczu z PGE Turowa, autor 31 oczek i ośmiu asyst, Torey Thomas.

Teraz rywalizacja przenosi się do Zgorzelca. Spotkania numer 3 i 4 rozegrane zostaną odpowiednio w czwartek 12 maja i w sobotę 14 maja. Początek o godz. 18. Dla kibiców, którzy nie nabyli jeszcze biletu, nie mamy dobrych wieści - poza kilkunastoma na miejsca stojące wszystkie zostały już sprzedane.

Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec 66:81 (16:18, 8:21, 18:27, 24:15)
Asseco: Ewing 15 (2), Widenow 10 (3), Witka 10 (3), Szubarga 8 (2), Woods 7, Hrycaniuk 5, Szczotka 4, Varda 2, Eldridge 1, Adams 0, Burrell 0.

PGE Turów: Thomas 31 (3), Kickert 15 (3), Wysocki 13 (2), Kuebler 13 (3), Tomaszek 7, Jackson 2, Gabiński 0, Zigeranović 0, Bochno 0.

Stan rywalizacji do 4 zwycięstw: 1-1. Spotkania numer 3 i 4 w czwartek oraz sobotę w Zgorzelcu (godz. 18).

NASZA RELACJA NA ŻYWO:
Mecz trwa. Po pięciu minutach 8:8. Dużo błędów i nerwowości z obu stron.

Po 6 minutach i 25 sekundach remis 11:11. Tempo meczu nie powala.

A to ci miła niespodzianka. Pierwszą kwartę Turów wygrał 18:16. Tyle że prowadzić należy po czwartej kwarcie...

Druga kwarta dobrze zaczęła się dla zgorzelczan. Trafili za trzy i prowadzą 21:17

Turów prowadzi 26:19, a Torey Thomas ma już na koncie 12 oczek. Przerwa dla Tomasa Pacesasa. Dobrze, dobrze.

Już 28:19 dla Turowa!

Za trzy trafia Michael Kuebler. Za chwilę poprawia za dwa. 35:24.

Kończy się druga kwarta. 39:24 dla Turowa!

Do przerwy 39:24 dla ekipy Jacka Winnickiego. A więc w drugiej kwarcie mistrzowie Polski ugrali ledwie 8 oczek. Pachnie... A zresztą, poczekajmy jeszcze trochę.

Znów grają. Robert Witka trafia za trzy, zmniejszając straty gospodarzy do 10 oczek. 29:39. Nic dziwnego. Witka to przecież kolekcjoner tytułów wicemistrzowskich. Po co mu taki kolejny?! Wolałby w
końcu jakieś złoto.

35:44. Witka znów przymierzył za trzy. Chyba nie żartuje

A teraz za trzy przymierzył Konrad Wysocki z Turowa. 35:49. Gospodarze chyba już wiedzą, że samo się nie wygra.

4.30 min do końca trzeciej czwarty. 51:35 dla Turowa. Zaczyna to wyglądać na naszą wygraną.

A teraz za trzy punkty trafił Daniel Kickert z Turowa. Już 55:35 dla gości. Czyli dla nas. Fajnie się ogląda ten meczyk.

Kończy się trzecia kwarta. 59:37 dla gości. Asseco Prokom to tylko jakieś nazwiska na koszulkach.

63:39. Torey Thomas też sobie rzucił właśnie za trzy. Tu już nic złego się nie wydarzy. 50 sekund do końca trzeciej ćwiartki.

Kickert za trzy. Bo niby dlaczego ma być gorszy. 66:42 dla Turowa. Koniec trzeciej kwarty. I koniec... Prokomu. Dzisiejszego wieczora, bo pewnie się jeszcze w tym finale podniesie.

Turów gra tak, jakby chciał upokorzyć rywala. Tomaszek dorzucił coś z linii rzutów wolnych i jest 69:42. Nokaut.

Możecie iść na piwo. Ale szampanów jeszcze nie otwierajcie. Będzie przecież dopiero 1-1. No a gra się do czterech zwycięstw. Best of seven.

Prokom coś trafił, więc Kuebler uspokoił sytuację trójką. 72:50 dla gości. Jeszcze 5 minut i 30 sekund.

Uhuhu. Już tylko 73:60 dla gości. Aż pot wystąpił na czole trenera Winnickiego. 3 minuty do końca.

Na kłopoty Thomas. Dwa razy trafił z linii rzutów wolnych. Ma już 27 oczek na swoim prywatnym koncie. A Turów na swoim 75. Przy 60 rywala.

Koniec! 81:66 dla PGE Turowa i 1-1 w serii. Teraz przenosimy się na dwa spotkania do Zgorzelca
(czwartek i sobota, godz. 17.45).

***
Po meczu Krzysztof Szubarga z Asseco powiedział: "Turów zagrał świetnie na deskach, a my słabo weszliśmy w spotkanie. Z Czarnymi też jednak przegraliśmy drugie spotkanie, więc pojedziemy do Zgorzelca po dwa zwycięstwa." Nie dopuśćmy do tego!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mafia
...kur.wa świnia!!!
m
marek
Asseco Prokom Sopot ?? Raczej Asseco Prokom Gdynia, a właściwie to klub nazywa się GKK Arka SA Gdynia
Dodaj ogłoszenie