Znany aktor morduje żonę

Aleksander Malak
JW
Lubię dobre tytuły. Ale naprawdę dobre. Bo dobry tytuł to 50 proc. tekstu. Ba, ale jak wymyślić taki tytuł, żeby jednocześnie informował (oczywiście z grubsza), co znajduje się w tekście, żeby jednocześnie przyciągał wzrok (jakiś żart, paradoks itp.), miał w sobie odrobinę dwuznaczności i zapowiadał wspaniały, a przynajmniej niezły ciąg dalszy.

Np. tytuł, który niedawno ozdobił pierwszą stronę konkurencji: "Policji ciągle mało". Przede wszystkim dwuznaczny. Bo czego mało i komu. Policji na ulicach, czy policji pieniędzy i ludzi (brakuje). W każdym razie tytuł kazać czytać dalej. Okazało się, że policji mało pieniędzy.

Sto lat temu, może więcej, wymyślaliśmy podobne tytuły w naszej gazecie (coś trzeba było wymyślić, takie czasy). Pamiętam tytuł Krzyśka Kucharskiego: "Chór cór gór". Rewelacyjny. O zespole dziewcząt ze Szklarskiej Poręby bodaj. Albo "Marsz marż" (mój). O rozmaitych marżach, które nagle zaczęły niepokojąco rosnąć.

Z innej beczki. Genialny tytuł felietonu Kisiela (Stefana Kisielewskiego), któremu cenzura pokastrowała lub zdjęła kilkaset tekstów. Felieton był zatytułowany "Moje typy", po czym Kisiel przez kilka stron wymieniał nazwiska rozmaitych osób publicznych niecieszących się sympatią ani autora, ani publiczności. Cenzura miała kłopoty.

No i tytuł felietonu Dariusza Fikusa z Marca'68. Felietonu, który istniał tylko w przestrzeni, dziś byśmy powiedzieli wirtualnej. O dziennikarzu piszącym w gazetach donosy na uczestników tamtych wydarzeń. Dziennikarz nazywał się Tadeusz Kur, felieton miał tytuł "Kur wie lepiej!". Wiedział "lepiej", bo dostał papiery z wiadomego resortu.

Piszę o tamtych tytułach, bo brakuje mi ich dziś bardzo. Zwłaszcza w sieci, która swoimi tytułami zwyczajnie mnie oszukuje. Czytam: "Zaskakujące. Nowe źródło gazu dla Polski". Ciekawe. Jest już gaz łupkowy, coś jeszcze odkryli? Nic podobnego. Połączono tylko systemy gazowe Polski i Czech. I to jest nowe źródło?

Albo: "Tego o Kaczyńskim nie wiecie. Co prezes ogląda nocą?". Po czym okazuje się, że nocą prezes nie ogląda, tylko… pisze list do Tomasza Adamka. Mała rzecz wszakże na rzeczy jest - mógł prezes oglądać walkę Adamka nocą? Mógł. Więc wszystko się zgadza? Moim zdaniem nie.
Nie dość, że tytuły wprowadzają w błąd, to jeszcze są bezdennie głupie. "Tajemnice szczytowania". O czym to niby? Proszę się nie domyślać Bóg wie czego. To tekst o zjeździe premierów na szczyt Unii Europejskiej.

"Nie uprawiasz seksu? Umrzesz szybciej". Groza całkowita. A przecież znam paru osiemdziesięciolatków. Księży, żeby nie było nieporozumień. Tymczasem w tekście jest mowa o ludziach samotnych, którzy mają gorzej niż ci żyjący w stadłach. A seks? Owszem jest. W tle. Bo czy ktoś go zabronił ludziom samotnym?

Kuriozum: "Noworodek: - Mama porzuciła mnie na wycieraczce. U ciężarnej kobiety". Brr!
Mój dzisiejszy tytuł jest z tej samej beczki. Gdybym pisał ciąg dalszy, napisałbym o znanym aktorze, który w 134. odcinku opery mydlanej morduje swoją serialową żonę. A co? Skoro czytam: "Umarła na swoim pogrzebie", to mogę pozwolić sobie na "dowcip" ze znanym aktorem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie