Wrocławianie uwięzieni w jaskini. Walka z czasem trwa

m/xnews/tm,marZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Trwa dramatyczna walka z czasem, by uwolnić dwóch wrocławian uwięzionych w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Zostali tam uwięzieni w sobotę. To członkowie jednego z wrocławskich klubów speleologicznych. - Prowadzimy dramatyczną walkę z czasem. Z każdą chwilą szanse zaginionych grotołazów na przeżycie maleją - mówią wprost ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obaj grotołazi mają około 30 lat. - Eksplorowali oni mało znane korytarze jaskini - mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof. W nocy z poniedziałku na wtorek ratownikom udało się poszerzyć korytarz jaskini, ale wciąż nie ma kontaktu z wrocławianami.

W tatrzańskiej Jaskini Wielkiej Śnieżnej utknęło dwóch grotołazów. Wąski korytarz jaskini zalała woda. Od soboty trwa skomplikowana akcja ratunkowa, w której uczestniczy już kilkudziesięciu ratowników. Ratownikom dotychczas nie udało się nawiązać kontaktu z grotołazami.

Uwięzieni to członkowie Klubu Speleologicznego z Wrocławia, którzy w zeszły czwartek weszli do Jaskini Wielkiej Śnieżnej by zbadać jej nowe rejony. To doświadczone osoby. Są członkami Polskiego Związku Alpinizmu.

Zaginieni w tatrach wrocławianie byli członkami Sekcji Grotołazów Wrocław. - Nie udzielamy żadnych informacji na ich temat, dopóki nie będzie żadnych przełomowych informacji o postępach akcji ratunkowej - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl prezes sekcji Mirosław Kopertowski. - Koledzy dysponują wiedzą jak się zachować w takiej sytuacji - dodaje.

- Byli dobrze przygotowani. Wyróżniali się na kursach. Ale to jest sport ekstremalny, nawet przy zachowaniu najwyższych środków bezpieczeństwa dochodzi do wypadków - dodaje inny wrocławski grotołaz. Też nie chce mówić więcej o zaginionych kolegach. - My teraz żyjemy tą akcją ratunkową - dodaje.

- Nie znam ich osobiście ale po rejonie jaskini, w który się wybrali, mogę się domyślać, że są dobrymi, twardymi zawodnikami i są wściekle sprawni – mówi nam Maciej Cepin „Luźny”, początkujący grotołaz z klubu Speleoclub Wrocław.

Dwóch uwięzionych wrocławian reprezentuje Sekcję Grotołazów Wrocław. To właśnie jej członkowie odkryli w 1994 roku część Jaskini Śnieżnej zwaną Partiami Przemkowskimi. I właśnie tam – w miejscu, ciągle jeszcze niezbadanym – znajdują się teraz dwaj wrocławscy grotołazi.

Maciej Cepin był w Jaskini Śnieżnej podczas swojego szkolenia. Ale – jak podkreśla – był tylko w łatwiejszej części. - Zejście dwieście metrów w dół zajęło mi dwie godziny - mówi. Nasz rozmówca pokazuje plan jaskini i miejsce, do którego doszli poszukiwani dziś grotołazi. Po drodze są ekstremalnie trudne fragmenty. Gdzie człowiek musi się przeciskać przez bardzo wąskie korytarze

- Ta akcja w jaskini odbywa się w bardzo wąskich miejscach. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Byliśmy świadomi, jak skomplikowane będzie to działanie. Za każdym razem spotykamy różne przeszkody. To nie tylko kwestia wody i nurkowania, ale także wąskości i braku cyrkulacji powietrza – tłumaczy Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Jak dodał, warunki w jaskini są na tyle trudne, że nie można na szerszą skalę zastosować ładunków wybuchowych, które służą do poszerzania i udrażniania przejść w skałach. Mówiąc o zaginionych grotołazach, naczelnik zauważył, że musieli być dobrze przygotowani oraz odpowiedniej postury, by dotrzeć w głąb bardzo wąskich korytarzy. Drogę odwrotu mogła im odciąć woda.

- Prawdopodobnie podczas działań w jakiś sposób niechcący odcięli odpływ wody. W pewnym momencie w ciągu pół godziny zapełniła się niecka, która odcięła im możliwość powrotu – wyjaśnia naczelnik TOPR.

W nocy z poniedziałku na wtorek ratownikom udało się poszerzyć korytarz za pomocą ładunków wybuchowych. Wciąż nie ma jednak kontaktu z grotołazami.

Uwięzieni w Jaskini Wielkiej Śnieżnej grotołazi to dwaj mężczyźni wieku około 30 lat, którzy uczestniczyli w większej wyprawie jaka w czwartek (15 sierpnia) zeszła z samego rana do jaskini. Niestety po dwóch dobach przebywania w jaskini dalej kontynuowali oni swoją wyprawę pomimo, że poziom wód podziemnych w jaskini zaczął się podnosić i odcięła ona dwóch z 6 będących w środku ludzi. Ci który mogli dostać się do wyjścia wezwali pomoc.

Ratownicy TOPR na miejsce ruszyli natychmiast. Początkowo ze śmigłowca desantowało się ich przy wylocie jaskini dziewięciu. Planowali oni, że dotarcie do poszkodowanych zajmie im od 6 do 8 godzin. Później okazało się, że będzie to o wiele cięższe zadanie niż mogło się wydawać. Ostatecznie w niedzielę rano do akcji ratowniczej włączyło się 11 ratowników a kilka godzin później 5 kolejnych toprowców i 3 strażaków z komendy miejskiej w Krakowie.

- Około południa na miejscu pracowało już łącznie 27 osób i jeden grotołaz z grupy, która zawiadomiła o wypadku - mówił mediom ratownik TOPR Piotr Konopka.

- Cały czas próbujemy odnaleźć zaginionych. Nie możemy nawiązać z nimi kontaktu. Ze względu na bardzo długi czas w jakim przebywają oni w trudnych warunkach istnieje poważna obawa o ich stan zdrowia - dodawał.

Akcja potrwa tygodnie?
- Bardzo boimy się o ich zdrowie a nawet życie bo oni przebywają w tej jaskini już 3 doby (stan na niedziele wieczorem gdy zamykaliśmy to wydanie gazety) - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. - W środku temperatura to 2-3 stopnie Celsjusza i to zarówno jeśli chodzi o powietrze jak i wodę. Ratownicy maja bardzo utrudnione zadanie bo by dotrzeć do miejsca gdzie mogą znajdować się uwięzieni odgradza ich wąski tunel skalny o szerokości około 40 na 40 centymetrów.

Dlatego jak dodawał w sobotę naczelni TOPR jeszcze w niedzielę wieczorem w Tatry ma dotrzeć specjalistyczny transport materiałów pirotechnicznych dostarczonych przez strażaków z Krakowa. Za ich pomocą TOPR wspólnie z posiłkami przybyłymi ze Słowacji i właśnie strażakami będzie odstrzeliwał poszczególne odłamki skalne by poszerzyć sobie drogę do uwięzionych.

- To będzie jednak bardzo trudne zadanie. Może potrwać nie tyle wiele godzin co wiele dni a nawet kilka tygodni - mówi Jan Krzysztof. - Musimy być na to przygotowani dlatego w górach, u wylotu jaskini budujemy małe obozowisko. Poszczególni ratownicy po wyjściu z jaskini będą w nim odpoczywać by nabrać sił przed ponownym zejściem w dół.

Co to za jaskinia?

Jaskinia Wielka Śnieżna to najdłuższa i najgłębsza jaskinia w Tatrach. Długość jej korytarzy wynosi niemal 24 km, choć nie wszystkie z nich zostały dokładnie zbadane. Jest to jaskinia o skomplikowanych, wąskich korytarzach i przesmykach, która posiada kilka otworów wejściowych. TOPR działa przy tym położonym pod Małołączniakiem.W ten dzień wczesnym popołudniem dostali oni informację, że dwóch grotołazów, którzy wybrali się na eksplorację Jaskini Wielkiej Śnieżnej zostało odciętych od wyjścia przez podnoszący się poziom wody.

Tego we Wrocławiu jest za dużo! Wrocławianie się skarżą

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 103

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anton

To gdzie KONKRETNIE ci panowie byli ubezpieczeni?

K
K.

Są wściekle sztywni, przez własną głupotę. Chcą zwiedzać ekstremalnie jaskinie? Proszę bardzo. Ale niech wpłacają przed wyruszeniem, po 300 tyś ubezpieczenia na poczet akcji ratunkowej.

G
Gość

Czy "wściekła sprawność" oznacza zdolność do drążenia ciałem skały? Przecież wpychanie się w kaskadę kilkudziesięciu ciasnych otworów to kompletny brak wyobraźni. Skały żyją, kruszą się, przemieszczają a każda zmiana w ich alokacji oznacza uwięzienie. To że wytrenowani ratownicy muszę stosować górnicze metody aby odtworzyć drogę zaginionych oznacza że podjęli się oni zbyt karkołomnego zadania.

G
Gość
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

50 lat temu uprawiałem sport ekstremalny we Francji, byłem kierowcą rajdowym, przed każdym rajdem było wymagane obowiązkowe ubezpieczenie.

p
polski język ehh

wściekle sprawni??? to jakiś nowy towar ?

k
konrad
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

2019-08-21T13:34:19 02:00, Ten co wie:

Debilu bez pojęcia, każdy pracujący Polak jest UBEZPIECZONY. Jak idziesz do państwowego lekarza to płacisz? LPR, WOPR, GOPR, TOPR to są państwowe służby ratunkowe, na które każdy z nas płaci podatki, TOPR dodatkowo dostaje część z biletów wstępu do TPN, a więc ci grotołazi kupując bilety także zapłacili na TOPR. I tak jest skonstruowane prawo w Polsce żebyś nie musiał się ubezpieczać w prywatnej firmie, która w razie akcji ratunkowej później io tak robi problemy z opłaceniem akcji. Jak nie masz pojęcia o prawie, ustawach i mechanizmach funkcjonowania służb danego kraju to się nie wypowiadaj bo robisz z siebie idiotę.

Zasadniczo o co ci się rozchodzi.

Takiej komuny jak żeś ją tutaj nakreślił już nie ma,Zresztą nigdy jej tak naprawdę nie był co boleśnie unaocznił towarzysz Cimoszewicz w słynnej wypowiedzi po powodzi że trzeba było się ubezpieczyć .

I sorry nie dowartościowuj się zbędnymi inwektywami.

Uwierz w siebie stać cię na więcej.

T
Ten co wie
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

Debilu bez pojęcia, każdy pracujący Polak jest UBEZPIECZONY. Jak idziesz do państwowego lekarza to płacisz? LPR, WOPR, GOPR, TOPR to są państwowe służby ratunkowe, na które każdy z nas płaci podatki, TOPR dodatkowo dostaje część z biletów wstępu do TPN, a więc ci grotołazi kupując bilety także zapłacili na TOPR. I tak jest skonstruowane prawo w Polsce żebyś nie musiał się ubezpieczać w prywatnej firmie, która w razie akcji ratunkowej później io tak robi problemy z opłaceniem akcji. Jak nie masz pojęcia o prawie, ustawach i mechanizmach funkcjonowania służb danego kraju to się nie wypowiadaj bo robisz z siebie idiotę.

G
Gość
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

2019-08-21T12:01:29 02:00, Gość:

Skąd w ludziach tu założenie, że się nie ubezpieczają? Praktycznie każdy, kto angażuje się w eksplorację jaskiń z marszu wykupuje ubezpieczenie.

2019-08-21T12:16:22 02:00, konrad:

Skoro tak czynią to sorry zwracam honor

Ale po co się ubezpieczc jak po śmierci pieniądze niepotrzebne?

W tej jaskini zginęło już 5 osób

G
Gość

Jeżeli ci grotołazi podobno widzieli, że poziom wody się podnosi, to trzeba było się wycofać a nie brnąć dalej w głąb. Może zagrała zasada "Jest ryzyko, jest zabawa"?

Bardzo źle się stało; teraz jest problem dla ratowników (oby im się nic nie przydarzyło) i tragedia dla rodzin.

A w ogóle takie ekstremalne wyprawy i wysiłki (np. zjeżdżanie z Mont Everestu na nartach czy rowerze) to tylko w jakimś charytatywnym celu. Inaczej to rzeczywiście nic istotnego z tego nie wynika, a zaczyna się wręcz jakaś "chwalba" - patrzcie to Ja pierwszy zjechałem, wczołgałem się, wypełzłem itp. I co z tego? Nie ma sensu narażać swego zdrowia i życia bez potrzeby.

k
konrad
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

2019-08-21T12:01:29 02:00, Gość:

Skąd w ludziach tu założenie, że się nie ubezpieczają? Praktycznie każdy, kto angażuje się w eksplorację jaskiń z marszu wykupuje ubezpieczenie.

Skoro tak czynią to sorry zwracam honor

G
Gość
2019-08-21T11:42:37 02:00, konrad:

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

Skąd w ludziach tu założenie, że się nie ubezpieczają? Praktycznie każdy, kto angażuje się w eksplorację jaskiń z marszu wykupuje ubezpieczenie.

k
konrad

Myślę że nie powinniśmy nikomu odmawiać prawa do ekstremalnych wyzwań.

Tylko powinny takie osoby ponieść koszty ubezpieczenia .

Sorry ale każdy powinien bawić się za swoje a nie koniecznie na krzywy ryj....

t
taka prawda

Raczej są spokojnie martwi.

G
Gość
2019-08-21T10:14:46 02:00, Gość:

To sport i jak to bywa jest mniej lub bardziej niebezpieczny. Ostatnio kolarz zginął, parę lat temu maratończyk, alpiniści też nie należą do długo żyjących.

A ludzi należny ratować ... bo nie ma nieomylnych ludzi .. a jutro to możesz być ty.

Dokładnie, nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi.

G
Gość

To sport i jak to bywa jest mniej lub bardziej niebezpieczny. Ostatnio kolarz zginął, parę lat temu maratończyk, alpiniści też nie należą do długo żyjących.

A ludzi należny ratować ... bo nie ma nieomylnych ludzi .. a jutro to możesz być ty.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3