Wrocław: Kto naprawdę zamierza zainwestować tu w żużel

Wojciech Koerber
Jason Crump spędził w WTS-ie sześć sezonów (1999 i 2006-2010). Teraz najmocniej kusi go szefowa Marmy Rzeszów
Jason Crump spędził w WTS-ie sześć sezonów (1999 i 2006-2010). Teraz najmocniej kusi go szefowa Marmy Rzeszów fot. tomasz hołod
Żużlowa Polska się zbroi, a we Wrocławiu liżą, na razie, rany. Tzn. spłacają długi lub - dokładniej rzecz biorąc - próbują je spłacać. No a w wolnych chwilach myślą o nowym sezonie.

Liderem zespołu, przynajmniej papierowym (jak ostatnio), nie będzie już na pewno Jason Crump. Wielkimi pieniędzmi kusi go szefowa Marmy Rzeszów Marta Półtorak. A jak niesie wieść, z Martą warto. Tym bardziej że ma gest i głęboką kieszeń. Od lat wszelako wiadomo, że aby namówić największe gwiazdy na jazdę w Rzeszowie, trzeba im wypłacać tzw. klimatyczne. Czyli dodatkowy bonus z uwagi na umiejscowienie na końcu świata, co kłopotliwe jest choćby ze względów logistycznych. Po niedzielnych spotkaniach ligowych trzeba bowiem przenosić się do Szwecji, a lepiej z Gdańska, Bydgoszczy czy Gorzowa niż z Rzeszowa właśnie. Czy Rudy trafi pod skrzydła Dariusza Śledzia? Sam się wciąż waha. Poważnym tropem jest również Toruń, mniej - Zielona Góra.
Dziś nie wiadomo jeszcze, czy za Crumpem warto będzie płakać. Obecnie Australijczyk jeździ po skandynawskich klinikach, by zaleczyć w końcu poparzoną rękę, w której mięśnie fukcjonują średnio. - Ja znałem jego problemy lepiej niż inni i wiedziałem, że jak zrobię bardziej przyczepny tor, to Jason nie pojedzie. Od wielu mi się za to obrywało, ale przypomnijmy sobie choćby mecz z Unią Leszno. Albo pierwszy z Unibaksem, gdzie przed spotkaniem popadało. Ja wiem jedno. Jak zawodnik zaczyna zamykać gaz, to znaczy, że po pierwsze nie ma siły. Że nie trzyma łychy, bo paliwa zaczyna w mięśniach brakować. Jason wywalczył ten swój brązowy medal IMŚ mentalną siłą, a żaden Polak w podobnej sytuacji nie wlazłby pewnie na pudło - uważa trener Marek Cieślak.
Czy za rok, w wieku 36 lat, Crump odzyska wściekłą determinację? Naczynia połączone. Jeśli poczuje się mocny fizycznie, pewnie tak. A jak nie, to... nie. - Jack Young, dwukrotny australijski mistrz świata (1951 i 1952 - WoK), powiedział kiedyś małemu Jasonowi, że on musi mieć trzy takie tytuły. I Jason ma już trzy - dodaje szkoleniowiec.

Kenneth Bjerre? On ma jeszcze przez rok ważną umowę z WTS-em. Jeśli otrzyma banknoty, na które zapracował, zostanie. Leon Madsen? Znalazł już miejsce w sercach kibiców, lecz czy to wystarczy? W trakcie sezonu często w dość - nazwijmy to - energiczny sposób domagał się pieniędzy. A to pokrzyczał, a to w drzwi klubowe sobie kopnął. Pewnie, że nie pochwalamy, choć z drugiej strony zachowanie to było pochodną postawy klubu. Najpierw szła informacja, że pieniądze już idą, lecz nie dochodziły. Więc młody człowiek się irytował. No, ale bez rogatej duszy niewiele się w speedwayu wskóra.

Na spłatę zadłużenia czekają również Daniel Jeleniewski, Piotr Świderski i Maciej Janowski. Ten ostatni na wakacjach w Tajlandii obecnie. W młodzieżowej parze partnerować mu będzie Patryk Malitowski, który progres poczynił spory. Dobry z niego technik i świetny startowiec, lecz ścigać się jeszcze nie potrafi. Za rywalami, z tyłu, jeszcze sobie nie radzi, gwałtownie zamykając gaz i stwarzając niebezpieczne sytuacje. - Któregoś dnia się odblokuje, gdy umiejętności zabiją lęk - przewiduje Cieślak. Tak będzie, nie wiadomo jednak, którego dnia to nastąpi.

Obracaliśmy się powyżej w kręgu nazwisk starych znajomych, co nie znaczy, że z innymi nie prowadzi się rozmów. Prowadzi, lecz nie z najwyższą półką. Teamu na złoto nikt we Wrocławiu nie buduje. A co o tym myślą nasi starzy znajomi po piórze?

Ponoć są biznesmeni, którzy weszliby w temat, gdyby pani Krysia odeszła. Niech się więc może ujawnią

- Na przyszły rok powstanie drużyna, który będzie się broniła przed spadkiem i wydaje się to celem wykonalnym, skoro jedynie ostatnią ekipę czekają baraże z trzecim zespołem niższej ligi - zauważa publicysta "Tygodnika Żużlowego" Bartłomiej Czekański. - Jeśli wariant będzie oszczędnościowy, to fajnie, byśmy się chociaż bawili we własnym gronie. Z wychowankami, jak Piotrek Świderski, Ronnie Jamroży, Krzysiek Słaboń, Maciek Janowski i Patryk Malitowski. Dla mnie bohaterką jest szefowa Krystyna Kloc, która na swoich wątłych barkach wiezie cały ten żużel. Uważam jednak, że to już maksimum, co może zrobić, że to już tylko łatanie dziur, a potrzeba tu nowej krwi biznesowej. Ponoć jest grupa, która weszłaby w speedway, gdyby pani Krysia odeszła. Ja bym jednak prosił, żeby ci biznesmeni wreszcie się ujawnili. By mieli w sobie na tyle cywilnej odwagi i na konferencji prasowej potwierdzili, że tak właśnie jest. Wiadomo, że mam na myśli zasłużone firmy Germaz i Hasco-Lek, choć jak rozmawiałem swego czasu z Andrzejem Mazurem, to mówił, że nadal widzi panią Krysię w zarządzie. Dowiedzmy się zatem, czy taka grupa faktycznie istnieje, czy to tylko plotka w wyobraźni kibiców. Bo na razie jest tylko samotna pani Krysia plus dziura budżetowa i kiełbasa wyborcza ze strony miasta (750 tys. zł w tym roku plus obiecane 600 tys. na przyszły sezon), która skończy się po 21 listopada. A może ci biznesmeni - jak my, dziennikarze - boją się po prostu pani Krysi, by nie zostali opier... zaraz po słowach "dzień dobry"? W każdym razie kwota 200 tys. zł, którą miasto już dało, nie starczyła nawet na waciki dla Bjerrego - kolorowo dodaje red. Czekański.

My dodamy, że owa grupa rzeczywiście może już nie istnieć. Andrzej Mazur np., szef Germazu, zrezygnował niedawno z prezesowania ciężarowej sekcji Śląska, a teraz czeka jeszcze tylko, aż wygaśnie umowa jego firmy z koszykarską Ford Germaz Ekstraklasą pań. Wyleczył się z łożenia na sport. A natchnął go do tego Stanisław Haczkiewicz (AS-BAU), do niedawna mecenas szczypiornistów Śląska. Ten wydał swojej rodzinie nieformalny zakaz wchodzenia w sponsoring sportowy na dwa pokolenia w przód.

Mimo problemów optymistą jest jednak red. Janusz Kołodziej z TVP Wrocław: - Bjerre, Świderski, Janowski, Madsen, może Crump, może Hans Andersen, to by była drużyna ewidentnie na medal. No i Malitowski oczywiście. Chłopak jest dosprzętowiony, dobrze prowadzony i wygrywa starty, dlaczego więc, odpowiednio ubezpieczany, nie miałby tych punktów dowozić do mety. Przecież w minionym sezonie miał Betard nie lepszy skład, a wystarczyło to na srebro. Bo że tego srebra nie było, zdecydowały błędy organizacyjne, nie strona sportowa.

Tych, którzy nie dowierzają, że drużyna ma poważny zamiar wystartować, uspokajamy. Informujemy, że ma się przy niej stworzyć Rada Sponsorów, a spotkanie w tej sprawie i wybór przewodniczącego rady zaplanowano na 5 listopada. Wiemy, bo niżej podpisany również otrzymał zaproszenie. Jeśli jako media, to w porządku, jeśli jako potencjalny sponsor, nie jest to dobry znak dla przyszłości wrocławskiego żużla (wpadnę, jak zawsze, na golaska). W każdym razie po obecności poznamy, kto naprawdę ma jakieś chęci i jakiś grosz na wydanie.

A co w Polsce? Grzegorz Walasek podpisał w czwartek kontakt z I-ligową Polonią Bydgoszcz i wiemy, że niebawem to samo uczyni Emil Sajfutdinow. Kasa tam się zgadza, punkty w niższej lidze łatwe, a presja niewielka. I awans niemal pewny. W Zielonej Górze zostają Piotr Protasiewicz, Rafał Dobrucki, Patryk Dudek i najpewniej Greg Hancock. Godne pieniądze czekają tam również na Janowskiego. Ten jednak woli nieco mniejsze, lecz z wrocławskiej kasy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie