MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tak oszukują emerytów przez telefon [STENOGRAMY]

Marcin Rybak
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Pixabay
Słyszałeś o oszustwach na wnuczka? Dotarliśmy do stenogramów podsłuchanych przez policję rozmów, jakie oszuści przeprowadzili przez telefon z emerytami z Wrocławia. Łupem gangu fałszywych wnuczków, który właśnie stanął przed sądem, padło co najmniej 1,2 mln zł.

Mamy nie tylko stenogramy podsłuchanych przez policję rozmów telefonicznych gangsterów z potencjalnymi ofiarami. Są też rozmowy gangsterów między sobą.

Mechanizm jest zawsze ten sam. Fałszywy wnuczek, siostrzeniec, bratanek dzwoni i prosi o pilną pomoc finansową. Wrocławski gang, którego działalność podsłuchiwała policja na przełomie 2008 i 2009 roku, posługiwał się zawsze podobnym schematem. Krewny potrzebuje pilnie pożyczyć trochę pieniędzy na koszty notarialne, bo kupuje coś i akurat mu zabrakło. Nie wszyscy rozmówcy dali się oszukać. Ale stenogramy podsłuchów dobrze pokazują technikę przestępców. Pokazują też… poczucie bezkarności bezwzględnych złodziei.

W tej sprawie podsłuchiwani byli m.in.: „Cygan”, „Wasyl”, „Mecenas” i… „Homer”. Zaczyna się zawsze tak samo. Gangster dzwoni do babci. Skąd wie, że to babcia? Stara książka telefoniczna a w niej imiona jakich dziś już nie spotyka się u młodych ludzi: Genowefa, Marianna itp. W slangu gangsterów oszukiwanie seniora to „strzał”. „Jestem na strzale” - mówią do siebie przez telefon. Jeśli akcja się nie udaje, to jest „lipa”. Trzeba się wycofać i iść na następny "strzał". Jeden gangster dzwoni do seniorów i rozmawia, a drugi – grający rolę jego przyjaciela, kolegi współpracownika – idzie do babci (cioci albo wujka) po pieniądze. Gangster – rozmówca w ostatniej chwili podaje wspólnikowi jego zmyślone na poczekaniu fałszywe imię i nazwisko.

STENOGRAMY ROZMÓW OSZUSTÓW Z EMERYTAMI

"Cygan” 12 stycznia 2009 roku godzina 17.53. Wybiera numer: 71 360 … Miał pecha. Trafił na babcię, która czyta gazety. A w nich teksty o fałszywych wnuczkach. Ale stenogram dobrze pokazuje, jak taka pierwsza rozmowa wygląda.

Gangster: Halo dzień dobry babciu, jak się czujesz?
Ofiara: Kto pyta?
G: A ten kto pyta nie błądzi, ale nie poznajesz?
O: Nie.
G: Nie żartuj
O: No poważnie.
G: Wnuka nie poznałaś?
O: A kto to pyta?
G: No pyta twój wnuk.
O: Który?
G: Najstarszy.
O: Marcin?
G: No a kto?
O: To ty taki dziwny głos masz? Skąd ty dzwonisz? Co ty?
G: Ja? Z budki telefonicznej.
O: A dlaczego z budki?
G: Bo mój telefon się rozładował.
(…)
G: Posłuchaj mam do ciebie sprawę. Potrzebuję twojej pomocy.
O: No to jakiej, no?
G: Finansowej.
O: Ty chyba zwariowałeś.
G: Naprawdę, ale większą kwotę.
O: Przestań się wygłupiać to ty... Taki głos… Ty przyślij kolegę dobra? Tak jak to robią inne babcie.
G: Że co?
O: Przyślij kolegę.
G: Żartuję.
O: No wiem przecież. No wiesz chciałam powiedzieć, jak te babcie, ktoś tam przysyła kolegę niby za wnuczka i…
G: Ale co?
O: Nie czytałeś w gazetach? Kolegę przysyła i bierze pieniądze a wnuczek wcale nie potrzebuje.
G: Ale kto?
O: Na przykład ty byś przysłał swojego kumpla. Tego blondyna. No i on bierze te pieniądze, które ja mu daję... że on mówi, że jest twoim kolegą tego i zabiera pieniądze, idzie już ślad po nim zaginął no.
G: Kto?
O: Oszuści no. A czemu ty dzwonisz do mnie? Co chcesz?
G: A tak dzwonię (…)

Dalsza rozmowa się nie klei. Gangster – dla podsłuchujących go policjantów po prostu „Obiekt Cygan” - daje za wygraną. Mówi, że babcię bardzo kocha życzy jej wszystkiego dobrego i rozłącza się.


Ale bywało gorzej.
„Mecenas” 17 lipca 2009 o 12.19 wykręcił numer zarejestrowany na kogoś na Wybrzeżu. Błąd Cioci: nie poznała rozmówcy po głosie i zaczęła wymieniać imiona bratanków albo siostrzeńców. Gangster tylko na to czekał.

Gangster: Dzień dobry ciociu Janino?
Ofiara: Mariusz? Sławek?
G: Mariusz.
O: Mariusz Boże wiesz jakiś taki głos inny się wydawał.
G: Bo przez komórkę dzwonię, wiesz.

Dalej opracowujący nagranie policjant streścił fragment rozmowy w dwóch zdaniach. Mówią o możliwym przyjeździe Mariusza do cioci na początku sierpnia. Wreszcie Mariusz mówi, że dokonuje ważnej transakcji i zabrakło mu trochę na koszty notarialne. Ciocia dała się nabrać. Ale nie to jest w tej rozmowie najgorsze.

Ofiara: No, a ty ile byś chciał?
G: No ja potrzebowałem tylko i wyłącznie do jutra. Jutro z samego rana bym ci z powrotem wszystko wysłał. I jeszcze dorzucił parę złotych.
O: No słuchaj Mariusz, ale ile ty chcesz?
G: No taką kwotę, jaką ja potrzebuję, na pewno nie będziesz miała (…)
O: Posłuchaj, posłuchaj, ile ty potrzebujesz.
G: Łączna kwota to jest około siedemnastu, wiesz.
O: Siedemnaście tysięcy tak?
G: No ja wiem…
(...)
Ciocia tyle nie ma, ale wie kto ma! Jej siostra z Podkarpacia. Daje fałszywemu wnuczkowi telefon do siostry. A siostra cioci Janiny? Po pokonaniu kilku technicznych kłopotów i znalezieniu właściwego banku wysyła „Mariuszowi” 10 tysięcy złotych.

Czytaj dalej na kolejnej stronie
Kolejna rozmowa. Tym razem gangster popełnił błąd. Nie czekał aż babcia wymieni jakieś imię. Zaryzykował i przegrał. Pozwolił babci na przejęcie inicjatywy. Zaczęła zadawać pytania i mnożyć wątpliwości. Doceńmy jednak nieustępliwość przestępcy. 12 stycznia 2009 roku. „Cygan” wybiera numer 71 360...

Ofiara: Słucham
Gangster: Dzień dobry babciu.
O: Dzień dobry.
G: I jak się czujesz?
O: Dobrze.
G: A co porabiasz?
O: A no nic. Szykuję obiad i będę szła do lekarza.
G: A o której idziesz do lekarza?
O: A o trzeciej.
G: A o której wracasz?
O: A no nie wiem. Gdzieś koło czwartej.
G: No to mogę odwiedzić cię tak o osiemnastej?
O: No dobrze, a kto mówi?
G: Że co?
O: No bo po głosie nie poznaję.
G: Słowo?
O: Słowo.
G: Wnuka własnego?
O: No?
G: Co?
O: No tak po głosie to nie poznaję.
G: No… Michał mówi.
O: Michał? A to chyba pomyłka. Bo ja nie mam wnuka Michała. Mam Tomka, Jacka i Piotrka.
G: Oj, to bardzo przepraszam.
(…)
O: I dlatego rozmawiałam, bo głos podobny do syna kuzynki.
G: Że co?
O: No taki ma pan głos podobny do syna kuzynki.
(…)
G: Tak ale…
O: Nie szkodzi nie szkodzi.
G: Czy to ciocia Marianna?
O: Co?
(…)
G: Bo ja jestem tak szczerze bratankiem.
O: Kogo?
G: Wujka Mariana.
O: Tak?
G: Tak.
O: To znaczy tego, a gdzie mieszkasz?
G: W Warszawie.
O: W Warszawie, ale wujek Marian nie żyje.
G: No ja wiem o tym, ale naprawdę mnie nie poznałaś co nie?
O: Nie… (…)
G: Piotrek mówi.
O: Piotrek?
G: Tak.
G: Czyj Piotrek?
O: Twój wnuk.
(…)

Rozmowa była przegrana. Ostatecznie stanęło na tym, że to pomyłka, bo babcia ma innego Piotrka a dzwonił inny.

Teraz seria rozmów babci z Wrocławia fałszywym wnuczkiem „Iguniem”. Tutaj – po raz pierwszy w naszej historii – pojawi się Wspólnik. Grający rolę „przyjaciela” fałszywego wnuczka. To on odbiera pieniądze. Uda się? Obiekt „Wasyl” 18 grudnia 2008 r. godzina 15.39. Wybiera numer: 71 34...

Ofiara: Słucham? Halo?
Gangster: A dzień dobry babciu.
O: Aaaa to Igunio?
G: Tak.
O: Słuchaj kochany ja tylko przygaszę telewizor.
(…)
O: Słucham Ciebie
G: No, jak się czujesz?
O: Lepiej się czuję.
G: Mhm
O: Tylko tak się zamartwiam teraz, bo takie lodowisko się zrobiło.
(…)
G: No bo teraz mróz jest i wszędzie ślisko.
(…)
O: Igunio gdzie Ty jesteś teraz? U mamy? Czy gdzieś?
G: Teraz coś załatwiam na mieście babciu wiesz?
(…)
O: No i co słychać? Mama chce przyjechać – ja was zapraszam.
G: Tak tak tak. Na pewno przyjedziemy. To na pewno.
(…)
G: Babciu.
O: Słucham?
(...)
G: Mamy taki malutki kłopocik teraz. Słuchaj co się stało. (…) Teraz tam we Wrocławiu taki nasz naprawdę dobry przyjaciel, nasz makler – rozumiesz mnie – załatwia dla nas taką ważną troszeczkę sprawę notarialną. Bo coś tam kupiliśmy u Ciebie wiesz?
O: U nas? Tutaj? Kupiliście? (…) Co kupiliście?
G: No to jest niespodzianka. (…) No i słuchaj babciu. No i on po prostu za nas to wszystko załatwia. Bo to jest nasz makler giełdowy rozumiesz? (…) No my mu wysłaliśmy te pieniążki. On za nas to wszystko uregulował. (…) Ale nie przypuszczaliśmy, że droższe troszeczkę wyszły te koszty notarialne. Rozumiesz mnie? I troszeczkę nam zabrakło. No i znowu mu wysłaliśmy te pieniążki. Ale te pieniążki przelewem dopiero jutro tam dojdą do was. (…) I dlatego, że dzisiaj mamy końcową sprawę finalizacyjną to bardzo byśmy cię prosili babciu mogłabyś nam do jutra pożyczyć?
O: Mogłabym dlaczego nie. Ile tam potrzeba tych pieniędzy?
G: Około siedemnastu.
O: Tysięcy?
G. Tak.
O: Oj to za dużo dziecko.
G. Ja wiem, wiem.
O: Ja przecież jestem na emeryturze.
G. No oczywiście babciu. A ile byłabyś w stanie maksymalnie do jutra pożyczyć?
O: Nooo 2 tysiące.
(…)
G: Znaczy jest taka sytuacja babciu, że on nam tam pożyczy. Powiedział, że nam załatwi wiesz w granicach 10 tysięcy. Ale gdzieś tak koło pięciu jeszcze by nam trzeba było.
O: To ja już nie mam takich pieniędzy dziecko.
G: A jakąś walutę może babciu? Euro albo dolary?
O: Wiesz przecież mówię ci, że rentę mam prawie 2 tysiące. (…) Przecież żyć trzeba. (…) Wszystko opłacić bardzo dużo płacenia jest. (…)
G: To ja wiem babciu. Ale tylko i wyłącznie do jutra. (…) Tylko no maksymalnie jak najwięcej byśmy potrzebowali. Chociaż 4 tysiące. (…) Babciu mi teraz tylko o to chodzi, czy możesz mi do jutra pożyczyć 3-4 tysiące.
(…)
O: No to przyjedź do mnie to ci dam.
G: No tylko właśnie dzwonię, ile byś była w stanie mi pożyczyć?
O: Boże kochany. Ile będę mogła. Przecież wszystkiego nie mogę ci oddać, bo nie będę miała z czego żyć.
G. Bo ja tylko i wyłącznie do jutra do samego rana. (…) Babciu bo minimalnie muszę mieć przynajmniej 3 tysiące. Muszę mieć. Jeśli nie będę miał, to jestem w kropce pogrzebany.
O: No jakbyś przyjechał, to zobaczyłabym, czy mogę wydać takie pieniądze. Może się i znajdą.
(…) A mama wie o tym wszystkim?
G: Babciu no przecież z mamą kupuję. (…) Dobrze. To teraz idź policz dokładnie , ile tego masz, a ja za chwilkę….
O: Noo kochanie no przyjedź do mnie.
(...)
G: Dobrze dobrze. No to do usłyszenia (…). Przelicz teraz te pieniążki , ja za niedługo oddzwonię.
(…)
O: No to pa.

Rozmowa skończyła się 18 grudnia 2008 roku o 15.58. Pół godziny później gangster udający wnuczka Igunia dzwoni drugi raz. Bezczelność oszusta nie zna granic.

G: Babciu a mam jeszcze takie pytanie do ciebie. Bo wiesz trochę zgłodniałem i tak się pytam, czy będziesz miała w domu coś do jedzonka? (…)
O: Proszę Ciebie ja już zrobiłam dla ciebie jedzenie. Na stole stoi.
G: Co zrobiłaś mi dobrego?
(…)
O: No herbata, a do tego tutaj proszę ciebie i serek jest i masło (…)
G: A chlebek jakiś? Nie potrzebujesz, żeby kupić?
O: Nie, nie trzeba kupować.

Rozmowa skończyła się o 16.33. Godzinę później kolejny telefon. Gangster mówi, że jeszcze wszystko załatwia i jak najszybciej przyjedzie do babci. Potem dzwoni do wspólnika, który jedzie taksówką pod dom babci. Gangster denerwuje się że dojazd trwa tak długo. Ale są korki. Wreszcie wspólnik pojawia się pod domem. Warto zwrócić uwagę na „rozpoznanie”. Gangster nakazuje, by wspólnik dobrze sprawdził, czy w okolicy jest bezpiecznie. Nie chcą nadziać się na policyjną zasadzkę. 18 grudnia 2008 godzina 18.28:

Wspólnik: Znalazłem
Gangster: Dobra co to jest powiedz mi?
W: Blok przedwojenny, to jest 3 piętra.
(…)
G: Teraz posłuchaj: ludzi dużo jest?
W: Nie ma. Pusto.
G: Zaciszna ulica? Czy bardziej ruchliwa?
W: Cichutko.
G: Powiedz mi teraz…. A samochodów dużo?
W: No jest jakiś mercedes biały, ale w środku nikogo nie ma.
G: Dobra. To ty się teraz rozglądnij sobie przejdź, zobacz co i jak, a jam zaraz zadzwonię do niej.

Rozmowa trwa 2 minuty. Chwilę potem Gangster udający wnuczka Igunia dzwoni do babci. Mówi, że formalności się przeciągają, że będzie u babci za pół godziny, przyjaciel pożyczył, ale nie tyle ile trzeba. Naciska, żeby babcia pożyczyła jednak 4 tysiące nie 3. Babcia zaczyna się martwić o wnuczka. W tym dialogu „wnuczek” zaczyna mówić to, co babcia chce usłyszeć. Bo przecież „bez nauki, jak bez ręki”.

Ofiara: Dziecko. W co ty wchodzisz w jakieś bagno?
Gangster: To żadne bagno, nie obawiaj się. To jest naprawdę bardzo dobra inwestycja. Wiesz? Tylko będziesz mi musiała pożyczyć te pieniążki. Dobrze babciu?
O: Kochany. Ty nie chcesz się kształcić. Dokończyć to wykształcenie, które miałeś. (…)
G: Posłuchaj babciu. Ja już zacząłem z powrotem naukę. Od stycznia z powrotem naukę zaczynam. Jednak doszedłem do wniosku, że muszę się uczyć. Zaczynam z powrotem. (…) Bo wiesz, jak to jest. Bez nauki, jak bez ręki. Prawda? Trzeba wykształcenie mieć. Prawda? Dobrze. Babciu i posłuchaj mnie teraz uważnie słyszysz? (…) Babciu posłuchaj (…) Brakuje mi dosłownie tylko i wyłącznie 4 tysiące. Babciu. Pożyczysz mi do jutra 4 tysiące?
(…)
O: No bo ja nie będę miała.
(…)
G: Ja wiem. To są wszystkie twoje ostatnie pieniążki. Ale jutro z samego rana o 10. ci wszystko zwrócę.
(…)
O: No to ja nie będę miała pieniędzy no...
G: Ale jutro z samego rana od razu ci te 4 tysiące zwrócę babciu.
O: Ej Boże kochany. No dobrze przyjeżdżaj. Wszystkie ci oddam i nic nie będę miała i koniec.
(…)

Gangster próbuje namówić babcię, żeby wyszła z domu, żeby jemu przywiozła pieniążki. Że on „taksóweczkę” podeśle. Babcia nie chce się zgodzić. Prawdopodobnie chodziło o to, żeby babcia wyszła z domu z pieniędzmi. Żeby mieć pewność, że nie ma policyjnej zasadzki. Ten mechanizm „wyciągania na ulicę” będzie się powtarzał w innych rozmowach. O 18.45 gangster kapituluje. Dzwoni do wspólnika informując, że z oszustwa nic nie wyjdzie. Czyli, że nie ma „strzału” tylko jest „lipa”.

Dlaczego?
„Tam jest proszę ja ciebie k… m… lipa. Bo wiesz co się stało? (…) Tam przyszła do niej taka pielęgniarka co zastrzyk jej robi (…) Ona taka stara baba schorowana i zastrzyk jej robi. I wszystko zj...”.
W aktach śledztwa nie ma nagrania, z którego miałoby wynikać, że do babci przyszła pielęgniarka. Może gangster dzwonił akurat z innego telefonu, którego nie podsłuchiwano?

Teraz o tym jak wyglądają rozmowy gangstera ze wspólnikiem, który jedzie pod dom „babci”. Obiekt „Homer” 5 stycznia 2009 godzina 15.09.
Homer: Sie masz mordo. Gotowy jesteś do roboty?
Wspólnik: Pewnie.
H: Ty znasz Wrocław trochę?
W: Tak.
H: Powiedz mi ulica Traugtta, Traugutta ty wiesz gdzie to jest?
W: No
(…)
H: Daleko tam masz?
W: No kawałek
H: Wsiadaj w taryfę i jedź tam.

Homer podaje dokładny adres. Wspólnik zamawia taksówkę i jedzie pod wskazany adres. O godzinie 16.06 jest tam, gdzie trzeba.

Homer: Dobra posłuchaj. Bo ona ma pieniądze w domu. Tylko jest kwestia tego, żebym ja jej powiedział, że przyjdzie kolega, ona jeszcze tego nie wie. I ją ściągnąć na dół. Znajdź tę klatkę, gdzie się mieści mieszkanie [pada numer mieszkania – M.R.] i znajdź sobie takie miejsce, żebyś daleko stanął. Żebyś nie był tam widoczny. Żebyś widział tę klatkę dobra?
Wspólnik: Dobra.
H: Za 5,6 minut zadzwonię.
W: Dobra nara.

Kolejne połączenie jest o 16.12.

Wspólnik: Stoję 200 metrów dalej.
Homer: Dobra czyli mogę ją już ściągnąć. Ja odczekam 5 minut. Bo jaj jej powiedziałem, że gdzieś o 16.15/16.30 będę u niej. Poczekam 5 minut i ja jej wtedy wkręcę bajer. W ostatniej chwili powiem ci, jak masz na imię. Czy teraz mam ci powiedzieć?
W: W ostatniej chwili możesz.
H: Słuchaj może zapamiętasz: jesteś Roman K…. od Filipa rozumiesz? Nigdzie nie podchodź dopóki ci nie zadzwonię dobra?
W: Dobra.
H: Zobaczymy czy da. Na razie.

Nie wiemy czy dała. Być może „Homer” zmienił numer telefonu. Na taki, którego akurat nie podsłuchiwano. Bo kolejnych nagrań z tego „strzału” już nie mamy.

Następnego dnia gangsterzy mieli nie lada problem. Jak daleko jest na wrocławską ulicę Bulwar Ikara? No i… co to za Bulwar jest. „Homer” 6 stycznia 2009 o 13.08 zadzwonił do wspólnika, który akurat jechał taksówką.

Homer: Jedź na mój adres teraz.
Wspólnik: No słucham cię, jaka to jest ulica.
H: No to jest … zapytaj się, jak daleko jest Bulwar i Klara.
W: Yyy Bulwar i Karda?
H: Czekaj ci powiem.
Homer przekazał telefon kobiecie.
Kobieta: Halo… Bulwar i Kara zapytaj się taksówki, czy to daleko jest?
Wspólnik: Bulwar i Karda?
Kobieta: I Kara!
(…)
Okazało się, że Wspólnik jedzie w innym kierunku i dojechać nie da rady. Ale pojawia się ktoś inny, kogo Homer wysyła na nieszczęsny Bulwar. Rozmowa z 6 stycznia 2009 godzina 15.46.
Homer: (…) Masz jechać na mój adres. Spisz sobie ulicę: Bulwar Ikara.
Wspólnik1: Burwel Ikara?
H: Trzymaj powie ci (Homer przekazuje telefon kobiecie)
Kobieta: Bulwar Ikara
Wspólnik1: Burwer Ikary… I karo?
Kobieta: Bulwar Ikara
Wspólnik1: Burwar i Karo?
Kobieta: Ikara… tak
Wspólnik1: Ikara… ile? Jaki numer? (…)

Rozmowa w „trójkącie” gangster – wspólnik i oszukiwana „ciocia”. To nie jest historia z happy endem.
„Homer” 6 stycznia 2009 godzina 16.39. Wspólnik został wysłany na ulicę na wrocławskim Nadodrzu. Dojazd zajął mu sporo czasu, gangster zaczął się denerwować.

Gangster do wspólnika: Ona teraz weszła do domu. Gdybyś tam był, już byś ten hajs wziął i dawno poszedł. A ja teraz ją bajeruję, rozumiesz, że telefon mam rozładowany... /do Cioci: Poczekaj ciociu zaraz do ciebie zadzwonię/… k…. mać pospiesz się bo ona jest w domu i czeka.
Wspólnik: Poczekaj, bo ja już jestem na [pada nazwa ulicy – M. R.]
G: Mogę ją ściągnąć na dół?
(...)
W: No tak, ściągaj ją na dół. Ja będę za jakieś dwie minuty.
G: No dobra. Będziesz się nazywał k… Piotr…

W tym miejscu rozmowa się urwała. Chwilę potem obiekt „Homer” dzwoni kolejny raz do wspólnika.

G: Piotr N. ok?
W: Od Adama.
G: Od Adama.
W: Na razie.
G: Nara.

Trzy minuty później. Gangster dzwoni do wspólnika:

W: Tak słucham?
G: Ona już schodzi z pieniędzmi. Biegnij tam k… To już.
W: Już biegnę, bo musiałem się odlać.
G: Jakby co: „proszę panią, ja czekam od dwudziestu minut, zmarzłem, spieszę się bardzo”.
W: Dobra.
G: Jesteś Piotr N. od Adama.
W: Piotr N. od Adama, tak?
G: Tak. I dasz mi ją do telefonu. Jak zwykle.
(…)
G: Pod klatkę podejdź, bo ona już schodzi. (…) Zero dyskusji. Bo ty tam niby ze mną byłeś, a ja pojechałem do firmy i ty zostałeś bo czekasz, żeby mi to przywieźć do firmy.
W: Ok, ok. Ja ci dam ją od razu do telefonu. (…) Adam N. tak?
G: Ty jesteś Piotr N. od Adama. Ty nie mów moje nazwisko. „Adam chce z panią rozmawiać.”
W: Dobra.
G: Nie mów nazwiska, żeby ci się nie pop…
W: Aha... Piotr N.
(…)
W tym momencie ciocia zeszła na dół na ulicę. Nagrały się słowa wypowiedziane przez Wspólnika do cioci:
Piotr N. jestem.
Gangster do Wspólnika: Daj mi szybko ciocię. (…)
Ciocia: No już ... Proszę?
G: Dobrze, dobrze ciociu. Daj mu te pieniążki. Niech on do mnie jedzie. Ja za półtorej godziny będę u ciebie dobrze?
C: A ty przyjdziesz jeszcze?
G: Tak! Ja przyjadę do Ciebie z papierami do podpisania. Ciociu daj mu, niech on natychmiast do mnie jedzie.
Ciocia: Proszę, proszę.
Wspólnik: Tak słucham?
Gangster: Dobrze przyjeżdżaj Piotrek ja tu…(…) powiedz mi, że teraz „ja będę za 15 minut”. Powiedz tak, żeby ona słyszała.
W: Ale ja już wyszłem.
G: Dobra morduś sp…
(…)
Z dalszych rozmów wynika, że „Ciocia” straciła 10 200 złotych.

Czytaj dalej na kolejnej stronie
I wreszcie finał naszej opowieści. Kolejny trójkąt: gangster – ofiara – wspólnik gangstera. Styczeń 2009 roku. Pani Helena z Wrocławia kilka dni szukała dowodu osobistego. Bez dowodu, nie mogła wypłacić z banku pieniędzy, których – była przekonana – bardzo potrzebuje jej wnuk Grzegorz. Podsłuch nie nagrał pierwszej – z całej serii rozmów. Ale nagrał spektakularny koniec. Pieniądze już miały trafić do przestępców kiedy…
Ale nie uprzedzajmy faktów.
„Cygan” 12 stycznia 2009 godzina 12.41. Wybiera numer: 71 367…

Ofiara: Halo.
Gangster: No babciu znalazłaś?
O: No szukam, we wszystkich szufladach teraz szukam.
G: Ale w torebeczce poszukaj.
O: Jak? Jak?
G: To masz torbę? Torebkę?
O: Tak. To już przeszukane. Było już przedwczoraj...

Czyli akcja przeciwko Pani Helenie trwa już trzeci dzień!

G: No to poszukaj jeszcze raz.
O: No. Będę szukać jeszcze raz.
G: W kurtce zobacz.
O: No ja już wczoraj szukałam.
G: To poszukaj jeszcze raz.
O: Jeszcze raz, jeszcze raz (śmieje się).
G: Tak. I zobaczysz, że znajdziesz.
O: No no. Dobre myśli masz. Może znajdę.

Gangster zaczyna szukać innego rozwiązania niż pieniądze z banku.

G: Słuchaj. A ty masz jeszcze te złote monety?
O: Złote monety? Nie, nie mam.
G: Bo ty miałaś, nie?
O: Nie. Ja nie miałam złotych monet.
G: Nie?
O: Nie.
G: No to chyba we śnie widziałem. (…) No dobrze. No to babciu szukaj, dobra?

Rozmowa trwała około dwóch minut. Potem babcia poszła do banku, ale okazało się, że bez dowodu nic nie wskóra. Jedna z kolejnych rozmów zaczęła się o 13.38. Babcia relacjonuje wizytę w banku. Wreszcie pyta „wnuczka”.

Ofiara: Na co ty tak pilnie potrzebujesz?
Gangster: Mieszkanie kupuję.
O: Mieszkanie? Gdzie?
G: Na placu Solnym.
(...)
O: A ile będziesz płacił?
G: Za to? 130 tysięcy.
O: 130?
G: Tak.
O: To dużo forsy potrzebujesz.
G: No potrzebuję te 4 i jeszcze mój przyjaciel mi pożyczy. To akurat by mnie urządziło wiesz. (…) Tak a powiedz mi, a sąsiadki nie masz?
O: Sąsiadki to wszystko biedne. Nie mają pieniędzy.
G: Tak? No to poszukaj ten dowód dobra?
O: No. Będę szukać.
G: Później zadzwonię, no to pa.

Przez następne godziny gangster dzwoni co chwilę. Do babci przychodzi sąsiadka i pomaga szukać dowodu. Gangster próbuje od niej pożyczyć kilka tysięcy. Wreszcie wypytuje babcię, czy nie ma starych obrazów albo innych wartościowych rzeczy. Przełom nastąpił dzień później rano – 13 stycznia 2009 godzina 10.31.

(...)
Ofiara: Znalazłam dowód
Gangster: Nie żartuj.
O: No. Znalazłam dowód.
G: Gdzie był?
O: W torebce. (…) Tak się cieszę, że znalazłam.
(…)

Gangster jest zachwycony, ale zachowuje zimną krew. Mówi, że zadzwoni do babci później. A dzwoni następnego dnia rano. Prosi by poszła do banku i wybrała dla niego te pieniądze. Przy okazji sprawdza, czy nie da się uzyskać większej kwoty niż – obiecane już – 4 tysiące złotych. Staje na tym, że babcia pójdzie do banku i wybierze 4 tysiące. Gangster natychmiast dzwoni do wspólnika i podaje mu adres na wrocławskich Krzykach. Wspólnik dociera na miejsce. 14 stycznia 2009 godzina 10.27.

Wspólnik: Tak słucham?
Gangster: Obserwuj, kto wchodzi do klatki.
W: No, ja przecież widzę.
G: No.
W: Ale mnie nie widzą. Ja wszystko widzę, ale mnie nie widzą.
G: No tak ale coś tam się dzieje?
W: Nic. Cisza spokój. (…) Nikt nie wychodził z bramy.
(…)
G: Obserwuj, kto wchodzi, wiesz, kto wychodzi.
(…)
W: Dobra nara.

Minutę później gangster dzwoni do babci. Kolejna próba wytargowania większej sumy niż 4 tysiące i kolejna porażka. Babcia da mu 4, bo więcej nie ma. Babcia wychodzi do banku. Wspólnik melduje gangsterowi, że widział starszą kobietę, jak wychodziła z bramy, którą z ukrycia obserwuje. Kilkadziesiąt minut później babcia wraca z banku. Gangster dzwoni do niej i mówi, że przyjdzie „przyjaciel” Marek N. i prosi żeby jemu dać te pieniądze. Babcia musi tylko zejść na dół na ulicę. Musi przejść kawałek w stronę banku, z którego niedawno wróciła. „Przyjaciel” czeka pod bankiem. Chodzi o to, żeby sprawdzić, czy nikt za nią nie idzie. Na przykład policjanci. Wspólnik czeka pod pobliskim sklepem. Zaczyna się finał akcji. Gangster dzwoni do wspólnika. Wypytuje, czy w okolicy jest spokojnie.

(…)
Gangster: Ty czekaj na mój znak, dobra?
Wspólnik: Dobra.
G: Ty się nazywasz Marek N.
W: Mhm. Jak zwykle.
(…)
G: Kto wychodzi za nią? Kto wyszedł za nią?
W: No dwóch młodych weszło.
G: Weszło?
W: Tak.
G: Ile lat?
W: No jakieś dwadzieścia parę lat to mieli.
G: Kiedy weszli?
W: No jakieś 3, 4 minuty temu. (…) Ja wiem, co mam robić.
G: Dobra ty se tam stój, dobra?
W: Ty uczysz ojca dzieci robić.
G: No ale tam.. nie pokazuj się teraz.

Trzy kolejne rozmowy wspólnika z gangsterem. Ten dopytuje czy okolica jest czysta. Czy dwóch młodych ludzi, którzy weszli do bramy, nie wyglądali na policjantów. Wreszcie – godzina 11.32. Starsza kobieta wychodzi z bramy. Wspólnik obserwuje ją dyskretnie.

Wspólnik: Ona. Idę za nią. Pomalutku.
Gangster: Ale czy ktoś wyszedł z klatki k..?
W: Nie!
G: A przed nią?
W: Nie nie. Ja ją widzę.
(…)
G: I dasz mi ją do telefonu. Powiesz, że byłeś koło banku, ale wróciłeś tutaj do sklepu.
W: No dobra, idę za nią.
(…)
G: Czysto jest?
W: Czysto.
G: Na pewno? (...) Z tyłu... zobacz... Ktoś idzie?
W: Czysto.
G: Dobra. Podchodź do niej.

Wspólnik podchodzi, przedstawia się jako Marek N. i – zgodnie z dyspozycją - daje kobietę do telefonu.

(…)
Gangster: Babciu, to jest on.
Ofiara: Tak?
G: Tak.
O: No dobrze, dobrze.
G: Daj mu, daj mu.
O: Dobrze.
G: Szybko, szybko.
O: Dogonił mnie na ulicy ten pan.
(…)
G: Dobra.

Podsłuch nagrywa głosy z ulicy. A na ulicy, jak spod ziemi wyrasta czterech młodych mężczyzn. Jeden z nich zwraca się wspólnika:

Meżczyzna1: Dzień dobry panie N. Policja!!! Gleba!!! Już!!! Gleba powiedziałem!!! Policja!!! Proszę panią to jest oszust.
Mężczyzna2: Dzień dobry pani.
Mężczyzna 1: To jest oszust.
Mężczyzna2: Została pani oszukana proszę pani.
Mężczyzna1: Jesteśmy z policji.
Ofiara: Dzień dobry.
Mężczyzna2: Z Wydziału kryminalnego.
Mężczyzna1: Pieniążki chciał od pani prawda?
Ofiara: No tak…

Połączenie zostało przerwane.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska