Rańda ze srebrem ME

Wojciech Koerber
- Najważniejsze to nie być parówą - obrazowo kreślił nam swoje cele sprzed kilku tygodni Paweł Rańda. Wtedy wioślarz AZS-u Politechnika Wrocławska był tuż po wznowieniu treningów, które musiał przerwać na czas operacji mięśni brzucha i rehabilitacji.

Wówczas chodziło tylko o to, by wrócić do maksymalnie wysokiej formy i nie być najgorszym w grupie. Czyli nie być parówą. Wczoraj Rańda i jego koledzy z czwórki bez sternika wagi lekkiej (Miłosz Bernatajtys, Łukasz Siemion - obaj RTW Lotto Bydgostia WSG-BP, Łukasz Pawłowski - AZS UMK Energa Toruń) mieli już inne cele, ambitniejsze. Trzeba było wpłynąć na podium ME rozgrywanych w portugalskim Montemoro-Velho. Najlepiej na najwyższy stopień. Udało się wyszarpać srebro.

Dla Rańdy, wicemistrza olimpijskiego z Pekinu i brązowego medalisty zeszłorocznych MŚ, to pierwszy krążek z championatu Starego Kontynentu. Znaczy kolekcja jest już kompletniejsza. Bo kompletna jeszcze nie. Czas atakować złoto. W Portugalii skradła je niemiecka osada w składzie: Bastian Seibt, Jost Schoemann-Finck, Jochen Kuehner i Martin Kuechner.

Nieprawdopodobną klasę znów pokazała nasza czwórka podwójna - mistrzowie olimpijscy i świata. Początek sezonu mieli fatalny, w dodatku Adam Korol musiał się poddać zabiegowi uda. Przyszły porażki na wodzie, więc i drobne nieporozumienia się pojawiły.

- Co jakiś czas jakbyśmy dostawali sygnał z góry, że ten rok trzeba przeznaczyć na odpoczynek - mówił jeszcze niedawno 39-letni Marek Kolbowicz. Członkowie osady zdali sobie jednak sprawę, że przecież wszyscy płyną na tej samej łodzi. No i że siłę łańcucha mierzy się jego najsłabszym ogniwem. Personalne utarczki zeszły więc na plan dalszy i znów zapanował kult pracy - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Efekt? Złoto mistrzostw Europy, pierwsze takie w ich przypadku. Kolba (AZS Szczecin), a także Adam Korol (AZS AWFiS Gdańsk), Michał Jeliński (AZS AWF Gorzów Wlkp.) i Konrad Wasielewski (obaj AZS Szczecin) pewnie ograli faworyzowanych Chorwatów, a także Ukraińców. Dominatorzy i już, choć jeszcze przed imprezą podkreślano, że najgroźniejsze osady rywali są w sumie młodsze o 30-40 lat.

Biało-czerwoni wywalczyli łącznie w Portugalii pięć medali - złoty i cztery srebrne. Cieszy ten męskiej ósemki, bo jak głosi środowiskowe porzekadło - kto ma ósemkę, ten ma wiosła. Czyli polskie wiosła mają się nieźle. Nasza ekipa płynęła w składzie: Mikołaj Burda (Bydgostia), Jarosław Godek (AZS AWFiS Gdańsk), Marcin Brzeziński (WTW Warszawa), Piotr Hojka, Rafał Hejmej, Michał Szpakowski, Krystian Aranowski, Piotr Juszczak i sternik Daniel Trojanowski (wszyscy Zawisza). Złoto dla Niemców, brąz dla Ukraińców. Dwa pozostałe srebra zdobyły Magdalena Kemnitz (Posnania) i Agnieszka Renc (WTW Warszawa) w rywalizacji dwójek podwójnych wagi lekkiej oraz Julia Michalska i Magdalena Fularczyk (Tryton Poznań) w dwójce podwójnej.

Już 18 września (sobota) we Wrocławiu regaty Tumski Cup. Będzie okazja, by spotkać nasze obie czwórki, wziąć autograf, porozmawiać. A nawet z nimi popłynąć (kupon na str. 4). Szczegóły na www.tumski-cup.pl.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sympatyk

Co znaczy mieć charakter!!! Gratuluję Panie Pawle Kierowniku!!!!

Dodaj ogłoszenie