Raków Częstochowa - KGHM Zagłębie Lubin 2:1. Słaba pierwsza połowa i dobra druga. Raków górą (WYNIK, RELACJA, SKRÓT, BRAMKI, GOLE)

Piotr Janas
Piotr Janas
FOT. Piotr Krzyżanowski
KGHM Zagłębie Lubin przegrało z Rakowem Częstochowa 1:2 w meczu 30. kolejki PKO Ekstraklasy. Spotkanie to odbyło się w Bełchatowie, gdzie Raków rozgrywa swoje domowe mecze.

W Bełchatowie gdzie swoje domowe mecze rozgrywa Raków Częstochowa spotkały się dwie drużyny, które już wcześniej straciły szanse na górą ósemkę, mimo że obie do końca o walczyły o prawo do gry w grupie mistrzowskiej.

Niemniej to między nimi powinno rozegrać się teraz to, kto zajmie najwyższe miejsce w drugiej części tabeli, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że ani Rakowowi, ani KGHM Zagłębiu Lubin spadek nie grozi.

Pierwsza połowa była praktycznie bez historii. Początkowo dużą przewagę w posiadaniu piłki mieli „Miedziowi”, ale niewiele z tego wynikało. Raków jak zwykle w tym sezonie zagrażał bramce rywali głównie przy stałych fragmentach gry. Jedynym wartym odnotowania zdarzeniem był mocny strzał z dystansu Kamila Piątkowskiego (byłego piłkarza Zagłębia - przyp. PJ), z którym poradził sobie jednak stojący między słupkami gości Dominik Hładun.

Drugie 45 min wyglądało już zupełnie inaczej. To co się zmieniło, to przede wszystkim nastawienie piłkarzy z Częstochowy. Nagle zaczęli biegać szybciej, stosowali bardziej agresywny pressing i na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 47 min otworzył niezawodny Tomáš Petrášek -oczywiście po stałym fragmencie gry. Petr Schwarz dośrodkował z rzutu rożnego, a jego rodak strzałem głową pokonał Hładuna.

To dodało jeszcze większego animuszu gospodarzom. Nie pozwalali Zagłębiu spokojnie rozgrywać akcji od tyłu i szybkimi doskokami wymuszali na defensorach z Lubina błędy. Niespodziewanie to jednak Zagłębie zdobyło kolejnego gola. W 60 min po centrze z prawej strony piłka odbiła się od kilku piłkarzy Rakowa, dopadł do niej Bartosz Białek i pięknym strzałem pod porzeczkę doprowadził do wyrównania.

Rewelacyjny 18-latek w zespole Martina Ševeli znów pokazał, że potrafi zachować zimną krew w takich sytuacjach. To jego siódme trafienie w tym sezonie.

Radość gości nie trwała jednak długo, bo w 73 min Raków odzyskał prowadzenie. Tym razem długie podanie z okolic własnego pola karnego opanował Piotr Malinowski, Słoweniec David Tijanic zagrał ją piętą do Felicio Brown Forbesa, a Kostarykanin płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi gości. Po drodze piłka odbiła się jeszcze od słupka.

To trafienie rozstrzygnęło losy meczu. Zagłębie starało się zmienić wynik, ale defensywa Rakowa spisywała się świetnie i trzy punkty pojechały do Częstochowy.

Powstała Superliga, UEFA zbanuje kluby?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie