Przed laty wiosłowała każda uczelnia, czyli wspominki Edmunda Starzyńskiego

Wojciech Koerber
Ósemka szykowana na igrzyska w Rzymie (1960). Od prawej sternik J. Pawłowski, szlakowy K. Błasiński, M. Leszczyński, E. Ostaszkiewicz, K. Naskręcki, A. Klaus, S. Neuman, E. Dakszewicz i E. Starybrat (Starzyński). Archiwum Edmunda Starzyńskiego
Edmund Starzyński, były świetny zawodnik i wzięty weterynarz o dawnych wiosłach i dawnej Odrze, na której czas spędzało – i pot wylewało – wielu studentów.

Z przyjacielem wioseł i byłym zawodnikiem Jerzym Lipińskim oraz naszym wicemistrzem olimpijskim Pawłem Rańdą odwiedziliśmy w domu na wrocławskim Sępolnie Edmunda Starzyńskiego, przed laty znanego jako Edmund Starybrat. Rocznik 26. Wespół z kolegami tworzył piękną kartę polskich wioseł, wtedy jeszcze dyscypliny wybitnie akademickiej.

- Tylko z mojego roku, z weterynarii, wiosłowało 16 osób – wspomina Edmund Starzyński. Lekko licząc, w latach 50. i 60., w samym tylko Wrocławiu wioślarstwem zajmowało się przeszło tysiąc osób, w tym masa studentów. - Ile osób dziś wiosłuje w stolicy Dolnego Śląska? Może z 50 – przelicza... znajomych Rańda, który od lat planuje tę Odrę zawrócić. Tzn. rozkręcić na niej wioślarską imprezę.

Ale wracamy do Edmunda Starzyńskiego. Urodził się w Inowrocławiu, nieopodal przepięknej Kruszwicy, gdzie wiosłowano już w połowie ubiegłego wieku. Jako 13-latek został wywieziony do Niemiec, gdzie pracował w gospodarstwie rolnym. Wrócił tuż po wojnie.

- Jechałem z Hamburga na Śląsk w wagonie wypełnionym grochem. I ja się w tym grochu zakopałem – sentymentalnie wspomina wioślarz z uśmiechem na ustach. Do Wrocławia trafił na studia weterynaryjne. - I tu się wszystko zaczęło. Na ulicach czuło się jeszcze oddech toczonej do niedawna wojny. Na poniemieckiej przystani wioślarsko-żeglarskiej przy Wybrzeżu Wyspiańskiego, wówczas jeszcze w gruzach, grupa studentów różnych wrocławskich uczelni dokonała przy pomocy wojska odgruzowania oraz wydobycia zatopionych łodzi – mówi nam pan Edmund. Uczył się więc zawodu, a przy okazji wiosłował. Życiowy miał sezon 57, kiedy to ze swoją ósemką zdobył srebrny medal rozgrywanych w Moskwie akademickich mistrzostw świata. Na mistrzostwach Europy we francuskim Macon zajął z kolei czwarte miejsce. Blisko pudła. Może i by było, gdyby jeden z kolegów nie spadł z wózka. A trzeba wiedzieć, że wtedy jeszcze nie rozgrywano mistrzostw świata. Za to cały świat przyjeżdżał na... ME.

Medale mistrzostw Polski oraz akademickich mistrzostw Polski wyławiał pan Edmund hurtowo. W Kruszwicy, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku, Bydgoszczy etc. Choć wcześniej również pływał i skakał z wieży. Jednego tylko żal. Że los nie wpuścił Starzyńskiego do olimpijskiej familii.

- W 1960 roku nasza ósemka AZS-u Wrocław rywalizowała o wyjazd do Rzymu z ósemką CWKS-u Zawisza Bydgoszcz. Z klubem wojskowym, co w tamtych czasach miało niemałe znaczenie – wspomina wrocławianin z Sępolna. Ówczesne zasady gry wspominają zresztą i inni. - Ta walka miała się odbywać podczas pięciu regat. I wrocławski AZS zwyciężył 3:2. Były jednak protesty, przepychanki i koniec końców do Rzymu nie pojechała żadna ósemka. Za to pojechała czwórka Zawiszy – dodaje Jerzy Lipiński, na co dzień autoryzowany wrocławski dealer Opla z ul. Karkonoskiej.

Bogatą karierę zakończył pan Edmund w 1960 roku, a więc jako 34-latek. - Dostałem nakaz pracy w Wojewódzkim Zakładzie Weterynarii we Wrocławiu i na tym musiałem się skupić – wyjaśnia. Choć nie omieszkał również, na odchodne, udzielić wskazówek Rańdzie. 34-letniemu Randzie. - Niech pan skończy karierę w odpowiednim momencie. Nie za późno – delikatnie zasugerował. Dopytaliśmy więc, co miał na myśli – to, by zejść ze sceny w odpowiednim momencie, czy może to, by zejść w pełni zdrowia. Chodziło o to drugie. Wioślarze są jednak długowieczni. Patrz 87-letni Edmund Starzyński, czy choćby wciąż trenujący Kazimierz Naskręcki (rocznik 38).

Swoje wspomnienia zawarł również pan Edmund w krótkiej broszurce. Oto fragment: „Wioślarstwo - ciężka to dziedzina, pełna wyrzeczeń, niedoceniana, ale piękna. Powiem nieskromnie – wybrana to dyscyplina sportu. A piękna jest oglądana z nabrzeża, wzdłuż wstęgi Odry. Smukłość łodzi połączona jest z precyzyjną koordynacją np. czterech czy ośmiu wioślarzy i ten ślizg po tafli wody. Jednak to tylko pozory, pod którymi ukryte były setki godzin treningu, setki przebiegniętych kilometrów oraz bardzo wiele ćwiczeń. Mówiąc krótko - sport, a może zabawa dla twardzieli.”

Może gdzieś we Wrocławiu rosną jeszcze nowi twardziele, chętni do wiosłowania? Tradycja jest, trzeba ją tylko pielęgnować.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3