18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Polkowice: Tragedia w kopalni miedzi. Jedna osoba nie żyje

Piotr Kanikowski
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Fot. Piotr Krzyżanowski
Udostępnij:
Dramat rozegrał się nocą w rejonie szybu SW1 kopalni miedzi Polkowice-Sieroszowice, na przodku - ponad kilometr pod ziemią. Około godziny 2.50 doszło do dwóch wstrząsów. W dziesięciopunktowej górniczej skali pierwszy miał siłę siedmiu stopni, drugi - dwie minuty potem - to była tzw. piątka.

W rejonie zagrożenia przebywało 10 górników. Trzech wyszło z kopalni o własnych siłach. Pozostałych ratownicy uwolnili spod skał i wyprowadzili na powierzchnię. Rano wciąż trwały jeszcze poszukiwania ostatniego z zasypanych, 50-letniego sztygara.

- Mamy go namierzonego, ale nie udało się nam nawiązać z nim kontaktu- informował nas tuż po ósmej Dariusz Wyborski, dyrektor departamentu public relations KGHM Polska Miedź SA. - Jesteśmy o kilka metrów od zasypanego. Trwa mechaniczne wybieranie skał. Godzinę później już było wiadomo, że sztygar Mirosław D., niestety, nie żyje. Był doświadczonym górnikiem.

- Pod ziemią pracował 23 lata, najpierw w Nowej Rudzie, a od 14 lat u nas - opowiada Dariusz Wyborski. Sztygar mieszkał w Polkowicach. Był żonaty. Nie mieli dzieci. Kopalnia otoczyła jego żonę pomocą psychologiczną. Mirosław D. wkrótce mógłby przejść na emeryturę. Dwa lata temu był już przysypany razem z kilkunastoma innymi górnikami. Tamten wstrząs przeżył, wrócił do kopalni. Ten okazał się jego ostatnim.

Życiu pozostałych uwolnionych spod skał nie zagraża niebezpieczeństwo. Pięciu górników przebywa w głogowskim szpitalu na oddziale chirurgiczno-ortopedycznym. Trzech ma złamania i inne rany. Ich stan lekarze określają jako średni. Jeden górnik został przed południem przetransportowany z lubińskiego szpitala do klinki we Wrocławiu.

- Pacjent ma poważny uraz ręki, grożący jej utratą - wyjaśnia ordynator oddziału ortopedycznego dr Stanisław Michalski. Pozostali, którzy odnieśli lżejsze obrażenia, po udzieleniu pomocy ambulatoryjnej wrócili do domów.

W akcji ratowniczej brało udział pięć zastępów z kopalni Polkowice-Sieroszowice i 3 z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w Sobinie. W sumie było tam 38 ratowników. Po zakończeniu akcji na miejsce tragedii zjechała komisja z Wyższego Urzędu Górniczego, by przeprowadzić wizję lokalną. Zgodnie z procedurą, okoliczności zdarzenia musi też zbadać prokuratura.

W tym roku w kopalniach należących do Polskiej Miedzi zginęło już pięciu górników, 37 zostało rannych, w tym 11 ciężko. Najtragiczniejsze żniwo zebrał lutowy wstrząs na oddziale G5 w kopalni Rudna. Zginęło wówczas dwóch górników-operatorów. Trzy inne osoby zostały ranne.
5 marca w Zakładach Górniczych Lubin podczas strzelania skały odłamki poraniły 5 pracowników firmy wykonującej pracę dla KGHM. Jeden z mężczyzn zmarł w trakcie transportu na powierzchnię.

W sierpniu doszło do tajemniczego wypadku w ZG Lubin. 32-letni górnik zginął, najprawdopodobniej uderzony w głowę przez przenośnik. Zakłady Górnicze Polkowice-Sieroszowice są największą z trzech kopalń Polskiej Miedzi. Zatrudniają 4,6 tys. pracowników. Prowadzą eksploatację w obrębie trzech obszarów górniczych: Polkowice II, Radwanice Wschód i Sieroszowice I, o łącznej powierzchni 174,56 km kw.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie