Politechnika Wrocławska: Fikcyjne umowy na badania. Sprawę bada prokurator

Marcin Rybak
Policja, prokuratura, rządowa agencja i same władze uczelni badają rzekome przekręty na PWr Patryk Ciechanowski-Mirek
Podejrzane umowy na badania naukowe były zawierane na Politechnice Wrocławskiej. Opiewają one na blisko 80 tys. zł. Sprawę badają prokuratura, policja, Narodowe Centrum Nauki oraz rektor tej uczelni.

Na Politechnice Wrocławskiej zawierano fikcyjne umowy na prace badawcze? I to z osobami, które nie mają pojęcia o tematyce, jaką miały się rzekomo zajmować? Pieniądze pochodziły z grantów przyznawanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Badania z dziedziny informatyki zlecano m.in. członkom rodzin i znajomym pracowników uczelni. To dziwne osoby, nieznane wcześniej polskiej nauce. Na przykład... pani katechetka jednej z wrocławskich szkół średnich. Tak wynika z dokumentów, do których dotarliśmy.

"Umowy o dzieło" zawierano m.in. z żoną pracownika naukowego Politechniki. Pani jest specjalistką w dziedzinie administracji i zamówień publicznych. Jednak w 2010 roku podjęła się wykonania raportu i analizy wymagających specjalistycznej wiedzy o informatyce. O szczegółach swoich "prac badawczych" urzędniczka od zamówień publicznych nie chciała z nami rozmawiać. Zawarto z nią dwie umowy-zlecenia na 25 tysięcy złotych.

79 900 złotych. Na tyle opiewają wątpliwe umowy, o których wiemy

Kolejne dwie umowy podpisano z mamą innego naukowca Politechniki Wrocławskiej. - To, co robiłam na Politechnice Wrocławskiej, to była praca naukowa. Ja mam potrzebne kwalifikacje - przekonywała "Gazetę Wrocławską" mama naukowca, ale o szczegółach mówić nie chciała. W 2008 i 2010 roku zawarto z nią "umowę o dzieło" w ramach tzw. grantu. To dotacja rządowa na prowadzenie badań naukowych. Wypłacono jej 32 tys. zł.

Jakim tematem się zajmowała, nie pamięta. Kobieta mówi, że praca była żmudna. Polegała m.in. na "wyszukiwaniu z ogromnej liczby cyferek, wydruków pewnych danych i wykonywaniu tabel".

Raport na temat "Opracowanie analizy efektywności algorytmów inkrementacyjnego dekodowania sąsiedztwa typu wstaw" - to temat jednej z prac badawczych, którego wykonanie zlecono mamie naukowca. - Praca została wykonana, odebrana, pieniądze wzięłam, przejadłam i nic więcej nie mam panu do powiedzenia - rozłączyła się bez komentarza.

Sprawę grantów przyznawanych naukowcom Politechniki badają: prokuratura, policja, Narodowe Centrum Nauki, jak również rektor tej uczelni.

- Oficjalne informacje dotyczące podejrzeń o nieprawidłowości w projektach rektor uzyskał w listopadzie 2012 roku, po wizycie policji - mówi rzeczniczka Politechniki Wrocławskiej Agnieszka Niczewska.

Wtedy to funkcjonariusze Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji zabezpieczyli dokumentację dotyczącą niektórych grantów przyznanych pracownikom uczelni. Śledztwo wciąż trwa. Do dziś nikomu żadnych zarzutów nie przedstawiono.

Agnieszka Niczewska przekonuje, że zaraz po wizycie policji rektor nakazał kontrole wszystkich projektów prowadzonych w oparciu o granty z publicznych pieniędzy we wszystkich jednostkach Wydziału Elektroniki. Pierwsze wnioski i ustalenia już są, ale procedura kontrolna jeszcze trwa i rzeczniczka nie chciała zdradzić szczegółów. Osoby, których działania wzbudziły wątpliwości kontrolerów, zostały zobowiązane do złożenia wyjaśnień na piśmie. Dopiero potem będą wyciągane ewentualne konsekwencje .

Agnieszka Niczewska podkreśla, że granty przyznawane były i są na konkretne projekty badawcze. Każdy projekt ma swojego kierownika i to on odpowiada za dobór współpracowników, podział zadań i rozliczanie finansowe oraz merytoryczne wykonanych prac.

Jest kontrola z Centrum Nauki
Sprawą zainteresowało się też Narodowe Centrum Nauki. To państwowa instytucja - z centralą w Krakowie - której zadaniem jest m.in. wspieranie badań naukowych. Kilka tygodni temu NCN przysłał na Politechnikę swoich kontrolerów. Mają pracować do końca maja. Do tego czasu - jak powiedziała nam Kamila Patoła z NCN - Centrum nie będzie informowało o jakichkolwiek ustaleniach.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 137

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Doktorantka

Popieram. Uczestniczyłam w kilku konkursach do różnych projektów, które niestety były ustawione. Najgorsze jest to że ściągali mnie na rozmowę kwalifikacyjną z innego miasta narażając mnie na koszty tylko po to żebym zorientowała się że konkurs jest ustawiany. Podam kilka przykładów z życia:
1) wysyłając emailem zgłoszenie do konkursu o prace na uczelni kasowano moje emaile bez czytania, dopiero gdy zdenerwowana napisałam do sekretariatu email, że jeszcze raz ktoś wykasuje moją aplikację to napiszę skargę do rektora to zaproszono mnie na rozmowę ale przeprowadzona była ona przez panią kasującą moją aplikację więc i tak ta rozmowa nie miała znaczenia a dostał się do pracy ten który był już wybrany wcześniej
2) innym razem na innej uczelni zaniosłam dokumenty osobiście do projektu TEAM, ponieważ nie było Profesora odpowiedzialnego za projekt a dodatkowo był remont pracownicy remontujący powiedzieli mi że jest on zagranicą na konferencji, zostawiając dokumenty u jednego z doktorów pracujących w danym zakładzie za 15 minut od złożenia dokumentów aplikacyjnych otrzymałam odpowiedz odmowną od Profesora z jego emaila z Polski. Jak to możliwe że przeczytał moje dokumenty aplikacyjne ich nie widząc???
3) zostałam zaproszona na jedną z rozmów kwalifikacyjnych na którą na daną godzinę zaproszono wszystkich 5 najlepszych kandydatów przyjmowano 3 osoby, ponieważ wszyscy umówieni byliśmy na jedną godzinę chciałam sprawdzić jakie mam szanse rozmawiając z każdym kandydatem. Okazało się że w pięcioosobowej komisji było 3 osoby związane z 3 kandydatami, którzy zostali przyjęci a dwie osoby z innych miast zostały zaproszone dla tzw. ściemy. Dodatkowo cztery osoby przyszły na rozmowę kwalifikacyjną w garniturach a jedna w zielonym swetrze i zwykłych spodniach jak do sklepu i została ona przyjęta, na korytarzu zaś powiedziała że zna przewodniczącego komisji.

D
Doktorantka

Nie można mówić o naszych naukowcach jako nieudacznikach to nie ich wina. Nauka jest niedofinansowana i nie chodzi mi o wynagrodzenia. Chociaż tak naprawdę najmniej zarabiają ci, którzy robią najwięcej tzn. doktoranci i młodzi doktorzy to im powinno się podwyższyć pensje.

To że nie mamy osiągnięć na arenie międzynarodowej wynika z kilku powodów:
1) nauka jest niedofinansowana - instytuty naukowe nie posiadają sprzętu do wykonania badań na wysokim poziomie: jak zrobić zaawansowane badania genetyczne bez sekwenatora, i bez automatycznej stacji pipetującej? dla 1000 osób nakładając próbki ręcznie na płytki ponad 300 dołkowe? Gdy inne laboratoria analizują wyniki my dopiero nakładamy próbki. To co da się zrobić w miesiąc badamy trzy lata!!!!
Mając zaawansowane technologicznie laboratoria jesteśmy w stanie przeanalizować tysiące związków w krótkim czasie a badamy jeden bo na to pozwalają nam możliwości sprzętowe.
2) Laboratoria korzystają z własnych odczynników, robią swoje bufory o kiepskiej jakości nie korzystając z kitów komercyjnych specjalnie zoptymalizowanych do danego celu czystych o najwyższej jakości bo są one za drogie, dlatego optymalizują metody, które są już opracowane i przetestowane pod kątem danego badania. Tracą więc czas na niepotrzebne operacje ze względu na brak pieniędzy.
3) zacofanie technologiczne zaś powoduje że pogłębia się coraz większa przepaść pomiędzy przemysłem, który musi bazować na technologiach nowoczesnych i nauce, która musi w Polsce bazować na przestarzałym sprzęcie. Dlatego przemysł nie może liczyć na naukę w Polsce
4) jak doktorant czy młody doktor ma być dobrym naukowcem jeśli nigdy nie spotkał się z szeregiem nowoczesnego sprzętu laboratoryjnego?
5) ze względu na brak pieniędzy studia np. z biotechnologii są zbyt teoretyczne
to powoduje że osoba po studiach tak naprawdę nic nie potrafi zrobić
6) firmy nie chcą przyjmować studentów/doktorantów na praktyki /staże w Polsce
7) przed doktoratem każda osoba powinna przejść ok. 2 letnią praktykę w przemyśle lub w innym ośrodku pozaakademickim
8) powinno się zakazać robienie doktoratu w miejscu robienia pracy licencjackiej/ magisterskiej - w nauce liczy się wymiana doświadczeń każdy zespół korzysta z określonych metod i określonego protokołu postępowania w pewnym momencie dana osoba przestaje się rozwijać bo nauczyła się wszystkiego co w danym zespole jest potrzebne aby nauczyć się więcej należy zmienić zespół i miejsce badań

D
Doktorantka

Jestem doktorantką i wiem że o pieniądze jest trudno. Nie każdy nawet jak chce może mieć do nich dostęp. Gdy chciałam składać grant z wysokim stypendium zblokowano mnie "zastanawiając się czy ja mogę tyle zarabiać czy też nie mogę?", w końcu tak mi utrudniono wszystkie formalności że nie udało mi się w terminie złożyć pełnej dokumentacji.
Żeby uzyskać granty należy mieć publikacje a żeby mieć publikacje trzeba mieć wyniki i brać udział w dużych projektach. Często jednak pomimo, że bierzesz udział w projektach nie jesteś dopisywany do publikacji i co wtedy? Dodatkowo, gdy tematyka, którą się zajmujesz obarczona jest dużym ryzykiem niepowodzenia długo nie masz żadnych wyników, zwłaszcza gdy ustawianie otrzymywania określonych związków trwa dwa lata i co wtedy? Jesteś ofermą ? Jeśli wydajność metody wynosi 0,001% innych metod nie ma, a proces trwa kilka miesięcy, a uzyskanie zmodyfikowanych genetycznie komórek z powodzeniem zależy od zwykłego przypadku? Bierzesz w końcu udział w zaawansowanych technologicznie badaniach i jeśli się uda jest to ogromny sukces a co jeśli nie udaje się przez 2 lata? W przypadku nauk medycznych uzyskanie wyników wcale nie jest takie proste. Masz się starać o granty jeśli nie możesz uzyskać tego co zaplanowano w twoim doktoracie, nie masz czasu na funkcjonowanie w innym projekcie i nie jest to wcale twoja wina?
Dodatkowa praca nie wchodzi w grę, ponieważ nie ma na nią czasu. Ustawienie metody trwa czasem kilka miesięcy. W laboratorium przygotowujesz mnóstwo powtórzeń łącznie z sobotami i niedzielami, gdyż uzależniony jesteś od wzrostu komórek. Pracy jest strasznie dużo, często oprócz swojego doktoratu nie masz czasu na funkcjonowanie w innych projektach.
Jeśli zaś chodzi o stypendium socjalne to jest ono praktycznie nieosiągalne, bo do jego uzyskania jeśli nie pracujesz podstawą jego uzyskania jest łączny dochód na członka rodziny liczony z rodzicami i niepełnoletnim rodzeństwem!!!! nawet jeśli nie utrzymujesz z nimi żadnego kontaktu!!! i masz skończone 35lat!
Jeśli chodzi o promotora jeśli nie poprze swoim nazwiskiem publikacji to i tak nie możesz jej wydać sam, bo nikt ci jej nie przyjmie. Ponieważ do otwarcia przewodu wystarcza jedna publikacja to zwykle nikt nie dba o to aby doktorant miał więcej publikacji niż jedną! Wówczas po ukończeniu studiów doktoranckich twój dorobek jest ogromny: jedna publikacja! i nic nie da się zrobić.
Kolejny problem jest taki: jeśli wystartujesz ze swoim projektem niezależnie od promotora to wylecisz za tzw. nielojalność (przynajmniej tak zostało mi powiedziane przez promotora). Natomiast jeśli oficjalnie promotor nie chce twojego projektu poprzeć to nic nie zrobisz i nie ma jak tego obejść bez szkody dla ciebie. Jeśli zaś promotor wystartuje z twoim projektem jako ze swoim, to wtedy mimo ze doktorant go przygotował może nawet nie być umieszczony na publikacjach z tego projektu i oficjalnie nie może podać że brał w nim udział. Nie mówiąc już o tym, że nie może powiedzieć że to w rzeczywistości jest jego pomysł.

N
NIE MA CO JEŚĆ

Doktorat mozne kupic każdy. placi Janiakowi. A ten facet chatke w kolinie kupił i za brudna kase odastawił no za co ??????? szok ludzi to boli !!!!!!!

e
ed

Trzy pokolenia i będzie w miarę : )

j
ja

Twoim zdaniem Ty znasz pisownię języka polskiego? - może znasz, ale nie stosujesz. Do tego wrzucasz jakieś słowa nieznane słownikom -"kilkakrotnie".
"Opinia" Twoim zdaniem jakiego jest rodzaju?- mówienie do kolegi pod budką z piwem "tą opinię" pewnie Ci przejdzie płazem, ale jak już kogoś krytykujesz to chyba powinieneś napisać - tę opinię.
Taka rada. Nie masz nic do powiedzenia na temat, to się nie wynurzaj;/

o
oko

może i spisywali na kołach ale czy umieli pisać czy bili takimi jak Ty analfabetami? Niestety, wykształcenie Twoje nie warte jest funta kłaków i potwierdzasz tą opinie kilkakrotnie - kilkakrotnie pisząc TYŚ zamiast tys. I takie mamy, tfu!, elity...

b
bbbb

Jakbyś był doktorantem Janiaka, to na chleb by Ci nie starczyło, bo jego zdaniem doktorant to niewolnik przypisany do promotora. U Janiaka jedyna kasa na jaką można liczyć to stypendium doktoranckie, startować w konkursach nie można było, bo wówczas musiałby się znaleźć na artykule acknowledgment, że pracę wykonano w ramach projektu, przez co on nie mógłby wrzucić Twojej pracy do swojego projektu. Prowadziłbyś za niego za darmo zajęcia, siedziałbyś do nocy na uczelni służąc i oddawałbyś jemu albo któremuś z jego dwóch doktorków wszystkie pieniądze, które z grantów za Twoją pracę naukową wpływałyby na Twoje konto. Pisałbyś za niego artykuły dopisując jego i jego synka, a sam nie miałbyś nic pieniędzy. Kibicuj dalej.

M
Mistrz Lajtu

Aaaaa ja tam Kibicuje Ekipie Janiaka! Są dwie drogi rozwoju na PWr. Albo wpadasz w wir administracji PWr i kończysz po 15 latach jako doświadczony naukowiec od którego.... zaczyna już troszkę śmierdzieć, albo zaczynasz uprawiać kreatywną księgowość tak, żeby starczyło na opony zimowe do samochodu, które dokotrant dostał od rodziców. I nie piszcie mi tu doktoranci, że Wam tak dobrze bo sam pracowałem w projekcie unijnym na PWr, a teraz mam teraz grant NCN i ledwo dobijam do pierwszego co miesiac. Nie interesuje mnie wypłata 3tyś zł za zapie.... po nocach 18h na dobę!!! Moi koledzy, którzy ode mnie ściągali na kołach zarabiają już po 5tyś na łapę. Więc albo jego szanowna JM Rektor się ogarnie, albo zaczniemy śmierdzieć tak, że poczuje to przy kawie ze swojego eksperesu do kawy za 10tyś.

a
academicus

"U nas jest zakorzeniony bardzo mocno zwyczaj pozostawania na uczelni (czy wręcz jednostce), na której obronione prace magisterską. Delikatnie nie wszędzie tak jest."

Jest, ale nie z winy doktorantów. Profesorowie przeważnie wybierają swoich magistrantów na doktorantów, bo ich dobrze znają.

"Między nami - guzik prawda. Stypendiów jest mało. Dostają je najzdolniejsi i Ci z najsilniejszymi plecami (promotorem)."

Jakieś konkrety? Promotor w tym przypadku nie ma wiele do gadania, bo stypendia rozdziela specjalnie powołana komisja rekrutacyjna, według kryteriów ustalonych w przepisach rekrutacji.

"Na pewno rolą opiekuna naukowego a potem promotora nie jest wyszukiwanie stypendiów i wypełnianie wniosków do programów unijnych. Już na studiach magisterskich student powinien wykazywać się dużą samodzielnością. Informacje są zwykle podawane na tacy (rozsyłane na skrzynki pocztowe, udostępniane na forach doktorantów, etc.), trzeba się tylko ruszyć przeczytać i samemu przejąć inicjatywę. Twoja wizja roli promotora pracy doktorskiej przekracza nawet to co należy do opiekuna pracy magisterskiej."

Rolą promotora jest opieka nad doktorantem, także w kwestiach organizacyjnych. Nie nauczysz się czegoś sam, czego nigdy wcześniej nie robiłeś. Masz zbyt wyidealizowany obraz człowieka, ja ci próbuję wytłumaczyć, jak jest w realu. Na przykład twierdzisz, że magistrant powinien umieć opracować wniosek grantowy, mimo że nigdy tego nie robił i nigdy do niczego nie było mu to potrzebne, co już jest kompletną bzdurą.

"Kolejna brednia. Ja nie mam "wizji" ani nie wyobrażam sobie nic. Ja podaje konkrety, bazując na określonych danych (dostępnych wszystkim informacji o programach stypendialnych) oraz autopsji (nie mogę podać nazwisk ze względu na ochronę danych osobowych). Chcesz wierzyć - wierz. Nie - nie wierz."

Twoje "konkrety" to skromna wiedza doktoranta z niewielkim doświadczeniem z jednego instytutu. Tylko się kompromitujesz nie widząc, ile bzdur tu nawypisywałeś. Więcej pokory, a na pewno na tym zyskasz - o ile zależy ci, żeby poszerzyć swoją wiedzę w temacie, a nie tylko obronić za wszelką cenę swoje stanowisko.

"Sprawdź to o czym napisałem (regulamin studiów doktoranckich PWr, regulamin PWr, informacje o programach mloda kadra 2015 plus, grant+, etc.). Jeśli chcesz podejmować dalszą polemikę to chociaż napisz coś konstruktywnego, a nie to ile wiem a ile nie wiem o studiach doktoranckich, bo moglbys sie zdziwic."

I właśnie o tym cały czas piszę. Twoja "wiedza" jest czysto teoretyczna, bez znajomości praktyki. I tak się składa, że to ty niczego konstruktywnego nie napisałeś, robiąc tylko niepotrzebny zamęt w wątku, przemądrzały młodzieńcze.

"Oczywiście, że są - ale jeśli doktorant ma olej w głowie i jest dobry (ma stypendium) to dalej jest w głównej mierze kwestia chce mi się i nie chce mi się (chcę przez to powiedzieć, że może o 6k PLN będzie ciężko, ale z 4k PLN na rękę można wyciagnac."

Widzę, że już zorientowałeś się, że się zagalopowałeś, i obniżyłeś owe mityczne wynagrodzenia. Kombinuj dalej, może w końcu zbliżysz się do rzeczywistości. I zrozumiesz, że są dyscypliny (niekoniecznie na politechnice), w których doktorant nie da rady dużo zarobić, choćby nie wiem jak się starał. Oczywiście pod warunkiem, że porządnie chce napisać doktorat. Być może zrozumiesz to dopiero wtedy, gdy okaże się, że sam nie wyciągasz tych 6 albo 4 tysięcy - wtedy będziesz musiał stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie prosto w oczy, że jesteś ofermą. O ile masz zasady.

m
m.a

W ramach projektow bierze sie podwykonawcow spoza uczelni by byly wyzsze wyplaty netto (nie odprowadza sie wtedy skladek na ubezpieczenia spoleczne).

Tutaj rodzina, a w innych osrodkach zleceniobiorcy maja formalne kompetencje. I tak jakos sie to kreci, ze kierownicy projektow nie maja wykonawcow w swoich grupach i zlecaja prace wykonawcom majacym innego pracodawce. A Ci "zleceniobiorcy" z kolei przy swoich projektach zlecaja wykonanie prac swoim poprzednim zleceniodawcom. I tak sie to kreci gdyz maja nad swoim biurkiem - parafrazujac klasyka napis: "opodatkowanie na ubezpieczenia spoleczne glupcze".

To jest zwykly przekret podatkowy, bo co jak co, ale "na uczelniach nauczono sie rozporzadzenia omijac - licza sie tylko pieniadze " - to jest prawie doslowny cytat z przew. KRASP - mozna sprawdzic w biuletynie KENiM - debata nad zalozeniami do reformy PSW.

D
Doktorant

Strach pomyśleć jakich naukowców mamy.
Pewnie wolisz, żeby Twoi doktoranci nie dowiedzieli się o możliwościach finansowania.

Oczywiście, że potrzebna jest pomoc promotora - podpis.
Oczywiście, że pomoc i doświadczenie promotora jest bardzo przydatne.

Moje tezy brzmią:
1. Doktorant sam sobie powinien znaleźć sobie źródła grantów (są podane na tacy, jak sam przyznałeś ktoś z IQ 50 powinien umieć je znaleźć).
2. Doktorant ze stypendium sam powinien umieć sporządzić wniosek o grant:
- w kwestiach formalnych nie podlega to dyskusji,
- w kwestiach merytorycznych - tutaj jest niewątpliwie najtrudniej - ale ktoś kto ma stypendium, ma z pewnością umiejętności - aby próbować robić to sam. Być może nie uda się za pierwszym razem - dostanie recenzje i już będzie wiedział co poprawić, może próbować dalej.
3. Osoba, która ma stypendium doktoranckie dosyć łatwo jest w stanie pozyskać finansowanie w kwocie 4-6k PLN (nie licząc tutaj takich źródeł jak np. grant promotora).
4. Znalezienie programów i projektów, z których można pozyskać środki finansowe, sporządzenie wniosków i osiągnięcie sukcesu przynajmniej w jednym z nich nie jest rzeczą trywialną, wymaga dużo wysiłku, ale osiągalne do każdego, kto nie osiądzie na laurach. Jeśli ktoś jest ofermą i czeka aż mu promotor podsunie pod nos, albo narzeka, że nie ma wystarczającego wsparcia ze strony swojego opiekuna naukowego, to będzie tutaj wylewał swoje żale.

Wydaje mi się, że academicus znowuż coś przeczytał i tak się podniecił, że mu się mózg wyłączył. I znowuż błędne wnioski wyciąga. Dziw bierze, że ktoś taki mógłby być naukowcem.
Wyjaśniam.
1) O liczbie wniosków jakie sporządzałem to nie masz bladego pojęcia.
2) Ile grantów miałem też nie wiesz. Bo to co aktualnie mam to jedno, a to co miałem to dwa.
3) Nigdy nie twierdziłem, że jestem geniuszem, który dostaje 100% grantów ze wszystkich wniosków jakie składa. Wręcz przeciwnie uważam, że dostaje wyjątkowo dużo. Ale wszystko sam sobie wychodziłem, wynajdowałem wnioski. Trochę uporu.

Nie mówię o nikim, że jest ofermą tylko dlatego, że ma mniej niż ja. Tylko dlatego, że biadoli i zwala na promotora, zamiast się wziąć do roboty.

B
Beata

Też jestem doktorantką, piszę doktorat na Wydziale Nauk Biologicznych UWr. Mam całkiem niezłe wyniki (m.in. publikacje na Liście Filadelfijskiej, granty) i mogę powiedzieć, że zarobki rzędu 6-7 tys. miesięcznie to mit. U mnie nikt nie dostaje tyle pieniędzy. Poza tym, doktoranci nie wybierają wydziału i promotora pod kątem tylko pieniędzy. Może koledze doktorantowi piszącemu ciągle o pieniądzach to się nie mieścić w głowie, ale jak ktoś ma jakieś pasje, idzie na studia doktoranckie z zainteresowań, to nie zrezygnuje z nich tylko dlatego, że gdzie indziej może dostać więcej kasy. I wcale nie jest to kwestią inteligencji jak mu się wydaje. Pozdrawiam

s
student czwartego roku

a ja zarabiam 10 000 zł na rękę. Do tego dodatki, nagrody i granty. I kto tu jest ofermą doktoranciku ?

o
oj

prymitywie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3