Podwórko na Nadodrzu jak slumsy. Gdzie się zgłosić? [LIST]

sz
- Gdzie można się zgłosić, żeby nasz Wrocław nie straszył jak slumsy? - pyta w liście do redakcji mieszkanka Nadodrza. Powodem są śmieci.

Oto cały list naszej Czytelniczki

Dzień dobry,
Piszę do Państwa z bezsilności jako mieszkanka Nadodrza. Podwórko na ulicy Rydygiera wygląda jak na zdjęciu praktycznie od początku kwarantanny. Nie wiem czy wynika to z większej produkcji śmieci w trakcie kwarantanny czy z innych powodów. Czy mogliby państwo nagłośnić problem albo podpowiedź, gdzie można się zgłosić, żeby nasz Wrocław nie straszył jak slumsy?
Mieszkanka Nadodrza

O sprawie powiadomimy spółkę Eksosytem.

Przypomnijmy, że przetarg na odbiór śmieci na Starym Mieście i Śródmieściu, a więc również na Nadodrzu, wygrało niedawno konsorcjum spółek Chemeko-System oraz Eneris. Umowa została podpisana na najbliższe 6 miesięcy, ale konsorcjum zajmie się wywozem i zagospodarowaniem odpadów dopiero od 16 maja.

Na Starym Mieście i Śródmieściu mieszka łącznie 170 000 osób, które miesięcznie wytwarzają ok. 5 000 ton odpadów. W ich odbiór zaangażowanych zostanie 20 śmieciarek.

Pojawią się także nowe pojemniki na odpady, w sumie 30 000 sztuk. Do znanych już kubłów do segregacji w kolorach żółtym, zielonym i niebieskim dołączy kubeł brązowy. Będzie on przeznaczony na bioodpady.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 kwietnia, 23:19, Gość:

A straż miejska odpowiedzialna za porządek co robi? Chodzi sobie na spacerki po parku albo uprzykrza życie kierowcom

Straż miejscowa odpoczywa i czeka w gotowości na pojawienie się ludzi handlujących warzywami na chodniku by z jakiś błahych powodów ich okraść w drodze mandatu. Sprawy porządkowe (w tym śmieci) ich nie obchodzą.

e
eff
27 kwietnia, 7:17, Gość:

Ja mieszkam w Śródmieściu,okolica pl. Grunwaldzkiego,tu obsługuje Alba i śmieci są zabierane często dwa razy dziennie,jeszcze przyjeżdża pracownik na rowerze z napisem Alba na plecach i sprząta koło śmietników i robi potem zdjęciem i jest bardzo czysto,nadmieniam,że kontenery są otwarte,nie zamykane w pomieszczeniach .Może tam gdzie śmieci odbierają firmy,które w przetargu zgłosiły najniższą cenę,a mają dwa auta jeszcze do tego wylizingowane i parę ukraińców ,to nie dają rady temu, na co się w umowach zgodziły.Nie wiem czy na pewno tak jest,ale coś musi złego być.

Rydygiera też obsługuje Alba. Cały sektor 1 czyli ścisłe centrum, nadodrze, ołbin, grunwald, biskupin, sępolno, zalesie do 15 maja obsługuje alba.

Widocznie na tym podwórku nie ma ekodozorcy, spółdzielnia ma własnych dozorców. Innym problemem jest to, że ludzie nie myślą i pod kubły stawiają drzwi, wersalki, fotele zastawiając dojście do kubłów. I tworzy się syf bo zamiast wrzucić worek do pojemnika to położą obok. To podwórko zdaje się obsługuje małe auto i chłopaki ciągają pojemniki do ulicy więc nie będą wykonywać extra roboty i sprzątać waszego syfu :-D

O
Obsługa mops

Sami sobie ten chlew robicie. To nie prezydent wam zrobił ten bajzel. Syf kila i mogiła żenada po wrocławsku

G
Gość
27 kwietnia, 12:16, Gość:

Slumsów, Szanowna Pani, to najprawdopodobniej na oczy nie widziała. Ja widziałem. Te najbardziej znane w Rio, i te rozsławione przez Danny'ego Boyle'a w Indiach w Dharavi. Sugeruję nie używać porównań o których Pani co najwyżej czytała na swoim Kindle'u, względnie widziała na ekranie telewizora/monitora. Nie, bynajmniej nie z powodu poczucia choćby elementarnej przyzwoitości (nigdy nie posądzałem czytelników brukowców o taką postawę), ale z prozaicznej przyczyny zachowania opłacalnego umiaru, a tym samym dania sobie możliwości manewru na przyszłość - inaczej mówiąc, dobierajmy słowa adekwatnie do rzeczywistości, stopniujmy z umiarem, bo za moment określeń nam zabraknie. I jakich wyrażeń użyjesz, jeśli problem się pogłębi i zacznie przypominać (oby nie!) np. sytuację z Neapolu z 2008 roku? (a to wciąż nie są slumsy)

Jak się chce mieszka blisko centrum miasta, w wielkim skupisku ludzi, w starej, br[orbaźliwe]ej, brudnej, niebezpiecznej (jak na Polskie warunki) dzielnicy (Nadodrze to nie jest tzw. dobry adres), trzeba akceptować liczne niedogodności, a nawet patologie. Awantury, bójki, kradzieże, włamania, zaczepki, nocne wrzaski, libacje pod oknem/na klatce schodowej, zniszczone elewacje, zdewastowaną małą infrastrukturę miejską, psi kupy na chodniku, wulgarne/chuligańskie/gangsterskie napisy (tagi), smród, brud, smog, hałas, korek samochodowe pod oknem, itd.,itp.

Psychologia społeczna mówi nam, że odpowiedzialność i gotowość do przestrzegania norm maleje wraz wielkością zbiorowości.

Tak to już jest. Jeden woli pomieszkiwać w tętniącej życiem (nocno-libacyjnym) i kolorami (głównie brunatnymi, jak psie kupy i rozbojarsko-kibolsko-chuligańskie nacjonalistyczne klimaty) "dzielnicy artystycznej", inny w spokojnej i bezpiecznej na peryferiach, na grodzonym osiedlu, wśród domów o zawsze czystych ścianach, śmieciach skrupulatnie składowanych do wyznaczonych ku temu celowi kontenerów i bezpiecznie stojących na zewnątrz rowerach.

...tylko bardzo proszę bez ewentualnych feedback'ów i mONdrości na temat wywyższania się, egoizmu bogatszych, snobizmu, mieście dla wszystkich, wielomilionowej wspólnocie żyjącej w nikogo niewykluczającej przestrzeni, która jest dobra dla nas, a my dla niej. Nie lubię czytać o utopiach w poniedziałki.

27 kwietnia, 13:03, Gość:

Bardzo mi się podoba ta wypowiedź, naprawdę, wyważona ;)

Aluzję oczywiście zrozumiałem, szanuję, ale jak pisałem: Nie lubię czytać o utopiach w poniedziałki.

Miłego dni:)

G
Gość
27 kwietnia, 12:16, Gość:

Slumsów, Szanowna Pani, to najprawdopodobniej na oczy nie widziała. Ja widziałem. Te najbardziej znane w Rio, i te rozsławione przez Danny'ego Boyle'a w Indiach w Dharavi. Sugeruję nie używać porównań o których Pani co najwyżej czytała na swoim Kindle'u, względnie widziała na ekranie telewizora/monitora. Nie, bynajmniej nie z powodu poczucia choćby elementarnej przyzwoitości (nigdy nie posądzałem czytelników brukowców o taką postawę), ale z prozaicznej przyczyny zachowania opłacalnego umiaru, a tym samym dania sobie możliwości manewru na przyszłość - inaczej mówiąc, dobierajmy słowa adekwatnie do rzeczywistości, stopniujmy z umiarem, bo za moment określeń nam zabraknie. I jakich wyrażeń użyjesz, jeśli problem się pogłębi i zacznie przypominać (oby nie!) np. sytuację z Neapolu z 2008 roku? (a to wciąż nie są slumsy)

Jak się chce mieszka blisko centrum miasta, w wielkim skupisku ludzi, w starej, br[orbaźliwe]ej, brudnej, niebezpiecznej (jak na Polskie warunki) dzielnicy (Nadodrze to nie jest tzw. dobry adres), trzeba akceptować liczne niedogodności, a nawet patologie. Awantury, bójki, kradzieże, włamania, zaczepki, nocne wrzaski, libacje pod oknem/na klatce schodowej, zniszczone elewacje, zdewastowaną małą infrastrukturę miejską, psi kupy na chodniku, wulgarne/chuligańskie/gangsterskie napisy (tagi), smród, brud, smog, hałas, korek samochodowe pod oknem, itd.,itp.

Psychologia społeczna mówi nam, że odpowiedzialność i gotowość do przestrzegania norm maleje wraz wielkością zbiorowości.

Tak to już jest. Jeden woli pomieszkiwać w tętniącej życiem (nocno-libacyjnym) i kolorami (głównie brunatnymi, jak psie kupy i rozbojarsko-kibolsko-chuligańskie nacjonalistyczne klimaty) "dzielnicy artystycznej", inny w spokojnej i bezpiecznej na peryferiach, na grodzonym osiedlu, wśród domów o zawsze czystych ścianach, śmieciach skrupulatnie składowanych do wyznaczonych ku temu celowi kontenerów i bezpiecznie stojących na zewnątrz rowerach.

...tylko bardzo proszę bez ewentualnych feedback'ów i mONdrości na temat wywyższania się, egoizmu bogatszych, snobizmu, mieście dla wszystkich, wielomilionowej wspólnocie żyjącej w nikogo niewykluczającej przestrzeni, która jest dobra dla nas, a my dla niej. Nie lubię czytać o utopiach w poniedziałki.

Bardzo mi się podoba ta wypowiedź, naprawdę, wyważona ;)

G
Gość
26 kwietnia, 23:19, Gość:

A straż miejska odpowiedzialna za porządek co robi? Chodzi sobie na spacerki po parku albo uprzykrza życie kierowcom

Nędznym kierowcom trzeba uprzykrzac życie bo rzucają odium na dobrych kierowców.

G
Gość

Slumsów, Szanowna Pani, to najprawdopodobniej na oczy nie widziała. Ja widziałem. Te najbardziej znane w Rio, i te rozsławione przez Danny'ego Boyle'a w Indiach w Dharavi. Sugeruję nie używać porównań o których Pani co najwyżej czytała na swoim Kindle'u, względnie widziała na ekranie telewizora/monitora. Nie, bynajmniej nie z powodu poczucia choćby elementarnej przyzwoitości (nigdy nie posądzałem czytelników brukowców o taką postawę), ale z prozaicznej przyczyny zachowania opłacalnego umiaru, a tym samym dania sobie możliwości manewru na przyszłość - inaczej mówiąc, dobierajmy słowa adekwatnie do rzeczywistości, stopniujmy z umiarem, bo za moment określeń nam zabraknie. I jakich wyrażeń użyjesz, jeśli problem się pogłębi i zacznie przypominać (oby nie!) np. sytuację z Neapolu z 2008 roku? (a to wciąż nie są slumsy)

Jak się chce mieszka blisko centrum miasta, w wielkim skupisku ludzi, w starej, br[orbaźliwe]ej, brudnej, niebezpiecznej (jak na Polskie warunki) dzielnicy (Nadodrze to nie jest tzw. dobry adres), trzeba akceptować liczne niedogodności, a nawet patologie. Awantury, bójki, kradzieże, włamania, zaczepki, nocne wrzaski, libacje pod oknem/na klatce schodowej, zniszczone elewacje, zdewastowaną małą infrastrukturę miejską, psi kupy na chodniku, wulgarne/chuligańskie/gangsterskie napisy (tagi), smród, brud, smog, hałas, korek samochodowe pod oknem, itd.,itp.

Psychologia społeczna mówi nam, że odpowiedzialność i gotowość do przestrzegania norm maleje wraz wielkością zbiorowości.

Tak to już jest. Jeden woli pomieszkiwać w tętniącej życiem (nocno-libacyjnym) i kolorami (głównie brunatnymi, jak psie kupy i rozbojarsko-kibolsko-chuligańskie nacjonalistyczne klimaty) "dzielnicy artystycznej", inny w spokojnej i bezpiecznej na peryferiach, na grodzonym osiedlu, wśród domów o zawsze czystych ścianach, śmieciach skrupulatnie składowanych do wyznaczonych ku temu celowi kontenerów i bezpiecznie stojących na zewnątrz rowerach.

...tylko bardzo proszę bez ewentualnych feedback'ów i mONdrości na temat wywyższania się, egoizmu bogatszych, snobizmu, mieście dla wszystkich, wielomilionowej wspólnocie żyjącej w nikogo niewykluczającej przestrzeni, która jest dobra dla nas, a my dla niej. Nie lubię czytać o utopiach w poniedziałki.

G
Gość

Pewnie następna z korpo co kupiła jedno z wielu przewartościowanych mieszkanek w tamtej okolicy i myślała że kupuje w porządnej dzielnicy w centrum miasta, a nie slumsach którymi NADODRZE jest od zawsze i będzie dopóki się stamtąd nie wysiedli lumpów.

G
Gość

Na Popowicach śmieci zabierane bardzo często. Zniknęły tylko chwilowo kontenery na większe gabaryty ale i to nie powoduje kłopotu, bo są estetycznie składowane. Na Nadodrzu mieszka element który z każdej wygody zrobi śmietnik i jeszcze będzie narzekać.

G
Gość

Sutryk nie ma czasu ... zajmuje się kopertami i już 4% poparciem dla kolegów

G
Gość
27 kwietnia, 8:58, Kaz:

Widać że kontenery są puste więc czyja to wina?to znaczy że mieszka tam bydło które sra pod siebie sami dbajcie to będziecie mieli czysto

Tak też pisałam drogiej pani autorce listu, że najpierw sobie z mieszkańcami niech pogada, bo syfiarze i co do tego mają służby oczyszczania. Służby posprzataja a ci znowu syf zrobią

K
Kaz

Widać że kontenery są puste więc czyja to wina?to znaczy że mieszka tam bydło które sra pod siebie sami dbajcie to będziecie mieli czysto

G
Gość
27 kwietnia, 07:17, Gość:

Ja mieszkam w Śródmieściu,okolica pl. Grunwaldzkiego,tu obsługuje Alba i śmieci są zabierane często dwa razy dziennie,jeszcze przyjeżdża pracownik na rowerze z napisem Alba na plecach i sprząta koło śmietników i robi potem zdjęciem i jest bardzo czysto,nadmieniam,że kontenery są otwarte,nie zamykane w pomieszczeniach .Może tam gdzie śmieci odbierają firmy,które w przetargu zgłosiły najniższą cenę,a mają dwa auta jeszcze do tego wylizingowane i parę ukraińców ,to nie dają rady temu, na co się w umowach zgodziły.Nie wiem czy na pewno tak jest,ale coś musi złego być.

Może tak być,ja pracowałem dziesięć lat temu w takiej firmie,to przed przetargiem były kontrole sprzętu robione przez zlecającego te usługi,a szefostwo sprowadzało na ten pokaz pożyczony sprzęt u innych podobnych firm, na autach nowe napisy malowano nasze logo ,a potem oddawano je,a po pewnym czasie nasza firma odwdzięczała się też tym samym i wysyłała nasze auta śmieciarki do innego miasta na taki pokaz przed przetargiem,taka wzajemna pomoc,chodziło zawsze tylko,aby przetarg wygrać,a potem skargi,to gdzie się skarżyli to tam wysyłano śmieciarki i czyszczono,nie wiem też czy teraz jest inaczej,gdyż jestem już dawno na emeryturze.

G
Gość

Ja mieszkam w Śródmieściu,okolica pl. Grunwaldzkiego,tu obsługuje Alba i śmieci są zabierane często dwa razy dziennie,jeszcze przyjeżdża pracownik na rowerze z napisem Alba na plecach i sprząta koło śmietników i robi potem zdjęciem i jest bardzo czysto,nadmieniam,że kontenery są otwarte,nie zamykane w pomieszczeniach .Może tam gdzie śmieci odbierają firmy,które w przetargu zgłosiły najniższą cenę,a mają dwa auta jeszcze do tego wylizingowane i parę ukraińców ,to nie dają rady temu, na co się w umowach zgodziły.Nie wiem czy na pewno tak jest,ale coś musi złego być.

G
Gość

tak to wygląda w całym mieście ! do tej pory odpady były wywożone codziennie, teraz 2 max 3 razy w tygodniu. na każdym podwórku syf kiła i mogiła, śmieci walają się gdzie popadnie, biegają szczury, coś okropnego.

Dodaj ogłoszenie