Nordic walking. Dziś już nie ma śmiechu z chodzenia z kijkami

Jakub Guder
Jakub Guder
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne fot. pixabay
Jeszcze dwie dekady temu, gdy w Świnoujściu niemieccy emeryci przechadzali się wzdłuż plaży z kijkami, wszyscy szyderczo komentowali: a gdzie zostawili narty? Dziś nordic walking nikogo już nie śmieszy. Sporą grupkę miłośników tego sportu znajdziemy też we Wrocławiu.

Wrocławskie Stowarzyszenie Nordic Walking powstało we wrześniu 2020 roku, chociaż nieformalnie działało już wcześniej. Założyły je Joanna Niciejewska i Marta Stanisz. Szybko okazało się, że ta forma rekreacji cieszy się dużym zainteresowaniem.

- Mnóstwo ludzi zaczęło się tym interesować. Zgłaszały się osoby, które chciały nauczyć się, jak poprawnie chodzić. Dzięki dobrej technice marszu z kijkami - nie robiąc sobie krzywdy - możemy wykorzystać właściwie cały nasz układ mięśniowy - mówi Joanna Niciejewska. - Nordic walking zyskuje popularność, bo jest alternatywą dla tych, którzy nie mogą biegać, a zwykły spacer im nie wystarcza - tłumaczy.

- Pamiętam, jak 10 lat temu kupiłyśmy razem z siostrą kijki mamie przy okazji 10 rocznicy ślubu. Ona wkręciła się w ten temat. Po czterech latach okazało się, że to były... kijki trekingowe. Ja też od zawsze nie mogłam usiedzieć na miejscu. Z uwagi na kontuzję przestałam biegać i przerzuciłam się na kijki. Teraz nie mam już czasu na bieganie, a rok temu rzuciłam pracę w korporacji. Kiedy ludzie pytali, co będę robić mówiłam: będę uczyć ludzi chodzić z kijkami - uśmiecha się Marta Stanisz.

Obie panie wcześniej ze sportem związane były amatorsko. Uprawiały różne dyscypliny: biegały, pasjonowały się górami. Po prostu aktywnie spędzały czas. Przyszedł jednak taki moment, w którym postanowiły ze swojej aktywności fizycznej zrobić sposób na życie. Pasja więc stała się ich zawodem.

- Mamy misję, żeby rozruszać Wrocław. Pokazywać, że to wspaniała forma ruchu, która może służyć towarzyskiej integracji. Chodzi o to, żeby dodać społeczeństwu energii i rozmawiać ze sobą - wyjaśnia Joanna Niciejewska.

Pozornie mało w nordic walking dynamiki, ale korzyści dla organizmu z chodzenia z kijkami są olbrzymie. Jak wyjaśniają obie panie: ten sport angażuje do 90 proc. mieśni. Przy poprawnej technice wysmukla ciało, pomaga w zrzuceniu zbędnych kilogramów, ale też pozwala dozować wysiłek. - Dotleniamy organizm, przeciwdziałamy depresji, dajemy upust emocjom. W końcu jest to bezpieczniejsze dla stawów, niż tradycyjne bieganie - wylicza nasza rozmówczyni.

Jeszcze nie tak dawno część zajęć, które organizowały obie Panie, była bezpłatna. Pozyskano na to dofinansowanie. Niestety - nie udało się tego projektu przedłużyć.

Dziś zajęcia grupowe prowadzone są w Parku Złotnickim, Parku Tysiąclecia, Parku Zachodnim, na Stabłowicach, w Parku Leśnickim. Można też umawiać się na zajęcia indywidualne lub w małych grupach.

Epilog tej historii jest taki, że Marta Stanisz... postanowiła zrobić kolejny krok i przenieść się w Karkonosze, gdzie założyła Karkonoską Szkołę Nordic Walking. Jej bazą jest Ostoja Karkonoska w Podgórzynie.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie