Nasi posłowie wydają miliony na swoje biura. Na co idą pieniądze? (SPRAWDŹ)

Malwina Gadawa
Posłowie Platformy Obywatelskiej z Wrocławia (na zdjęciu Sławomir Piechota i Barbara Zdrojewska) wynajmują biura przy ul. Oławskiej
Posłowie Platformy Obywatelskiej z Wrocławia (na zdjęciu Sławomir Piechota i Barbara Zdrojewska) wynajmują biura przy ul. Oławskiej fot. Tomasz Hołod
Niemal 5 milinów złotych wydali w ubiegłym roku dolnośląscy posłowie na funkcjonowanie swoich biur. Parlamentarzyści na prowadzenie swoich biur otrzymują ponad 12 tys. zł miesięcznie. Nawet 50 proc. więcej może dostać poseł z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności, jak Sławomir Piechota (PO), który rozdysponował ok. 200 tys. zł. Z naszych wyliczeń wynika, że rocznie posłowie z naszego regionu mają do wydania co najmniej 145 tys. zł.

Na co przeznaczają publiczne pieniądze? Lubią dużo jeździć, więc spore są wydatki na paliwo. Niektórzy korzystają także z taksówek. Nie brakuje fanów nowoczesnych gadżetów - nie odmówią sobie np. iphone'a czy dobrego ekspresu do kawy.
Posłowie wiele wydają na parkingi, książki i spotkania z wyborcami, bo trzeba wynająć salę i zapłacić za catering.

Lwią część z kwoty, którą otrzymuje 34 parlamentarzystów z Dolnego Śląska, pochłania wynajem biur, opłacenie rachunków i pensje dla pracowników. Niektórzy prowadzą nawet siedem biur - np. Jacek Świat czy Małgorzata Sekuła--Szmajdzińska.

Najwięcej na pracownicze pensje wydali politycy PO: Sławomir Piechota - 93 tys. zł, Jakub Szulc - ok. 90 tys. zł, Bogdan Zdrojewski - 81 tys. zł.

Co ciekawe, dwoje posłów: Norbert Wojnarowski (PO) i Anna Zalewska (PiS) nie zatrudnia nikogo na etatach.
Wiele pieniędzy posłowie przeznaczają na umowy o dzieło czy zlecenie. Michał Jaros (PO) w taki sposób wydał w ubiegłym roku ponad 60 tys. zł. Czy poseł powinien zatrudniać pracowników na tzw. umowy śmieciowe? Kancelaria Sejmu w poradniku przestrzega posłów, by unikali takich umów, gdy w rzeczywisto-ści świadczony jest stosunek pracy.

- Nie lubię określenia "śmieciówki", są to po prostu umowy cywilnoprawne. Współpracuję z ludźmi w różnym wieku, w tym ze studentami, dla których jest to pierwsza praca. Oni zyskują doświadczenie, a biuro dzięki temu może sprawniej funkcjonować - tłumaczy Michał Jaros.

Przyjrzyjmy się wydatkom na podróże. Parlamentarzysta może wystąpić o zwrot maksymalnie ok. 35 tys. zł. Cały limit w ubiegłym roku wykorzystali: Roman Kaczor (PO), Henryk Kmiecik (Twój Ruch), Halina Szymiec-Raczyńska (PSL) i Anna Zalewska (PiS). Blisko limitu był też Wojciech Zubowski (PiS).

Zresztą to właśnie ten ostatni poseł w 2013 r. wydał najwięcej pieniędzy na utrzymanie biur - 152 510 zł. - Nie byłoby to możliwe, gdybym w poprzednich latach nie wykazał się oszczędnością. Prowadzę trzy biura i jeżdżę często samochodem, który jest niezbędny w poselskiej pracy - mówi Zubowski.

Ile spala jego auto na sto kilometrów? Tego poseł nie chciał nam zdradzić.

Dużo, ale nie swoim autem, lecz taksówkami jeździ Mariusz Orion-Jędrysek, wrocławski poseł PiS. W ubiegłym roku przeznaczył na ten cel ponad 6 tys. zł. Jeżeli przyjąć 30 zł jako średnią cenę kursu, to poseł musiał ich wykonać 200. Dokąd? Tego się nie dowiedzieliśmy. Polityk odesłał nas do biura poselskiego, a tam usłyszeliśmy, że to słodka tajemnica... posła.

Nie wchodził w szczegóły także poseł Roman Kaczor (PO). Z oficjalnych danych wynika, że to on wydał najwięcej pieniędzy na zakup książek, prasy, wydawnictw czy środków czystości. W sumie było to ponad 17 tys. zł. Dla porównania - Jacek Świat (PiS) wydał na te artykuły niecałe 700 zł.

Poseł Kaczor nie zamierza się jednak tłumaczyć, na co dokładnie wydał publiczne pieniądze. Powiedział nam, że wszystko napisał w oświadczeniu. Asystentka posła dodała, że zapewne były to wydawnictwa związane z pracą pana posła, jednak nie potrafiła odpowiedzieć, o jakie książki chodzi.

POSEŁ WYDAJE 1200 ZŁ MIESIĘCZNIE NA TELEFONY - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE
Bardziej rozmowny jest kolega partyjny Kaczora - poseł Michał Jaros. On wydał najwięcej na telefonu komórkowe - ponad 15 tys. zł, co daje miesięcznie kwotę ponad 1200 zł.

- Nie jest to tylko rachunek za telefon komórkowy. W znacznej części są to rachunki za internet i telefon stacjonarny, na który dzwonią mieszkańcy. Wydatki zwiększyła, oczywiście, moja obecność na ukraińskim Majdanie, jednak w głównej mierze są to normalne koszty funkcjonowania biura. Aby wykonywać swoje zadania, potrzebuję się sprawnie komunikować - wyjaśnia poseł. Dodaje, że zdecydował się na renegocjację umowy z operatorem i liczy na zmniejszenie kosztów.

Na co jeszcze idą pieniądze podatników? Na przykład Marzena Machałek (PiS) na obsługę rachunkowo-księgową i bankową wydała ponad 5 tys. zł. Jarosław Charłampowicz (PO) na artykuły spożywcze wydał ponad 8 tys. zł. Poseł tłumaczy, że to także koszty spotkań z wyborcami, gdzie zapewnia poczęstunek.
A Małgorzata Sekuła-Smajdzińska na kwiaty wydała ponad 3 tys. zł.

Zobacz, co nasi posłowie kupują do swych biur

chłodziarko-zamrażarka, 420 zł, Jakub Szulc
dwa wazony, 160 zł, Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska
obraz, 250 zł, Izabela Katarzyna Mrzygłocka
telefon Samsung, 2154 zł, Halina Szymiec-Raczyńska
laptop, 3070 zł, Zofia Czernow
komoda, stół, 385 zł, Agnieszka Kołacz-Leszczyńska
Apple Iphone 5, 1804 zł,
Monika Wielichowska
kamera, 329 zł, Wincenty Elsner
ekspres do kawy, 1249 zł, Marek Łapiński

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mmmmmmmm
dlaczego w niemczech czy w innych krajach rodowici obywatele dbaja o społeczenstwo a u nas tylko o siebie przecierz to sanasze pieniadze i zostali wybrani przez narod aby ich reprezentowali a oni reprezentuja siebie
d
dorin
Brak słów...
"- Nie lubię określenia "śmieciówki", są to po prostu umowy cywilnoprawne. Współpracuję z ludźmi w różnym wieku, w tym ze studentami, dla których jest to pierwsza praca. Oni zyskują doświadczenie, a biuro dzięki temu może sprawniej funkcjonować - tłumaczy Michał Jaros. " Każdy nazywa umowy wedle uznania. Rozumiem, że gdyby zatrudniał pracowników na normalne umowy to odrazu taka osoba by źle wykonywała swoje obowiązki?!
G
Głos
Wydatki bez bUlu, jak podatników-handlowców, z takim samym tupetem i stopniem nepotyzmu.
B
Bukiet
Za zapewnienie "szanownym" parlamentarzystom dostępu do "koryta" wypełnionego publicznymi pieniędzmi. Wazony, kwiaty, komoda, obraz i ekspres do kawy...przedmioty wręcz niezbędne do sprawnego funkcjonowania biura poselskiego. Nie dziwi mnie fakt, że prym w tak "przemyślanym i niewiarygodnie koniecznym" wydatkowaniu środków publicznych wiedzie działaczka SLD. Stare nawyki pozostają w człowieku na długo.
Dodaj ogłoszenie