Wasze zdjęcia
    Galeria wrocławskich kotów

    Dzień Kota 2019

    Rozwiń
    Myśliwy zastrzelił żonę, bo myślał że to dzik

    Myśliwy zastrzelił żonę, bo myślał że to dzik

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Czytaj też:

    Czytaj też: ©Marcin Oliva Soto

    Do tragedii doszło w niedzielę w nocy, na skraju lasu w Niemczy, koło Dzierżoniowa. Myśliwi z miejscowego Koła Łowieckiego "Ponowa" zorganizowali tu polowanie na dziki. 40-letni Jacek W. siedział przyczajony w krzakach. Nagle, w odległości 100 metrów, zobaczył zarys postaci. Był święcie przekonany, że to dzik. Nie zastanawiając się długo, przymierzył broń i strzelił. Wedy rozległ się przeraźliwy krzyk.
    Czytaj też:

    Czytaj też: ©Marcin Oliva Soto

    - Okazało się, że to nie było zwierzę, a bliscy myśliwego: jego żona oraz 38-letni przyjaciel z Piławy Dolnej, też myśliwy, ze swoją żoną - opowiada nadkomisarz Mariusz Furgała z Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie.

    Kula wystrzelona przez Jacka W. zabiła jego żonę, 43-letnią Anetę W., która, mimo reanimacji, zmarła po kilkunastu minutach. Pocisk trafił ją w brzuch, co najprawdopodobniej spowodowało krwotok wewnętrzny.
    Myśliwy został zatrzymany. Był trzeźwy, podobnie jak inni uczestnicy polowania. Miał też niezbędne dokumenty łowieckie. Usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi mu do 5 lat więzienia.

    Czytaj też: Wizja lokalna po tragicznym polowaniu w Niemczy

    Nie został jednak aresztowany. Najprawdopodobniej dziś wróci do domu, do Krakowa. - Nie było potrzeby stosowania środków zapobiegawczych - tłumaczy Zbigniew Kata, zastępca prokuratora rejonowego w Dzierżoniowie.

    Mężczyzna przyznał się bowiem do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Śledczym mówił, że nigdy sobie nie wybaczy tego, co zrobił, że w jednej chwili runęło całe jego życie i nie wie, jak spojrzy w oczy dwójce swoich nastoletnich dzieci. Tłumaczył, że żona Aneta od lat dzieliła z nim pasję polowań. Sama wprawdzie nie strzelała, ale lubiła spędzać czas w lesie, z dala od zgiełku miasta. Na Dolny Śląsk przyjeżdżali często. Byli zaprzyjaźnieni z myśliwym mieszkającym w Piławie Dolnej. Niedziela to był ich ostatni dzień pobytu, a polowania jak dotąd nie były udane. Dlatego, kiedy zobaczył w oddali, jak mu się wydawało, dzika, stracił głowę. I mimo że posiadał strzelbę z lunetą, miał profesjonalną latarkę, nie sprawdził, czy to na pewno zwierzę.

    Kiedy okazało się, że strzelał do żony, razem z przyjaciółmi próbowali ją jeszcze reanimować. Od razu wezwali też pogotowie ratunkowe. Lekarze na miejscu byli jednak dopiero po ponad 20 minutach. Do zdarzenia doszło bowiem na terenie podmokłym, z dala od jakiejkolwiek drogi. Załoga karetki kilkaset metrów musiała pokonać na nogach, w ciemności. To trwało. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, kobieta jeszcze żyła, ale podczas kolejnej próby reanimacji zmarła.

    Jacek W. to krakowski deweloper, człowiek majętny. Polowania były jego pasją. Co roku przyjeżdżał na Dolny Śląsk. - To ogromna tragedia, jestem zszokowany - mówi Kazimierz Pękała, prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Wałbrzychu. Przyznaje, że wypadki się zdarzają. Jest ich kilka w roku, ale ten był wyjątkowo tragiczny.

    - Pamiętajmy, że w kraju mamy ponad 110 tysięcy myśliwych. A to tylko ludzie, którzy, niestety, popełniają błędy - dodaje. Tłumaczy, że polowania teoretycznie są bardzo bezpieczne. A jeśli dochodzi do wypadku, wówczas zawsze winę ponosi człowiek. - Albo nieprawidłowo obchodzi się z bronią, albo też działa zbyt pochopnie. Myślę, że tak było w tej sytuacji. Zadziałała adrenalina - uważa prezes Pękała.

    - Wypadki na polowaniach zawsze się zdarzały, a co gorsza, błędy popełniają nie tylko nowicjusze, ale również doświadczeni myśliwi - twierdzi Tadeusz Andrzejczak, rzecznik dyscyplinarny Polskiego Związku Łowieckiego, autor jedynej w Polsce książki o wypadkach myśliwych. Z danych Związku wynika, że w 2010 roku zginęły w Polsce na polowaniach cztery osoby, a postrzelonych zostało aż 18.

    Andrzejczak tłumaczy, że nawet, gdy zachowuje się procedury, podczas oddawania strzałów z broni gładkolufowej ołowiane kule mogą odbić się od drzew, rykoszetować, wrócić i kogoś okaleczyć. - To są oczywiście nieprzewidywalne sytuacje. Ale są też i ewidentne naruszenia regulaminu polowań prowadzące do nieszczęść - dodaje myśliwy.

    Przykładów nie trzeba daleko szukać. Rok temu nieopodal Torunia dwóch myśliwych chciało zapolować na dziki, które były widziane na polu kukurydzy. Po zmierzchu jeden z nich strzelił - jak mu się wydawało - do dzika. Okazało się, że jego celem była 54-letnia kobieta, która razem z mężem zbierała na polu kolby kukurydzy. Zmarła.

    W styczniu tego roku w Zachodniopomorskiem dwaj zaprzyjaźnieni myśliwi wybrali się na polowanie. Każdy z nich zajął swoje stanowisko. W pewnym momencie młodszy z mężczyzn, 31-latek, zobaczył grupę dzików. Strzelił, jednak zamiast w zwierzynę, trafił w 59-letniego kolegę ukrytego w zaroślach na linii strzału. Strzał ze sztucera urwał myśliwemu nogę.
    Na Dolnym Śląsku podobny wypadek miał miejsce 8 lat temu pod Dobromierzem. Tam również myśliwy, przez przypadek, na polowaniu postrzelił swojego kolegę. Mężczyzna zmarł w szpitalu.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (181)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ohh

    Dark (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Pierw trzeba się upewnić a później strzelać, ci myśliwi to jakaś totalna porażka

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hehehe

    łowca c*p (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Sprytnie to ustawili. Kolega z żoną mu ją wystawili na cel a ten tylko nacisnął na spust. Max 5 lat więc pewnie dostanie ze 2, o ile nie w zawiasach. Najkorzystniejsza metoda pozbycia...rozwiń całość

    Sprytnie to ustawili. Kolega z żoną mu ją wystawili na cel a ten tylko nacisnął na spust. Max 5 lat więc pewnie dostanie ze 2, o ile nie w zawiasach. Najkorzystniejsza metoda pozbycia niedepilującej się żony.   zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    Kacper (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Po co łaziła po lesie w środku pocy podczas polowania co innego jakby była z mężem ale on polował a ona se po lesie łaziła???


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    Kacper (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Sory literówka wyżej nocy*

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Super pomysł na książkę

    XYZ (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

    Ten myśliwy to istny geniusz zbrodni,
    Najlepiej zabić i pozbyć się dowodów lub śladów lub
    Najlepsze jest nieumyślne zabójstwo, gość dostał wyrok w zawieszeniu i jest teraz wolny, zarówno od...rozwiń całość

    Ten myśliwy to istny geniusz zbrodni,
    Najlepiej zabić i pozbyć się dowodów lub śladów lub
    Najlepsze jest nieumyślne zabójstwo, gość dostał wyrok w zawieszeniu i jest teraz wolny, zarówno od więzienia jak i od żony zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Komentarz

    Anonim (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    Pewnie myślał że to dzik no cóż pomylił się bo to locha była

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ale żeście nawini jak xD

    Sebastian (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Czy serio nikt z czytających to, nie jest na tyle inteligentny, aby spojrzeć na datę tego artykułu? Jest on z 2011 roku! A wszyscy myślą, że odnosi się on do aktualnych polowań na dziki xD

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mordercy

    darek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Może jednak Bóg istnieje...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niby myśliwi pewnie strzelają

    Paweł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Jak zapewniają myśliwi ponoć tylko oddają strzał w serce by się zwierzę nie męczyło. Wyszło szydło z worka. Strzelają do wszystkiego co się rusza. A tak notabene jak można pomylić sylwetkę...rozwiń całość

    Jak zapewniają myśliwi ponoć tylko oddają strzał w serce by się zwierzę nie męczyło. Wyszło szydło z worka. Strzelają do wszystkiego co się rusza. A tak notabene jak można pomylić sylwetkę zwierzęcia z żoną. Pewnie nie założył okularów. Szkoda Matki, która miała jeszcze ma dzieci do wychowania. Świeć Panie nad Jej duszą.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niesprawiedliwość

    . (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Powinien dostać karę za nieumyślne spowodwanie śmierci, skandal


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    niesprawiedliwosc

    sowa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

    Po co tam polazla co nie wiedziala ze polowanie trwa ????

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Problem rodzinny.

    MirekKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Odróżnił żonę kolegi od swojej

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo