Mieszkańcy: Romskie koczowisko się rozbudowuje. Jest też coraz więcej samochodów... (ZDJĘCIA)

Przemysław Wronecki
Wrocławianie alarmują, że koczowisko przy ul. Kamieńskiego się rozrasta. W ciągu kilku tygodni przybyło kilka nowych altan. Lokatorzy prowizorycznych domów zaczynają rozbierać na koczowisku samochody, a części, których nie uda się sprzedać podrzucają pod kontenery ze śmieciami, albo zostawiają w polu. Dziś na miejscu był Eko Patrol straży miejskiej, bo do mundurowych wpływa coraz więcej skarg od okolicznych mieszkańców.

– W ciągu kilku ostatnich tygodni na koczowisku romskim przy ul. Kamieńskiego przybyło kilka prowizorycznych domów. Sprowadzili się też nowi lokatorzy – opowiada Adrian Barczewski, który mieszka w czteropiętrowym bloku obok terenu który zajęli Romowie.

We wtorek rano na koczowisku pojawił się Eko Patrol wrocławskiej straży miejskiej. – Dostajemy sporo skarg telefonicznych i mejlowych dotyczących koczowiska. Staramy się systematycznie sprawdzać i dokumentować tu sytuacje – mówi Ewa Drzazga, kierownik Referatu Ochrony Środowiska w Straży Miejskiej (Eko Patrolu).

Precyzuje, że strażnicy wcześniej nie liczyli ilości chat stojących na koczowisku, jednak potwierdza, że wygląda jakby się ono powiększało. – Trudno jest określić ile dokładnie przebywa tam osób, bo nawet gdy jesteśmy tam rano to cześć mieszkańców koczowiska już nie ma. Mieszkańcy pobliskich bloków twierdzą, że najwięcej jest ich w nocy – informuje strażniczka.

Mieszkańcy osiedla opowiadają, że w ostatnim czasie na koczowisku rozebrano kilka samochodów. – Części, których nie są wstanie sprzedać zostawiają w polu, albo podrzucają je pod nasze kontenery – opowiada Paulina Marchewka. Potwierdzają to strażnicy miejscy, którzy znajdowali tam szyby, czy silniki z samochodów. Wtedy prosili o interwencję policję.

Wideo

Dodaj ogłoszenie