Lubin: Prezydent chce przejąć szkoły powiatowe

Agata Grzelińska
Robert Raczyński: Miasto stać na przejęcie szkół od powiatu
Robert Raczyński: Miasto stać na przejęcie szkół od powiatu Fot. Piotr Krzyżanowski
Prezydent Lubina Robert Raczyński ogłosił, że chce połączyć oświatę miejską i powiatową, czyli szkoły ponadgimnazjalne, które teraz podlegają staroście.

- Wystarczy uchwała rady powiatu o przekazaniu szkół gminie miejskiej - mówi Raczyński, startujący na kolejną kadencję.

Specjalista od prawa samorządowego potwierdza. - Oprócz uchwały oba samorządy muszą podpisać stosowne umowy, ale to jest możliwe i dość proste - mówi prof. Michał Kulesza.

Skutkiem takiego manewru ma być ujednolicenie oferty edukacyjnej, np. w zakresie języków obcych czy sportu. Raczyński obiecuje też doposażyć szkoły zawodowe. - Powiaty nie mają pieniędzy na wyposażenie warsztatów ani na wyższe pensje dla nauczycieli - dodaje. - Młodzież ucząca się zawodu mechanika nie może po raz tysięczny składać poloneza. Trzeba kupić nowoczesny sprzęt - argumentuje prezydent.

Raczyńskiego popierają startujący z jego komitetu wyborczego: Beata Goldszajdt, przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego w Lubinie, i Arkadiusz Tomczuk, nauczyciel z Zespołu Szkół w Chróstniku. - Nauczyciele z powiatowych szkół odczuwają różnice. Mają niższe pensje i nagrody - stwierdza Goldszajdt.

Ale rzecznik starosty odrzuca pomysł prezydenta. - To gra wyborcza. Tymczasem brakuje miejsc w lubińskich żłobkach i przedszkolach. Niech pan prezydent najpierw zrobi porządek na swoim podwórku - mówi Krzysztof Olszowiak.

Jeden z dyrektorów szkół uważa, że chodzi o kupienie głosów nauczycieli, rodziców i uczniów. Czy miasto poradzi sobie finansowo? Z 220 mln zł budżetu wydaje na oświatę aż 96 mln zł. Budżet powiatu to 105 mln zł - na szkoły idzie 46 mln zł. - Miasto ma ok. 90 mln zł długu - przypomina Olszowiak, który jest też radnym miejskim.

- Udźwigniemy to - zapewnia Robert Raczyński.

Podyskutuj na forum:
Czy powiat powinien przekazać szkoły miastu?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wieszcz

Tegoroczna kampania wyborcza, w wykonaniu wielu kandydatów na prezydentów miast przypomina lot godowy jętek jednodniówek. W swoich zapędach aby zapłodnić swoimi pomysłami jak największą liczbę wyborców kandydaci postępują tak jakby z chwilą wyborów kończył się dla nich świat. Niestety, w przeciwieństwie do jętek, które po tym locie giną, po wygranych wyborach kandydaci żyją nadal. Wtedy zaczynają wić się jak piskorze, żeby w miarę z twarzą wyplątać się z przedwyborczych obietnic. Jedni wynajdują obiektywne trudności (np. chciałem przejąć szkoły ponad gimnazjalne od powiatu ,ale oni nie chcieli ich przekazać), inni zaczynają wymyślać inne długofalowe koncepcje i snuć wizje, najlepiej takie, których realizacja wybiega poza bieżącą kadencję. I tak, aby do następnych wyborów.

Dodaj ogłoszenie