List do Zuzanny, czyli, gdzie są ci wszyscy nasi kandydaci...

Arkadiusz Franas
Fot. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Droga Zuzanno, bardzo żałuję, że nie kandydujesz z mojego okręgu, bo jesteś jedną z niewielu osób starających się o mandat we wrocławskim ratuszu, która wie, po co tam idzie. Konkretnie prezentuje, co postara się zrobić dla swojego miasta, osiedla, sąsiadów itp.

To tyle prywaty, bo faktycznie mi trochę żal. A nawet trochę więcej niż trochę. Oczywiście nie zdradzę Państwu, skąd Ona startuje i z jakiej listy, bo po pierwsze, byłoby to nie fair, a po drugie, jej kampania nie wymaga takiego wspomagania. Sama wkłada w to tyle wysiłku, że jej ulotki i program już chyba nawet widziałem w mojej lodówce, że nie wspomnę o skrzynce poczty elektronicznej czy innych portalach społecznościowych.

A ja się błąkam po mym okręgu. Jak bardzo bym się starał, to za Chiny Ludowe z dokładką Bangladeszu nie mogę się dowiedzieć, co kandydaci z mojego terenu chcieliby zrobić dla mej okolicy. Hasła typu "Czysty Wrocław" czy "Mniej gigantomanii" mnie jakoś nie przekonują.

W ogóle mieszkańcy większych miejscowości mają troszkę gorzej z tą demokracją. W małych miasteczkach czy wsiach, gdzie też zwykle z kampanią wyborczą dość krucho, przy urnach jest łatwiej. Przyjdzie sobie taki obywatel 21 listopada, weźmie karty do głosowania i już wie, co z tym fantem zrobić. Na Zenka w życiu nie zagłosuje, bo przecież pijak, drań, często niedomyty i do owego wyborcy żony smalił cholewki w podstawówce. Marian? Proszę bardzo. Na podwórku posprzątane, samochód na niedzielę zawsze umyty, dzieci zadbane i wykształcone. Jednym słowem: supergość. Oczywiście często potem się okazuje, że Zenek sporządniał, bo pić już nie może, a Marian właśnie zostawił żonę dla koleżanki z wojska, ale mimo wszystko jakaś orientacja jest.

A my, w pożal się Boże tych aglomeracjach i aglomeracyjkach, znów mamy chybił trafił. Albo głosujemy politycznie na listy, albo na uśmiech z plakatu. Tylko, co z działalnością w małych społecznościach mają wspólnego sprawy związane z katastrofą smoleńską i próby udowodnienia, że za sterami samolotu siedział Donald Tusk. Czy też permanentne wspominanie o aferze hazardowej, o której de facto wiemy tyle, że Zbyszek z Rysiem i przy pomocy Mira chcieli sobie coś ułatwić w życiu, ale czy zrobili coś złego, to już nikt nikomu jeszcze nic nie udowodnił.

Jak bardzo bym się nie starał, to za Chiny Ludowe z dokładką Bangladeszu nie mogę się dowiedzieć, co kandydaci z mojego terenu chcieliby zrobić dla tej właśnie okolicy

Trudno też wybierać w hasłach typu: "Będziemy jeszcze bardziej dumni z …" (ale dlaczego, to już autor nie wspomniał), "Patrzmy w przyszłość" (wielbicieli historii to nie dotyczy?) lub "Zmniejszymy cenę wody" (potem się okaże, że na miesiąc, a po trzech wzrośnie o 300 procent). Trochę więcej już o kandydatach mówią hasła w stylu dr. House'a kłodzkiej polityki czy też diablica kłodzkiej polityki.
Zwłaszcza to drugie jest w stanie przekonać męską część elektoratu spoglądających na piękną brunetkę z rogami na głowie i z wcale niemałym dekoltem w czerwonej sukni daleko odbiegającej od długości habitu zakonnego. Z dr. House nie łapię i pewnie dlatego, że nie oglądam, ale rozumiem, że mieszkańcy mogą liczyć na jakieś cuda.

W tym drugim przypadku, to się nawet dowiedziałem, że to realizacja programu z serii, gdzie diabeł nie może tam diablicę pośle.

Tylko, że ja nadal nie wiem, kto i kiedy powalczy o remont mojej ulicy, kiedy doczekam się kanalizacji, czy ktoś zajmie się zdewastowanym przedszkolem na mym osiedlu i kiedy jest szansa na zorganizowanie pieniędzy na plac zabaw.

Bo Szanowne Kandydatki i Szanowni Kandydaci teraz w tych wyborach to my o "takie Polskie walczymy". Bo że będzie lepiej, to już słyszałem.

Na TVP Historia, która odtwarza czasami skądinąd całkiem sympatyczne przemówienia niejakiego Edwarda Gierka, I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w latach 1970-1980…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
aga
a może Zuzka istnieje
w
wyborca
Artykuł teoretycznie i niczym i o nikim. Być może szanowny autor zechciałby przedstawić mityczną Zuzannę. A czytelnicy zweryfikują opisywane doświadczeni i zalety. W przeciwnym razie jest to tylko koleżeńskie PIANOBICIE! na potrzeby kampanii i mediów społecznościowych.
B
B.D.
„Potęgi państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden choćby największy geniusz. Uczynić to może cały, świadomy swych praw i obowiązków naród" - Wincenty Witos. Jan Socha radny Rady Osiedla Huby kandyduje do sejmiku z listy nr 2 .
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie