Lepiej, kiedy przez ciemność przebija światło

Małgorzata Matuszewska
Scena ze spektaklu
Scena ze spektaklu Wrocławski Teatr Współczesny/Piotr Hawałej
Udostępnij:
Ostatnia premiera z cyklu „Teatr w ciemnościach” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym jest lepsza niż poprzednia. Ale to mizerna pociecha.

„Wyspy Galapagos. Król Dawid” Helmuta Kajzara Wrocławski Teatr Współczesny pokazał na Małej Scenie. Pierwszą sztukę Kajzar napisał w latach 1981-1982, to jego ostatni dramat. „Króla Dawida” nie skończył przed śmiercią. Twórcy przedstawienia zapowiadali, że poszukają genezy zła. W ciemnym pokoju spotyka się czwórka artystów, by bezkompromisowo uprawiać sztukę i stworzyć spektakl. Rozmawiają, wyciągają coś do jedzenia z pomalowanej na czarno (a jakże) lodówki. Tworzą, tworzą i jakoś tak się składa, ze chyba trudno im wyrazić, co chcą stworzyć. I o czym, tak naprawdę, opowiedzieć. Dobrze wypadł pełen ekspresji monolog Agaty Skowrońskiej poświęcony przemocy, dobrze grał Arkadiusz Cyran. W finałowej scenie artyści muszą się zmierzyć z bojówką wpadającą do ich twierdzy artystycznych wartości. I warto dodać, że w przeciwieństwie do „Odejścia Głodomora”, pokazanego w niemal zupełnych ciemnościach na Scenie na Strychu, „Wyspy Galapagos. Król Dawid” zostały wyposażone w nieco więcej światła. Część akcji toczy się w takim oświetleniu, że rzeczywiście wszystko widać. Mają sens maski, stworzone fosforyzującą farbą na twarzach aktorów, przywołujące klimat niczym z horroru. Podobny klimat ogarnia Małą Scenę razem z wisielcem, który pojawia się ku niepokojowi publiczności. „Odejście Głodomora” zostało zresztą przywołane na początku spektaklu kilkoma słowami, wprowadzającymi w nastrój całości. Właściwie, krótko rzecz ujmując, mogę podsumować te dwa spektakle (nie widziałam pierwszego, czyli wrześniowego „Dziwnego pasażera” Tymoteusza Karpowicza): „Odejście Głodomora” Tadeusza Różewicza to dobry, wciąż świeży i aktualny tekst oraz zła forma teatralna, „Wyspy Galapagos. Król Dawid” zaś to tekst – ramota, w dodatku niepotrzebnie sklejona z dwóch, ale teatralna forma jest tu trochę lepsza. Wrocławski Teatr Współczesny niewątpliwie potrzebuje więcej światła. W spektaklu „Wyspy Galapagos. Król Dawid” zagrali wyłącznie aktorzy gościnni, niektórych znam z innych wrocławskich scen. To dobrzy aktorzy i warto ich wykorzystać, dając do zagrania dobre, współczesne teksty. Niedawno Teatr zakończył konkurs dramaturgiczny i już niecierpliwie czekam na pokonkursowe premiery. Mam nadzieję, że będą zrozumiałe i wystawione świetnie.
Wrocławski Teatr Współczesny, Helmut Kajzar, „Wyspy Galapagos. Król Dawid”, reżyseria: Andrzej Ficowski, muzyka: Jacek Modliński, występują: Dorota Kwietniewska, Agata Skowrońska, Arkadiusz Cyran, Rafał Kwietniewski, Robert Kaczorowski, Sebastian Zachary. Premiera 11 grudnia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie