King Szczecin - WKS Śląsk Wrocław 77:92. Humphrey Wilkom wilkiem, Śląsk w górnej ósemce!

Rafał Hydzik
fot. WKS Śląsk Wrocław / Wojciech Cebula
Udostępnij:
W 18. kolejce Energa Baset Ligi WKS Śląsk Wrocław wygrał z Kingiem Szczecin 92:77. Dzięki takiemu wynikowi podopieczni Olivera Vidina wskoczyli na miejsce premiowane grą w play-offach!

poprzednim meczu Śląska Wrocław z Kingiem Szczecin nie tylko nie warto przypominać, ale i kibice woleliby już do niego myślami nie wracać. Z kronikarskiego obowiązku wspomnimy tylko, że „Wilki Morskie” w Hali Orbita wygrały 83:73, korzystając z dramatycznej wówczas skuteczności WKS-u.

Kamil Łączyński, którego Oliver Vidin bez większego zaskoczenia desygnował do pierwszej piątki, odebrał przed meczem gratulacje od władz szczecińskiego klubu, które przypomniały wywalczone z jego udziałem ósme miejsce na Mistrzostwach Świata. Obok „Łączki” mecz rozpoczęli Devoe Joseph, Mathieu Wojciechowski, Michał Gabiński i Michael Humphrey. Co ciekawe, w wyjściowym składzie Kinga zabrakło Pawła Kikowskiego i Clevelanda Melvina, którzy w październikowym meczu rzucili najwięcej punktów. Trener Łukasz Biela postawił natomiast na Dominika Wilczka, wychowanka WKS-u.

Choć pierwsze dwie minuty i kilka celnych rzutów wskazywały na zupełnie odmienny obraz gry, pozostałość drugiej połowy skutecznie ten optymizm wybiła. Przede wszystkim ponownie Śląsk miał duże kłopoty z szykami defensywnymi Kinga, który z powodzeniem zagęszczał strefę podkoszową, wybijając z rytmu Humphreya. Po drugiej stronie boiska gospodarze natomiast sprawiali olbrzymie problemy, naprzemiennie penetrując kosz i szybkimi przerzutami rozbijając szyki Śląska. Efekt? Seria 17:2! Dopiero zmiany Olivera Vidina pomogły WKS-owi wrócić do gry. Danny Gibson wniósł dużo ożywienia i rzucił 7 punktów, a Andrew Chrabascz z Aleksandrem Dziewą zadbali o poprawę zbiórki, łącznie zgarniając 6 piłek. Rzutem na taśmę Trójkolorowi wygrali pierwszą kwartę.

Trudno znaleźć pozytywy w drugiej odsłonie. Przedstawimy ją więc liczbowo: 3 na 11 celnych prób w „trumnie” i... 0 na 8 zza łuku. Przez 10 minut gry Trójkolorowi nie przekroczyli 30 proc. skuteczności z gry... Idealnym podsumowaniem tej części meczu był ostatni set rozgrywany z 27 sekundami na zegarze. Po chaotycznej akcji Łączyński chybił zza łuku, na co odpowiedział Kikowski trzypunktowym buzzer beaterem.

Początek drugiej połowy do złudzenia przypominał pierwszą. Mimo 9-punktowej serii, Śląsk systematycznie swoją przewagę tracił. Zawodnicy WKS-u nie potrafili wypracować sobie pozycji do rzutu i wciąż nagminnie pudłowali z dystansu. W połowie trzeciej kwarty trener Vidin powoli zaczął tracić karty w talii, z uwagi na skumulowane przez jego zawodników faule. Humphrey w ostatnią odsłonę wszedł z 4 przewinieniami na koncie, Dziewa - 4, a Łączyński 3. Zwłaszcza balansowanie na krawędzi graczy wysokich było mocnym ciosem dla WKS-u, zważywszy na to, że już Humphrey z Dziewą miewali problemy pod koszem z Melvinem, Łapetą czy McCauleyem, a Gabiński i Chrabascz to zawodnicy o jeszcze mniej okazałych warunkach fizycznych.

W finalnej odsłonie Vidin wykorzystał do samego końca limit fauli Humphreya, który punktowo rozgrywał swój najlepszy mecz odkąd występuje na polskich parkietach. Po ostatniej syrenie zapisał na swoim koncie 32 punktów i 9 zbiórek, oraz... 4 faule! Wilki nie zdołały wymusić na Amerykaninie ostatniego przewinienia.

Śląsk w ostatnich 10 minutach skutecznie „żerował” na stratach Kinga, których w całym spotkaniu było aż 20. To właśnie szybkie ataki wyprowadzane po zbiórce okazały się kluczem do zwycięstwa dla Śląska, który przez całe spotkanie nie mógł rozpracować defensywy Kinga w statycznych akcjach.

Dzięki korzystnemu wynikowi w Szczecinie WKS zrównał się w tabeli ze swoim przeciwnikiem, wskakując na siódme miejsce w tabeli! W powietrzu zaczyna unosić się zapach play-offów...

King Szczecin - WKS Śląsk Wrocław 77:92 (21:23, 20:16, 19:17, 17:36)
King: McCauley 17, Melvin 17, Kikowski 14, Davis 11, Ware 8, Bartosz 5, Wilczek 4, Łapeta 1, Mustapić 0.
Śląsk: Humphrey 32, Joseph 17, Wojciechowski 13, Gibson 8, Dziewa 7, Dorn 5, Gabiński 5, Łączyński 5, Musiał 0, Chrabascz 0.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

H

Majk wyrasta na lidera. Biali potrafią skakać!

K
Kibic

Brawo i gratukacje, może King to nie zbyt wybitna i topowa drużyna ale małymi kroczkami do przodu gdzie jest nasze miejsce.

G
Gość
26 stycznia, 18:25, Gość:

muszą tylko przestać grać w orbicie i będzie dobrze

Hej Śląsk wszystko jest na dobrej drodze.

Chyba dawno w Orbicie nie byłeś jest poprawiona.

G
Gość

muszą tylko przestać grać w orbicie i będzie dobrze

D
Dupkiewicz zniszczyl

WKS Śląsk ma tylko jedne miejsce... nr 1 !

Dodaj ogłoszenie