"Jutro odchodzę, kochani, baj, baj!" zapewniał w środę prezydent Wrocławia. Czy faktycznie zrezygnuje ze stanowiska?

Janusz Gajdamowicz
Janusz Gajdamowicz
Prezydent Wrocławia zadeklarował, że chętnie odda władzę w mieście.
Prezydent Wrocławia zadeklarował, że chętnie odda władzę w mieście. Magdalena Pasiewicz
Udostępnij:
Nie milkną echa deklaracji wygłoszonej przez prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, w której zapewniał, że jeśli znajdzie się ktoś, kto poradzi sobie z bolączkami miasta, to chętnie – nawet na drugi dzień - odda mu władzę. Na te słowa zareagował radny PiS Andrzej Kilijanek, wyrażając swoją natychmiastową gotowość do przejęcia fotela prezydenta. Do zamiany na stanowisku dotąd nie doszło.

"Jutro odchodzę Kochani, baj, baj! Będę robił różne inne fajne rzeczy. Mam co robić, mam co robić - naprawdę!" - podkreślał Jacek Sutryk podczas transmisji, którą prowadził w środę (8 czerwca) na żywo na swoim osobistym - jak twierdzi - profilu na Facebooku. Chwilę wcześniej proponował natychmiastowe oddanie władzy ochotnikowi, który zgłosi się do niego z taką propozycją.

Pisaliśmy o tym tutaj:

Odzew na słowa prezydenta Wrocławia był natychmiastowy

Już następnego dnia na jego biurku znalazł się list, w którym jeden z miejskich radnych zaproponował swoją gotowość do takiego działania. List trafił też do lokalnych redakcji, a po jego opublikowaniu wielu mieszkańców miasta w komentarzach, wyraziło swoje zdanie i wrażenia na ten temat. Zapytaliśmy o to samego autora słów listu, skierowanego do Jacka Sutryka.

"Pierwszy raz we Wrocławiu mamy taką sytuację, w której prezydent stawiający się w kontrze do Prawa i Sprawiedliwości jest jeszcze bardziej krytykowany niż samo PiS, a do tego, zdając sobie sprawę, że mamy tutaj sporą grupę „negatywnego elektoratu”, wszystko wskazuje, że sam Jacek Sutryk ma obecnie chyba jeszcze większą. Już wczoraj spotkałem się z wieloma przychylnymi dla tego pomysłu komentarzami, mimo, że pisali je ludzie, którzy wcześniej nie byli wcale naszymi wyborcami" - mówi nam radny Andrzej Kilijanek.

List licznie komentowali czytelnicy portalu Gazetawroclawska.pl

Oto niektóre z wpisów (pisownia oryg.), jakie pojawiły się na naszym profilu na Facebooku:
"Nie mogę się już doczekać aż pożegnamy tego Pana, chętnie sama pomogę mu się spakować i wyprowadzić z ratusza nawet dam na bilet MPK"

"To dziękuję i do widzenia baj baj"

"Chyba nikt nie spieprzył tego miasta jak pan, zatem dziekujemy, uff dlaczego tak pozno??"

"Dziękujemy za Buforową ! odejdź i nie wracaj!"

"A idz pan w ... takiej fuszery chyba jeszcze nie było - jedynie co udało się zrobić to zakorkowanie wrocłąwia"

"No niech zniknie w końcu, tylko wcześniej niech odpowie za marnotrastwo"

Czy prezydent Wrocławia dotrzyma słowa?

"Ja się rozbieram i wskakuję do wody!" - mówił prezydent pod koniec kolejnej, czwartkowej (9 czerwca) transmisji na Facebooku prowadzonej z nowo otwartego Aquaparku na wrocławskim Brochowie - i natychmiast dodał: "Żartowałem oczywiście, ale muszę dodawać czasami, że żartuję, bo koalicja Nowoczesnej i PiS nie zna się na żartach, a jest we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Pozdrawiamy i jednocześnie życzę Wam dużo dystansu do otaczającego świata i do siebie przede wszystkim Panowie!" - dodał włodarz Wrocławia w nawiązaniu do słów wypowiedzianych dzień wcześniej.

Co na to radny Andrzej Kilijanek?

"Z tego, co mi na ten moment wiadomo – a mówią mi o tym koledzy, bo sam jestem na profilu pana prezydenta zablokowany – on sam powiedział, że żartował, a my nie znamy się na żartach" – mówi Andrzej Kilijanek. - Jednak patrząc, na tę relację ze środy, nie odniosłem takiego wrażenia, raczej wyglądało to na pretensje do mieszkańców Wrocławia, że mają konkretne oczekiwania. Ja widzę politykę samorządową zupełnie inaczej i uważam, że to właśnie dzięki oczekiwaniom mieszkańców, możemy to miasto zaprojektować takim, jakim potrzebujemy. Prezydent Sutryk widocznie tego nie rozumie i uważa, że wszystko wie, wszystko sprawdził, wszystko zaprojektował i tylko kwestią czasu pozostaje – kiedy to zrealizuje".

Prezydent nie podziękował i nie przeprosił

Jak powszechnie wiadomo, prezydent Wrocławia od pierwszych dni swojego urzędowania nie szczędzi czasu na komunikację z mieszkańcami i przy niemal każdej okazji chętnie korzysta z możliwości nowoczesnych środków przekazu. Czy w zaistniałej sytuacji to, co opowiada na swoim „fejsbukowym” profilu, można traktować poważnie?

"Skoro w wypowiedzi Jacka Sutryka padły słowa o tym, że chce zrezygnować ze swojego stanowiska, postanowiłem mu to umożliwić. Jednak jak widać, znowu szybko zmienił zdanie i pomimo wcześniejszej obietnicy, tego nie zrobi. Odczytuję to jako brak honoru, ponieważ pan prezydent nie tylko nie dotrzymał słowa, ale nawet nie zaprosił mnie na kawę, czy jakiekolwiek spotkanie, żeby o tym porozmawiać. Nie powiedział też "dziękuję", że znalazł się chętny, który go zastąpi, a mieszkańcy nie usłyszeli słowa "przepraszam" za to, że pozwala sobie na takie wypowiedzi" – dodał na koniec radny Andrzej Kilijanek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Świat bez broni jądrowej. Apel w 77. rocznicę ataku na Nagasaki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie