Dwóch badaczy z Uniwersytetu Wrocławskiego wyrusza na Spitsbergen

Natalia Wellmann
Henryk Marszałek i Michał Rysiukiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego
Henryk Marszałek i Michał Rysiukiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego Mirosław Wąsik
To będzie już 23. wyprawa badaczy z Uniwersytetu Wrocławskiego na Spitsbergen. Skromna, bo czteroosobowa. Ale program badań jak zwykle jest ambitny. We Wrocławiu żar leje się z nieba, a oni w plecakach mają kombinezony, puchowe kurtki, czapki i ciepłe rękawice. Dr Jan Klementowski, geomorfolog z uniwersyteckiego Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego, kończy pakowanie. Wyjazd już sobotę.

- Wprawdzie na Spitsbergenie też jest lato, ale temperatura powietrza wynosi ok. 2 st., a i przymrozki, zamiecie śnieżne też mogą się zdarzyć - mówi. I dodaje, że do zabrania zostały mu już tylko same drobiazgi. Cały sprzęt badawczy, żywność, opał, paliwo do silników łodzi i inne potrzebne rzeczy popłynęły statkiem. Kilka ton bagaży jest już na miejscu.

W drodze na Spitsbergen jest prof. Wojciech Ciężkowski, hydrogeolog z Politechniki Wr., który do Norwegii wyruszył autem. W ekipie są jeszcze dr hab. Henryk Marszałek (kierownik wyprawy) i mgr Michał Rysiukiewicz - hydrogeolodzy z uniwersyteckiego Instytutu Nauk Geologicznych.

Naukowcy sprawdzą m.in., jaki jest wpływ ocieplenia klimatu w Arktyce na wieloletnią zmarzlinę, jakim zmianom ulegają lodowce, a za pomocą kamery termowizyjnej zbadają wypływające spod lodowca wody termalne. Będą też i dolnośląskie akcenty. Michał Rysiukiewicz zbierać będzie materiały do swojej pracy doktorskiej, w której porównuje zlewiska rzeki Kamieńczyk w Karkonoszach i potoku Steinvik na Spitsbergenie.

Luksusu nie ma, zaledwie 28 mkw. Jest laboratorium, radiostacja, mała elektrownia

- Choć to dwa całkiem różne światy, mają ze sobą wiele wspólnego - zaznacza Rysiukiewicz.

Na polarnej wyspie naukowcy pozostaną do końca sierpnia. Zamieszkają w stacji badawczej Uniwersytetu Wrocławskiego wybudowanej w latach 70. na przedpolu lodowca Werenskiölda, 20 km od stacji Polskiej Akademii Nauk w Hornsundzie.

- Luksusu nie ma, zaledwie 28 mkw. Jest laboratorium, radiostacja, mała elektrownia - opowiada dr Klementowski. Zaznacza jednak, że spokój badaczy zakłócić mogą niedźwiedzie polarne. - Myłem się kiedyś w potoku, a taki jeden ukradł mi mydło - opowiada dr Klementowski. To już jego jedenasta wyprawa do Arktyki.

Na Arktyce jest wiele wrocławskich śladów, np. Góra Jahna (nazwana na cześć Alfreda Jahna, byłego rektora UWr), Półwysep Baranowskiego (wrocławski glacjolog Stanisław Baranowski zginął podczas jednej z polarnych wypraw) i Przełęcz Kosiby (Aleksander Kosiba, profesor UWr).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie