Dolny Śląsk. „Pstryknij grzybiarza”. Uwaga, na zbieraczy sypią się mandaty

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Strażnicy leśni w akcji.
Strażnicy leśni w akcji. fot. adrian kuzmiuk
Oprócz miłośników grzybów nie próżnują też strażnicy leśni. To za ich sprawą wizyta w lesie może drogo kosztować. Pamiętajmy, że w lesie nie jesteśmy sami! Jak uniknąć mandatu - czytajcie poniżej!

W ostatnich dniach oprócz wysypu grzybów, na Dolnym Śląsku mamy do czynienia z prawdziwym deszczem mandatów. Wlepiają je strażnicy leśni, przeważnie za wjeżdżanie autami do lasów, czy zastawianie leśnych dróg. Takie grzybobranie, czy wycieczka do lasu może nas kosztować nawet 500 złotych.

Kary posypały się w miniony weekend w okolicach Milicza oraz Jawora. Jak poskarżyli się nasi czytelnicy, grzybobranie kosztowało ich po 100 złotych. Mandaty na taką kwotę znaleźli za wycieraczkami swoich aut, gdy wrócili do nich z koszami pełnymi grzybów. Jak nam powiedzieli, mandaty wlepiono im, mimo że w miejscach w których zostawili samochody nie było żadnych znaków zakazujących wjazd lub parkowanie.

- Skarżący się nie mają racji. Przepisy mówią wyraźnie, że pojazdem można wjechać do lasu drogą leśną tylko wtedy, gdy jest wyraźnie ona oznaczona drogowskazami dopuszczającymi ruch. To, że nie ma żadnych znaków zakazu, wcale nie świadczy o tym, że można tam wjeżdżać i parkować. Dotyczy to zarówno dróg jak i duktów leśnych, czy przecinek – wyjaśnia nam Malwina Sokołowska, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.

W 5. artykule Ustawy o lasach czytamy, że „ruch motorowerem, pojazdem silnikowym (samochodem, motocyklem czy quadem), a także zaprzęgiem konnym dopuszczalny jest tylko drogami publicznymi. Każdym pojazdem można wjechać do lasu drogą leśną tylko wtedy, gdy jest wyraźnie ona oznaczona drogowskazami dopuszczającymi ruch ( np. wskazany jest kierunek i odległość dojazdu do miejscowości, ośrodka wypoczynkowego czy parkingu leśnego). Nie dotyczy to inwalidów, którzy poruszają się pojazdami przystosowanymi do ich potrzeb”.

„Pstryknij grzybiarza”. Wyprawa do lasu może kosztować nawet 500 złotych

Jak mówią nam przedstawiciele Lasów Państwowych, oprócz parkowania w lasach, nagminnie zdarzają się przypadki parkowania samochodów przed szlabanami i na poboczach dróg dojazdowych do lasów. W takich przypadkach, mimo że te droga są dopuszczone do ruchu, też mogą się posypać kary. - Kierowcy często nie zdają sobie sprawy, że parkując w ten sposób uniemożliwiają naszym pracownikom wywóz drewna z lasu, a w razie pożaru, dotarcie na miejsce strażakom – mówi rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.

Za wjeżdżanie do lasu i parkowanie gdzie popadnie, strażnicy leśni oraz pracownicy służby leśnej mogą wlepić mandat w wysokości od 20 do 500 złotych. Mogą też karać za niszczenie grzybów i grzybni, palenie ognisk, niszczenie roślin, płoszenie, zabijanie dzikich zwierząt, niszczenie ptasich gniazd, czy mrowisk. - W razie nie zapłacenia mandatu lub odmowy jego przyjęcia, sprawa trafia do sądu i wtedy grzywna może być wyższa niż 500 złotych. Wszystkie przypadki wjeżdżania do lasu są przez naszych strażników dokumentowane i nikt nie może liczyć na to, że jak znajdzie mandat za wycieraczką, a w pobliżu nie będzie już strażnika, to niezapłacenie ujdzie mu płazem - ostrzega Malwina Sokołowska.

Kary sypią się nie tylko na grzybiarzy, ale też na turystów, którzy szczególnie w weekendy wjeżdżają do lasów, parkując na ścieżkach i przecinkach, poza wyznaczonymi parkingami. Z taką sytuacją strażnicy leśni mają często do czynienia na przykład w okolicach Ślęży pod Wrocławiem.
- Nasi strażnicy cały czas patrolują lasy, a robią to także w czasie weekendów – podkreśla Malwina Sokołowska.

Skąd wiadomo czy droga jest publiczna czy leśna?

Tutaj jak przyznają przedstawiciele Lasów Państwowych, nie ma systemu oznakowania dróg publicznych biegnących przez lasy. Jest to obowiązek zarządcy drogi, który powinien oznakować drogę zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów ruchu drogowego oraz ustawy o lasach. Najlepiej kierować się ogólną zasadą wjeżdżania samochodem do lasu tylko tam, gdzie wyraźnie pozwalają na to znaki drogowe. Zgodnie z ustawą o lasach nie ma obowiązku oznakowania znakami zakazu dróg, gdzie nie wolno wjeżdżać. Najlepiej postępować według zasady - droga nieoznakowana nie jest dopuszczona do ruchu. Poszczególne nadleśnictwa ustawiają tablice informacyjne z drogami wyznaczonymi do ruchu i miejscami parkingowymi. Informacje na temat lokalizacji parkingów leśnych można znaleźć na stronie Lasów Państwowych. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce adres: www.lasy.gov.pl, a potem wybierając odpowiednią dyrekcję regionalną i nadleśnictwo znaleźć miejsce w którym można zostawić auto.

PSTRYKNIJ GRZYBA! Kolejne fotografie naszych czytelników. Is...

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Egon
To ja proponuję mandaty dożywotnie dla tych, co pobudowali się w lesie. Są miejsca, gdzie nie ma drogowskazów a codziennie jeżdżą do swych leśnych rezydencji prokuratorzy, sędziowie i inni prominenci.
G
Gość
Widzę to zawsze i kara 500zł to za mało .. powinno być 3000zł. Wjeżdżają i zbierają prawie z samochodu.. zostawiają przy tym śmieci ..
Dodaj ogłoszenie