Chory na serce czekał tydzień na receptę: "Nie liczą się z człowiekiem"

Agata Wojciechowska
Przychodnia Kosmonautów przy ul. Horbaczewskiego we Wrocławiu
Przychodnia Kosmonautów przy ul. Horbaczewskiego we Wrocławiu fot. Janusz Wójtowicz
Choremu na serce pacjentowi przychodnia Kosmonautów przy ul. Horbaczewskiego aż tydzień kazała czekać na wizytę u lekarza. A potrzebna mu była jedynie recepta na leki, które bierze od dawna. Nie działała ani rejestracja internetowa, ani telefoniczna. A gdy przyszedł do przychodni, dopiero za trzecim razem dostał się do lekarza. Dla NFZ to nie problem.

- Kompletnie nie liczą się z człowiekiem. Chory ich w ogóle nie odchodzi. Ważne są przepisy i limity, a pacjent jest 100 kilometrów od nich - denerwuje się Piotr Ziemiński. I opowiada swoją historię.
- Skończyły mi się leki na serce i w poniedziałek chciałem dostać się do swojego lekarza, aby dostać receptę na kolejne - mówi. - Postanowiłem więc skorzystać z rejestracji internetowej, możliwej od godz. 6 rano. Ale już o godz. 6.01 nie było wolnych miejsc - opowiada.

Zadzwonił więc do rejestracji. - Cały czas było "zajęte". Dopiero po godz. 10 udało mi się połączyć. Chciałem się zapisać do jakiegokolwiek lekarza. Mówiłem, że chodzi o leki na serce. Ale zaproponowano mi termin na za tydzień - denerwuje się.

Nazajutrz wybra się więc do przychodni osobiście. Kolejka przed rejestracją stała już zanim została ona otwarta. - Kilkanaście osób już czekało. Przypomniały mi się czasy PRL i kolejki w mięsnym - mówi nasz czytelnik. Nie stał razem ze wszystkimi, ale postanowił przyjść po godz. 18. Wtedy teoretycznie przychodnia zmienia się w placówkę świadczącą opiekę nocną i zdrowotną. Przyjmują ci sami lekarze, więc liczył na możliwość przyjęcia go z przeziębieniem i przy okazji wypisania recepty na serce.

Ale wieczorem zobaczył na drzwiach wejściowych kartkę: "Decyzją dyrektora podczas nocnych i świątecznych dyżurów lekarz nie może wypisywać recepty na leki stałe". Wyszedł tylko z receptą na leki przeciw przeziębieniu. O te na serce obawiał się zapytać. - Poczułem się jakby ktoś mi powiedział "szach mat". Widać inni już przede mną wpadli na podobny pomysł - dodaje.

W końcu po czterech dniach, gdy przyszedł do przychodni i zobaczył pustą poczekalnię, udało mu się dostać do lekarki. - Gdy opowiedziałem jej swoją historię, była załamana. Wypisała mi receptę na leki na serce - mówi Piotr Ziemiński.

W Przychodni Kosmonautów przy ul. Horbaczewskiego przyznają, że podobna sytuacja nie powinna się zdarzyć. Zarzekają się, że pacjent zawsze dostanie receptę tego samego dnia. - Zdarza się, że jeśli pacjent chce dostać się do konkretnego lekarza, nie mamy możliwości zapisania go na ten sam dzień. Wtedy musi czekać - mówi Jolanta Prorok, dyrektor ds. pielęgniarstwa. - W przypadku gdy pacjentowi skończą się leki, a jest chory np. na nadciśnienie czy cukrzycę, jest w ten sam dzień przyjmowany, tylko przez innego lekarza. Zdarza się, że wizytę ma następnego dnia - dodaje.

Tyle, że w tym przypadku pacjentowi nie zależało na konkretnym lekarzu. Jak twierdzi, chciał po prostu dostać się do kogokolwiek, kto wystawi mu receptę. Może więc NFZ, który za opiekę nad pacjentami płaci, powinien skontrolować która ze stron mówi prawdę? Teoretycznie powinien. Ale nie ma zamiaru.

Jak mówi nam Joanna Mierzwińska z dolnośląskiego NFZ, w przeciągu ostatniego miesiąca fundusz nie otrzymał żadnych skarg od pacjentów, którzy nie zostali zarejestrowani na wizytę do lekarza. NFZ zakontraktował przyjęcia przychodni przy ul. Horbaczewskiego dla pięciu lekarzy rodzinnych. Limit deklaracji na każdego z nich jest zapełniony, co oznacza, że każdy ma pod opieką 2750 osób. Stąd mogą więc wynikać długie kolejki.

Czy NFZ podejmie działania w tej sprawie? Nie. Rzecznik Joanna Mierzwińska mówi, że osoba zainteresowana powinna sama zgłosić się do funduszu, by dokładnie opisać sytuację. Wówczas NFZ zwraca się z prośbą o weryfikację do placówki. Jeśli tłumaczenia okażą się niewystarczające, to zarządza wizytację. Kontrola jednak powinna być... zapowiedziana.

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
nareszcie ktoś poruszył ten problem, ludzie to jest mafia! Jak ktoś jest poważnie chory nie ma szans na dostanie się do lekarza tak jak pan opisał. Internetowo nie ma szans 06 :01 brak miejsc, stać w kolejce od 7:00 z gorączką? Też nie ma pewności, że się zarejestrujesz a zimą nabawisz się zapalenia płuc stojąc mrozie prawie godzinę. Nie wspomnę, że lekarz nie da skierowania na żadne badanie, bo pani prezes nie wyraża zgody( chodzi o finanse) owszem możesz zrobić badanie ale trzeba płacić. Ludzie trzeba coś z tym w końcu zrobić! Kiedyś rozmawiałam z panią prezes ale w pojedynkę nie ma szans, w oczy kłamała, że tak nie jest. Może za pomocą gazety coś uda się zamienić. Wiem że większość się po prostu przyzwyczaiła, że tak jest ale to nie jest normalne. Nawet pracownicy przychodni tak mówią ale każdy się boi coś z tym zrobić.... Ludzie piszcie może ktoś nam pomoże....
j
josif47
Najlepiej podniescie rece do gory i poddajcie sie Niemcom. Po roku beda efekty !
c
chyba nie
chyba jesteś cieciem tej przychodni i masz układy z leniwymi kozami za szybką . Normalny pacjent czeka długo na receptę bo nie ma miejsc do doktorków.
w
w tej
przychodni. Taki rytuał staje sie powszechnie obowiązującym w większości placówek, tak jakby rejestratorka nie mogła sama porozumieć sie z lekarzem.
ż
że się nie da,
bo gdyby się dało, to ten cały Narodowy Fundusz Zasilania Prywatnych Gabinetów straciłby rację bytu. Pacjent jest tu na końcu łańcucha pokarmowego, może sobie leżeć w szpitalu na korytarzu i Fundusz nie widzi w tym nic niewłaściwego. Pacjent niech sie cieszy, że ma możliwość zasilania swoimi składkami NFZPG.
t
taaa
Pierdolenie o Szopenie przez sierotę życiową. Jestem pacjentem tej przychodni - receptę na zażywane leki dostaje się bez problemu. Kręcenie bicza z gówna, a nie afera!
a
ank
Trzeba po prostu planować wizytę u lekarza i wcześniej się rejestrować (nawet 1 miesiąc), a na dodatek mieć drobny zapas leków.
A
Agata
Lekarka po serii badań stwierdziła, że mam chorą tarczycę i muszę zacząć leczenie. Dała skierowanie do endokrynologa. Okazało się, że na wizytę będę czekać 9 miesięcy. I teraz tak: lekarka nie może mi przepisać żadnych tabletek na tarczycę, bo to musi zrobić endokrynolog. Jednocześnie oczywiście powinnam już brać tabletki, bo im szybciej zacznę leczenie tym lepiej. Zapisałam się na termin i czekałam. Koleżanka jednak dała mi namiar na prywatnego endokrynologa - wizyta 100zł. Poszłam i co się okazało? że to ten sam endokrynolog u którego będę mieć planowaną wizytę za 9 miesięcy!!
Czyli prywatnie da się? a na nfz (którego płacę składki) nie da się...
Z
Ziutka
Czy ktoś kontroluje tego typu placówki? Stały numer w tej przychodni to: "Proszę zapytać lekarza czy panią przyjmie" ... resztę możecie sobie dośpiewać.
E
Erest
Wizyt i leków im się zachciewa.
O
ONLY DOLMED
CHYTRY TRACI DWA RAZY. WIĘCEJ GO DROGA , CZAS I NERWY KOSZTOWAŁY
m
marek
najlepsza jest wódka w sklepie monopolowym zwanym przez niektórych apteką ... :)
poza tym do przychodni nie trzeba iść po receptę na nią ... takich "aptek" we wrocławiu jest co kawałek, więcej niz normalnych aptek ... a państwu polskiemu jest na rękę taka "apteka" bo jak człowiek zdechnie pod płotem to nie będzie wymagał leczenia, dofinasowywania z NFZ-tu lekarstw, nie będzie zajmował kolejki u lekarza ... i wszyscy będa mieli oszczędność :))
czyż nie tak ???
t
tez chory
Tez biore przewlekle leki,tez na serce i nigdy do glowy mi nie przyszlo isc po recepte dopiero wtedy,kiedy leki mi sie skonczyly.załatwiam sprawe odpowiednio wczsniej i nie robie niepotrzebnej zadymy.
j
ja
A myślisz, że jak się dowiesz na co płacisz składki to będzie Ci lżej... :))))
j
ja
Tydzień czekania na receptę to pryszcz ( chociaż to skandal ) wobec okresu czekania na wizytę w kardiologa. Jestem po zawale. Raz w roku muszę robić badanie kontrolne. Na Wejherowskiej w styczniu wyznaczono wizytę na koniec sierpnia. Jak się wcześniej nie załapię na przejażdzkę z firmą "Gloria" to może dotrwam.
Dodaj ogłoszenie