Australian Open. Znajoma Agnieszki Radwańskiej na drodze Igi Świątek do ćwierćfinału. "Ryzyko porażki jest znikome" [ZAPOWIEDŹ]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
W trzech pierwszych meczach w Melbourne Iga Świątek oddała rywalkom tylko 12 gemów.
W trzech pierwszych meczach w Melbourne Iga Świątek oddała rywalkom tylko 12 gemów. fot. AP/Associated Press/East News
Udostępnij:
- W ubiegłym roku moim celem była regularność. Teraz chciałabym w niektórych turniejach osiągać coś więcej niż „tylko” czwarta runda - przyznała Iga Świątek po zwycięstwie nad Rosjanką Darią Kasatkiną i awansie do 1/8 finału Australian Open. O swój pierwszy ćwierćfinał w Melbourne Polka powalczy w poniedziałek (początek o 7.30 czasu polskiego) z rywalką, którą dobrze zna ze światowych kortów jej starsza koleżanka po fachu.

Sorana Cirstea - bo o niej mowa - z Igą Świątek jeszcze nie grała. 31-letnia Rumunka (w 2013 roku 21. rakieta świata) osiem razy zmierzyła się za to z Agnieszką Radwańską i to na przestrzeni ponad 10 lat, bo po raz pierwszy zagrały ze sobą w 2006 roku, w kwalifikacjach do turnieju WTA w Sztokholmie. Aż sześć razy górą była w tych pojedynkach nasza tenisistka, po raz ostatni w 2017 roku w Shenzhen. W tym samym roku Cirstea odnotowała swój najlepszy do tej pory wynik w Australian Open, dochodząc w Melbourne do 1/8 finału.

Teraz to powtórzyła, pokonując po drodze m.in. Czeszkę Petrę Kvitovą i ubiegłoroczną finalistkę Roland Garros, Rosjankę Anastazję Pawluczenkową. Nie można więc jej lekceważyć, choć zdaniem Dawida Celta tylko jakiś kataklizm mógłby pozbawić zwycięstwa Świątek.

- Nie widzę takiego zagrożenia. Oczywiście to jest tylko sport i Iga może zagrać gorzej, a Cirstei może się przytrafić mecz życia, bo ma do tego argumenty w postaci ryzykownej i siłowej gry, ale ryzyko porażki określam jako znikome - stwierdził w rozmowie z "TVP Sport" były sparingpartner i trener, a prywatnie mąż Radwańskiej. - Świątek z meczu na mecz gra coraz lepiej, widać u niej głód sukcesu i co najważniejsze - jest powtarzalna. Iga musiałaby stanowczo obniżyć loty, co jej się raczej nie zdarza. Jej porażki zazwyczaj wynikają ze świetnej gry rywalek, a nie z własnej słabej dyspozycji. Biorąc pod uwagę, że Rumunka jest tenisistką chimeryczną, to samą obecność w czwartej rundzie powinna uznać za sukces - dodał Celt.

Na zwycięstwo liczy również Świątek, która dwie poprzednie edycje Australian Open kończyła właśnie na czwartej rundzie. W obecnej idzie na razie jak burza, bo w trzech pierwszych spotkaniach oddała w sumie rywalkom tylko 12 gemów.

- Czuję, że z meczu na mecz gram coraz lepiej - nie ukrywa mistrzyni Roland Garros 2020. - Zaczęłam nowe tenisowe życie. Zmieniłam trenera, koncentruję się na innych rzeczach. Staram się trzymać pozytywów i patrzeć do przodu. W zeszłym roku moim celem była regularność. Teraz chciałabym w niektórych turniejach osiągać coś więcej niż „tylko” czwarta runda. Z drugiej strony nie chcę się za bardzo na tym koncentrować, bo całkiem dobrze idzie mi myślenie tylko o następnym pojedynku - dodała Świątek.

- Realnie patrząc jest duża szansa na półfinał, ale osobiście skupiłbym się na najbliższym meczu - uważa Celt.

Mecz Igi Świątek z Soraną Cirsteą zaplanowany jako ostatni na Margaret Court Arena w poniedziałek. Rozpocznie się ok. 7.30 czasu polskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie