18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

19 listopada Światowym Dniem Toalet

Jacek Antczak
Fot. Marcin Osman
Uwaga, poniższy tekst nie jest przeznaczony dla osób wrażliwych i delikatnych. Został podyktowany potrzebą odnotowania 10. już Światowego Dnia Toalet przypadającego w dniu 19 listopada.

Ustanowiono go w 2001 roku w Singapurze, na pamiątkę powołania Światowej Organizacji Toaletowej (World Toilet Organization), która podjęła się prowadzenia walki o podwyższanie standardów ubikacji na świecie. Ciekawe, że ustanowiony przez UNICEF Dzień Mycia Rąk obchodzony jest 15 października - ponad miesiąc wcześniej.

Toaletą do Euro

Kilka miesięcy temu po Wrocławiu kręciła się zupełnie poważna komisja sprawdzająca stan przygotowań toalet do Euro 2012.

Nie ma się co dziwić. Podobny rajd, w celu wynotowania najciekawszych wpisów na ścianach, przeprowadziłem kilka lat temu. Jedną z pierwszych, które zapisałem, była sentencja "Tylko w klozecie prawdy o Europie się dowiecie".

Jak mi opowiadała autorka referatu o "poezji, prozie i dramaturgii klozetowej" Joanna Zimnowoda z Uniwersytetu Wrocławskiego, historycy kultury są przekonani, że gdyby napisy klozetowe przetrwały do naszych czasów, to wiedzielibyśmy dużo więcej o obyczajach i mentalności naszych przodków. Bo ubikacja to najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Człowiek czuje się tam bezkarny i szczery do bólu. Poza tym przed (po? w trakcie?) pisaniem wykonuje czynność, która - jak tłumaczą psycholodzy - kojarzy się mu z uwalnianiem wszelkich uczuć, agresji czy potrzeb seksualnych. To niemal katharsis.

Nic dziwnego, że jeden z bohaterów powieści Stanisława Lema, kolekcjoner literatury szaletowej, przesłał do władz miejskich memoriał, w którym domagał się, by ściany w toaletach myto nie częściej niż raz na trzy dni. Niestety, coraz częściej złośliwi architekci wnętrz za pomocą łatwo zmywalnej i nieczułej glazury na zawsze zatrzymują strumień świadomości klozetowych artystów. Tak więc poetyckie haiku i czasem długie filozoficzne dyskusje prowadzone korespondencyjnie na drzwiach szaletów mają krótki żywot. Jest to twórczość ulotna - od malowania do malowania. Niektóre jednak napisy wzorem bohatera Lema - zatrzymałem dzięki notesowi, nie stoperanowi.

"Muszlo, ojczyzno moja"
Taki Mickiewiczowski napis znalazłem oczywiście na uniwersyteckiej filologii i powtórzony w bibliotece (też uniwersyteckiej). Ale oczywiście w toaletach dominuje literatura spod znaku Houellebecqa, czyli seksualno-fizjologiczna. Niestety, najczęściej niższych lotów. Nie każdy parafrazuje Miłosza ("Pedały! Spisane będą wasze czyny i rozmowy. Cz. Miłosz") czy Biblię ("Zbieram na Apokalipsę. Św. Jan") lub snuje refleksje maturalno-polityczne ("Zima nasza. Wiosna wasza, a Przedwiośnie Żeromskiego").

Z porównania świątyń dumania oznaczonych trójkątem i kółeczkiem wynika, iż mężczyźni świntuszą rubasznie, ale wciąż myślą o sporcie ("Możecie mi skoczyć. Adam Małysz"), ale kobiety są bardziej wyuzdane i tworzą wyjątkowe obscena, tylko czasem Herbertowskie w formie ("Seks oralny jest sprawą smaku"). Damskie klozety ociekają więc seksem (w badaniach pomagała koleżanka - przyp. autora), a męskie "trzy razy p" (polityką, piłką, piwem). W obu dominu-je jednak popkultura ("Elvis nie zginął i ma żonę, Boba Marleya"), żart językowy ("Ala ma kota, kot ma AIDS"), paszkwil.
Częściej jest wulgarnie, rzadziej subtelnie ("Kocham Wandę. Niemiec". Odpowiedź "Kocham Wannę. Niemczyk"). Są mniej lub bardziej rewolucyjne postulaty ("Uwolnić kozy z nosa", "Bez powszechnej masturbacji rewolucja nie ma racji"), walka o równouprawnienie ("Każdy ma prawo do orgazmu") i egzystencjalizm w czystej postaci ("Mam 20 lat, w dupie cały świat") oraz lokalna geopolityka ("Polska dla Polaków, Żydów i Słowaków") czy w końcu pochwała drobnych życiowych przyjemności ("Najmilsza chwila poranka dwa jabole do śniadanka").

W uczelnianej bibliotece można wczytać się nawet w mocne dyskusje intelektualne, z użyciem erystycznych argumentów ad persona:
- "A ja p... inteligencję".
- "Jak możesz p... samego siebie".

Morderstwo w wucecie
Nie wiadomo, czy "August Mocny miał sklep nocny", ale autor hasła "Mieszko Pierwszy nie pisał wierszy" może się mylić. Ściana ubikacji od niepamiętnych czasów jest jednym z ulubionych przez ludzkość miejsc do zapisywania mądrości świata.

Joanna Zimnowoda przypomniała niejakiego Karola Żerę, który odnotowywał, że w XVIII wieku u księdza kanclerza Krajewskiego w Zambrowie "w sekretnych komórkach dla spożytkowania wczasu lektury jest całymi furgonami". "Nietracenie czasu" w ubikacji przez ludzi wykształconych nie jest więc niczym nadzwyczajnym. Kilkaset lat temu ściany i okna w karczmach przypominały gęsto zapisane bruliony (skrobano szkiełkiem od pierścieni), a ponoć najdonioślejszym toaletowym napisem, jaki dotrwał do dziś, jest łacińska sentencja "Nic bez przyczyny" z… królewskiego wychodka na Wawelu.

W genialnym eseju socjolog Krzysztof Prendecki, wychodząc od pomysłów na wprowadzenie kas fiskalnych w XXI-wiecznych toitoikach, przypomniał społeczno-historyczne, czasem bardzo dramatyczne, dzieje wychodków od czasów starożytnych po PRL. Przypomniał chociażby mało znaną historię Henryka Walezego, który był tak zachwycony nowoczesnymi rozwiązaniami zastosowanymi w toaletach na Wawelu, że chciał dokonać transferu technologii "Made in Rzeczpospolita" do Luwru (swego czasu najbardziej śmierdzącym pałacem świata był Wersal). Nie zdążył. Wcześniej zwykł korzystać z tradycyjnego krzesełka z otworem, ustawionego w sypialni, i w tej wygodnej pozycji przyjmować gości.

"Podczas tej codziennej czynności dopadł go morderca i wbił sztylet w odsłonięte podbrzusze króla" - ubolewa Prendecki, dodając nie bez satysfakcji, że caryca Katarzyna II dostała wylewu, "gdy napinała się w trakcie załatwiania naturalnej potrzeby". To mogła być kara boska, ponieważ w toalecie miała klozet przerobiony z tronu królów z Zamku Królewskiego w Warszawie. Co ciekawe, pierwszego zabójstwa w latrynie dokonano ponoć w klasztorze. W 1437 roku w miejscu odosobnienia w Perth zamordowano króla Szkocji Jakuba I.

Na grajcary w biegu
Z kolei Leszek Mazan odnotował najbardziej naturalny płatny WC nie tylko w dziejach CK, ale i pewnie Europy. Otóż pierwszy wychodek w Austrii z 1800 roku wyglądał w ten sposób: drewniana wkopana w ziemię kadź z nieczystościami i stojący przed nią strażnik miejski w szerokim płaszczu. Gdy przypiliło przechodnia, strażnik rozchylał poły, "a gdy gość zapiął na powrót wszystkie guziki, inkasował od niego dwa grajcary".

Dodajmy, że toalet "w biegu", albo jak niektórzy brzydko mówią "lania na tory", nie wymyśliła PKP ani nawet francuskie TGV. Już trzysta lat temu w siedzeniach karet możnowładców były otwory, dzięki którym nie trzeba było zatrzymywać się w podróży.

Tak, tak, świątynie dumania niekoniecznie muszą być miejscami stacjonarnymi. Gdy Jan Himilsbach z poetą Mieczysławem Jastrunem trafiali do hotelu z pokojami bez łazienek, od razu uzgadniali: "Ustalmy, szczamy do umywalki czy nie?". I nawet mieli rację (połowiczną), bo jak wyjaśniał Jean Feixas w "Histoire de la scatologie": "Poważni eksperci proponują europejskim panom i paniom - nie mycie się we własnej urynie, za to regularne sikanie na buty w ramach zakonserwowania skóry".
Cóż, fizjologia, fizjologią, ale i tak zawsze wszystko ostatecznie sprowadza się do uczuć, bo przecież jak śpiewa Krzysztof Skiba: "Najlepsza na świecie jest miłość w klozecie".

Korzystałem z książki"Kuracja wiedzą" Krzysztofa Prendeckiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie