MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wyciekają prywatne dane z dużej sieci komórkowej. Tajemniczy błąd w usłudze internetowej

Marcin Rybak
Michał Dziak, szef firmy Mój Szpieg, który wykrył awarię - alarmował o niej Playa od kwietnia. Odpowiadali uprzejmie, ale nic z tego nie wynikało. Awaria trwała.
Michał Dziak, szef firmy Mój Szpieg, który wykrył awarię - alarmował o niej Playa od kwietnia. Odpowiadali uprzejmie, ale nic z tego nie wynikało. Awaria trwała. Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
"Kochanie". "Frajer", "Zamrażanie Rur", "PO Jacek Protasiewicz" i inni. Z powodu tajemniczej awarii internetowej usługi sieci Play możemy się dowiedzieć, jak abonenci tej sieci wpisują znajomych do "książki telefonicznej" w swoich komórkach. Anonimowe w teorii numery anonimowymi być przestają. Reporter "Gazety Wrocławskiej" przetestował ten błąd na znanych sobie numerach ważnych polityków związanych z rządem. Dzięki tajemniczej awarii sieć Play bezbłędnie rozpoznała numery szefa dolnośląskiej PO Jacka Protasiewicza, ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny czy ministra koordynatora służb specjalnych Marka Biernackiego.

Ta awaria związana jest z usługą sieci Play adresowaną do firm. Chodzi o tzw. bramkę SMS dla firm. Przy pomocy internetu można jednorazowo wysłać dowolną liczbę SMS-ów tej samej treści do różnych odbiorców. Tak właśnie swoją nową firmę chciał zareklamować młody wrocławski przedsiębiorca. Z oficjalnej rządowej bazy danych wybrał numery telefonów komórkowych przedsiębiorstw interesującej go branży. Interesowały go tylko numery. W komputerze stworzył katalog z tymi właśnie numerami. Później cały ten katalog umieścił w owej internetowej "bramce SMS".

Przedsiębiorca - ku swojemu zdumieniu - zauważył, że przy niektórych numerach pojawiły się nazwiska albo inne określenia. Po prostu to, co wpisuje się do komórki, gdy chce się umieścić w niej czyjś numer. Są więc opisy branżowe: "koparka", "dachy Kraków", "Zamrażanie Rur". Są intymne: "kochanie" czy "moje kochanie" albo "bezdzietny mł". Są emocjonalne: "Frajer" .
Szef dolnośląskiej Platformy zidentyfikowany został po prostu jako "PO Jacek Protasiewicz", a ministrowie opisani imieniem i nazwiskiem.

Michał Dziak, szef firmy Mój Szpieg, który wykrył awarię - alarmował o niej Playa od kwietnia. Odpowiadali uprzejmie, ale nic z tego nie wynikało. Awaria trwała.

Wczoraj rzecznik Playa Marcin Gruszka zapowiedział zdecydowane działania. - Jeśli to się potwierdzi, usługa zostanie zamknięta. Świadczyła ją dla nas zewnętrzna firma. Mamy lepsze i stuprocentowo bezpieczne systemy z tą samą usługą - podkreśla rzecznik sieci Play.

Jak to się stało, że do internetu przeciekają prywatne zapisy z telefonów komórkowych abonentów sieci Play? Chodzi o zapisy z "książek telefonicznych". Dzięki "przeciekowi" wiemy, jak abonenci tej sieci zapisują numery swoich znajomych w komórkach. Jest więc "tatko", "kochanie", "bezdzietny". Są nazwy zawodów, "dachy Kraków" czy po prostu imię i nazwisko.
Dane przeciekają przy okazji korzystania z internetowej usługi zwanej "bramką sms". Można dzięki niej hurtowo wysłać tę samą wiadomość SMS do dowolnej liczby użytkowników.

Młody wrocławski przedsiębiorca Michał Dziak w tej "bramce" umieścił katalog numerów telefonów potencjalnych klientów. Przy niektórych pojawiły się opisy z książek telefonicznych. Czasem nazwiska, a czasem "etykiety".

Po serii testów ustalił prawdopodobne źródło "przecieku". Sieć Play umożliwia swoim klientom umieszczanie w internecie - na specjalnym prywatnym koncie - "książki telefonicznej" z własnej komórki. Prawdopodobnie w "bramce sms" pojawiają się właśnie zapisy z "książek" umieszczonych w internecie.

Play ma jeszcze jedną usługę. Pozwala dzwonić przy pomocy internetu, nie sieci telefonicznej. Dane znajomych wpisanych do tej usługi też przeciekają do "bramki sms".

Pierwszy raz Michał Dziak zaalarmował sieć Play jeszcze w kwietniu - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

"Bramka sms dla firm, która jest Państwa produktem ujawniła nam imiona i nazwiska a także pseudonimy osób..."
- napisał. Przyjęli zgłoszenie. Przysłali też odpowiedź.

"Problem dotyczący działania bramki SMS dla firm został zgłoszony. Obecnie trwają prace nad usunięciem problemu aby uniknąć w przyszłości podobnej sytuacji" . W następnym zdaniu sieć Play informuje jednak, że do "naruszenia ochrony danych osobowych nie doszło", a "weryfikacja wykazała, że kontakty wraz z opisami zaciągnięte zostały z Pana książki adresowej."

Pan Michał zezłościł się, bo to nieprawda. Wysłał odwołanie. Później - pod koniec kwietnia - poskarżył się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Potwierdzono nam, że taka skarga wpłynęła.

Kolejne zgłoszenia do Playa kończyły się mniej więcej taką samą odpowiedzią.

Rzecznik sieci Marcin Gruszka obiecał sprawdzić, dlaczego zgłoszenia były tak traktowane. Obiecał też - o ile "rewelacje" o wycieku potwierdzą się - zamknąć usługę "bramka sms dla firm".

Tłumaczył nam, że usługę świadczy dla Playa "zewnętrzna firma". To usługa, z której bardzo wielu klientów nie korzysta. A Play ma inne, nowocześniejsze rozwiązania, stuprocentowo bezpieczne.

Rzecznik podkreśla, że jego zdaniem, cała historia to nie "wyciek danych osobowych". Co najwyżej "dziura w systemie". - Gdyby po wpisaniu nazwiska pojawiał się numer telefonu, toby była tragedia. Ale tu tak nie ma - mówi. Chociaż - dodaje - taka sytuacja nie powinna w ogóle się wydarzyć.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Gadżety i ceny oficjalnego sklepu Euro 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska