"Wszyscy jesteśmy pod jakąś presją". Piotr Waśniewski & Dariusz Sztylka (CZĘŚĆ III - WYWIAD)

Jakub Guder
Jakub Guder
Piotr Janas
Piotr Janas
Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Udostępnij:
PIOTR WAŚNIEWSKI & DARIUSZ SZTYLKA - WYWIAD (cz. III, 2021). - Szymon Lewkot popełnia błędy, był zamieszony w stratę kilku bramek. Każdy zawodnik musi czuć, że jest oceniany. To normalna sprawa. On ma bardzo duży potencjał. To zawodnik, w którego chcemy inwestować i będziemy to robić nadal - mówi dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka. Podsumowanie rundy jesiennej 2021.

Jaka będzie przyszłość Roberta Picha?
Piotr Waśniewski: Stawiamy sobie różne pytania dotyczące Roberta Picha. Generalnie mamy w tej rundzie kłopot z zawodnikami o dużym doświadczeniu. Powinniśmy od nich oczekiwać więcej. Nie jest łatwo znaleźć diagnozę tego, dlaczego ostatnie tygodnie nie wyglądają najlepiej, jeśli jednak miałbym ją postawić, to powiedziałbym, że to właśnie starsi piłkarze powinni to „ustać”. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktoś zawiódł tylko zwyczajnie możemy od nich oczekiwać więcej. W Robercie Pichu widzimy jednak wiele cech - nie tylko jego gole i asysty.

Inna sytuacja jest z Markiem Tamasem. Robił postępy, dostał się do reprezentacji Węgier, a teraz leczy uraz. Warto z nim w ciemno podpisać nową umowę?
PW: To naprawdę fajny chłopak, dobrze komponuje się z drużyną, docenia to, że tu jest. Mamy jednak do czynienia z profesjonalnym, brutalnym biznesem w którym musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czy rozmawiamy ze zdrowym zawodnikiem? To jest największy znak zapytania.

Czy w tym przypadku nie ma zbyt dużego ryzyka, że ktoś go Śląskowi podbierze na koniec kontraktu?
Dariusz Sztylka: Jeśli ktoś by go chciał już na wiosnę, to musiałby spełnić nasze wymagania transferowe. Zapłacić.
PW: Kto dziś podpisze umowę z zawodnikiem, który przeszedł właśnie operację? To kwestia ryzyka. Może ktoś się na to zdecyduje. Tak całkiem prywatnie, to nie pamiętam zbyt wielu sytuacji zarówno w piłce nożnej, jak i w koszykówce, kiedy podpisywano umowę z zawodnikiem będącym po długiej przerwie, a on potem łatwo i przyjemnie wrócił do dawnej formy.

Szymon Lewkot dostaje dużo szans, ale też dużo mu się obrywa. Słusznie?
DSZ: Zasłużenie. Popełnia błędy, był zamieszony w stratę kilku bramek. Każdy zawodnik musi czuć, że jest oceniany. To normalna sprawa. Oceniają dziennikarze, kibice no i - najbardziej merytorycznie - trenerzy. Szymon Lewkot ma bardzo duży potencjał. To zawodnik, w którego chcemy inwestować i będziemy to robić nadal. Choć może nie do końca w obronie. Jego styl gry jest trochę ryzykowny. To się oczywiście może podobać, łatwiej tym zwrócić uwagę innych klubów. Pewnie jeszcze dużo błędów popełni, które wynikają głównie z małego doświadczenia. Pamiętajmy, że on na tym poziomie zagrał trochę ponad 20 meczów. Na ten moment trener widział go jako środkowego stopera czy pół-prawego obrońcę, ale może być też defensywnym pomocnikiem. Dostał dużą dawkę krytyki, musi się z tym zmierzyć, ale nie chcemy, by stracił pewność siebie. Będziemy na niego stawiać. Mamy na niego plan. Naszym zdaniem ma szansę stać się naszym wyróżniającym się piłkarzem, a potem zapracować na transfer do zagranicznego klubu.

Chcecie wykupić Jakuba Iskrę?
DSZ: Widzimy go na treningach, czasem w II drużynie, ale nie widzimy go w ekstraklasie. Jeśli dostanie więcej szans, a myślę, że tak się stanie wiosną, to będziemy widzieć, czy pieniądze potrzebne na jego wykup, to dobra inwestycja.
PW: Miał też trochę pecha, bo były momenty, w których mógłby pograć więcej, ale zachorował.

No i z prawej strony jest tłok: Iskra, Pawłowski i Janasik.
DSZ: Bartkowi Pawłowskiemu w tym systemie trudniej znaleźć pozycję. U trenera Lavicki był skrzydłowym. Wyglądał lepiej. Dziś rywalizuje z Janasikiem i Iskrą. Obaj mają naturalne predyspozycje do bycia wahadłowymi i są pierwszym wyborem trenera Magiery. Będziemy rozmawiać z Bartkiem, szukać rozwiązania. Dla nas zawsze zawodnik młodszy, z potencjałem jest bardziej atrakcyjny.

Na koniec zostawiliśmy to, co ostatnio poruszyło - głównie przez pryzmat Legii - wielu ludzi obserwujących ekstraklasę. Jak podchodzicie to „rozmów motywacyjnych” kibiców z piłkarzami?
PW: Po meczu z Wartą wiedzieliśmy, że mogło wydarzyć się coś złego. Weryfikowaliśmy to, co się tam działo. Nikt tam nikogo nie zastraszał, nie zmusił do ściągnięcia koszulek. Z relacji, które słyszeliśmy, nie było tam co prawda akademickiej rozmowy, ale groźby też nie padły.

Tylko tu nie chodzi tylko o mecz z Wartą. Śląsk przegrał też kolejny, a co będzie, jeśli - odpukać - wiosną przegra jeszcze następny… Chodzi o pewną możliwą eskalację.
PW: Nie chcę bronić kibiców. Gramy w piłkę, prowadzimy klub, który generuje emocje. Bywają skrajne - pozytywne lub negatywne. Wszyscy jesteśmy pod jakąś presją. Nie da się doprowadzić do sytuacji, w której nie ma presji i nie ma emocji. Wiecie, że to nie jest tylko przykład Polski. Musimy zrobić wszystko, żeby nie przekroczyć pewnej, cienkiej, czerwonej linii. W Grodzisku byliśmy blisko tej linii. My robimy wszystko, abyśmy jej nigdy nie przeszli. Nie chciałbym jednak, aby przypadek Śląska był odnoszony do Legii. To jest po prostu niesprawiedliwe.

Jak to działa z perspektywy piłkarza?
DSZ: Jako zawodnik miałem trzy-cztery takie spotkania. Nigdy nie naruszono naszej nietykalności. Dla mnie najważniejsze jest, że nikt nie może zespołowi zarzucić, że nie walczy i nie biega. Każdy podchodzi do tego indywidualnie - jednego piłkarza taka mocna rozmowa usztywnia, inny traktuje to jako dodatkowy element presji w swoim zawodzie.
PW: Sposobów na pobudzenie drużyny jest wiele i nie można upraszczać, że forma presji kibiców jest skuteczna. Pewnie bywa nieunikniona, ale to przede wszystkim praca sztabu nad zmotywowaniem i pokazaniem zawodników ich błędów. Nikt w Śląsk nie chce i nie lubi przegrywać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie