Wpadka detektywów z Wrocławia. Myśleli że są policją

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Detektywi wpadli podczas "spotkania biznesowego" w firmie kosmetycznej
Detektywi wpadli podczas "spotkania biznesowego" w firmie kosmetycznej
Udostępnij:
Dwójka prywatnych detektywów z Wrocławia została oskarżona o nielegalną inwigilację. Zdaniem prokuratury, podłożyli urządzenie do nagrywania dźwięku w biurze jednej z wrocławskich firm branży kosmetycznej. Prawo nie pozwala detektywom na takie akcje. Stosowanie przez nich technik zarezerwowanych dla policji i tajnych służb to przestępstwo. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Rzecz wydarzyła się w październiku ubiegłego roku. Do wrocławskiej firmy zgłosiła się kobieta zainteresowana jej wyrobami. Umówiła się na wizytę. Powiedziała, że przyjdzie z mężem. Rzeczywiście, w siedzibie spółki pojawiły się dwie osoby. Zostały przyjęte w sali konferencyjnej. Spotkanie trwało cztery godziny. Po jego zakończeniu jeden z szefów firmy znalazł urządzenie przyklejone taśmą dwustronną pod stołem konferencyjnym. Tak przynajmniej zeznał policji, którą poinformował o zajściu. W urządzeniu była karta pamięci choć – jak ujawniono – nic się na nią nie nagrało.

Jakiś czas później „małżeństwo” umówiło się na kolejne spotkanie. Pracownicy firmy – wspólnie z policjantami kryminalnymi – urządzili zasadzkę. Pod blatem stołu konferencyjnego przykleili coś co wyglądało podobnie do urządzenia, jakie wcześniej znaleźli. Zamontowali też dwie kamery, które nagrywały wszystko co działo się w sali konferencyjnej. W pewnym momencie rozmowy mężczyzna upuścił pod stół telefon komórkowy. Schylił się, podniósł go i równocześnie odczepił przyklejony pod spodem przedmiot. Chwilę potem do sali konferencyjnej wkroczyli policjanci.

Jak się okazało, zatrzymani kobieta i mężczyzna to nie małżeństwo, a dwójka detektywów. Wynajęła ich inna firma tej samej branży. Podejrzewała wrocławską spółkę o nieuczciwą konkurencję. Agencji detektywistycznej zlecono analizę „rynku i otoczenia konkurencyjnego”. Po to by zweryfikować podejrzenia co do nieetycznej, a może i bezprawnej działalności konkurentów. W zleceniu nie ma mowy o zakładaniu podsłuchów.

W śledztwie oboje zatrzymani nie przyznali się do winy. Kobieta cały czas twierdzi, że nic nie wiedziała o żadnym podsłuchu. A mężczyzna – na spotkaniach grający rolę jej męża – najpierw też się nie przyznawał. Mówił, że gdy upuścił telefon pod stół przypadkiem zauważył coś co wyglądało jak materiał wybuchowy. Przez moment przeszło mu nawet przez myśl, że to zamach na jego życie.

W sądzie zmienił wyjaśnienia. Twierdził, że dopiero zaczynał swoją pracę w tej branży. Nie miał jeszcze nawet licencji. Chciał się „sprawdzić w roli detektywa”. Założyć urządzenie podsłuchowe, a potem je zdemontować. Kupił na targowisku, za 400 złotych, atrapę urządzenia nagrywającego dźwięk. Miało niczego nie nagrywać. „Nie chciałem nikomu zaszkodzić. Chciałem sprawdzić czy uda mi się założyć i ściągnąć takie urządzenie. Chciałem, żeby to wybrzmiało w środowisku detektywistycznym” - wyjaśnił podczas procesu.

Rzecz w tym, że detektyw to nie policjant. Nagrywanie rozmów innych osób to przestępstwo. Takie właśnie przestępstwo popełnili słynni kelnerzy z warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele, nagrywając rozmowy polityków. Detektywi – choć to zawód licencjonowany – nie mają specjalnych uprawnień. Nie mogą zakładać podsłuchów czy montować urządzeń nagrywających rozmowy innych osób.

Tak jak każdy człowiek, detektyw może nagrywać swoje własne rozmowy. Jeśli w nich uczestniczy od początku do końca. Może założyć monitoring w lokalu, należącym do jego klienta albo do niego samego. Ale jeśli przychodzi do kogoś do biura i próbuje zamontować dyktafon albo ukrytą kamerę, grozi mu kara. Bo to wchodzenie w kompetencje policji, albo tajnych służb. Tym wolno podsłuchiwać ale tylko za specjalną zgodą sądu.

Obecna sytuacja w Kazachstanie - komentuje ks. Piotr Pytlowany

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Julia
22 kwietnia, 0:25, Gość z Wrocławia:

Ostatnio był wywiad z tym Panem Zyną jak opisywał najciekawsze akcje swoich klientów. Dość otwierający oczy wywad na to co się dzieje w świecie detektywistyki.

Też to słuchałam, o tego chodzi prawda ? http://detektywzyna.pl/

G
Gość z Wrocławia

Ostatnio był wywiad z tym Panem Zyną jak opisywał najciekawsze akcje swoich klientów. Dość otwierający oczy wywad na to co się dzieje w świecie detektywistyki.

M
Monika

Doświadczenie to jedno tego im widać zabrakło, tak samo jak profesjonalnego sprzętu. Moim zdaniem dobry detektyw ma te dwie rzeczy i wiedzą jaką zdobył przy wielu sprawach i zaplecze techniczne w postaci sprzętu który potrafi w 100% wykorzystać. Moa siostra potrzebowała detektywna i wybór we Wrocławiu był tylko jeden - Detektyw Jakub Zyna z firmy Spy Shop!

K
Kasia

Dobrze, że chociaż moja Pani Detektyw Skrzypek trzyma poziom. Zawsze szybko rozwiązuje sprawę, bez żadnych kłopotów.

😀

Malinowski i frajerzy

G
Gość
10 grudnia, 10:37, detektyw:

Panie Rybak, piszesz pan w tytule, że to byli detektywi. Natomiast z treści pana pisaniny wynika, że gość który zakładał podsłuch nie był detektywem (nie posiadał licencji). Zgodnie z obowiązującym prawem, tytułu zawodowego - detektyw- mogą używać tylko osoby z ważną licencją. Czyli udawał detektywa? Panie, poczytaj sobie przepisy, przed wydrukowaniem tego typu banialuk.

Rybak też nie jest rybakiem a łowi sensacje.

Wydawał nawet wyroki w sprawie zabójcy z Jelcza choć nie jest sądem i nie siedzi.

d
detektyw

Panie Rybak, piszesz pan w tytule, że to byli detektywi. Natomiast z treści pana pisaniny wynika, że gość który zakładał podsłuch nie był detektywem (nie posiadał licencji). Zgodnie z obowiązującym prawem, tytułu zawodowego - detektyw- mogą używać tylko osoby z ważną licencją. Czyli udawał detektywa? Panie, poczytaj sobie przepisy, przed wydrukowaniem tego typu banialuk.

Dodaj ogłoszenie