Soczi 2014. Jest medal Polaka! Ale nie dla Polski...

Artur Bogacki
Nasi panczeniści na igrzyskach na razie nie mają się czym pochwalić. Spore sukcesy odnosi za to polski trener Rosjanek Paweł Abratkiewicz.

Po starcie Polaków w Soczi są wielkie oczekiwania, ale na razie kibice muszą obejść się smakiem. Po 5 konkurencjach najlepszy wynik to 9. lokata sprintera Artura Wasia (Poroniec Poronin), a na niego nie liczono tak bardzo, jak na innych.

Wczoraj startem na 1000 m igrzyska zainaugurowali aspirujący do medali Zbigniew Bródka (Błyskawica Domaniewice) i Konrad Niedźwiedzki (Poroniec). Wystąpili w biegu na 1000 m, czyli nie w swej koronnej konkurencji, którą jest 1500 m (w sobotę), lecz po wynikach i tak pozostał niedosyt. Bródka był 14. (1.09,66), jego kolega z kadry 16. (1.09,76). A przecież obaj już udowodnili, że stać ich na miejsce w czołówce na tym dystansie: pierwszy był 5. w ubiegłorocznych mistrzostwach świata, właśnie na torze w Soczi, Niedźwiedzki w grudniu w zawodach Pucharu Świata w As-tanie wywalczył taką samą lokatę. Czasy wczoraj były dobre, ale inni okazali się jeszcze lepiej przygotowani.

- Przede wszystkim wolałbym startować w połowie stawki, po czyszczeniu lodu. Losowanie nie było dobre, bo nie zaczynałem i nie kończyłem z krótkiego łuku, zaś - jak się okazało - mój rywal (Tajwańczyk Sung Ching-Yang - przyp.) nie był w stanie nawiązać walki. A ja jestem typem zawodnika, który potrafi walczyć w parze. Zabrakło mi przeciwnika, z którym rywalizowałbym na końcówce o urwanie jeszcze paru dziesiątek sekundy - powiedział PAP Bródka. Do tego Tajwańczyk popełnił przy pierwszym podejściu falstart. - Takie wytrącenie na starcie powoduje zazwyczaj stratę 0,1 sekundy plus kolejne 0,1 na rundzie. Technicznie kroki mi powchodziły, dołożyłem dodatkowy na ostatnim okrążeniu, zabrakło luzu na pierwszym. Mimo że są niedociągnięcia i wciąż czekam na idealny bieg, to jestem zadowolony.

Zawiedzeni mogą być także faworyci. Amerykanin Shani Davis, mistrz olimpijski na 1 km z dwóch poprzednich igrzysk, był dopiero 8. Aktualny mistrz globu, Denis Kuzin z Kazachstanu, uplasował się ledwie o "oczko" wyżej. Zwyciężył Holender Stefan Groothuis (1.08,39). Jego triumf rozpatrywać należy nie tylko w kategoriach czysto sportowych. Rok temu przyznał, że z powodu głębokiej depresji i poważnych skłonności samobójczych musiał korzystać z pomocy psychiatrycznej.

Nasi zawodnicy w Adler Arenie nie odnoszą sukcesów, ale nie znaczy to, że o Polakach nie jest głośno. Z najwyżej podniesioną głową chodzić może Paweł Abratkiewicz. Trener kadry rosyjskich panczenistek ma już na koncie brązowy medal Olgi Graf na 3000 m i srebrny w sprincie (500 m) Olgi Fatkuliny.

Były zawodnik (trzykrotny olimpijczyk) pracował z polską kadrą sprinterów, szykował ją m.in. do igrzysk w Turynie i Vancouver. Do tej ostatniej imprezy przygotowywał też Katarzynę Bachledę-Curuś, która była w składzie brązowej drużyny. Później jednak w polskim sztabie szkoleniowym brakło dla niego miejsca. Dziś świętować może olimpijskie sukcesy z Rosją.

1000 m mężczyzn: 1. Stefan Groothuis (Holandia) 1.08,39, 2. Denny Morrison (Kanada) 1.08,43, 3. Michel Mulder (Holandia) 1.08,74... 14. Zbigniew Bródka (Polska) 1.09,66, 16. Konrad Niedźwiedzki (Polska) 1.09,76.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie