Projekt Mirai. Co łączy, a co różni polskie i japońskie skoki narciarskie

Projekt Specjalny Mirai
Ryōyū Kobayashi, Noriaki Kasai, Kazuyoshi Funaki – większość polskich fanów skoków narciarskich wymieni tych Japończyków jednym tchem. Ale czy japońscy kibice kojarzą Kamila Stocha lub Adama Małysza? Prędzej Wojciecha Fortunę, choć polski sport to dla nich ponoć Robert Lewandowski i Robert Kubica. Ale po kolei…

Skoki narciarskie wymyślono w krajach nordyckich. Przez lata krążyły legendy, że w VI wieku wikingowie tym, którzy mają coś na sumieniu, przyczepiali deski do stóp i spychali z góry w przepaść. Niewinności mieli dowieść poprzez wylądowanie bez szwanku. Na tych, którym to się nie udało, automatycznie wykonany był wyrok. Wprawdzie zdaniem historyków to nieprawda, ale opowiastka ciekawa, a Norwegowie zaczęli świadomie skakać na nartach w latach 60. XIX wieku.

W Polsce i w Japonii skoki narciarskie zaczęto uprawiać mniej więcej w tym samym czasie, czyli na przełomie pierwszej i drugiej dekady XX wieku. Nad Wisłą pojawiły się w naturalny sposób, jako dyscyplina coraz popularniejsza w tej części Europy. Za to do Kraju Kwitnącej Wiśni przywiózł je generał Armii Austro-Węgier Theodor Edler von Lerch.

Pierwsze sukcesy japońskich skoczków? Ósme miejsce Gorō Adachiego podczas igrzysk olimpijskich w 1932 r. w Lake Placid i siódma pozycja Masajiego Iguro cztery lata później w Garmisch-Partenkirchen. Tego drugiego o dwa miejsca przeskoczył wówczas Stanisław Marusarz.

Japońsko-polskie drogi połączyły się zwłaszcza w 1972 r., gdy zorganizowano igrzyska w Sapporo, a gospodarze chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, rzecz jasna. Głównie dlatego Japończycy słusznego wieku prędzej skojarzą Wojciecha Fortunę, który na dużej skoczni zdobył złoty medal, niż naszych obecnych skoczków. Natomiast bohaterami narodowymi zostali Yukio Kasaya, Akitsugu Konno, Seiji Aochi, czyli – odpowiednio – złoty, srebrny i brązowy medalista na obiekcie normalnym.

W następnych latach polscy i japońscy zawodnicy rywalizowali, gdzie było można. Przełomem było powstanie w 1979 roku Pucharu Świata. Tyle że o ile w Polsce kolejni skoczkowie cieszyli się niesłabnącą popularnością, o tyle w Japonii ich koledzy po fachu nie rozbudzali wyobraźni.

Impulsem ponownie były igrzyska olimpijskie, tym razem w Nagano w 1998 r. Tym bardziej, że cztery lata wcześniej w Lillehammer w konkursie drużynowym Japonia zajęła drugie miejsce. U siebie w rywalizacji na normalnej skoczni Kazuyoshi Funaki zdobył srebrny krążek, a na dużym obiekcie dołożył złoty, a brązowy trafił do Masahiko Harady. Cztery lata później, gdy Adam Małysz sięgnął w Salt Lake City po srebro i brąz jedynym Japończykiem w pierwszej dziesiątce był Funaki.

Już wtedy od dziesięciu lat na skoczniach w Pucharze Świata doświadczenie zbierał legendarny dla fanów tej dyscypliny Noriaki Kasai. W sumie obecny był w aż 31 sezonach! Przez ten czas m.in. dwa razy był trzeci w klasyfikacji generalnej, zdobył siedem medali mistrzostw świata, dwa razy zajął drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni. Ale do świadomości przeciętnego Japończyka trafił – a jakże! – dzięki srebrnemu medalowi olimpijskiemu w Soczi w 2014 r. (gdzie sięgnął też po brąz z drużyną). Dodajmy, że zdobył go mając 42 lata! A na obu podiach stał z Polakami, z Kamilem Stochem na czele.

Mimo że już nie skacze, to ponoć rodacy wciąż prędzej rozpoznają jego, niż Ryōyū Kobayashiego, który poprzednie dwa sezony zakończył na pierwszym i trzecim miejscu w Pucharze Świata. W tym czasie wygrał aż 16 konkursów, w tym sezonie dołożył dwa zwycięstwa. Łącznie już 31 razy stał na podium. Natomiast na przełomie 2018 i 2019 r. powtórzył wyczyn Kamila Stocha sprzed 12 miesięcy i wygrał Turniej Czterech Skoczni, odnosząc komplet zwycięstw.

Najpopularniejszymi zachodnimi sportami w Kraju Kwitnącej Wiśni jest baseball i piłka nożna, a na kolejnych miejscach, w zależności od wydarzeń, tenis, Formuła 1, golf i oczywiście sumo. Skoki narciarskie nie są tak popularne jak w Polsce, dlatego nie są transmitowane w ogólnodostępnej telewizji, a jedynie na kanale dodatkowo płatnym.

- Stoch? Podziwiam go, ale dlatego, że fotografuje sport, więc wiem, co osiągnął – opowiadał nam reporter japońskiej agencji podczas igrzysk w Pjongczangu w 2018 roku. – U nas w kraju skoki nie cieszą się takim zainteresowanie. Polscy sportowcy? Każdy kto się interesuje sportem, powinien wymienić Roberta Lewandowskiego i Roberta Kubicę – dodał.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Projekt Mirai. Co łączy, a co różni polskie i japońskie skoki narciarskie - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomasz Marek

https://www.youtube.com/watch?v=IudeRK6Lmjc

Dodaj ogłoszenie